Dziś mamy "na tapecie" małe aktywne sztuczne obciążenie chińskiej produkcji.
Mam jeszcze do opisania kilka jak nie kilkanaście gadżetów, z cyklu "To jest popularne na Aliexpress, sprawdźmy więc, dlaczego". A urlop już wyczerpany. Nie będziecie się zatem nudzić
Jak zwykle, na początek screenshot z aukcji, żebyście mogli sobie łatwo znaleźć.
Jak widzicie, jest to dość tani, a może i użyteczny gadżet. Na dzień dzisiejszy kosztuje lekko ponad sześć i pół dolara, daje nam to niecałe dwadzieścia pięć polskich złotych. Czy to dużo, czy mało? Pozostawiam to, do Waszej oceny.
Czas na kilka zdjęć prezentowanego urządzenia:
Jak widać na na zdjęciach, gadżet sprawia wrażenie wykonanego dość starannie.
Ciekawym rozwiązaniem jest zastosowanie oprócz standardowego wtyku USB A, także gniazda MicroUSB oraz MicroUSB 3.1. Co pozwala na testowanie ładowarek wyposażonych w nieodłączany przewód.
Należy pamiętać o obciążalności prądowej poszczególnych gniazd. i tak dla USB A, wynosi ona 5A, czyli poza zakresem obciążenia, które wynosi maksymalnie 4A. Dla złącza MicroUSB 3.1 obciążalność wynosi 4A, czyli w teorii, można skręcić potencjometr do końca w prawo. Natomiast obciążalność prądowa gniazda MicroUSB 2.0 wynosi (w teorii, ale ciężko mi w to uwierzyć) 2A. Tutaj musimy uważać, bo gdy podłączyłem pierwszy raz obciążenie pod "dwu-amperową" ładowarkę i jakoś niepostrzeżenie ustawiłem wartość 3A, to okazało się, że ładowarka, bez problemu dała te 3A.
To było zanim przeczytałem instrukcję obsługi, bo jak wiadomo, prawdziwy elektronik/majsterkowicz, czyta instrukcję, dopiero jak już zawiedzie wszystko inne
.
Przejdźmy zatem do jakichś testów, bo pewnie najbardziej czekacie właśnie na nie.
Obciążenie ustawione na 0,2A, resztę widać na zdjęciach. "A" to oczywiście ampery. "U" to aktualne napięcie. "P" to aktualnie pobierana moc.
Tutaj mamy już pół Ampera.
Podkręcamy gałeczkę i mamy jeden Amperek.
Kręcimy dalej i dochodzimy do dwóch Amperów.
No i dalej dalej potencjometrze, kręć się kręć... Wykręciliśmy już trzy Ampery. To już "kawał prądu"
Jak ja nie cierpię wieloobrotowych potencjometrów precyzyjnych. Udało się dokręcić do czterech Amperów. A urządzenie nadal działa, trochę parzy, ale nie dymi
Doszedłem do końca skali
. Czyli faktycznie więcej jak cztery ampery, toto nie "szarpnie", ale czego więcej się spodziewać po jednym tranzystorku TIP122.
Nie robiłem testów dla napięć wyższych niż 5V, bo jak wspomniałem, skończyłem na czytaniu instrukcji, zamiast od tego zacząć. Nie mam też żadnej ładowarki z "prawdziwym" USB 3.1 (@Gulson, może coś pomyślisz w tym temacie, wszak sprawdzić już mam czym
), więc jedyne testy jakie mogę przeprowadzić, to te, z zasilaczem którego użyłem dzisiaj.
Co prawda instrukcja jest w załączniku, ale żeby nie marnować waszych cennych punkcików,zacytuję tutaj najważniejsze parametry techniczne:
Okazuje się, że PDF'ka ma jakieś zabezpieczenia. Wrzucam Wam zatem screenshoty:
Podsumowując.
Uważam, że może to być całkiem przydatny gadżet do testowania wszelakich ładowarek USB, a nawet USB 3.1. Myślę, że jest to jeden z tych gadżetów, który na stałe zagości w moim przepastnym plecaku, z pomocą którego, już nie jeden sprzęt w terenie naprawiłem. Mimo iż miała to być tylko wycieczka, lub zwykłe spotkanie ze znajomymi w innym mieście.
