Dzisiaj chciałbym pokazać w jaki sposób można naprawić przełącznik suwakowy. Takie elementy występują w całej masie urządzeń elektrycznych i elektronicznych. U mnie akurat taki uszkodzony trafił się w małym radioodtwarzaczu Grundig RCD 1445 USB. W takich radiach służy on najczęściej do przełączania źródeł pomiędzy: tuner, tape, cd, usb itd. A jakie są objawy jego uszkodzenia w tego typu sprzętach? Problem z wyborem odpowiedniej funkcji, nie gra jeden głośnik, ściszony dźwięk, zakłócenia fonii przy przełączaniu, zaczyna działać prawidłowo przy poruszaniu suwakiem lub kilkukrotnym przełączaniu itp. Te wszystkie problemy mogą, choć oczywiście nie muszą wskazywać na uszkodzenie przełącznika suwakowego.
Odłączamy przewód zasilający i bierzemy się za rozbiórką sprzętu. Tym razem myślę że nie ma sensu pokazywać dokładnego przewodnika jak takie proste radio zdemontować, zwrócę tylko uwagę na najważniejsze kwestie.
Radio wygląda tak:
Przełącznik źródeł umieszczony na dole i co ciekawe, w pierwszej kolejności możemy pomyśleć że mamy tutaj do czynienia ze switchem obrotowym. Wykonujemy obrót gałką a nie ruch przesuwny. Tak to chytrze jednak producenci rozwiązują. Wszystko przez popychacz który w tym przypadku tak przesuwa suwak.
Przy rozbiórce tego typu urządzeń, wkręty które musimy odkręcić często oznaczone są na obudowie jakimś symbolem, strzałką itp. W znakomitej większości znajdują się ukryte pod klapką baterii.
Rączką, czasem klapą CD.
Dodatkowo jeszcze z tyłu.
Często występują różne rodzaje wkrętów: grubsze, dłuższe inny łeb - dlatego zawsze musimy wiedzieć który gdzie był. Czasem np, różnica w długości jest minimalna.
Gałka głośności najczęściej nasadzana na wcisk, tutaj także wkręty pod nią.
Ogromny problem który spotykam w tego typu sprzętach, i to przeróżnych marek to wtyczki które wychodzą z częścią która powinna pozostać przy płycie. W ten sposób zostają same piny i można się pomylić powtórnie wkładając. Czasem pomaga grafika na PCB, innym razem trzeba posiłkować się schematem lub pomiarami aby przypadkiem nie włożyć wtyku odwrotnie. Bo skutki takiego błędu mogłyby być czasem opłakane...
Tak nasze radio wygląda w środku.
Ruch obrotowy zamieniany na przesuwny
Przełączniki suwakowe mogą być w wersji pionowej a w naszym przypadku jest kątowy. W zależności od wykonania mogą być kilku pozycyjne. Natomiast jedno jest pewno, sporo punktów lutowniczych do odlutowania. Cztery skrajne z reguły połączone do metalowej obudowy, są większe stabilizują całość. Użycie odsysacza nie zawsze się sprawdzi, z uwagi na drobne ścieżki. Czasem możemy je w ten sposób uszkodzić. Ja stosuję do takich zadań plecionkę, taśmę rozlutowniczą.
Rozpoczynamy rozbiórkę. Trzeba pamiętać że jest wiele drobnych elementów w środku które mogą wypaść!
Odginamy 5 zaczepów pamiętając że nie są one przewidziane do częstego zaginania. Po którymś razie po prostu odpadną. Dlatego istotne jest aby cały proces naprawy wykonać za pierwszym razem skutecznie. Późniejsze poprawianie może już być problematyczne.
Nie ma sensu wyciągać samego suwaka z metalowej obudowy, w miejscu zaznaczonym strzałką znajduje się z reguły kulka na sprężynie, niepotrzebnie może nam wtedy wyskoczyć. Umieszczona po to aby suwak zatrzymywał się w danej pozycji, charakterystyczny wyczuwalny moment przy przesuwaniu.
Ostrożnie zdejmujemy małe blaszki ze styków.
Styki czyścimy najpierw izopropanolem. Ja używam patyczka do uszu w nim nasączonego.
Po odparowaniu czyścimy "pędzelkiem" z włóknem szklanym. Świetnie się do tego nadaje ale niestety pozostawia drobne "igły" które łatwo wbijają się w skórę. Uważajmy na to.
