logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

[Rozwiązano] Reklamacja naprawy auta: zatarcie silnika po wymianie sprzęgła i amortyzatorów

damiankoper40 18 Lis 2024 21:38 10290 209
Najlepsze odpowiedzi

Czy mam realną szansę wygrać sprawę przeciw warsztatowi za uszkodzenie silnika po naprawie i żądać nowego silnika albo odszkodowania?

Szanse na wygraną przeciw warsztatowi są raczej małe, a sąd co najwyżej może zasądzić przywrócenie auta do stanu sprzed awarii, nie nowy silnik do 20-letniej Octavii [#21314146] Na używany silnik warsztat może co najwyżej dać gwarancję na sam montaż, a nie na przebieg czy stan części, więc żądanie silnika z ASO i pełnej gwarancji jest nierealne [#21314146] W dodatku z threadu wynika, że samo przegrzanie lub problem z chłodzeniem nie tłumaczy „wypalonego”/wyszczerbionego tłoka; bardziej pasuje zużycie silnika, np. lejący wtrysk albo inna wcześniejsza awaria eksploatacyjna [#21310080][#21312550][#21313352] Jeśli chcesz iść do sądu, licz się z długim postępowaniem, kosztami pełnomocnika i biegłych oraz z tym, że darmowy radca prawny nie będzie Cię reprezentował, tylko co najwyżej doradzi [#21314146] Najrozsądniejszą drogą z praktycznego punktu widzenia jest negocjacja z warsztatem wymiany na używany, sprawdzony słupek albo dogadanie się ze sprzedawcą auta w sprawie wady ukrytej [#21314659][#21314146]
Wygenerowane przez model językowy.
  • Pomocny post
    #151 21313397
    Ricoh_220

    Poziom 38  
    Posty: 3714
    Pomógł: 464
    Ocena: 750
    Szkoda że z moich również zamiast pomagać potrzebującym pomocy zajmuje się starym trupem.
    Fajnie że z podatków ale wszyscy za twoja gł...tę płacimy.Więc już widać jakie jest twoje podejście jest okazja to doimy.
    Konto firmowe:
    Zakład techniki biurowej"Kserograf" .Serwis kserokopiarek i urzdzeń marki ricoh
    Bronowicka 73, Kraków, 30-091 | Tel.: 603XXXXXX (Pokaż) | Strona WWW: https://kserograf.e.pl
  • #152 21313400
    sylweksylwina
    Moderator - Komputery Serwis
    Posty: 13170
    Pomógł: 1875
    Ocena: 2335
    Prawnik z urzędu, chyba za dużo filmów amerykańskich obejrzałeś :D Darmowy prawnik to może ci porady udzielić...
    Nikt za darmo ci sprawy nie otworzy ani nie będzie prowadził. Zwłaszcza że to ty chcesz pozwać warsztat. Zejdź na ziemię, nie wiem w jakim świecie żyjesz, ale Polska na planecie Ziemia to to nie jest.

    Otworzenie sprawy na dzień dobry 400 zł. W rok się nie skończy, to dolicz sobie OC + koszty rzeczoznawców wyznaczonych przez sąd.
  • #153 21313406
    damiankoper40
    Poziom 3  
    Posty: 59
    Ocena: 3
    Ja jako warsztat już bym z toba nie rozmawiał.

    Ja jako klient też nie mam ochoty na rozmowy z warsztatem, zawiodłem sie i tyle.

    Prawnik zarobi nieważne czy wygrasz czy nie to proste, ty masz autko za 5k pokaż mi
    prawnika który takim pomyka.

    Inny punkt wejścia w życie. Pokaż mi prawnika, który ze wsi dostał się na Harvard.

    Pewnie masz rację.
    Już się nie odzywam bo sądzę że ty jestes nie refolmowalny.

    Czytając to: Tak ja mam rację i tylko ja ,szkoda tylko że dziura w portwelu zniechęci cię do motoryzacji.
    Zniechęcają mnie sytuacje w których jestem postawiony pod ścianą. I gdzie muszę dokonywać wyboru pomiędzy tym co moralne/zgodne z prawem, a tym co koleżeńskie.

