Switch to urządzenie, które łączy różne sprzęty w jednej sieci i pozwala im wymieniać dane. Switch różni się od routera tym, że służy do łączenia w sieć wielu urządzeń, a router łączy też różne sieci. Switch jest często stosowany gdy brakuje nam portów w routerze - można go dodać do sieci bez dodatkowej konfiguracji. Tylko czym różni się zwykły switch od switcha określanego w marketingu jako "smart"? Czym różnią się ich wnętrza? Tutaj postaram się to sprawdzić.
Montaż sieci w nowym domu to dobra okazja do zakupu switcha. W dzisiejszych czasach już praktycznie do każdego pokoju trzeba podciągnąć Internet, a WiFi moim zdaniem nie jest na tyle rzetelne, by tylko na nim polegać. Coraz częściej spotykam się z tym, że w pokoju potrzeba nie jednego czy dwóch, a wręcz trzech lub czterech gniazd Ethernet - przykładowo jedno dla telewizora, drugie dla dekodera, trzecia dla konsoli do gier, a czwarte pod komputer bądź laptopa... więc niewątpliwie switche z pewnością stają się coraz bardziej popularne w naszych domach.
Zostawmy jednak moje przemyślenia i skupmy się na konkretach. Przy okazji montażu sieci w nowym domu dostałem dostęp do dwóch switchy z praktycznie tej samej serii, modele TL-SG108 i TL-SG108E. Pierwszy z nich nie jest ani programowalny ani konfigurowalny, a drugi z kolei określany jest w marketingu jako "smart" - to w jego przypadku dostępny jest panel z zaawansowanymi ustawieniami.
Tu je krótko przedstawię i porównam ich wnętrza. Przedstawię tez panel switcha konfigurowalnego, choć nie będę go zbyt szczegółowo tłumaczyć, bo z wielu obecnych tam funkcji sam jeszcze nie korzystałem.
Zacznijmy od tego pierwszego, model TL-SG108.
TL-SG108 wyposażony jest w 8 portów 10/100/1000Mb/s. W zestawie otrzymujemy też zasilacz i instrukcję. Zasilacz to T050060-2C1 5V 0.6A 3W, więc taki switch niewątpliwie nie jest prądożernym urządzeniem. Wypakowujemy - w zestawie są nawet nóżki.
Podłączenie switcha jest bardzo proste - on po prostu, w uproszczeniu, "poszerza" porty routera. Przed montażem go przetestowaliśmy na stole warsztatowym:
Jesteśmy jednak w dziale "Wnętrza urządzeń", więc pora zajrzeć do środka. Obudowa jest solidna i metalowa. Zaskoczyła mnie jej waga.
Wszystkie osiem portów Ethernet to jeden moduł. Pewnie tak jest taniej. Dodatkowo mają one osobne osiem transformatorków sygnałowych/izolacyjnych. Ósmy z nich jest z przodu urządzenia - nie zmieścił się im na PCB.
Przy gnieździe DC Jack jest sekcja z przetwornicami zapewniającymi niższe napięcie dla głównego MCU i pamięci.
Switch oparty jest o RTL8370N. Nota katalogowa określa go jako zarządzalny kontroler switcha - "LAYER 2 MANAGED 8-PORT 10/100/1000 SWITCH CONTROLLER ". Managed? To ciekawe, bo przecież ta wersja to miał być ten "nieinteligentny" switch.
Diagram blokowy:
Rzeczywiście, w pobliżu jest pamięć Flash:
To teraz jeszcze kilka zdjęć i zostało zrzucić pamięć do pliku.
Nie bawiłem się w metodę z klipsem. Nie jest ona zbyt rzetelna. Mam hot air i szybko można nim przelutować taką kość pamięci na nakładkę programatora CH341.
Pamięć to EN25Q40, 4 megabity, SPI NOR z rodziny 25xx.
Zrzut pamięci dostępny jest na moim repozytorium:
https://github.com/openshwprojects/FlashDumps
Teraz pora obejrzeć bratni produkt - switch zarządzalny.
Wypakowujemy. Zestaw tak jak wcześniej.
Switch wygląda z zewnątrz bardzo podobnie. Przycisk RESET z tyłu obowiązkowo jest, złącze Kensington (na linkę chroniącą przed kradzieżą) też.
Zaglądamy do środka. Wnętrze jest... dość podobne, choć transformatorek separacyjny to inny model części.
