Ja osobiście bym dal sąsiadowi na tego litra
Pierwsza sprawa, jak już kolega wspomniał wyżej, sprawdzić, od której strony będzie wymiana.
Jeżeli konieczne jest wykręcenie wolnobiegu lub kasety to czasami to nie jest takie pierdnąć i uciec. Do kasety potrzeba jej blokowania, służy temu specjalny "bacik" No ogólnie mówiąc trzeba się czasami namęczyć.
Ale to nic.
Po dobraniu odpowiedniej długości szprychy, trzeba sprawdzić całe centrowanie. Jak skręcisz za mocno szprychę tą, czy inną. To za dwa dni będziesz wymienił kolejną bo pęknie ta bardziej naciągnięta. Jak któraś będzie luźna, to możesz łapać gumę, a jak nie, to te naciągnięte będą i tak pękać po jakimś czasie.
Pomijam już fakt, że jak źle nacentrujesz to może się okazać, że hamulców nie idzie wyregulować.
Jak ktoś pisze, uruchom YT i wycentrujesz... Oczywiście możesz, przynajmniej się czegoś nauczysz, tylko trzeba mieć świadomość, że możesz ze 3 razy to koło wykręcać i poprawiać.
Ja swój rower naprawiam sam, bo lubię. Jest taki stary, że szkoda na niego za serwis, bo podwoję jego wartość. Koło już centrowałem, ale nie chciałoby mi się tego robić na nowo. U mnie serwis za centrowanie bierze między 20 - 30pln.
Sam kluczyk w lokalnym sklepie do szprych kosztuje pewnie z kilka-kilkanaście pln, a są w przeważającej większości fatalnej jakości. Wyrabiają się po jednym centrowaniu, taka twarda sztuka
Dodano po 11 [minuty]: Rezystor240 napisał: Nawet najechanie na gałąź powoduje takie skutki?
Przecież tyle co po lesie jeździłem to nie powinienem mieć w ogóle szprych.
Tygodniowo (na weekendzie) pokonuje około 15-20Km, nie jakoś wyczynowo a raczej rekreacyjnie.
Że jest wygięta, to może być efekt już nawet po pęknięciu, weszła miedzy ramę czy widelec.
Jak będziesz miał luzy na szprychach, to będą pękać, zrywać gwint na nyplach. Bo obciążenie nie będzie rozkładane równomiernie.
Ja robię codziennie, tzn. 5 dni w tygodniu do pracy 30km (15 w jedną stronę). Szprychy wytrzymują