    Z drugiej strony znasz się na rowerach i sobie z tym radzisz więc może na tym pozostań.
    Świetna sprawa szczególnie w okresie późno wiosennym, a wczesno jesiennym.
  • #154 21313408
    Ricoh_220

    Poziom 38  
    Posty: 3714
    Pomógł: 464
    Ocena: 750
    Napisałem już że t nonsens ale tu żadne argumenty nie pomogą nasz kolega musi zapłacić za błedy i wtedy stwierdzzi że to była głupota trzeba się dogadać z serwisem i tak się fajnie zachowali.
    Konto firmowe:
    Zakład techniki biurowej"Kserograf" .Serwis kserokopiarek i urzdzeń marki ricoh
    Bronowicka 73, Kraków, 30-091 | Tel.: 603XXXXXX (Pokaż) | Strona WWW: https://kserograf.e.pl
  • Pomocny post
    #156 21313414
    sylweksylwina
    Moderator - Komputery Serwis
    Posty: 13170
    Pomógł: 1875
    Ocena: 2335
    Twoja "moralność" i "zgodność z prawem" jest prawie taka, że również można podciągnąć ją pod inny paragraf, próby wyłudzenia czegoś co ci się nie należy, przynajmniej jak dla mnie.

    A "koleżeńskość" która ty rozumiesz to jest ludzkie dogadanie się z serwisem, który z opowieści ma i tak anielską cierpliwość. Naprawdę ciekawy wątek wyszedł z tego wszystkiego.
  • #157 21313424
    sigwa18
    Poziom 43  
    Posty: 11671
    Pomógł: 1166
    Ocena: 3260
    Tu jest klasyczne daj komuś palec to zapyta czemu nie całą ręke. Warsztat miał pełne prawo sprawdzić to co naprawił. Że auto zdechło pech. Nie grzebali przy silniku. W ramach gestu chcieli ci zmienić silnik używany na używany. Ale nie, ty chciałeś gwarancji jak dla nówki. Miałeś ją na starym silniku?
  • #158 21313432
    polernik
    Poziom 10  
    Posty: 15
    Pomógł: 3
    Ocena: 19
    Może ja jestem dziwny, ale kupując auto za jedną wypłatę, obejrzałem, czy w środku się nie rozpada, poprosiłem o przejażdżkę na SKP, gdzie obejrzeliśmy podłogę, zawieszenie, hamulce itp., czy auto w obecnym stanie jest bezpieczne i... Tyle.
    Nie podłączałem komputera, nie mierzyłem lakieru, nawet poziomu oleju nie sprawdzałem, bo na tyle każdy handlarz jest ogarnięty, że doleje na stan. A czy wleje prawidłowy? Jeśli tak się złoży, że ten najtańszy jest akurat prawidłowy, to tak.

    Jak zmieniałem filtry, to znalazłem znaki sugerujące, że silnik był wymieniany. I w sumie się nie dziwię, bo podłoga w bardzo dobrym stanie, to i warto reanimować.

    Reasumując: to, że silnik z innego roku w dwudziestoletnim aucie, to nic dziwnego.
    No i kupując takie pierdzi kółko, trzeba od razu wyznaczyć sobie limit kosztów napraw, a jak wyjdzie naprawa powyżej limitu, to sprzedać auto na kilogramy i kupować następne.
    Wiek auta nic nie mówi o historii, bo mogą być wymieniane zegary, może być wymieniany silnik na taki z przebiegiem milion. Zresztą nawet jeśli przebieg jest prawdziwy i niski, a właściciel jeździł non stop 80 km/h po kocich łbach, to auto i tak będzie zużyte.
    https://youtu.be/LKPvtz_wvIY

    Co do chłodnicy: zagotowanie/utrata płynu chłodniczego prędzej wygnie głowicę niż zatrze/wypali tłok. Uszkodzenie pojedynczego tłoka to może być chociażby wina lejącego wtrysku i wtedy nawet prawidłowe smarowanie ani chłodzenie nie pomaga. A objawów lejącego wtrysku możesz nie zauważyć.