Mam nadzieję, że troszkę was pocieszyłem tymi ostatnimi artykułami, po (nie bójmy się tego powiedzieć) porażce "Karalucha". Bo uważam, że Tester elementów, zegarek, czy sztuczne obciążenie, to już gadżety nie tylko popularne ale i użyteczne.
Pozdrawiam.
CMS
Mam jeszcze do opisania kilka jak nie kilkanaście gadżetów, z cyklu "To jest popularne na Aliexpress, sprawdźmy więc, dlaczego". A urlop już wyczerpany. Nie będziecie się zatem nudzić
Jak zwykle, na początek screenshot z aukcji, żebyście mogli sobie łatwo znaleźć.
Jak widzicie, jest to dość tani, a może i użyteczny gadżet. Na dzień dzisiejszy kosztuje lekko ponad sześć i pół dolara, daje nam to niecałe dwadzieścia pięć polskich złotych. Czy to dużo, czy mało? Pozostawiam to, do Waszej oceny.
Czas na kilka zdjęć prezentowanego urządzenia:
Jak widać na na zdjęciach, gadżet sprawia wrażenie wykonanego dość starannie.
Ciekawym rozwiązaniem jest zastosowanie oprócz standardowego wtyku USB A, także gniazda MicroUSB oraz MicroUSB 3.1. Co pozwala na testowanie ładowarek wyposażonych w nieodłączany przewód.
Należy pamiętać o obciążalności prądowej poszczególnych gniazd. i tak dla USB A, wynosi ona 5A, czyli poza zakresem obciążenia, które wynosi maksymalnie 4A. Dla złącza MicroUSB 3.1 obciążalność wynosi 4A, czyli w teorii, można skręcić potencjometr do końca w prawo. Natomiast obciążalność prądowa gniazda MicroUSB 2.0 wynosi (w teorii, ale ciężko mi w to uwierzyć) 2A. Tutaj musimy uważać, bo gdy podłączyłem pierwszy raz obciążenie pod "dwu-amperową" ładowarkę i jakoś niepostrzeżenie ustawiłem wartość 3A, to okazało się, że ładowarka, bez problemu dała te 3A.
To było zanim przeczytałem instrukcję obsługi, bo jak wiadomo, prawdziwy elektronik/majsterkowicz, czyta instrukcję, dopiero jak już zawiedzie wszystko inne
Przejdźmy zatem do jakichś testów, bo pewnie najbardziej czekacie właśnie na nie.
Obciążenie ustawione na 0,2A, resztę widać na zdjęciach. "A" to oczywiście ampery. "U" to aktualne napięcie. "P" to aktualnie pobierana moc.
Tutaj mamy już pół Ampera.
Podkręcamy gałeczkę i mamy jeden Amperek.
Kręcimy dalej i dochodzimy do dwóch Amperów.
No i dalej dalej potencjometrze, kręć się kręć... Wykręciliśmy już trzy Ampery. To już "kawał prądu"
Jak ja nie cierpię wieloobrotowych potencjometrów precyzyjnych. Udało się dokręcić do czterech Amperów. A urządzenie nadal działa, trochę parzy, ale nie dymi
Doszedłem do końca skali
Nie robiłem testów dla napięć wyższych niż 5V, bo jak wspomniałem, skończyłem na czytaniu instrukcji, zamiast od tego zacząć. Nie mam też żadnej ładowarki z "prawdziwym" USB 3.1 (@Gulson, może coś pomyślisz w tym temacie, wszak sprawdzić już mam czym
Co prawda instrukcja jest w załączniku, ale żeby nie marnować waszych cennych punkcików,
Okazuje się, że PDF'ka ma jakieś zabezpieczenia. Wrzucam Wam zatem screenshoty:
Podsumowując.
Uważam, że może to być całkiem przydatny gadżet do testowania wszelakich ładowarek USB, a nawet USB 3.1. Myślę, że jest to jeden z tych gadżetów, który na stałe zagości w moim przepastnym plecaku, z pomocą którego, już nie jeden sprzęt w terenie naprawiłem. Mimo iż miała to być tylko wycieczka, lub zwykłe spotkanie ze znajomymi w innym mieście.
Mam nadzieję, że troszkę was pocieszyłem tymi ostatnimi artykułami, po (nie bójmy się tego powiedzieć) porażce "Karalucha". Bo uważam, że Tester elementów, zegarek, czy sztuczne obciążenie, to już gadżety nie tylko popularne ale i użyteczne.
Pozdrawiam.
CMS