Zbudowałem swój pierwszy Marshall JCM800 (a dokładniej jest to coś podobnego do 1959 SLP, bo nie ma "master volume").
Wzmacniacz jest zrobiony na dużej płytce drukowanej. Moja wersja ma sporo modyfikacji w stosunku do oryginału, m.in.:
- przełączanie kanałów;
- headroom switch
- odłączanie pojemności w katodach lamp preampa
- dołączanie małych pojemności równolegle do rezystorów anodowych;
wszystkie mody załączane są małymi przekaźnikami.
Problem polega na tym, że po podłączeniu głośnika gitarę słychać bardzo słabiutko, nawet po odkręceniu gaina na maksa. Za odwracaczem fazy sygnał wygląda ok, amplituda kilka V. Wzbudza się co prawda na 130kHz, ale na to ładnie nakłada się sygnał z gitary. Wzbudzenie jest prawie na bank w pierwszym stopniu. Na razie wzmacniacz jest uruchomiony na desce, bez obudowy. Trafa na wierzchu, nic nie jest ekranowane.
W końcowce mocy są 2 nowe EL34 produkcji JJ. Napięcie anodowe z zasilacza to 365V. Na rezystorach 1K siatek drugich nie ma w ogóle spadku napięcia. Tak jakby lampy były cały czas zatkane.
Stały układ biasu ustala potencjał S1 lamp mocy na ok. -35V.
W roli trafa wyjściowego pracuje TS40/49 ( 230V / 9,5V).
Na oscyloskopie widać, że sygnał jest przenoszony z wejścia na wyjście, ale na zaciskach głośników są to pojedyncze mV.
Co może być nie tak?
Wzmacniacz jest zrobiony na dużej płytce drukowanej. Moja wersja ma sporo modyfikacji w stosunku do oryginału, m.in.:
- przełączanie kanałów;
- headroom switch
- odłączanie pojemności w katodach lamp preampa
- dołączanie małych pojemności równolegle do rezystorów anodowych;
wszystkie mody załączane są małymi przekaźnikami.
Problem polega na tym, że po podłączeniu głośnika gitarę słychać bardzo słabiutko, nawet po odkręceniu gaina na maksa. Za odwracaczem fazy sygnał wygląda ok, amplituda kilka V. Wzbudza się co prawda na 130kHz, ale na to ładnie nakłada się sygnał z gitary. Wzbudzenie jest prawie na bank w pierwszym stopniu. Na razie wzmacniacz jest uruchomiony na desce, bez obudowy. Trafa na wierzchu, nic nie jest ekranowane.
W końcowce mocy są 2 nowe EL34 produkcji JJ. Napięcie anodowe z zasilacza to 365V. Na rezystorach 1K siatek drugich nie ma w ogóle spadku napięcia. Tak jakby lampy były cały czas zatkane.
Stały układ biasu ustala potencjał S1 lamp mocy na ok. -35V.
W roli trafa wyjściowego pracuje TS40/49 ( 230V / 9,5V).
Na oscyloskopie widać, że sygnał jest przenoszony z wejścia na wyjście, ale na zaciskach głośników są to pojedyncze mV.
Co może być nie tak?