    Jeśli buda jest rzeczywiście w dobrym stanie, to dogadaj się z nimi, żeby po taniości przezbroili na kolejny silnik, a jak ci się auto znudziło, to sprzedaj na kilogramy.
  • #159 21313581
    James596
    Poziom 29  
    Posty: 1789
    Pomógł: 136
    Ocena: 503
    Czytam to, i pachnie mi z daleka trollowaniem. Trudno mi uwierzyć, że można mieć tak dziwną logikę postępowania...
  • #160 21313606
    bratHanki
    Poziom 39  
    Posty: 5659
    Pomógł: 451
    Ocena: 1367
    To tak jakby Kargul z Pawlakiem mieli syna.
  • #161 21314146
    DjMapet
    Poziom 43  
    Posty: 16141
    Pomógł: 2131
    Ocena: 1706
    Sąd nie zasądzi nowego silnika do starego, 20 letniego auta. Co najwyżej może zasądzić przywrócenie do stanu sprzed awarii silnika.
    Na używany silnik, warsztat go montujący nie da żadnej gwarancji. Da gwarancję na prawidłowość zamontowania danej części/podzespołu. O jakąś tam gwarancję można (jak się na to zgodzi) negocjować ze sprzedającym silnik, jednak zapewne nie będzie to gwarancja na przebieg a jak już to tzw rozruchowa, ew na jakiś okres czasu, np kilka dni od zakupu. Gwarancji na przebieg może udzielić zakład wykonujący kapitalne remonty silników. Choć może to być gwarancja czasowa, np na miesiąc czy na pół roku.
    Darmowy radca prawny nie będzie Cię w sądzie reprezentował. Może doradzić, pomóc w sporządzeniu pism procesowych.
    Raczej są nikłe szanse, na wydębienie od warsztatu więcej niż zaproponowali. Można ew. Kombinować coś z komisem w kierunku ukrytej wady, choć i tu sprawa może nie skończyć się po Twojej myśli i na pewno nie skończy się na jednej rozprawie a i pociągnie za sobą niemałe koszty.
    Jak przegrasz sprawę z warsztatem (a nawet w czasie tej sprawy), ten może wytoczyć Ci proces o próbę wyłudzenia, pomówienie, szarganie dobrego imienia itd, itp.
    Sprawa nie jest i nie będzie tak prosta jak Ci się wydaje i jak przedstawiają Ci to prawnicy.

    Pozdrawiam.
  • #162 21314659
    Xenlin
    Poziom 10  
    Posty: 6
    Ocena: 9
    >>21313581

    Ja też chcę wierzyć, że to jest jakiś trolling a nie prawdziwa sytuacja... Bo jeżeli to jest prawdziwa sytuacja to autor tematu jest wręcz książkowym przykładem popełnienia absolutnie wszystkich możliwych błędów jakie tylko się da popełnić...

    Ułóżmy to chronologicznie.

    1. Autor chce zakupić pojazd - robi sobie rozeznanie po lokalnym "rynku" po czym typuje pojazd warty oględzin. Udaje się do handlarza na w/w oględziny, jazdę próbną i ewentualne dokonanie zakupu.

    W mniemaniu autora "ma wiedzę" na temat samochodów. W mniemaniu handlarza ten zapewne złapał jelenia na popchnięcie tzw. "wrosta" z podwórka, który zajmuje miejsce.
    Wg. handlarza auto jest "igła po starszym małżeństwie" i tutaj zapalić się powinna pierwsza czerwona lampka. Wiek auta, przebieg i taka bajera o "igiełce po dziadku" to jest pierwszy no wręcz krzyk, że coś tu jest nie tak. Do tego w tej igiełce zgrzyta trójka, trzeba wymienić amortyzatory z tyłu, amortyzator napinacza, jest uszkodzona chłodnica, wisi podsufitka i wygląda w środku jak jedno wielkie nieszczęście.
    Następnie "inspekcja" pojazdu na stacji - zapewne lokalnej i zaprzyjaźnionej z handlarzem stacji, gdzie "nic nie wyszło"... no diagnosta zapewne na ścieżce testowej nie zauważył przypadkiem ubitych amorków z tyłu... Lampka numer dwa się powinna zaświecić. Następnie dochodzi do zakupu i przemiły pan handlarz zbija cenę z 5900 na 4500. TRZECIA czerwona lampka.
    25% ceny zbite bez problemu u HANDLARZA? To moje pytanie w tym miejscu jest - za ile tego trupa handlarz kupił i nadal mu się opłacało je sprzedać?

