Jak wiecie od zawsze interesowałem się (i interesuję) audio, akustyką i praktycznie wszystkim co jest z tym związane. Kilka miesięcy temu (a może i lat? Jak ten czas szybko płynie...) ktoś poprosił mnie, żebym zainteresował się i opisał analizator audio - taki z prawdziwego zdarzenia. Kłopot w tym, że taki jest drogi na tyle, że nie stać mnie było na nic "zawodowego". Niemniej jednak temat zanotowałem w pamięci i co jakiś czas przeglądałem oferty Aliexpress pod tym kątem. Wśród wszelkich wynalazków które nazywane były analizatorem przeważały jednak wszelkiego rodzaju "migotki" - bardziej lub mniej (!!!) zsynchronizowane z rzeczywistym sygnałem.
I w tym miejscu wypada opisać zasadę i przydatność takiego urządzenia.
Otóż jest ona bardzo prosta (przynajmniej w teorii) - sygnał audio należy przepuścić przez co najmniej kilkanaście filtrów (minimum się przyjęło 10) pasmowo przepustowych. Sygnały z każdego z filtrów należy zamienić na napięcie o wartości zależnej od poziomu danej częstotliwości (głośności) a tym napięciem wysterować z kolei słupek LED (na przykład) podobnego jak w ledowym mierniku poziomu. Jeśli poszczególne słupki będą ustawione pionowo obok siebie w ten sposób by z lewej strony znajdował się słupek pokazujący częstotliwości najniższe (a raczej poziom najniższych częstotliwości) a kolejne wraz z niezwiększającymi się częstotliwościami aż do najwyższych - uzyskamy w efekcie wizualizację rzeczywistej zawartości poszczególnych częstotliwości w całym sygnale.
Po co tak? Ano nie dla bajeru wbrew pozorom, a dla szybkiej "naocznej" kontroli tego, co się dzieje z sygnałem. Oczywiście im bardziej będzie "poszatkowany" sygnał (więcej filtrów a więc i słupków LED) tym dokładniej zauważymy ewentualne wzbudzenie, czy po prostu nadmierne wysterowanie dla jakiejś grupy częstotliwości.
Dla amatora będzie to w znacznej mierze bajer, ale dla zawodowca już narzędzie ułatwiające pracę.
Niemniej jednak zdecydowałem się w końcu, by taki analizator zamówić i opisać - przybliżając w ten sposób jego działanie dla tych z Was, którzy nie do końca wiedzieli jak toto działa.
Wybór był trudny - jak pisałem większość takich, co do których można było mieć pewność, że działają zgodnie z założeniami opisanymi wyżej była zbyt droga i,... zbyt duża - pomyślałem bowiem,. że jeli już miałbym coś takiego mógłbym zrobić kolejny klocek do wieży - a ta ma określone wymiary...
Koniec końców wybrałem taki jaki rozpoczyna ten artykuł i ... No właśnie.
Nie warto. Nie warto, bo jak w większości tego typu migotek chińczyk poszedł w niewłaściwą stronę z projektem.
Od początku - po odczekaniu 2 tygodni dostałem przesyłkę:
(oczywiście to tylko opakowanie indywidualne/zabezpieczające - przesyłka zawierała kilka gadżetów a analizator był częścią większej całości.)
Udało mi się znaleźć taki, który nie dość, że mieścił się w rastrze wieży, to w dodatku rokował poprawne działanie. Niestety. Pierwsze podłączenie ujawniło smutną rzeczywistość.
Od razu widać, że co prawda jest jakaś zależność pomiędzy dźwiękiem a "latającymi słupkami" to jednak z opisaną wyżej zasadę już nie koniecznie.
Niestety - nie udało mi się nagrać działania tego "analizatora" podłączonego pod wyjście generatora. Jednak może to i dobrze, bo Koleżanki i Koledzy oglądający wynik takiego testu mogliby zejść w bólach z tego świata. Ze śmiechu...
Ogólnie biorąc wyglądało to mniej więcej tak, jakby programista nie bardzo wiedział co i po co robi. Przykładowo podaję sygnał ok. 50Hz i zapalają się cztery słupki. Żaden z nich nie przynależny do 50 Hz, ale za to wszystkie z taką samą ilością świecących diod.
