Przedstawiam zgrzewarkę wykonaną sposobem gospodarczym. Jak to mówią potrzeba jest matką wynalazków, chociaż to nic nowego.
Sama zgrzewarka ma służyć do łączeń ogniw baterii.
Posiadam rower elektryczny i wcześniej czy później będę potrzebował wymienić baterie, a firmy które się tym zajmują do tanich nie należą.
Wykorzystałem transformator ze starej kuchenki mikrofalowej przeznaczonej na złom.
Uzwojenie wtórne usunąłem a nawinąłem 1,5 zwoju linki 50mm, można powiedzieć cała filozofia.
Całą konstrukcję wykonałem z drewna i płyty drewnianej, co daje mi pewność izolacji.
Do sterowania wykorzystałem mikro-wyłącznik z mikrofali i przekaźnik rtx, który zalegał mi w warsztacie.
Zasilanie idzie na przekaźnik, z przekaźnika linką 1mm na uzwojenie pierwotne transformatora, z uzwojenia wtórnego linką 50mm na elektrody, całość steruje mikro-wyłącznikiem umieszczonym na ramieniu elektrody, którym załączam przekaźnik.
Sam przekaźnik służy do ustawienia czasu zgrzewania.
Elektrody wykonane są z drutu miedzianego, który koniecznie mus, być zaostrzony [im mniejsza powierzchnia styku, tym większa temperatura].
Nie wiem, jaki prąd płynie w momencie zgrzewania, ale przewody 50mm aż się wyginają .
Sam zgrzew wychodzi w porządku.
Czas zgrzewu wydaje się trochę za długi, dlatego w przyszłości nawinę jeszcze jeden zwój na wtórnym uzwojeniu.
Myślę, że osiągnę większe napięcie a co za tym idzie większy prąd a mniejszy czas zgrzewu - jak myślicie, będzie dobrze?
W przyszłości planuję zbudować coś w rodzaju szczypiec, które pozwolą na zgrzewanie bardziej mobilne, dlatego przewody w tej chwili są w zapasie - za długie.