Kilka lat temu zbudowałem zgrzewarkę, miała służyć głównie do zgrzewania ogniw w pakiety. Posiadam mnóstwo elementów z wylutu, dlatego staram się chociaż część z nich w jakiś sposób wykorzystać. Niestety idzie to z coraz większym oporem, ale to inny temat. No więc powstał układ dość nietypowy, bez procesorowy, w sumie prosty i tani, ale nie pozbawiony istotnych cech. Wiele sterowników zgrzewarek ma pewną wadę, pomimo stabilnego czasu impulsu, brakuje kontroli momentu włączenia trafa do sieci, a w sieci jak to w sieci napięcie cały czas się zmienia. Skutkiem tego jest zmienna porcja energii dostarczona w miejsce zgrzewu, czego efektem może być przepalenie ogniwa, albo za słaby zgrzew, oprócz tego może wystąpić przeciążenie sieci i zadziałanie zabezpieczeń. Biorąc to pod uwagę powstała taka konstrukcja:
Niestety jak się okazało po uruchomieniu, występowała niestabilność czasu zgrzewania, przepalało jedno na 20-30 ogniw. Upiorne zdarzenie, na szczęście nic nie wybuchało, ale trzeba było wydłubywać to przepalone ogniwo z pakietu, więc ogólnie wielka lipa. Próbowałem znaleźć przyczynę tej niestabilności, coś tam modyfikowałem, ale niewiele było lepiej, aż w końcu z braku czasu odstawiłem układ. Czasami używałem tej zgrzewarki, przy małych pakietach praca zwykle się udawała.
Całkiem niedawno pojawiła się potrzeba zgrzania większego pakietu, postanowiłem przy okazji zrobić od nowa cały sterownik.
Powstał schemat:
Może komuś się przyda, też prosty układ bez procesorowy, czy to wada czy zaleta pozostawię do wyboru czytelnikom.
Płytka nietrawiona, specjalnie projektowana pod mojego drewniaka CNC. Proste cięcia warstwy miedzi, dopuszczalna znaczna niedokładność frezowania, łatwa obróbka końcowa.
Nowy układ sprawdził się, zgrzałem pakiet, prawie 300 dobrych zgrzewów
pod rząd, tyle że... chcąc przyspieszyć prace, sterownik był jeszcze w postaci pająka, płytkę wykonałem później. Po zamontowaniu nowej płytki, zrobiłem kilka próbnych zgrzewów, i wygląda na to że działa tak samo dobrze, co wcale nie musi być oczywiste. Kto wie ten wie, że pająki potrafią działać rewelacyjnie, a dopiero zrobienie płytki psuje efekt.
Jak to działa?
Obwód zasilania składa się z transformatora 10-20V 2W, prostownika jednopołówkowego, jednotranzystorowego ogranicznika-stabilizatora napięcia zasilającego układ. Napięcie przemienne z trafa poprzez dzielnik trafia do przesuwnika fazowego IC3A i dalej do komparatorów wykrywających przejście przez zero, Zerem w tym układzie jest połowa napięcia zasilania. Przesuwnik fazowy jest tu po to by móc trafić w szczyt sinusoidy, wtedy jest najmniejszy udar prądowy przy włączaniu trafa dużej mocy. Czy to się udaje? Z eksperymentów wynika, że udar ten rzeczywiście daje się zmniejszyć, regulując fazę potencjometrem R25. Zostaje wykryte przesunięte zero co oznacza szczyt sinusa. Na wyjściu komparatorów pojawia się impuls w szczycie napięcia sieciowego. Sygnał ten przez mikrostyk S wyzwala układ czasowy LM555. Dalej jest typowo, optotriak załącza tyrystory, chciałem wykorzystać to co mam, więc siedzą tu ruskie KY202h, ale jakbym wszystkie upalił, można oczywiście wstawić inne nowsze, płytka jest dość uniwersalna.
Trafo mocy standard z mikrofali, 4 zwoje chyba 16mm, dawno nawijałem nie pamiętam dokładnie.
Platforma do testowania pająków.
Fajne? Ranking DIY