Tu wyjaśnienie - filmik wyżej pokazuje jeden z trybów /opcji wyświetlania o najbardziej zbliżonym do muzyki działaniem. Wszystkie pozostałe były już tylko gorsze.
Pomińmy więc efekt końcowy a spróbujmy się zorientować czy takie działanie wynika z ograniczeń sprzętowych, czy też ze złego podejścia programisty.
Nie będę się wdawać w szczegóły - zresztą nie znam się na programowaniu na tyle by być w tym ekspertem - każdy kto wie "o co kaman" sam się szybciutko zorientuje, że jednak sprzęt potrafiłby więcej...
Muszę się przyznać, że powyższe fotki powstały już po pewnych przeróbkach (cały czas miałem jeszcze szczątki nadziei, ze uda się coś z tego zrobić). Mianowicie - analizator posiada wejście sygnałowe stereo 3,5mm jack, ale również możliwość pracy bez połączenia kablowego - wbudowane BYŁY (po nich zostały tylko bocznikujące rezystory) dwa mikrofony elektretowe - po jednym na kanał. Niestety - chociaż zamysł był słuszny, to na nim się skończyło. Ktoś po prostu nie wziął pod uwagę faktu, że w wypadku podawania sygnału kablem sygnały z mikrofonów winny być zwarte/wyciszone. W efekcie mimo, że sygnał dochodził do analizatora kablem, to urządzenie reagowało również na dźwięk docierający do nich z mikrofonów. Efekt w każdym razie był... ale jeszcze gorszy niż na filmiku wyżej.
Tak więc, mimo, że można było się spodziewać jakiegoś - chociaż w miarę - przyzwoitego efektu, otrzymaliśmy coś w rodzaju ładnego opakowania kryjącego spleśniały owoc. Jak widać po zdjęciach paneli wyświetlacza - założenie były jak najbardziej dobre. Każda z diod zakryta maskującą folią z przezroczystymi rządkami jasnych kółeczek (sprawdzone w realu - takie zamaskowanie czoła LED sprawia bardzo dobre wrażenie estetyczne, nie zmniejszając czytelności) czytelne (bo podświetlone na czerwono) opisy częstotliwości niby to przynależnych do poszczególnych słupków - można było się spodziewać dobrego działania? Można. Tym bardziej że w kilku z aukcji z tym analizatorem zamieszczone były filmiki z których mogło takie (poprawne) działanie wynikać. Oczywiście były i inne ale z opisów wynikało (co zresztą zgodne z prawdą), że same efekty świecenia można było zmieniać i wybrać wśród kilkunastu (w sumie - wraz z rozszerzeniami podstawowych było w sumie może nawet i więcej) trybów.
Co dalej z tym... (niecenzuralne określenie usunięto) ??
Dwie opcje mi się nasunęły:
Pierwsza to znaleźć kogoś kto będzie skłonny posiedzieć nad tym projektem i napisze (może być mniej zróżnicowany - mający mniej trybów) program. Z tego co się orientuję procesorki powinny dać radę z palcem w nosie.
Druga opcja to wykorzystać same panele wyświetlacza a elektronikę do nich stworzyć od początku zgodnie ze sztuką i wymaganiami dla tego typu urządzenia.
Osobiście skłaniałbym się tej drugiej opcji - nie chciałbym nikogo obciążać a ponadto byłaby to (samodzielnie zaprojektowany układ) okazja żeby dać zajęcie rękom i głowie (taki rodzaj rehabilitacji zajęciowej).
Jak na razie jeszcze nie zdecydowałem, nie wiem też czy pomysł nie będzie dla mnie zbyt wymagający (wspomniane ręce z dnia na dzień coraz mniej sprawne a jakaś precyzja nawet przy rysowaniu schematu jest wymagana...
).
I tu pytanie do Was Koleżanki i koledzy - pomijając fizyczny schemat (bo ten wstępnie już mam opracowany) co myślicie na ten temat? Którą opcję sami byście wybrali?
