Przedstawiony na pierwszym zdjęciu akumulator to zamiennik firmy Megatto, przeznaczony do urządzeń 18V Bosch-a. Producent deklaruje jego pojemność na poziomie 8Ah. Jak widać z zewnątrz "lekko nie ma" ale mniej więcej tak wyglądają narzędzia w firmach gdzie pracują po kilka godzin dziennie... Na obudowie widoczne także ślady po upadku itp. później trzeba będzie także i to jakoś naprawić...
Akumulator nie działa, nie sygnalizuje stanu naładowania...
Jednak czasem, zaczyna pokazywać na moment. Usterka wygląda tak, jakby coś w środku przerywało, nie łączyło. Musimy go rozebrać.
Kilka wkrętów torx.
W tym miejscu warto jednak wstawić ostrzeżenie, szczególnie dla osób początkujących. Mamy tutaj cały szereg ogniw, mnóstwo dużych pól blisko siebie pod stałym napięciem. Bardzo łatwo można coś przypadkowo zewrzeć! Ze względu na dużą wydajność prądową takie nieopaczne zachowanie skończyć się może wypalenie dziury, "zespawaniem" czegoś, uszkodzeniem a w skrajnych przypadkach pożarem czy wybuchem!
Tak to wygląda w środku:
Jeszcze gorzej z drugiej strony, tam gdzie były ślady upadku, uszkodzenie obudowy...
Przy okazji sprawdźmy co zastosowano w tym zamienniku.
SunPower INR21700-4000. Wcześniej tylko że w wersji 18650 spotykałem je w kilku budżetowych sprzętach min. Ferex ze sklepu Aldi. Wiadomo, jest to zamiennik więc z czegoś musi wynikać niższa cena. Ale czy tak naprawdę są dobre czy raczej ich unikać to może Wy tutaj się wypowiecie?
Na wcześniejszych zdjęciach widoczne jest uszkodzenie izolacji ogniwa, na szczęście bez problemu możemy dziś kupić dedykowaną koszulkę termokurczliwą, także podkładki izolujące.
Bardzo ważne aby ogniwa były dobrze zabezpieczone. Nie reklamuje tutaj akurat tych konkretnie, daje tylko pogląd, żeby było wiadomo że coś takiego da się kupić w niedużych pieniądzach. Zwykłe "termokurczki", stosowane np. do przewodów mają przeważnie zbyt grube ścianki i do akumulatorów mogą się nie nadać.
!
Rzut oka jeszcze na PCB w tym zamienniku...
Słabo... dlaczego? widzicie ten pył który dostaje się przy otworach złącza? Powstał przy pracy szlifierką kątową, czyli mamy tam drobinki metali....
Oznaczeń układu scalonego nie udało mi się odczytać, po wyczyszczeniu nie widzę także aby płytka była jakkolwiek zabezpieczona, lakier itp. Warto by chyba poprawić fabrykę w tym miejscu i zabezpieczyć samemu.
Z ciekawości znalazłem oryginał Boscha, co prawda 3Ah a nie 8Ah ale zobaczcie jak tam zabezpieczony jest laminat.
Przed ponownym montażem ogniwa, wyrównuję jego napięcie, tak aby było takie samo jak na pozostałych.
Ważne - odłączone ogniwo było równolegle połączone z drugim, które w wyniku tego się rozbalansowało, (akumulator pracował na 9 zamiast 10 ogniwach) napięcie na nim spadło zbyt nisko. Najpierw należy sprawdzić właśnie jakie napięcie na nim występuję, na tym rozładowanym które jest jeszcze w układzie. Przyjmuje się że ogniwa te mogą być maksymalnie rozładowywane do 2,5V (chociaż nie zawsze jest to zalecane). Jeżeli napięcie mieści się w tej granicy należy najpierw podładować zewnętrznie samo to rozładowane ogniwo do poziomu pozostałych (są ładowarki do pojedynczych ogniw) gdyż bezpośrednie połączenie drugiego, naładowanego,tego które się rozłączyło spowoduje ładowanie pierwszego pełnym prądem co może być niebezpieczne! Dodatkowo jeśli napięcie na rozładowanym ogniwie jest zbyt niskie, a dołączymy do niego bezpośrednio drugie, naładowane - pierwsze zacznie się ładować pełnym prądem! bez żadnego ograniczenia, bez kontroli temperatury, bez zabezpieczenia. Może dojść do bardzo groźnej sytuacji z pożarem włącznie
.