    2. Szczęśliwy autor zakupił auto, zrobił nim około 100km po czym wstawia pojazd na warsztat na usunięcie wymienionych usterek:
    - sprzęgło (bez związku z silnikiem)
    - układ chłodzenia pojazdu w postaci podciekającej chłodnicy (bez związku z silnikiem - w szczególności, że autor nie stwierdził szybkiego ubywania płynu, a przynajmniej tak wynika z jego słów).
    - amortyzator napinacza - nie znam dokładnie budowy 1.9TDi ale jeżeli to jest typowy pasek osprzętu, który napędza tylko alternator to także bez związku z silnikiem.
    - naprawa problemu z czujnikiem temp. także brak bezpośredniego związku z samym silnikiem.
    - o amortyzatorach nie będę wspominał bo jak ktoś to połączy z awarią silnika to jest co najmniej szalony.

    3. Mechanicy przyjęli pojazd, zrobili co mieli zrobić, przeprowadzili jazdę próbną i pech chciał, że piec dokonał żywota. I teraz autor tematu... chce się sądzić z warsztatem bo w jego "fachowej" opinii to warsztat zawinił? Eliminując usterki nie związane bezpośrednio z silnikiem?

    Nie chcę być kąśliwy czy coś, ale mechanicy tu są absolutnie niewinni bo po prostu eliminowali usterki zgłoszone przez właściciela, których nijak nie da się połączyć z wypaleniem tłoka czy tam uszczerbieniem. No sorry - ten temat tutaj jest nie do wygrania. I żaden rzeczoznawca nie pomoże bo nie ma się tutaj nawet punktu zaczepnego sugerującego, że warsztat mógł coś źle zrobić... a trudno jest wygrać sprawę, kiedy argumentacja jest na poziomie "wymienili amortyzatory a silnik wybuchł".
    Do tego łączenie drobnego wycieku chłodziwa nie spowoduje tego typu usterki - zresztą ktoś w wątku już też zwrócił na to uwagę i mechanik na warsztacie wykonując oględziny chłodnicy pod maską MUSIAŁ spojrzeć na zbiornik wyrównawczy i poziom cieczy w tymże. Tym bardziej taka osoba z doświadczeniem no chyba raczej wie co robi i nie robiłaby jazdy próbnej widząc, że płyn ucieka z układu ciurkiem.
    Ponad to jakiś absurdalny temat z zakresami obrotów? Nie wiem co to miałoby mieć do rzeczy no ale pewnie każdy mechanik po naprawie dosłownie marzy o skatowaniu 20 letniej skody na drodze, żeby zobaczyć "jak to idzie" pod czerwone pole... no bezsens kompletny.
    No i jesteśmy w miejscu w którym jesteśmy.