Tak czy inaczej - temat daje możliwość zastanowienia się nad sensem zakupu i/lub przeróbki analizatora... czy też może samych paneli wyświetlacza?
To pozostawiam bez odpowiedzi; sami musicie zadecydować sens każdego z możliwych rozwiązań.
Pozdrawiam.
*Temat dotyczy konkretnego modelu widocznego na rzucie ekranowym aukcji wyżej.[/align]
I w tym miejscu wypada opisać zasadę i przydatność takiego urządzenia.
Otóż jest ona bardzo prosta (przynajmniej w teorii) - sygnał audio należy przepuścić przez co najmniej kilkanaście filtrów (minimum się przyjęło 10) pasmowo przepustowych. Sygnały z każdego z filtrów należy zamienić na napięcie o wartości zależnej od poziomu danej częstotliwości (głośności) a tym napięciem wysterować z kolei słupek LED (na przykład) podobnego jak w ledowym mierniku poziomu. Jeśli poszczególne słupki będą ustawione pionowo obok siebie w ten sposób by z lewej strony znajdował się słupek pokazujący częstotliwości najniższe (a raczej poziom najniższych częstotliwości) a kolejne wraz z niezwiększającymi się częstotliwościami aż do najwyższych - uzyskamy w efekcie wizualizację rzeczywistej zawartości poszczególnych częstotliwości w całym sygnale.
Po co tak? Ano nie dla bajeru wbrew pozorom, a dla szybkiej "naocznej" kontroli tego, co się dzieje z sygnałem. Oczywiście im bardziej będzie "poszatkowany" sygnał (więcej filtrów a więc i słupków LED) tym dokładniej zauważymy ewentualne wzbudzenie, czy po prostu nadmierne wysterowanie dla jakiejś grupy częstotliwości.
Dla amatora będzie to w znacznej mierze bajer, ale dla zawodowca już narzędzie ułatwiające pracę.
Niemniej jednak zdecydowałem się w końcu, by taki analizator zamówić i opisać - przybliżając w ten sposób jego działanie dla tych z Was, którzy nie do końca wiedzieli jak toto działa.
Wybór był trudny - jak pisałem większość takich, co do których można było mieć pewność, że działają zgodnie z założeniami opisanymi wyżej była zbyt droga i,... zbyt duża - pomyślałem bowiem,. że jeli już miałbym coś takiego mógłbym zrobić kolejny klocek do wieży - a ta ma określone wymiary...
Koniec końców wybrałem taki jaki rozpoczyna ten artykuł i ... No właśnie.
Nie warto. Nie warto, bo jak w większości tego typu migotek chińczyk poszedł w niewłaściwą stronę z projektem.
Od początku - po odczekaniu 2 tygodni dostałem przesyłkę:
(oczywiście to tylko opakowanie indywidualne/zabezpieczające - przesyłka zawierała kilka gadżetów a analizator był częścią większej całości.)
Udało mi się znaleźć taki, który nie dość, że mieścił się w rastrze wieży, to w dodatku rokował poprawne działanie. Niestety. Pierwsze podłączenie ujawniło smutną rzeczywistość.
Od razu widać, że co prawda jest jakaś zależność pomiędzy dźwiękiem a "latającymi słupkami" to jednak z opisaną wyżej zasadę już nie koniecznie.
Niestety - nie udało mi się nagrać działania tego "analizatora" podłączonego pod wyjście generatora. Jednak może to i dobrze, bo Koleżanki i Koledzy oglądający wynik takiego testu mogliby zejść w bólach z tego świata. Ze śmiechu...
Ogólnie biorąc wyglądało to mniej więcej tak, jakby programista nie bardzo wiedział co i po co robi. Przykładowo podaję sygnał ok. 50Hz i zapalają się cztery słupki. Żaden z nich nie przynależny do 50 Hz, ale za to wszystkie z taką samą ilością świecących diod.
Tu wyjaśnienie - filmik wyżej pokazuje jeden z trybów /opcji wyświetlania o najbardziej zbliżonym do muzyki działaniem. Wszystkie pozostałe były już tylko gorsze.