Ogniwo najlepiej zgrzać tak jak było, do urwanej blaszki. Chociaż tyle razy słyszałem już że można je lutować jeśli zrobi się to umiejętnie...więc tutaj nie mam zamiaru z tym teraz polemizować. Na pewno przy wszystkim trzeba zachować szczególną ostrożność, praca przy akumulatorach! Czyścimy wszystko z pyłu ważne aby były to nieprzewodzące prądu narzędzia. Składamy.... i gotowe?
Jednak nie do końca... wróćmy jeszcze na chwile do pierwszego zdjęcia. Wprawne oko zauważy drobny szczegół. Zaczep, dzięki któremu akumulator trzyma się w narzędziu jest opadnięty, w takiej sytuacji z łatwością cały akumulator może wypaść... czyż właśnie taka sytuacja nie przydarzyła się tutaj i nie spowodowała tego całego problemu? Wydaje mi się że jest to wielce prawdopodobne.
Trzeba się tym zająć.
Na prawdę zmarnowałem mnóstwo czasu aby dowiedzieć się dlaczego ten zaczep tak się blokuje.
Widać tutaj że jakość zamiennika odstaje także i pod tym względem.
Prawda jest taka, że musi działać to pewnie, nie ma przecież mowy aby ktoś każdorazowo sprawdzał poprawność zamontowania akumulatora, czy zaczep trzyma itp. Na takie coś nie ma miejsca. Jedynym w tej sytuacji pewnym rozwiązaniem była prosta modyfikacja, odcięcie kawałka plastiku. Skutek uboczny - popychacz do odblokowywania nieco głębiej wpada natomiast mechanizm zatrzaśnięcia zaczepu, zwolnienia blokady funkcjonuje już teraz prawidłowo!
Akumulator nie działa, nie sygnalizuje stanu naładowania...
Jednak czasem, zaczyna pokazywać na moment. Usterka wygląda tak, jakby coś w środku przerywało, nie łączyło. Musimy go rozebrać.
Kilka wkrętów torx.
W tym miejscu warto jednak wstawić ostrzeżenie, szczególnie dla osób początkujących. Mamy tutaj cały szereg ogniw, mnóstwo dużych pól blisko siebie pod stałym napięciem. Bardzo łatwo można coś przypadkowo zewrzeć! Ze względu na dużą wydajność prądową takie nieopaczne zachowanie skończyć się może wypalenie dziury, "zespawaniem" czegoś, uszkodzeniem a w skrajnych przypadkach pożarem czy wybuchem!
Tak to wygląda w środku:
Jeszcze gorzej z drugiej strony, tam gdzie były ślady upadku, uszkodzenie obudowy...
Przy okazji sprawdźmy co zastosowano w tym zamienniku.
SunPower INR21700-4000. Wcześniej tylko że w wersji 18650 spotykałem je w kilku budżetowych sprzętach min. Ferex ze sklepu Aldi. Wiadomo, jest to zamiennik więc z czegoś musi wynikać niższa cena. Ale czy tak naprawdę są dobre czy raczej ich unikać to może Wy tutaj się wypowiecie?
Na wcześniejszych zdjęciach widoczne jest uszkodzenie izolacji ogniwa, na szczęście bez problemu możemy dziś kupić dedykowaną koszulkę termokurczliwą, także podkładki izolujące.
Bardzo ważne aby ogniwa były dobrze zabezpieczone. Nie reklamuje tutaj akurat tych konkretnie, daje tylko pogląd, żeby było wiadomo że coś takiego da się kupić w niedużych pieniądzach. Zwykłe "termokurczki", stosowane np. do przewodów mają przeważnie zbyt grube ścianki i do akumulatorów mogą się nie nadać.
