James_BondPL napisał: jak podbić napięcie w rowerze elektrycznym z 36V do ok. 50 i czy ma to sens.
Sens ma niezaprzeczalny - komfort jazdy.
4 lata temu miałem podobny pomysł po doświadczeniach z użytkowania oryginalnego, fabrycznego tzw. bidonu.
Co do 50V to miałbym obiekcje. Wszak tym sposobem narażasz elektronikę sterownika na pracę przy napięciu, do którego być może nie jest przystosowana. W ślad za tym idzie także i prąd silnika.
W moim przypadku uznałem, że 44V=const będzie już odpowiednio wysokim napięciem (zaledwie o 2V wyższym od tego jakie mam po zakończeniu ładowania) i jeszcze mieszczącym się w zakresie zdrowego rozsądku.
Dołożona przetwornica zasilana z pakietu 10S10P kompensuje ubytek napięcia baterii akumulatorów, jaki w naturalny sposób towarzyszy rozładowywaniu się ogniw.
Tym sposobem bez względu na stan napięcia baterii na wyjściu mam zawsze 44V. To oczywiście w dużym uproszczeniu, gdyż akumulatorów Li-Ion nie można sobie tak dowolnie rozładowywać.
Po 4 latach użytkowania nie wyobrażam sobie przesiadki na fabryczny akumulator, w deklaracjach producenta zapewniający wspomaganie do... 70 km.
Takie deklaracje to oczywiście pobożne życzenie i chwyt marketingowy.