Wszystko wygląda bardzo podobnie. Sekcja zasilania, pamięć, główny kontroler... rezonator kwarcowy jest w innej obudowie, ale uwagę przykuwa co innego.
Główny kontroler to RTL8370N. Znowu - to ten sam co wcześniej. Wygląda na to, że różnica jest w samym oprogramowaniu. Skłaniam się aż do stwierdzenia, że pewnie po przegraniu pamięci Flash z TL-SG108E do TL-SG108 ten drugi zyskałby możliwość zarządzania.
Pamięć oczywiście zgrałem:
Tu pamięć jest nieco większa.
Teraz zaprezentuję Wam jeszcze czym takim można zarządzać w pokazanym zarządzalnym switchu. Zaczynamy od podłączenia go do zasilania i sieci.
Nasz router w DHCP wykryje nowe urządzenie:
Odwiedzamy jego adres IP i logujemy się danymi z naklejki.
Na stronie głównej mamy ogólne informacje o urządzeniu:
DHCP i IP jest konfigurowalne - to podstawa.
Czy miganie diody LED przeszkadza Wam w nocy? To nie problem, tu można ją wyłączyć.
Hasło logowania też można oczywiście zmienić.
Całą konfigurację można zapisać do pliku i przywrócić z pliku.
Opcje reboot (uruchom ponownie) oraz reset (przywrócenie do ustawień fabrycznych) raczej nie wymagają komentarza.
Opcja aktualizacji:
W zakładce switching robi się ciekawiej.
Tu można sprawdzić i skonfigurować, włączyć lub wyłączyć porty. Można zmienić im szybkość i tryb transmisji. Można ustawić kontrolę przepływu.
IGMP Snooping to opcja zarządzania ruchem multicastowym (rozsyłanym do wielu odbiorców jednocześnie), tak aby te pakiety trafiały tylko do właściwej lokalizacji (hosta), bez obciążania całej sieci.
Ustawienia LAG to wbrew pozorom nie są ustawienia opóźnień, lecz opcja Link Aggregation Group. Pozwala ona na łączenie kilku fizycznych portów w jeden logiczny port. Zwiększa to transfer i dodaje redundancje.
W zakładce monitoring są m. in. statystyki portów:
Port mirroring pozwala zduplikować ruch z jednego portu na drugi. Ingress to ruch wchodzący na danym porcie, a egress to wychodzący.
Cable test służy do sprawdzania połączenia. Jest on w stanie wykryć zwarcie, rozwarcie, a nawet oszacować odległość.
Osobno jest konfiguracja VLANów, czyli wirtualnych sieci. VLANy służą do logicznego podziału jednej fizycznej sieci na kilka odseparowanych części + np. osobno dla działów w firmie, mimo że wszystko działa na tych samych kablach. Dzięki temu zwiększa się bezpieczeństwo, porządek i kontrola nad tym, kto z kim może się komunikować w sieci.
Na koniec są ustawienia QoS, czyli Quality of Service. Pozwalają np. nadać priorytet lub ograniczyć transfer dla danego portu.
Przejrzałem jeszcze zrzuty pamięci:
Widać tu komunikaty systemowe oraz źródła strony (HTML, CSS, Javascript...)
I to chyba tyle...
Podsumowując, wygląda na to, że oba switche wykonane są na tym samym układzie RTL8370N. Jedyną zasadniczą różnicą którą zobaczyłem jest rozmiar pamięci Flash - raz 4, a raz 16 megabitów. Skłaniam się wręcz do stwierdzenia, że cała zarządzalność (marketingowo: "inteligencja") tego TL-SG108E to tylko kwestia oprogramowania. Sam RTL8370N jest opisywany jako managed, więc ten układ to wspiera potencjalnie w obu urządzeniach.
Można by to sprawdzić - podmienić pamięci Flash - ale nie podjąłem tego ryzyka, bo switche te mają podziałać długi czas a szkoda byłoby je zepsuć tuż po zakupie.
W naszym przypadku to było... 99 zł za "zwykły" switch, a 105 zł za zarządzalny. To chyba trochę wyjaśnia sprawę i jednocześnie niweluje sens przerzucania pamięci Flash.
Przy okazji udało mi się zaprezentować co oferuje taki zarządzalny switch - może komuś się przyda.
A z jakich switchów Wy korzystacie i do czego? Jakie "zarządzalne" funkcje switchów są Waszym zdaniem przydatne?
Fajne? Ranking DIY Pomogłem? Kup mi kawę.