Wiem, wiem...Tematów o regeneracji (wymianie górnych zawieszeń) było i jest wielkie mnóstwo... Tylko (niestety) nie do końca pokazują najlepsze rozwiązania technologiczne.
Przykład - klej "na gorąco" do klejenia cewki z membraną...Kolejny - Próbował ktoś odkleić cewkę od membrany za pomocą lutownicy? (przypominam - cewka z membraną klejona jest najczęściej klejem chemoutwardzalnym - żywicą epoksydową)
Przykłady można mnożyć.
W tym temacie chciałem pokazać jak ja to robię - metoda wypracowana i (jak myślę) dokładnie przemyślana, a mimo pozornej trudności - łatwiejsza.
A więc tak: Mamy głośnik do regeneracji górnego zawieszenia...
Gąbka jest już mocno "wyschnięta" i, mimo, że na pierwszy rzut oka tego nie widać aż tak; kruszy się nawet przy dotknięciu. Akurat w tej fotorelacji pokazałem głośniki GDN 20/30, ale zasada (technologia) może być z powodzeniem stosowana i przy innych, podobnych konstrukcyjnie.
Co musimy przygotować (prócz głośnika)?
Aceton - tu wybieramy butelkę przezroczystą - aceton ma być idealnie bezbarwny - jakiekolwiek zażółcenie cieczy wskazuje na zanieczyszczenia - najczęściej tłuste.
Strzykawka jednorazowa z kawałkiem koszulki zamiast igły.
Nożyczki, nożyk, taśma izolacyjna, kawałek sztywnego drutu (o nim potem dokładniej).
Cierpliwość... (ta ostatnia - bezcenna. Jeśli Ci jej brak - lepiej kup nowy głośnik, a stary daj komuś w prezencie...
ZACZYNAMY:
Zaczynamy od oddzielenia membrany od kosza, czyli tniemy to, co jeszcze się nie wykruszyło :
Odlutowujemy linki łączące cewkę z konektorami :
I najgorsze - odklejamy dolny resor... Tu przyda się wspomniany wcześniej kawałek drutu, z którego formujemy zgrabny haczyk (na fotce wyżej widać mniej więcej o co mi chodzi). Strzykawką nasączamy krawędź dolnego resoru po całym obwodzie, nie martwiąc się, że wsiąka "po całości" - najważniejsze, to żeby cały czas była ta krawędź wilgotna (ciągle uzupełniamy, po kilka kropli aceton, który nam wyparował). Po kilku minutach delikatnie wsuwamy koniec haczyka pomiędzy resor, a kosz i (w dalszym ciągu delikatnie, z wyczuciem) odklejamy powolutku cały resor od kosza:
Wyciągamy membranę wraz z dolnym resorem i linkami z kosza, uważając, by jakieś paprochy nie wpadły do szczeliny magnetycznej:
Jak widać dolny resor ocalał:
Przy okazji możemy ocenić, że i cewka nie wygląda na przegrzaną, czy rozklejoną, a tym bardziej zdeformowaną.
Zanim zrobimy cokolwiek dalej - zaklejamy szczelinę (szczelnie) taśmą izolacyjną:
Przed nami jeszcze dużo skrobania i usuwania pozostałości kleju z dolnej części kosza i resztek gąbki z górnego zawieszenia; dobrze więc nie narobić sobie kłopotu.
Zarówno resztki kleju, jak i resztki kleju z resztkami gąbki nasączamy (podobnie jak w wypadku dolnego resoru) acetonem - teraz możemy nanosić aceton nie od razu na całość, ale po kawałku... Mniej smrodu, i mniej acetonu nam się zużyje... Gdy sprawdzimy, ze resztki kleju nabrały postaci "gluta", możemy (najlepszy tu okazał się tępy jak jego właściciel - skalpel) - po prostu po kawałku , spokojnie, bez pośpiechu oddzieramy "gluty" kleju od kosza...Docelowy efekt naszej pracy powinien mniej więcej wyglądać tak:
Odstawiamy efekt naszej mozolnej pracy na bok, i zabieramy się za nie mniej mozolną - oczyszczanie membrany z resztek starej gąbki zawieszenia...Zanim jednak znów zaczniemy się babrać - dla rozluźnienia możemy (powinniśmy!) odkleić kopułkę przeciw-kurzową:
Nanosimy kilkanaście kropli acetonu na styk membrany z kopułką, przykrywamy od góry stojącą na cewce membranę (zmniejszając niepotrzebne odparowywanie acetonu), uzupełniamy kilka krotnie parujący mimo wszystko aceton, a po kilku minutach delikatnie (znów!) odklejamy nożykiem kopułkę od membrany:
Pozostaje nam jeszcze usunąć resztki kleju z membrany i kopułki, otrzymując taki wynik:
No i czas na resztki gąbki...Tu okaże się jaki jest stopień naszej cierpliwości i wytrwałości:
Podobnie jak dotychczas mozolnie nawilżając i skrobiąc czymś tępym, usuwamy flegmę powstałą z depolimeryzowanej gąbki i resztek kleju, z membrany. Robimy to na płaskiej powierzchni, dbając o to, aby nie zgnieść membrany, nie naciąć jej, i nie zeskrobać zbyt wiele...
Rezultat, jak wyżej, możemy uznać za zadowalający
Najgorsze za nami. Teraz już z górki...