    No i teraz szereg dziwactw jakie tu wystąpiły:
    - U handlarzy NIE ISTNIEJĄ igiełki. Zważywszy na to, że średnia wieku samochodu w PL oscyluje w granicy 16 lat i średnio 50% samochodów miało "przygodę" w swoim życiu to po prostu takie auta są niezwykłą rzadkością.
    - Bajka o "starszym małżeństwie" to jest już taki klasyk, że nie spodziewałbym się, że jeszcze ktoś się złapie na taką baśń z ust handlarza... i są ku temu 2 powody. Pierwszy jest taki, że handlarz to też człowiek z siatką znajomości - jak mu się trafi autentycznie tania okazja "po dziadku/babci" w tym realnym "igła stanie" to takie auto rzadko trafia na ogłoszenie - w znamienitej większości przypadków szybko się rozchodzi po znajomych, którzy szukają akurat jakiegoś taniego dupowozu w dobrej kondycji. Drugi powód to jest taki, że paradoksalnie auto po kimś starszym często zawiera w sobie znacznie więcej nieprzyjemnych niespodzianek w postaci różnych usterek, które młoda osoba usłyszy, zauważy a starsza Pani/Pan już niekoniecznie.
    - Ogólny stan techniczny pojazdu też powinien natychmiastowo zwrócić uwagę. 20 letnie auto, które z zewnątrz wygląda świetnie, ma konserwację podłogi i do tego nie wychodzi ruda? Po raz kolejny trudno w to uwierzyć... w szczególności, że Octavki żarło na nadkolach i progach. No i kontrast w postaci wnętrza, które z opisu było w bardzo miernym stanie. A i było wspomnienie o wymienionych lampach... Jakaś przygoda z przodu?
    - Przegląd na stacji diagnostycznej - pewnie zaproponowanej przez handlarza bo blisko. I diagnosta nie zauważył amortyzatorów wymagających wymiany, cieknącej chłodnicy czy grama oleju na dole silnika? 20 letni piec, który nie puścił nigdzie farby? I co zabawne (a też padło) - brak zarzutów do dźwięku pracy silnika. Jak był zalany jakimś motodoktorem, który polepił nieszczelności a miskę od spodu pociągnięto zwykłym karcherem to nie będzie widać żadnego wycieku.
    - Magiczny rabat 25% od handlarza? No chłop pewnie miał dobre serce, że zrezygnował z 1/4 swojego zarobku na tym bolidzie...
    - Zakres zleconych robót do naprawy w warsztacie. O ile usunięcie usterki czujnika temp. drobnego wycieku z chłodnicy czy tych nieszczęsnych amorków jest zrozumiałe to dziwi mnie tutaj wymiana oleju w skrzyni biegów (co pewnie wynikało z zgrzytania trójki) i BRAK wymiany oleju silnikowego, filtrów czy chociażby pobieżnej wizualnej oceny stanu rozrządu? No sorry, ale ktoś z doświadczeniem, kto kupuje auto to powinien mieć pojęcie, że takie rzeczy eksploatacyjne robi się w pierwszej kolejności po zakupie. Pomijam nieszczęsną skrzynię, bo wymiana oleju cudownie nie naprawi zajechanego synchronizatora a paradoksalnie nowy olej może wypłukać wszelki syf i narobić tam więcej szkody jak nie był regularnie zmieniany w przeszłości.
    - Kolejny absurd tutaj to "silnik po dźwięku pracuje dobrze" - nie wiem skąd takie przekonanie, że mechanik to ma jakiś magiczny uchometr i od razu wie, że silnik jest igła po samym dźwięku. Następny absurd to kolejne dziwne przekonanie, że jak u mechanika to NIE MOŻE się zepsuć... no otóż jednak może. Mechanik to nie jest jasnowidz, anioł i jakieś bóstwo tylko gość, który tak jak każdy inny człowiek robi to co mu się powie, że trzeba zrobić albo co widzi, że trzeba zrobić i za zgodą klienta się tego podejmie.
    - Z innych absurdów jakie tu jeszcze padły. Turbo "rzucające" olejem. I tutaj możemy dwojako to rozpatrzyć - z jednej strony, każda turbina z czasem będzie nieco oleju puszczać. Kroplę, dwie, trzy - taki już urok konstrukcji, że zwyczajnie tak się będzie działo i w każdym samochodzie uturbionym z czasem dolot do intercoolera będzie lekko zaolejony. Z drugiej strony jeżeli turbo wręcz rzygało olejem w dolot to silnik powinien chodzić źle... pod postacią skaczących obrotów (przy spalaniu bonusu w postaci oleju) lub w najgorszym przypadku nawet się rozbiegać. Moim zdaniem - kompletnie niezwiązane z usterką.
    - No i finał. Wypalona dziura w tłoku. Już na samym początku użytkownik milejow trafił w punkt - tłok się nie wypala od przegrzania silnika a od zbyt bogatej mieszanki paliwowej. Jak ktoś inny słusznie też napisał - lejący wtrysk w 20 letnim aucie to nie jest odosobniony przypadek. Lało ropę w nadmiarze aż pechowo w trakcie jazdy próbnej wyeksploatowany tłok dokonał żywota i tyle. Tu nie ma drugiego "dna" tematu. Powtórzę drugi raz - mechanik nie jasnowidz, nie mógł tego przewidzieć i po prostu stało się.