Pomińmy więc efekt końcowy a spróbujmy się zorientować czy takie działanie wynika z ograniczeń sprzętowych, czy też ze złego podejścia programisty.
Nie będę się wdawać w szczegóły - zresztą nie znam się na programowaniu na tyle by być w tym ekspertem - każdy kto wie "o co kaman" sam się szybciutko zorientuje, że jednak sprzęt potrafiłby więcej...
Muszę się przyznać, że powyższe fotki powstały już po pewnych przeróbkach (cały czas miałem jeszcze szczątki nadziei, ze uda się coś z tego zrobić). Mianowicie - analizator posiada wejście sygnałowe stereo 3,5mm jack, ale również możliwość pracy bez połączenia kablowego - wbudowane BYŁY (po nich zostały tylko bocznikujące rezystory) dwa mikrofony elektretowe - po jednym na kanał. Niestety - chociaż zamysł był słuszny, to na nim się skończyło. Ktoś po prostu nie wziął pod uwagę faktu, że w wypadku podawania sygnału kablem sygnały z mikrofonów winny być zwarte/wyciszone. W efekcie mimo, że sygnał dochodził do analizatora kablem, to urządzenie reagowało również na dźwięk docierający do nich z mikrofonów. Efekt w każdym razie był... ale jeszcze gorszy niż na filmiku wyżej.
Tak więc, mimo, że można było się spodziewać jakiegoś - chociaż w miarę - przyzwoitego efektu, otrzymaliśmy coś w rodzaju ładnego opakowania kryjącego spleśniały owoc. Jak widać po zdjęciach paneli wyświetlacza - założenie były jak najbardziej dobre. Każda z diod zakryta maskującą folią z przezroczystymi rządkami jasnych kółeczek (sprawdzone w realu - takie zamaskowanie czoła LED sprawia bardzo dobre wrażenie estetyczne, nie zmniejszając czytelności) czytelne (bo podświetlone na czerwono) opisy częstotliwości niby to przynależnych do poszczególnych słupków - można było się spodziewać dobrego działania? Można. Tym bardziej że w kilku z aukcji z tym analizatorem zamieszczone były filmiki z których mogło takie (poprawne) działanie wynikać. Oczywiście były i inne ale z opisów wynikało (co zresztą zgodne z prawdą), że same efekty świecenia można było zmieniać i wybrać wśród kilkunastu (w sumie - wraz z rozszerzeniami podstawowych było w sumie może nawet i więcej) trybów.
Co dalej z tym... (niecenzuralne określenie usunięto) ??
Dwie opcje mi się nasunęły:
Pierwsza to znaleźć kogoś kto będzie skłonny posiedzieć nad tym projektem i napisze (może być mniej zróżnicowany - mający mniej trybów) program. Z tego co się orientuję procesorki powinny dać radę z palcem w nosie.
Druga opcja to wykorzystać same panele wyświetlacza a elektronikę do nich stworzyć od początku zgodnie ze sztuką i wymaganiami dla tego typu urządzenia.
Osobiście skłaniałbym się tej drugiej opcji - nie chciałbym nikogo obciążać a ponadto byłaby to (samodzielnie zaprojektowany układ) okazja żeby dać zajęcie rękom i głowie (taki rodzaj rehabilitacji zajęciowej).
Jak na razie jeszcze nie zdecydowałem, nie wiem też czy pomysł nie będzie dla mnie zbyt wymagający (wspomniane ręce z dnia na dzień coraz mniej sprawne a jakaś precyzja nawet przy rysowaniu schematu jest wymagana...
I tu pytanie do Was Koleżanki i koledzy - pomijając fizyczny schemat (bo ten wstępnie już mam opracowany) co myślicie na ten temat? Którą opcję sami byście wybrali?
Tak czy inaczej - temat daje możliwość zastanowienia się nad sensem zakupu i/lub przeróbki analizatora... czy też może samych paneli wyświetlacza?
To pozostawiam bez odpowiedzi; sami musicie zadecydować sens każdego z możliwych rozwiązań.
Pozdrawiam.
*Temat dotyczy konkretnego modelu widocznego na rzucie ekranowym aukcji wyżej.[/align]
Fajne? Ranking DIY