!
Rzut oka jeszcze na PCB w tym zamienniku...
Słabo... dlaczego? widzicie ten pył który dostaje się przy otworach złącza? Powstał przy pracy szlifierką kątową, czyli mamy tam drobinki metali....
Oznaczeń układu scalonego nie udało mi się odczytać, po wyczyszczeniu nie widzę także aby płytka była jakkolwiek zabezpieczona, lakier itp. Warto by chyba poprawić fabrykę w tym miejscu i zabezpieczyć samemu.
Z ciekawości znalazłem oryginał Boscha, co prawda 3Ah a nie 8Ah ale zobaczcie jak tam zabezpieczony jest laminat.
Przed ponownym montażem ogniwa, wyrównuję jego napięcie, tak aby było takie samo jak na pozostałych.
Ważne - odłączone ogniwo było równolegle połączone z drugim, które w wyniku tego się rozbalansowało, (akumulator pracował na 9 zamiast 10 ogniwach) napięcie na nim spadło zbyt nisko. Najpierw należy sprawdzić właśnie jakie napięcie na nim występuję, na tym rozładowanym które jest jeszcze w układzie. Przyjmuje się że ogniwa te mogą być maksymalnie rozładowywane do 2,5V (chociaż nie zawsze jest to zalecane). Jeżeli napięcie mieści się w tej granicy należy najpierw podładować zewnętrznie samo to rozładowane ogniwo do poziomu pozostałych (są ładowarki do pojedynczych ogniw) gdyż bezpośrednie połączenie drugiego, naładowanego,tego które się rozłączyło spowoduje ładowanie pierwszego pełnym prądem co może być niebezpieczne! Dodatkowo jeśli napięcie na rozładowanym ogniwie jest zbyt niskie, a dołączymy do niego bezpośrednio drugie, naładowane - pierwsze zacznie się ładować pełnym prądem! bez żadnego ograniczenia, bez kontroli temperatury, bez zabezpieczenia. Może dojść do bardzo groźnej sytuacji z pożarem włącznie
.
Ogniwo najlepiej zgrzać tak jak było, do urwanej blaszki. Chociaż tyle razy słyszałem już że można je lutować jeśli zrobi się to umiejętnie...więc tutaj nie mam zamiaru z tym teraz polemizować. Na pewno przy wszystkim trzeba zachować szczególną ostrożność, praca przy akumulatorach! Czyścimy wszystko z pyłu ważne aby były to nieprzewodzące prądu narzędzia. Składamy.... i gotowe?
Jednak nie do końca... wróćmy jeszcze na chwile do pierwszego zdjęcia. Wprawne oko zauważy drobny szczegół. Zaczep, dzięki któremu akumulator trzyma się w narzędziu jest opadnięty, w takiej sytuacji z łatwością cały akumulator może wypaść... czyż właśnie taka sytuacja nie przydarzyła się tutaj i nie spowodowała tego całego problemu? Wydaje mi się że jest to wielce prawdopodobne.
Trzeba się tym zająć.
Na prawdę zmarnowałem mnóstwo czasu aby dowiedzieć się dlaczego ten zaczep tak się blokuje.
Widać tutaj że jakość zamiennika odstaje także i pod tym względem.
Prawda jest taka, że musi działać to pewnie, nie ma przecież mowy aby ktoś każdorazowo sprawdzał poprawność zamontowania akumulatora, czy zaczep trzyma itp. Na takie coś nie ma miejsca. Jedynym w tej sytuacji pewnym rozwiązaniem była prosta modyfikacja, odcięcie kawałka plastiku. Skutek uboczny - popychacz do odblokowywania nieco głębiej wpada natomiast mechanizm zatrzaśnięcia zaczepu, zwolnienia blokady funkcjonuje już teraz prawidłowo!
Fajne? Ranking DIY