    Podsumuję to tak.
    Kolego autorze - nie zrozum mnie źle i się nie obraź ale dałeś się jak ostatni jeleń wbić na samochodową minę. Kupiłeś trupa, którego ktoś chciał się pozbyć po taniości i uwierzyłeś w cudowne bajki opowiadane przez nieznanego ci człowieka. Efekt jest taki, że stan mechaniczny "igła" nie mógł leżeć dalej od znaczenia tego słowa bo tak po prawdzie takie auto od samego początku było nieopłacalne w naprawie i prawdopodobnie skończyłoby na żyletkach na pobliskim złomowcu. Do tego twoja znajomość na motoryzacji jak widać po tym przypadku jest no niestety niewielka bo pomimo szeregu alarmów bijących z każdej możliwej strony zignorowałeś wszystko i kupiłeś ten pojazd i co gorsze - dając auto do naprawy chcąc usunąć te znane usterki z racji braku wiedzy kompletnie zignorowałeś jakikolwiek wątek związany z samym silnikiem (patrz olej, rozrząd). I teraz po rozlaniu mleka chcesz ciągać mechaników po sądach bo to u nich wybuchło a nie u ciebie.

    Dobra rada - jeżeli chcesz ratować tego gruza (bo zainwestowałeś już w niego trochę kasy w inne części) to dogadaj się z mechanikami, załatw kolejny słupek, wymień ten silnik. Jak to dobrze rozegrasz (patrz rzeczoznawca przy dogadaniu się z mechanikami) to ewentualnie możesz próbować walczyć z tytułu wady ukrytej z handlarzem. I innej drogi tu nie ma bo mechanicy po prostu zrobili to co chciałeś i nie było to związane z silnikiem a i ugranie czegoś u handlarza może być problematyczne bo ten mógł nie mieć świadomości o tym, że wtrysk np. leje jak opętany co doprowadziło do zniszczenia silnika. Obojętnie co zrobisz to czas poświęcony na walkę, kasa potrzebna na ekspertyzy i nerwy nigdy ci nie zrekompensują tych kilku tysięcy dodatkowej straty, którą trzeba teraz zainwestować aby to miało ręce i nogi.

    Życzę ci, żeby udało ci się coś z tym zrobić bez wkładania "drugie tyle" no ale niestety sam sobie jesteś w dużej mierze winny tej sytuacji.
    Peace!
  • #163 21314959
    bratHanki
    Poziom 39  
    Posty: 5659
    Pomógł: 451
    Ocena: 1367
    W sumie ja się nie dziwię, znam ten typ ludzi. Podejrzewają przekręt jak coś jest w ich mniemaniu "za tanie". Gdyby usłyszał, że taka "lala" jest do wzięcia za tysiaka to by się zapaliła cała girlanda światełek ale skoro cena wywoławcza była wysoka co miało świadczyć o nienagannym stanie pojazdu ale jak udało się zbić tak dużo, to tylko się cieszyć.
  • #164 21315010
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #165 21315218
    acctr
    Poziom 39  
    Posty: 4505
    Pomógł: 387
    Ocena: 1988
    damiankoper40 napisał:
    Nikt o zdrowych zmysłach nie wymienia nic na używane części....

    Czemu nie? Normalna sprawa w przypadku niektórych części. Gdy półośki FWD w oryginale są nieosiągalne lub w cenie złota kupuje się oryginalne używki bo zamienniki zrobione z gunwolitu szybko padają.
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #166 21316411
    DiZMar
    Poziom 43  
    Posty: 32216
    Pomógł: 2869
    Ocena: 6508
    damiankoper40 napisał:
    jeśli mam uszkodzone sprzęgło nikt go nie wymienia na drugie mniej zużyte tylko wstawiają nowe

    damiankoper40 napisał:
    Nikt o zdrowych zmysłach nie wymienia nic na używane części...

    To dlaczego jest tak wielu kupujących na szrotach? Zaopatrują się tylko BEZ ZDROWYCH ZMYSŁÓW?
  • #167 21316566
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #168 21316577
    DiZMar
    Poziom 43  
    Posty: 32216
    Pomógł: 2869
    Ocena: 6508
    johnny833 napisał:
    Nie wiedziałem że jestem psychiczny.😁

    Na naszej Elce wiele o sobie można dowiedzieć się.
  • #169 21316690
    dzidek1968
    Poziom 28  
    Posty: 1003
    Pomógł: 93
    Ocena: 381
    damiankoper40 napisał:
    ...chciałem początkowo bez żadnych dokumentów reklamacyjnych po propozycji warsztatu o udzielenie gwarancji w wysokości 60-100 tys km na silnik, który mi zaproponował warsztat.

    Taką gwarancję to mają nowe silniki, a nie używane. ;-)

    Dodano po 5 [minuty]:

    damiankoper40 napisał:

    Ja jako klient też nie mam ochoty na rozmowy z warsztatem, zawiodłem się i tyle.