Później jeszcze raz izopropanol, głównie aby usunąć wspomniane już wcześniej, pozostałe włókna po procesie czyszczenia.
Na zakończenie na styki stosujemy minimalną ilość smaru zabezpieczającego.
Blaszki możemy wyczyścić wkładając w nie czystą kartkę papieru, delikatnie ściskając po włożeniu i przesuwając kilkukrotnie.
Czasem pomaga bardzo minimalne nasączenie kartki w "ipa" lecz wtedy bardzo łatwo się rwie...
Składamy przełącznik.
Blaszki muszą być dobrze nasadzone na styki, ustawiamy je tak aby trafiły na gniazda suwaka. Uważajmy aby ani blaszki, ani suwak się nie przemieścił w czasie montażu. Pamiętajmy która stroną był zamontowany, możemy przed rozbiórką to sobie jakoś oznaczyć. Wszystko musi wskoczyć na swoje miejsce, zgrać się, oprzeć odpowiednio na metalowej obudowie. Sprawdzamy czy wszystko działa jak należy, przesuwamy kilkukrotnie suwak, sprawdzamy czy "klika". Przy okazji rozprowadzamy smar po wszystkich stykach. Dopiero na końcu ponownie zaginamy zaczepy.
Podsumowanie.
Nieumiejętne rozebranie może skończyć się zgubieniem drobnych części, wystrzeleniem sprężyny itd. Dlatego róbmy to ostrożnie. Starajmy się zagiąć zaczepy tylko raz, więcej prób mogą nie wytrzymać. Przed demontażem sprawdźmy dokładnie jak był złożony, jak trzymał się na obudowie itp. zróbmy zdjęcia, zaznaczmy sobie. Uważajmy przy wylutowywaniu aby nie uszkodzić czasem drobnych punktów lutowniczych.
Znaczną część tego typu przełączników, tych które przełączają małe prądy da się w ten lub podobny sposób naprawić. Problem zaczyna się gdy działają one na większych prądach, np. w elektronarzędziach, tam czasem styki lub blaszki są po prostu spalone... Spotykałem już takie z których została tylko połowa...
Ktoś pewnie zapyta: czy nie wystarczy czymś "psiknąć" w styki takiego switcha bez rozbiórki? Jeżeli nie ma innego wyjścia to także może pomóc. Trzeba wiedzieć jak, czym itd. Żeby np. nie wypłukać innego smaru, nie uszkodzić czegoś innego itp. Ja jestem zdania jednak, że jeżeli jest możliwość rozbiórki to zawsze będzie to pewniejsze i lepsze. Dodatkowo w zasadzie tylko po rozbiórce możemy ocenić stan blaszek, czy nie są wypalone.
A Wy jak uważacie?
Odłączamy przewód zasilający i bierzemy się za rozbiórką sprzętu. Tym razem myślę że nie ma sensu pokazywać dokładnego przewodnika jak takie proste radio zdemontować, zwrócę tylko uwagę na najważniejsze kwestie.
Radio wygląda tak:
Przełącznik źródeł umieszczony na dole i co ciekawe, w pierwszej kolejności możemy pomyśleć że mamy tutaj do czynienia ze switchem obrotowym. Wykonujemy obrót gałką a nie ruch przesuwny. Tak to chytrze jednak producenci rozwiązują. Wszystko przez popychacz który w tym przypadku tak przesuwa suwak.
Przy rozbiórce tego typu urządzeń, wkręty które musimy odkręcić często oznaczone są na obudowie jakimś symbolem, strzałką itp. W znakomitej większości znajdują się ukryte pod klapką baterii.
Rączką, czasem klapą CD.
Dodatkowo jeszcze z tyłu.
Często występują różne rodzaje wkrętów: grubsze, dłuższe inny łeb - dlatego zawsze musimy wiedzieć który gdzie był. Czasem np, różnica w długości jest minimalna.
Gałka głośności najczęściej nasadzana na wcisk, tutaj także wkręty pod nią.
Ogromny problem który spotykam w tego typu sprzętach, i to przeróżnych marek to wtyczki które wychodzą z częścią która powinna pozostać przy płycie. W ten sposób zostają same piny i można się pomylić powtórnie wkładając. Czasem pomaga grafika na PCB, innym razem trzeba posiłkować się schematem lub pomiarami aby przypadkiem nie włożyć wtyku odwrotnie. Bo skutki takiego błędu mogłyby być czasem opłakane...
Tak nasze radio wygląda w środku.
