"Singlechip LED Music Spectrum Analyzer" - tak właśnie reklamuje swój moduł sprzedawca.
Można by się więc spodziewać prostego układu, który w sposób graficzny pokazuje zawartość określonych częstotliwości w postaci ilości zapalonych LED w "słupkach", jak to było robione w poważniejszych analizerach. I na pierwszy rzut oka tak jest i tu.
Moduł dotarł do mnie w torebce, tym razem niezmontowany, oczywiście bez żadnej instrukcji czy schematu. Schemat jest za to na stronie sprzedawcy:
Wynika z niego, że całość jest realizowana (jak to obecnie modne i wygodne) na jednym procesorku.
Już to powinno zmusić do zastanowienia, ale miałem jeszcze nadzieję, że a nuż...
Pozostałe fotki przedstawiające zmontowaną płytkę (tutaj podziękowania dla Kolegi, który mnie wyręczył w lutowaniu. Niestety, ale postępujące zwyrodnienie stawów uniemożliwiło mi lutowanie tak małych elementów):
Jak widać - płytka jest z czarną soldermaską, dwustronna i niewielka (wymiary to: szerokość 116mm, wysokość 36mm i grubość ok. 8mm - ostatni wymiar podany przy uwzględnieniu elementów poza gniazdem micro USB, które konstruktor z niewiadomego powodu zdecydował umieścić poprzecznie do płytki). Prócz wspomnianego gniazda USB z płytki wystaje jeszcze "pipek" tact-switcha służącego do zmiany... hmmm... wzorów wyświetlanych przez diody (oczywiście niebieskie).
I tu zaczyna się wyjaśniać, co kryje się pod określeniem z tytułu - "bajer bez sensu".
Otóż tact-switch może zmieniać wzorki statycznie wyświetlane, a jedną z opcji jest to, czego dotyczy opis modułu (chociaż nie do końca).
Wzorki, jak sami możecie ocenić, są niezbyt wyrafinowane:
Ostatnim wzorkiem jest animacja:
Kolejne naciśnięcie switcha wywołuje pracę "analizera" - w cudzysłowiu, bo tak naprawdę to nic innego jak kolejna animacja, tym razem sterowana siłą sygnału.
Słupki zapalają się więc zupełnie przypadkowo, a ilość zaświeconych w nich LEDów tylko w pewnym stopniu jest powiązana z siłą sygnału.
Oczywiście, żadnej regulacji czułości w module nie ma. Można tylko dokonywać zmian z poziomu miksera w komputerze lub "odtwarzaczce" muzycznej.
Pisałem o komputerze, ponieważ to chyba właśnie do niego przeznaczony jest ten moduł, a to z racji na dostarczony wraz z zestawem części kabel - USB i (na osobnym "wąsie") minijack stereo z jednej strony, a z drugiej micro USB.
USB możemy podłączyć do gniazda w komputerze dostarczając w ten sposób niezbędnego zasilania modułu, a minijack do wyjścia audio (słuchawkowego) doprowadzającego sygnał audio.
I w zasadzie to tyle, jeżeli chodzi o moduł - prosty do bólu, migający bez sensu niebieskimi diodami układ, który tak naprawdę do niczego więcej nie jest przeznaczony.
Przypomnę, że "prawdziwe analizery" służą do szybkiej oceny charakterystyki częstotliwościowej sygnału. Każdy ze słupków zawiera najczęściej co najmniej 10 LED (najlepiej w dwóch-trzech kolorach dla ułatwienia oceny poziomu danej częstotliwości), gdzie każdy z LEDów zapala się przy określonym poziomie sygnału w rastrze - przeważnie co 3 dB. Jeżeli więc np. 7 najniższych LEDów jest koloru zielonego, kolejny jeden żółty (ten odpowiada za wskazanie poziomu 0dB) i dwa najwyższe czerwone dla +3dB i +6dB. Każdy "słupek" z kolei, przyporządkowany jest określonej częstotliwości - od najniższych (powiedzmy 31Hz) aż do najwyższych (20kHz). Im więcej słupków, tym dokładniej możemy odwzorować światłem sam sygnał. Najprostsze analizery mają więc 10 słupków (chociaż w polskim sprzęcie można było spotkać mniej), a najdokładniejsze/najbardziej rozbudowane - kilkadziesiąt. To tyle z teorii.
W praktyce konstruktor tego modułu jedynie naśladuje wskazania prawdziwych analizerów. Dla potwierdzenia, kolejne filmiki pokazują działanie "analizera" z podanymi nań szumami różnego rodzaju. I tak dobrze, że to udawanie nie poszło dalej i producent nie dał LEDów w trzech kolorach. To dopiero byłoby bez sensu...
Zresztą - oceńcie sami:
Czy ktoś lubi takie bajery, czy nie - nie mi to oceniać. Ja nie lubię czegoś, co jest bez sensu. Jednak jeżeli ma to być coś w rodzaju gadżetu, który tylko jest i wygląda - jak najbardziej można się zainteresować.
Na szczęście dzięki magicznej sztuczce można ten "analizator" w prosty sposób przekształcić we wskaźnik poziomu sygnału (niestety mono - mimo dwóch "słupków" nadal doprowadzany jest tylko jeden kanał) - wystarczy ustawić pionowo płytkę:
Oczywiście z tą magią to był żart. Za zmianę opcji zapalania LEDów odpowiada rtęciowy czujnik położenia (jest w zestawie) - zamiast niego można po prostu zewrzeć dwa pola jak na zdjęciu:
Opcja, jaką otrzymałem do testów jest najtańsza i zawiera tylko same elementy elektroniczne. Są też i zestawy zawierające dodatkowo obudowy z pleksi specjalnie do nich "skrojone".
Zapomniałbym:
Do zestawu, prócz wspomnianego już kabelka USB jest dołączony także rozdzielacz wtyk minijack stereo /dwa gniazda minijack stereo. Dzięki niemu można "podebrać" sygnał z wyjścia słuchawkowego bez konieczności rezygnowania ze słuchawek.
Przepraszam również za drgania obrazu z kamerki - niestety to objaw wcześniej wspomnianej choroby...
Fajne? Ranking DIY