    "Kończ Waść, wstydu oszczędź". ;-)
    Człowieku, masz jakieś kosmiczne podejście do życia, gdzieś ty się uchował? Nie widzisz, że większość Szanownych Kolegów dyskutuje z Tobą już chyba tylko dla zabawy?
  • #170 21317396
    autodiag.mg

    Poziom 21  
    Posty: 357
    Pomógł: 28
    Ocena: 125
    Przecież ten temat na 100km pachnie podpierdol#a. Wymieniają gościowi za darmo silnik a on wybrzydza? Nie mając kasy? Nie karmcie trolla.
    Konto firmowe:
    AUTODIAG
    Skłodowskiej 91E, Lubin, 59-300 | Strona WWW: https://autodiag-lubin.pl
  • #171 21318150
    VIGOR_PICTURES
    Poziom 21  
    Posty: 869
    Pomógł: 20
    Ocena: 146
    Może i nie czytałem wszystkiego super dokładnie, ale nie zauważyłem czy samochód to salon polska, numeru VIN czy informacji czy samochód został w jakikolwiek sprawdzony w systemach online. Chytry dwa razy płaci a i wnioskuję że kupno samochodu to duży wydatek dla autora. Tym bardziej dziwię się że samochód nie został prześwietlony dokładniej przed kupnem.
    1.9TDI w wersji 90 konnej (przynajmniej AGR) ma podwójny czujnik temperatury. Jeden dla sterownika silnika, drugi dla "zegarów". Zresztą jeśli dobrze pamiętam to i w chłodnicy jest trzeci czujnik, który odpala wentylatory chłodnicy w momencie gdy przekroczona zostanie krytyczna temperatura (nie pamiętam jaka). Strasznie dziwna sytuacja, silnik niby w stanie idealnym, po zmianie rozrządu i takie sytuacje.

    PS: Da się jeszcze kupić rodzynki w cenie bułek. Sam mam jedną Octavię 1 z przebiegiem 238 tysięcy. Salon polska, rok produkcji 1999. Kupiona od drugiego właściciela ze dwa lata temu za oszałamiające 2500PLN. Poza niedziałającą wycieraczką tylna i zeżartymi błotnikami z przodu nic jej nie dolega (np, poza silnikiem o oznaczeniu AKL 🤣)
  • #172 21318415
    acctr
    Poziom 39  
    Posty: 4505
    Pomógł: 387
    Ocena: 1988
    VIGOR_PICTURES napisał:
    Salon polska, rok produkcji 1999. Kupiona od drugiego właściciela ze dwa lata temu za oszałamiające 2500PLN. Poza niedziałającą wycieraczką tylna i zeżartymi błotnikami z przodu nic jej nie dolega (np, poza silnikiem o oznaczeniu AKL 🤣)

    To już kandydat na żółte blachy, o ile wszystko w oryginale :)
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #173 21318465
    bratHanki
    Poziom 39  
    Posty: 5659
    Pomógł: 451
    Ocena: 1367
    acctr napisał:

    To już kandydat na żółte blachy, o ile wszystko w oryginale :)

    Niech ręka boska broni!
    Koszta
    Opinia rzeczoznawcy 500-1000 zł
    Biała karta 400 - 800 zł
    Badanie techniczne 183 zł za jednoślad, 305 zł za samochód osobowy.

    Cytat:
    Aby zabytkowy samochód mógł zostać zezłomowany, musi zostać usunięty z rejestru zabytków. Przyznania takiego statusu nie można jednak po prostu cofnąć na żądanie. Dokonać tego może wyłącznie Wojewódzki Konserwator Zabytków i musi mieć ku temu dobry powód.

    Same problemy.
  • #174 21318476
    acctr
    Poziom 39  
    Posty: 4505
    Pomógł: 387
    Ocena: 1988
    bratHanki napisał:
    Same problemy.