Ruch obrotowy zamieniany na przesuwny
Przełączniki suwakowe mogą być w wersji pionowej a w naszym przypadku jest kątowy. W zależności od wykonania mogą być kilku pozycyjne. Natomiast jedno jest pewno, sporo punktów lutowniczych do odlutowania. Cztery skrajne z reguły połączone do metalowej obudowy, są większe stabilizują całość. Użycie odsysacza nie zawsze się sprawdzi, z uwagi na drobne ścieżki. Czasem możemy je w ten sposób uszkodzić. Ja stosuję do takich zadań plecionkę, taśmę rozlutowniczą.
Rozpoczynamy rozbiórkę. Trzeba pamiętać że jest wiele drobnych elementów w środku które mogą wypaść!
Odginamy 5 zaczepów pamiętając że nie są one przewidziane do częstego zaginania. Po którymś razie po prostu odpadną. Dlatego istotne jest aby cały proces naprawy wykonać za pierwszym razem skutecznie. Późniejsze poprawianie może już być problematyczne.
Nie ma sensu wyciągać samego suwaka z metalowej obudowy, w miejscu zaznaczonym strzałką znajduje się z reguły kulka na sprężynie, niepotrzebnie może nam wtedy wyskoczyć. Umieszczona po to aby suwak zatrzymywał się w danej pozycji, charakterystyczny wyczuwalny moment przy przesuwaniu.
Ostrożnie zdejmujemy małe blaszki ze styków.
Styki czyścimy najpierw izopropanolem. Ja używam patyczka do uszu w nim nasączonego.
Po odparowaniu czyścimy "pędzelkiem" z włóknem szklanym. Świetnie się do tego nadaje ale niestety pozostawia drobne "igły" które łatwo wbijają się w skórę. Uważajmy na to.
Później jeszcze raz izopropanol, głównie aby usunąć wspomniane już wcześniej, pozostałe włókna po procesie czyszczenia.
Na zakończenie na styki stosujemy minimalną ilość smaru zabezpieczającego.
Blaszki możemy wyczyścić wkładając w nie czystą kartkę papieru, delikatnie ściskając po włożeniu i przesuwając kilkukrotnie.
Czasem pomaga bardzo minimalne nasączenie kartki w "ipa" lecz wtedy bardzo łatwo się rwie...
Składamy przełącznik.
Blaszki muszą być dobrze nasadzone na styki, ustawiamy je tak aby trafiły na gniazda suwaka. Uważajmy aby ani blaszki, ani suwak się nie przemieścił w czasie montażu. Pamiętajmy która stroną był zamontowany, możemy przed rozbiórką to sobie jakoś oznaczyć. Wszystko musi wskoczyć na swoje miejsce, zgrać się, oprzeć odpowiednio na metalowej obudowie. Sprawdzamy czy wszystko działa jak należy, przesuwamy kilkukrotnie suwak, sprawdzamy czy "klika". Przy okazji rozprowadzamy smar po wszystkich stykach. Dopiero na końcu ponownie zaginamy zaczepy.
Podsumowanie.
Nieumiejętne rozebranie może skończyć się zgubieniem drobnych części, wystrzeleniem sprężyny itd. Dlatego róbmy to ostrożnie. Starajmy się zagiąć zaczepy tylko raz, więcej prób mogą nie wytrzymać. Przed demontażem sprawdźmy dokładnie jak był złożony, jak trzymał się na obudowie itp. zróbmy zdjęcia, zaznaczmy sobie. Uważajmy przy wylutowywaniu aby nie uszkodzić czasem drobnych punktów lutowniczych.
Znaczną część tego typu przełączników, tych które przełączają małe prądy da się w ten lub podobny sposób naprawić. Problem zaczyna się gdy działają one na większych prądach, np. w elektronarzędziach, tam czasem styki lub blaszki są po prostu spalone... Spotykałem już takie z których została tylko połowa...
Ktoś pewnie zapyta: czy nie wystarczy czymś "psiknąć" w styki takiego switcha bez rozbiórki? Jeżeli nie ma innego wyjścia to także może pomóc. Trzeba wiedzieć jak, czym itd. Żeby np. nie wypłukać innego smaru, nie uszkodzić czegoś innego itp. Ja jestem zdania jednak, że jeżeli jest możliwość rozbiórki to zawsze będzie to pewniejsze i lepsze. Dodatkowo w zasadzie tylko po rozbiórce możemy ocenić stan blaszek, czy nie są wypalone.
A Wy jak uważacie?
Fajne? Ranking DIY