Ostatnio testowałem dwa mniejsze panele fotowoltaiczne na balkon i nie byłem zadowolony. Czy większy egzemplarz starczy do moich zastosowań? Dzisiejszy egzemplarz jest rozmiarowo znacznie większy, ale też droższy - kosztuje ponad 150 zł. W handlu występuje też pod nazwą "mata turystyczna solarna" i sprzedawca deklaruje moc 21 W, co zdaje się być nieco bardziej wiarygodne w porównaniu do mniejszych egzemplarzy o rzekomych mocach 50 W lub więcej. Być może starczy na blackout - przekonajmy się.
Cały eksperyment zostanie przeprowadzony podobnie jak w przypadku poprzednich paneli - najpierw zmierzę jaką uda mi się uzyskać moc z panelu przy dobrym oświetleniu, a potem sprawdzę w praktyce jak poradzi sobie on z ładowaniem moich telefonów. Zasadniczo część z telefonami jest raczej tylko tutaj taką zabawą i nie powinna być zbyt poważnie traktowana, bo wprowadza ona zbyt dużo nieznanych zmiennych do eksperymentu, takich jak pojemność baterii w telefonie, samo zużycie energii przez telefon, itd... ale i tak ją tu zostawiam, bo mimo wszystko ma to pewien aspekt praktyczny.
Zawartość zestawu
Zacznijmy od wypakowania. W zestawie oprócz panelu jest instrukcja i klamerka.
Tak - klamerka jest jedna, to dość dziwne. Raczej do zapięcia go do plecaka przydałyby się dwie.
W instrukcji podane jest 21 W, zaraz to sprawdzimy. Obiecują aż 3.5 A przy 5 V. Waga panelu to niecały kilogram. Co ciekawe, producent zaleca schowanie ładowanego urządzenia w "kieszonce" panelu - to w celu ograniczenia jego nagrzewania na słońcu.
To samo mamy też po polsku - co ciekawe, w polskojęzycznej instrukcji panel przytył o 100 gram. Co tam się stało, literówka?
Model produktu to rzekomo ES-3, "składany panel solarny" od "New Tech Elements".
Oto i sam panel:
Weryfikacja wymiarów:
Pierwszy test - balkon
Pierwszy test odbył się w nieidealnych warunkach. Balkon jest skierowany na południe, ale jest zadaszony. Dodatkowo nie ustawiłem panelu pod odpowiednim kątem. Testowałem około południa, więc dało się przeżyć i ostatecznie uzyskałem obiecujące rezultaty, choć sporadycznie na niebie były chmurki.
Udało się uzyskać jakieś 8 W. To starczy by naładować względnie szybko telefon. Wolałbym 1.5 A przy pełnym 5 V, ale te 4-coś też jest akceptowalne.
Drugi test - podwórko
Drugi test był bardziej praktyczny. Dodatkowo zadbałem, by panel był skierowany do słońca.
Rozładowałem swojego Xiaomi do zera i podłączyłem do panelu. O 12:05 udało się go włączyć z 1% baterii.
12:16 - 2%
12:25 - 3%
12:46 - 7%
Warunki nie były idealne, ale telefon pomału się ładował.
13:53 - 20%
Ciekawe natomiast było to, że przetwornica przy tym panelu wspiera w jakiejś formie szybkie ładowanie - standard QC. Przy dobrym naświetleniu mój telefon to wykrywał.
O 16:37 osiągnął 49%:
Podsumowując, 50% Xiaomi od 12:05 do 16:37 - około 4.5 godziny.
Trzeci test - balkon
Tym razem znowu balkon, ładowanie iPhone. Słonecznie, ale sporadycznie pochmurno.
Telefon udało się obudzić po chwili ładowania, o 11:55.
Niecałą godzinę później było już 10%:
13:24 - 24%
14:44 - 33%
O 16:39 osiągnęło 50%:
Podsumowując, 50% iPhone od 11:55 do 16:39 - niecałe 5 godzin. Całkiem nieźle, zwłaszcza jak na nieidealne warunki na balkonie (panel pod złym kątem, itd)
Podsumowanie
Teraz można porównać ten panel z egzemplarzem pokazywanym w poprzednim temacie z serii: Czy warto kupić przenośny minipanel solarny turystyczny? Test dwóch mniejszych modeli na blackout
Poprzedni panel miał wymiary 42x18 cm (pow. około 756 cm²), kosztował 50 zł, był w stanie zapewnić 2 W, moje Xiaomi ładował 10h do 40%, z iPhone poradził sobie lepiej, 6.5 godziny zajęło dotarcie do 73%.
Pokazany tu panel ma wymiary 48x28 cm (pow. około 1344 cm²), kosztuje 150 zł, uzyskał 7 W i naładował oba moje telefony do 50% przy względnie dobrych warunkach w około 5 godzin każdy.
Zdaję sobie sprawę z tego, że takie proste testy są obarczone dużymi niedokładnościami, ale wygląda na to, że ten panel jest nawet wydajniejszy niżby wynikało to z jego powierzchni. Cena jest odpowiednio większa, ale telefon ładuje się szybciej, a wsparcie standardu QC dodatkowo pomaga, choć napięcie często spada.
Z pobocznych rzeczy, to sam panel jest wygodny w transporcie i też się go fajnie składa, tak jak poprzednio prezentowany egzemplarz. Zdziwiło mnie tylko to, że dali jedną klamrę zamiast dwóch.
Mój ostateczny werdykt jest taki, że ta większa wersja jest lepsza - jednak wolę stawiać na większą moc i szybsze ładowanie.
A jakie jest Wasze zdanie? Który panel byście wybrali? Wersję "2 W" za 50 zł, czy "7 W" za 150 zł?