    Dla jednych problemy, dla innych prestiż.
    Niektórzy za blachy z idiotycznym napisem gotowi są płacić około tysiąca. A żółte to inna liga.
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #175 21318523
    sigwa18
    Poziom 43  
    Posty: 11671
    Pomógł: 1166
    Ocena: 3260
    acctr napisał:
    VIGOR_PICTURES napisał:
    Salon polska, rok produkcji 1999. Kupiona od drugiego właściciela ze dwa lata temu za oszałamiające 2500PLN. Poza niedziałającą wycieraczką tylna i zeżartymi błotnikami z przodu nic jej nie dolega (np, poza silnikiem o oznaczeniu AKL 🤣)

    To już kandydat na żółte blachy, o ile wszystko w oryginale :)

    I nie jest też tak prosto bo opinię musi wyrazić konserwator zabytków nieraz po opinii rzeczoznawcy że pojazd ma wartość historyczną lub jest rzadki.
  • #176 21318596
    user64
    Poziom 35  
    Posty: 3521
    Pomógł: 219
    Ocena: 688
    A w tym wypadku ani jedno, ani drugie a i do wieku mu jeszcze sporo brakuje.
  • #177 21318628
    James596
    Poziom 29  
    Posty: 1789
    Pomógł: 136
    Ocena: 503
    bratHanki napisał:
    acctr napisał:

    To już kandydat na żółte blachy, o ile wszystko w oryginale :)

    Niech ręka boska broni!
    Koszta
    Opinia rzeczoznawcy 500-1000 zł
    Biała karta 400 - 800 zł
    Badanie techniczne 183 zł za jednoślad, 305 zł za samochód osobowy.

    Cytat:
    Aby zabytkowy samochód mógł zostać zezłomowany, musi zostać usunięty z rejestru zabytków. Przyznania takiego statusu nie można jednak po prostu cofnąć na żądanie. Dokonać tego może wyłącznie Wojewódzki Konserwator Zabytków i musi mieć ku temu dobry powód.

    Same problemy.


    Mam samochód na żółtych. Krąży na ich temat wiele mitów, najczęściej negatywnych. Już słyszałem opinie, że bez zgody rzeczoznawcy nie mogę nic zmienić w samochodzie, że auto jest własnością muzeum a nie moją, że nie mogę wyjeżdzać za granicę, o zachowaniu procentów oryginalności pojazdu i tego typu pogłoski. Tymczasem po weryfikacji i użytkowaniu na codzień mogę stwierdzić, że powielane mity to bardzo często stek bzdur. Wiem również, że ze złomowaniem samochodu nie ma większego problemu. Przegląd techniczny jednorazowy i bezterminowy, ubezpieczenie OC w przyjemnych kwotach. Problemem jest jednak ciągle podnoszony minimalny wiek do rejestracji samochodu. W tym momencie mając fajne, trzydziestoletnie auto pojawia się trudność z zarejestrowaniem go "na żółte"
  • #178 21318885
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #179 21322544
    pronto37
    Poziom 2  
    Posty: 46
    Ocena: 1
    >>21312596 i jak to załatwiliście?
  • #180 21329334
    damiankoper40
    Poziom 3  
    Posty: 59
    Ocena: 3
    Silnik podobno ALH, skończyłem rozmowy z warsztatem sprawę załatwimy w sądzie. Czy zapłacę czy nie teraz już nie ma znaczenia. Nie mam zamiaru się dogadywać z warsztatem skoro nie ich wina to po co wyskakują z wymianą silnika za darmo. Dla mnie to jakiś bezsens. Mówicie na mnie, a trzymacie stronę jakiegoś śmiesznego warsztatu mechanicznego, który może nabijać co 5 klienta w butelkę. Pfff. Od takich spraw są odpowiednie instytucje państwowe, a nie załatwianie na krzywy ryj.

Podsumowanie tematu

✨ Użytkownik zgłosił reklamację po naprawie samochodu, w której wymieniono sprzęgło, amortyzatory oraz olej w skrzyni biegów. Po naprawie silnik uległ zatarciu, co użytkownik przypisuje braku sprawdzenia układu chłodzenia przed jazdą próbną. Warsztat odrzucił reklamację, twierdząc, że ich naprawy nie mogły spowodować uszkodzenia silnika. Użytkownik podkreśla, że nie miał żadnych oznak problemów z silnikiem przed oddaniem auta do warsztatu, a rzeczoznawca stwierdził poważne uszkodzenia silnika. W dyskusji pojawiają się różne opinie na temat odpowiedzialności warsztatu oraz sensowności dalszych działań prawnych.
Wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA