Czy mały panel solarny da radę naładować telefon? Jakiej wydajności można spodziewać się po ogniwach fotowoltaicznych umieszczonych na balkonie? Czy turystyczny panel to ratunek na blackout? To tutaj postaram się sprawdzić w oparciu o dwa tanie panele, pierwszy o deklarowanej mocy 15W, napięciu 5V, kupiony za 50 zł, a drugi o mocy rzekomo tylko 2W, napięciu 9V i cenie 70 zł. Pora na testy!
Zacznijmy od założenia tematu. Wszystkie pokazane tu testy odbywały się na balkonie, który jest odpowiednio zadaszony i całe światło słoneczne dociera na niego pod kątem. Specjalnie wybrałem takie warunki, by zasymulować sytuację awaryjną. Fakt faktem, że balkon skierowany jest na południe, więc to troszkę ułatwia, ale i tak sytuacja nie jest idealna.
A teraz zobaczmy co będzie podlegać testom.
Pierwszy panel - 15W, 5V, 52 zł:
Rozmiar produktu: około 42,2 x 18,1 cm / 16,6 x 7,1 cala. Dziwne, na obrazku wydawał się większy:
Tu już mamy przykład nieścisłości między grafikami prezentacyjnymi a rzeczywistymi wymiarami produktu. Typowy problem u wielu sprzedawców.
W zestawie otrzymujemy klamerki, można niby powiesić panel na plecaku bądź na balkonie...
Instrukcja i karta gwarancyjna - to ktoś to respektuje?
Drugi panel - 2W, 12V, 70 zł:
Tu panelik jest jeszcze mniejszy:
Pora na balkonowe testy praktyczne.
Panel 15W:
Test 1 - powerbank i pomiary.
Powerbank ładuje prądem 0.36A przy 4.78V, przy czym oczywiście prąd zależy od poziomu nasłonecznienia i kąta padania światła. Przy sytuacji ze zdjęcia mamy około 1.7W:
Próbowałem naładować od 0 powerbank 10Ah i zacząłem ładowanie o 12:36. O 14:32 mój tester pokazał, że pobrane zostało 0.446Ah, prąd spadł do 0.18A, bo słońce się zdążyło na tyle przesunąć.
O 15:35 przerwałem eksperyment z pobranym 0.632Ah przy około 5V. Malutko.
Test 2 - iPhone 7.
Spróbowałem zasymulować sytuację awaryjną. Rozładowałem swojego iPhone do 0:
Aż całkowicie się wyłączył:
Czy uda się go naładować z samego balkonu tak, by móc zadzwonić? Tu należy pamiętać, że na pokazany tu balkon światło pada pod kątem - są nad nami jeszcze cztery piętra. To nieco zmienia postać rzeczy i utrudnia sprawność panelom.
Krótki test napięcia i prądu - 4.17V i 0.57A, jest nadzieja. Tym razem ponad 2W wychodzi, ale spadek napięcia jest nieco większy.
O 11:21 rozłożyłem panel, 11:34, czyli po około kwadransie, telefon ruszył:
O godzinie 11:58 było już 8%:
14:00 - 36%:
17:44 - koniec testu z 73% baterii:
A więc udało się, powoli, ale zawsze.
Trzeci test odbył się też z telefonem, ale tym razem z Xiaomi. Również je wyładowałem.
O 8:13 rozpocząłem ładowanie. Po 20 minutach było już te 4%, ale nie włączałem telefonu, bo nie chciałem zwiększyć jego poboru mocy.
Po godzinie - 11%:
O 12 pozwoliłem mu wstać - 20%, niestety wraz z jego włączeniem nieco mam wrażenie, że procenty przestały tak szybko rosnąć. Pewnie sam ten telefon pobiera nieco mocy.
15:12 - 32%...
17:10 - 39%:
O 18:36 przerwałem eksperyment z 40%.
Panel 2W:
Pierwszy test zrobiłem z przetwornicą dającą 5V na wyjściu.
5V może i jest - ale przy małych prądach, rzędu 0.1A. Udało się wyciągnąć nawet 6.5W, ale przy.. napięciu 3.4V - prąd 1.93A.
Zamiast przetwornicy spróbowałem klasycznego stabilizatora 7805:
Tu podobnie - jakieś 4.5V na wyjściu jestem w stanie utrzymać przy prądzie do 0.1A, a potem napięcie spada do około 3V. Może byłoby lepiej mając jakąś dobrą, odpowiednią przetwornicę obsługującą szerszy zakres napięć wejściowych, ale... wtedy po prostu bym zrobił nieco mniejszy odpowiednik większego panelu który tu pokazuję.
Podsumowując, mój test był podzielony na dwie części.
Najpierw próbowałem zmierzyć ile rzeczywiście mocy (i przy jakim napięciu/prądzie) jestem w stanie pobrać z tych paneli. Od razu dało się zauważyć problem spadku napięcia przy większym obciążeniu.
Potem sprawdziłem je w dwóch praktycznych sytuacjach - rozładowany telefon w mieszkaniu i brak możliwości wyjścia na idealne warunki - testy odbywały się na balkonie. Warunki były tam nieco mniej idealne, bo nad nami są jeszcze cztery piętra, ale to zamierzone. Nie miałem jak skierować paneli bezpośrednio na słońce.
Wygląda na to, że panel opisywany jako 15W (42,2 x 18,1 cm) jest w stanie dać tylko ułamek tej mocy - raptem kilka watów - ale starcza to by w sytuacji awaryjnej uruchomić telefon i wykonać kilka połączeń. Trzeba jednak być cierpliwym a ładowanie odbywa się znacznie wolniej niż przy normalnym zasilaniu.
Z kolei panel opisywany jako 2W jest nieco bardziej zgodny z opisem, ale też słabszy. Widać to nawet po samej powierzchni ogniw - to jakaś połowa tego co na "piętnastce", moc pewnie też jest połowiczna.
Ostatecznie uważam, że raczej nie warto kupować takich zabawek. Niby ten większy jest w stanie uratować nas z sytuacji awaryjnej i to kosztem jedynych 50 zł, ale wymaga cierpliwości i ładuje o wiele wolniej niż można by się tego spodziewać. Oczywiście musi też być dobra pogoda - a o to czasami może być ciężko.
Lepiej kupić coś większego, w kolejnej części może uda się taki panel zaprezentować.
Poboczne obserwacje:
- podawane moce przez sprzedawców są często zawyżone i takie mniej uczciwe oferty mieszają się z ofertami uczciwymi (patrz 15W vs 2W z tego tematu)
- w ofertach często pojawiają się zdjęcia, które zdają się zawyżać rozmiar produktu - należy patrzeć na liczby, a nie na zdjęcia
- dla wygody raczej warto upewnić się, że kupujemy panel już z przetwornicą, taki z USB na wyjściu, dający te 5V dla telefonu
A jakie jest Wasze zdanie? Warto jest mieć jeden taki panelik na stanie, na wszelki wypadek?
PS: Wkrótce sprawdzę też większy panel turystyczny i będzie to coś, co z czystym sumieniem mogę polecić. Szczegóły w kolejnym temacie.
Fajne? Ranking DIY Pomogłem? Kup mi kawę.