Robię remont wzmacniacza WS303. Wymieniłem wszystkie kondensatory elektrolityczne na firmowe dobrych zalecanych producentów. Sprzęgające 2,2 uF elektrolityczne wymieniłem na styrofleksowe (czerwone kwadratowe też zalecane na forach). Po założeniu nowego trafo bo w kupionym egzemplarzu nie było trafa sprawdziłem napięcia zasilające - na końcówki; były trochę wyższe - zakładam, że z różnicy 220 - 240V. W głośnikach dało się usłyszeć dosyć głośny przydźwięk sieciowy - myślę, że uporam się z nim w przyszłości. Przy wyłączaniu dało się usłyszeć takie jakby cmoknięcie i wzmacniacz wyłączał się. Podłączyłem następnie sygnał audio przez pętlę magnetofonową bo przez wejścia nie poszedł - coś jest nie tak - do sprawdzenia w drugiej kolejności. Jak kupiłem ten wzmacniacz to rezystor R171 (10 omów 2W) był przepalony. wymieniłem więc na nowy taki sam. Głośniki podłączyłem 4omy. Pograł testowo na obciążeniu 4Omy chwilę i coś zadymiło. Wyłączyłem szybko aby nic nie przepalić. Zauważyłem, że zadymiło z tego samego rezystora który był już spalony - R171. Wymieniłem wszystkie potencjometry regulacyjne na nowe. Starałem się je ustawić tak jak pierwotne. Te 470 omów były w połowie wartości w przybliżeniu. W drugim kanale ten sam rezystor jest lekko przyciemniony (czyli też grzeje się). Po wymianie wszystkich potencjometrów regulacyjnych tego "cmoknięcia" nie było już słychać ale wzmacniacz już nie grał (podałem sygnał na pętlę jak poprzednio ale w głośnikach nic). Poza tym dym z tego rezystora poszedł prawie natychmiast. Co może być przyczyną tego, ze ten rezystor pali się oraz co ma wpływ na takie buczenie/przydźwięk. Wygląda na to, że wzmacniacz się wzbudza. Sprawdziłem kondensator który z w/w rezystorem tworzy dwójnik RC. Kondensator jest dobry. Musi wzbudzać się na częstotliwościach ponad akustycznych. Nie będzie to miało związku z tymi kondensatorami ceramicznymi (rurkowymi) C131, C135, C140, C139. Proszę o jakieś wskazówki, jak szukać przyczyn tego wzbudzenia. Nie sprawdzałem żadnych elementów półprzewodnikowych poprzez wylutowanie bo płytka jest bardzo złej jakości i nawet stacja lutownicza z grotem do SMD powoduje odparzenie ścieżek. W załączeniu kilka fotek mojego wzmacniacza. Sprawdziłem omomierzem wszystkie diody – są OK, tranzystory mocy też. nie zauważyłem zimnych lutów czy też przerwanych odparzonych ścieżek. Na dobrej końcówce ustaliłem na wyjściu napięcie stałe na 0V. W tej ferelnej końcówce powłaczeniu jest skok napięcia które potem spada. Nie reguluję do V bo z rezystora idzie dym więc wyłaczam.