Ponieważ konstrukcja zakupionego przeze mnie za naprawdę okazyjne pieniądze miernika okazała się być oparta o scalak FS9922-DMM4, którego dokumentacja jest publiczna wystarczyło na szybko się z nią zapoznać, żeby wyszło że z prostego ręcznego narzędzia pomiarowego można uzyskać dużo, dużo więcej.
Dosyć dokładne urządzenie mierzące prądy lub napięcia (temperatury, częstotliwość...) i umożliwiające pracę na wynikach z poziomu komputera otwiera ogromne możliwości testowania i postanowiłem się do nich dobrać
Dokumentacja pokazuje schemat, którego działanie nie byłoby ciekawe (bo wspiera tylko standardowy RS232, a dodawanie go do przejściówki USB - RS232 TTL mija się z celem) i postanowiłem do miernika wbudować transoptor i złącze do podłączenia przejściówki. Wejście transoptora jest połączone rezystorem 1kΩ pomiędzy linię VDD (pin 72) a pin 92, a wyjście podciągnięte przez 4,7kΩ.
Połączenia są oczywiście izolowane od miernika, a wyprowadzone są odłączanym z obu stron, czteropinowym (użyte są tylko GND, +5V i TX) gniazdkiem z klipsem, które jest wklejone do obudowy. Kabel, który się do niego łączy wspiera się o miękką poprzeczkę, i "siedzi" pewnie.
Dokumentacja miernika dokładnie opisuje sposób, w jaki wysyłane są dane, ale do używania sprzętu wystarcza oprogramowanie od mierników UNI-T UT61C/D, PeakTech DMM Tool a pod Linuxem QtDMM.
Automatyczne zakresy, tworzenie wykresów i zrzucanie danych nie są problemem. UNI-T wstawił też możliwość indykacji PASS/FAIL.
Zasilanie bateryjne wydaje się być niewzruszone, i starcza na tyle długo że nie miałem ochoty mierzyć czasu pracy
Przy okazji okazało się, że mechaniczna konstrukcja urządzenia pozwala na zamontowanie podświetlenia, więc i za taki dodatek się zabrałem. Scalak co prawda ma wbudowany przełącznik zasilania podświetlenia, ale jest to najbardziej bezużyteczna implementacja z jaką się spotkałem - włącza je na 20s.
Zdecydowałem się na zignorowanie wbudowanej funkcji, i zamontowanie dodatkowego wyłącznika. Użyłem pinu 94 rozłączanego po przejściu miernika w stan uśpienia (miernik robi to 20 minutach bezczynności, chyba że ma włączony tryb komunikacji) oraz rozłączanej pokrętłem linii zasilania.
Panel podświetlający został odzyskany i przycięty ze starego telefonu, elektrycznie zmodyfikowałem go do pracy z zasilaniem 3V.
Funkcjonalność jest dość dobra, żeby przyzwyczaić się do jej używania
Wszystkie (poza jedną :/) modyfikacje elektrycznie połączone są drutem odzyskanym z cewki, który przy połączeniach jest mechanicznie usztywniony. Modyfikacja obudowy nie do końca się udała, i z całą pewnością trudniej będzie miernik zabezpieczyć przed zanieczyszczeniem (ale w tym modelu i tak w trudnym środowisku należy się wspierać taśmą).
@Edit
Witam ponownie!
Jako, że podarowana przez Elektrodę płytka nadawała się idealnie do dalszego rozwinięcia projektu, zastosowałem ją do zbudowania przystawki umożliwiającej zdalne łączenie się z miernikiem (i z wszystkimi innymi urządzeniami po UART - mechanicznie jednak pasuje do miernika).
Płytka CH340 NodeMcu V3 Lua ESP8266 ma załadowany projekt udokumentowany tutaj: https://github.com/beckdac/ESP8266-transparent-bridge
Zasilona zostaje z baterii od smartfona oraz regulatora LP2985-N, dzięki któremu zabezpieczenie przed głębokim rozładowaniem dało się rozwiązać dzielnikiem napięcia do linii ON/OFF. Ponieważ płytka pobiera parędziesiąt miliamper przystawka podziała bardzo długo i jeszcze trochę
Komputer wystarczy zaopatrzyć w oprogramowanie NetBurner Virtual Comm Port. Dzięki niemu każda aplikacja wspierająca zastosowany w mierniku układ zobaczy zwyczajny port COM.
Mechaniczna konstrukcja jest naprawdę prototypowa, ale nie jest tak że ledwo trzyma się kupy - fakt, że łatwo to uszkodzić wynika z tego, że na razie nic nie jest mocowane na śrubach. W mierniku siedzi bardzo pewnie, oparta i o plastikową część, i o tą gumową, i o złącze z zatrzaskiem. Bez większego problemu uda się całość obudować tak, by poza obrys miernika wystawała tylko jedna strona.
Przystawka tak naprawdę służy jedynie wygodzie, albo pomiarom wartości na ruchomych obiektach.
Świetnie sprawdza się pomiędzy pomieszczeniami, gdy pracować trzeba ze stacjonarnym komputerem.
Dodatkowo da się umożliwiać dostęp z wielu miejsc jednocześnie, po zaimplementowaniu autoryzacji nawet udostępniony przez internet i to bez użycia komputera.
Najważniejsze jest jednak to, że włożona w nią praca pozwoliła mi się zapoznać z modułem, a problematyczna (i nadal niedokończona) konstrukcja wiele mnie nauczyła
Fajne? Ranking DIY
