faza01 napisał: Moze i jest wybuchowy pył. Ale, co ma do tego klapka na gniezdzie 230 V?
Chodzi generalnie o to, żeby pyły nie akumulowały się wewnątrz gniazda, tzn nie wchodziły przez dziurki do środka. Wiadomo, że jeśli do gniazda włożona jest wtyczka (nawet do takiego bez klapki) to żaden pył się tam w zasadzie nie dostanie i zasadniczo nie ma problemu. Jednak gdy wtyczka jest wyjęta, a gniazdo odsłonięte to jakaś tam akumulacja pyłu zachodzi.
Przy nieostrożnym wyłączaniu takiej wtyczki jest szansa, że ten pył się zapali. Może nie wybuchnie, ale się zapali po kilkunastu latach gromadzenia w gnieździe.
No i teraz stajemy przed następującym pytaniem: w jaki sposób powinna przebiegać właściwa eksploatacja takiej instalacji elektrycznej? Czy powinno się wykonywać okresowe kontrole stanu pyłu w gniazdach i okresowo je odkurzać(???), czy raczej powinno się po prostu zastosować gniazda, które nie zapychają pyłem?
Wiem co Kolega powie: ale jaki pył? No racja, pewnie żaden, bo instalacja od zawsze działa dobrze - i to może być przecież prawda. Ale tak to jest: dziś pyłu nie ma, a jutro się pojawi. Na tym właśnie polegają wszystkie wypadki. Gdyby każdy był w stanie wszystko przewidzieć, to wypadki nie działy by się nigdy.
Na zdjęciu wycinek z Przeglądu Elektrotechnicznego (wydanie przedwojenne). Może nieco jako ciekawostka i nie do końca związana z tematem wybuchu mąki, ale dobrze pokazuje, w jaki sposób powstają wypadki (bardzo często przez nieuwagę lub zaniedbanie).
Dodam jeszcze, że przepisy BHP nie wzięły się znikąd. Niestety to lata doświadczeń, co zresztą widać po przytoczonym artykule.