Hyde911 napisał:
2. ze względu na cienką atmosferę i brak pola magnetycznego do powierzchni marsa dociera bardzo dużo promieniowania jonizującego. Dlatego na dłuższą metę nie da się funkcjonować na powierzchni. Tytułowy marsjanin, w najgorszym przypadku zmarłby w wyniku choroby popromiennej, a w najlepszym wyhodowałby sobie nowotwór. (to dla mnie najpoważniejszy zarzut)
3. protagonista przed posadzeniem ziemniaków, nawet nie sprawdził właściwości fizykochemiczny gleby (pH, obecność metali ciężkich itd.). Musiał mieć sporo szczęścia, że akurat trafił na odpowiednią.
Mimo wszystko uważam, że ten film to kawałek porządnego sci-fi.
AD 2 - Po powrocie nie został dopuszczony dalej do programu kosmicznego. Nie wykluczone, że było to konsekwencją stanu zdrowia, czego nie pokazano po prostu w filmie. Należy też pamiętać, że do dziś żyją jeszcze osoby, które otrzymały dużą dawkę promieniowania w czasie np. awarii iw Czarnobylu.
Zatem po napromieniowaniu można jeszcze całkiem długo żyć. Natomiast większość czasu bohater spędzał w habitacie, który mógł być chroniony i prawdopodobnie był. W łaziku, który również posiadał izolację oraz niewielki czas w skafandrze, który również jest izolowany. Zatem otrzymana dawka promieniowania nie musiała być wysoka.
AD 3 - Glebę przygotowywał sam z mieszanki różnych składników. Mógł wtedy sprawdzać jej skład. Inna sprawa, że co by tam nie odkrył, nie miał innego wyjścia, była to jego jedyna szansa na zwiększenie zapasów i możliwość przeżycia. Musiałby więc to zrobić, nawet w skrajnie niekorzystnych warunkach.
W takich wypadkach też posadziłbyś ziemniaki w żwirze pełnym ołowiu i arsenu, licząc na cud.