Cześć! Od jakiegoś czasu moja różowa narzekała że śmierdzi jej z gniazdka (bez skojarzeń
) z racji tego że mój węch nie jest najlepszy pomyślałem że zapachy od sąsiadów przedostają się jakąś szczeliną i tyle. Niestety jakiś czas temu wybrzyszyło mi futrynę od drzwi, nie pryskałem piany wodą po montażu i pomyślałem że piana napęczniała dopiero teraz. Wczoraj postanowiłem zdjąć listwy przypodłogowe w sypialni i ukazał się taki widok:
od drugirej strony drzwi w kuchni też zdjąłem:
zacząłem rozbierać ścianę przy futrynie, płyty kg odchodziły prawie same:
okazało się że wylewka jest przemoknięta i można było w niej dłubać śrubokrętem:
Wydłubałem co sie dało i samo odpadało i zacząłem suszyć farelką, doskrobałem się do brązowego piasku,w obecnej chwili mam to troche podsuszone ale grzebiąc palcami w tej dziurze po bokach nadal czuje mokry piasek, który w miarę możliwości skrobie i wciągam odkurzaczem, wygląda to tak:
Od spodu czuć twardy beton który sie nie rozpada. Nie mam pojęcia co dalej, sypialnia była remontowana rok temu i jak wstawiałem drzwi nie było tam grama wilgoci, wszystko było nawet przesuszone. Z racji tego że budynek jest z lat 60-70 to nie mam pojęcia czy w podłodze nie biegną jakieś rury albo czy był izolowany w jakikolwiek sposób od spodu. Grzyba spod listew usunąłem mechanicznie, ściany wydają sie nie być przemoknięte jednak jak odłamałem kawałek płyty kg to zobaczyłem że od drugiej strony płyty są czarne kropki (ściana jest wyciszona wełną skalną/stelaż/płyty kg), w kuchni płyty są przyklejone na placki i też widzę kropki od strony klejonej, czy muszę to koniecznie wymieniać czy po wyeliminowaniu wilgoci ten grzyb sam zdechnie? Jestem załamany, czy ktoś jest w stanie mi coś doradzić?
od drugirej strony drzwi w kuchni też zdjąłem:
zacząłem rozbierać ścianę przy futrynie, płyty kg odchodziły prawie same:
okazało się że wylewka jest przemoknięta i można było w niej dłubać śrubokrętem:
Wydłubałem co sie dało i samo odpadało i zacząłem suszyć farelką, doskrobałem się do brązowego piasku,w obecnej chwili mam to troche podsuszone ale grzebiąc palcami w tej dziurze po bokach nadal czuje mokry piasek, który w miarę możliwości skrobie i wciągam odkurzaczem, wygląda to tak:
Od spodu czuć twardy beton który sie nie rozpada. Nie mam pojęcia co dalej, sypialnia była remontowana rok temu i jak wstawiałem drzwi nie było tam grama wilgoci, wszystko było nawet przesuszone. Z racji tego że budynek jest z lat 60-70 to nie mam pojęcia czy w podłodze nie biegną jakieś rury albo czy był izolowany w jakikolwiek sposób od spodu. Grzyba spod listew usunąłem mechanicznie, ściany wydają sie nie być przemoknięte jednak jak odłamałem kawałek płyty kg to zobaczyłem że od drugiej strony płyty są czarne kropki (ściana jest wyciszona wełną skalną/stelaż/płyty kg), w kuchni płyty są przyklejone na placki i też widzę kropki od strony klejonej, czy muszę to koniecznie wymieniać czy po wyeliminowaniu wilgoci ten grzyb sam zdechnie? Jestem załamany, czy ktoś jest w stanie mi coś doradzić?