Przygotowujemy nowy (oryginalny) resor górny, pędzelek o sztywnym włosiu i klej. Najlepszy jaki udało mi się do tej pory wypróbować klej do regeneracji głośników to BUTAPREN PLUS f-my PATTEX :
Pędzelkiem o sztywnym włosiu rozprowadzamy klej cienką warstwą po wewnętrznej stronie resoru, oraz po oczyszczonej powierzchni membrany:
BUTAPREN najlepiej klei, gdy jest suchy...odczekujemy kilka chwil i precyzyjnie, ostrożnie, nakładamy resor na membranę leżącą na płaskiej powierzchni. Staramy się, aby od razu idealnie wycentrować resor - jeśli powierzchnie z klejem zetkną się, a resor nie będzie idealnie ustawiony - może być kłopot... Nie jesteśmy jednak gapy i jakoś nam się udaje. Teraz możemy docisnąć powierzchnie łączone ze sobą; najpierw delikatnie "po przekątnych" (coś jak dokręcanie głowicy w silniku motocyklowym), a potem coraz silniej. Uważamy oczywiście, aby nic się nie przesunęło, i żeby nie zgnieść rantu membrany - ta powinna cały czas leżeć sobie płasko na gładkiej powierzchni (u mnie, jak widać, kawałek rezotexu).
Ponieważ nie ruszaliśmy dolnego zawieszenia, nie musi\my się martwić o ustawienie cewki w pionie (na środek wysokości szczeliny). Smarujemy więc znaną już metodą (pędzelek ze sztywnym włosiem i BUTAPREN PLUS) powierzchnię kosza i dolnego zawieszenia (resoru) w miejscu gdzie mają się stykać ze sobą. Podobnie postępujemy z górną krawędzią kosza i wewnętrzną powierzchnią gąbki. Zanim złożymy całość (a musi chwilę przeschnąć) przygotowany wcześniej kawałek folii wkładamy w środek cewki.
Folia musi mieć odpowiednią grubość (po złożeniu do obwodu magnetycznego powinna dość skutecznie utrudniać przesuwanie się cewki), oraz długość ( najpierw do szczeliny ma wejść folia, a cewka z membraną powinna być dopiero zsunięta w dół, gdy dolna krawędź folii oprze się o dno układu magnetycznego). W miarę precyzyjnie (pionowo) zsuwamy cewkę w głąb szczeliny, uważając jednocześnie, aby linki doprowadzające napięcie do cewki znalazły się we właściwym położeniu. Milimetr przed dotknięciem dolnego resora z koszem sprawdzamy jeszcze raz czy wszystko jest na swoim miejscu (linki, górny resor, folia) i podobnie jak w przypadku klejenia górnego zawieszenia do membrany, w taki sam sposób wklejamy górny resor w kołnierz kosza. Po wstępnym umocowaniu tegoż, możemy opuścić całość aż do zetknięcia się klejonych powierzchni dolnego resora i kosza. Dociskamy. Coraz mocniej - można paluchem (jak ktoś ma zadatki na ginekologa i cienkie palce) można i jakimś przyrządem - na przykład ołówkiem z gumką na końcu - mamy w ten sposób pewność, że nie pokaleczymy resora, a spoina będzie mocno i ściśle dociśnięta.
Uff... należy nam się odpoczynek. Zanim klej wyschnie i tak nic więcej nie zrobimy, co by nie napsocić... Uzbrajamy się więc w cierpliwość pijąc napój z bąbelkami (Coca colę!) i czekamy... co najmniej 12 godzin (można się w między czasie przespać).
Po tym czasie delikatnie wyciągamy folię i sprawdzamy poruszając membranę czy nic nie obciera (nie może...). Nie obciera, a my szykujemy "wisienkę na torcie" czyli odzyskaną wcześniej kopułkę do przyklejenia na miejsce:
Jak widać na załączonym: do kopułki przyklejamy kawałek taśmy (podłej jakości) samoprzylepnej w ten sposób, aby zostawić kawałek do trzymania. Powierzchnie którą za chwilę dociśniemy (przykleimy) do kopułki, dobrze jest najpierw docisnąć do jakiejś tkaniny - włoski z niej skutecznie osłabią to połączenie, i nie uszkadzając delikatnej struktury powierzchni kopułki, będzie można tę folię po zabiegu bezproblemowo usunąć.
Nakładamy cienką warstwę kleju na membranę (widoczny jest ślad po starym kleju) i na powierzchnię wywiniętego kołnierzyka kopułki. Tym razem "na mokro" dociskamy w poprawnym położeniu kopułkę do membrany, zdejmujemy (lepiej mimo wszystko teraz - po kilku godzinach w wypadku naprawdę podłej jakości taśmy samoprzylepnej, może pozostać brzydka plama po kleju z niej...). Zostawiamy do wyschnięcia, a żeby mieć pewność, że kopułka nam "nie odlezie" możemy ją delikatnie obciążyć (na przykład mała szpulka cyny...Po kolejnych 12 godzinach kończymy - przylutowując na powrót linki do konektorów od strony "odejścia" na-kapując na tak polutowane miejsce kroplę BUTAPRENU - zabezpieczamy się w ten sposób, przed zbyt szybkim pęknięciem linki na ostrej krawędzi lutowania.
Jeśli ktoś niecierpliwy - może nawet pokusić się w tym momencie na podłączenia (cicho!) muzyczki - GRA JAK NOWY...
Na pełną moc trzeba oczywiście poczekać do całkowitego wyschnięcia lotnych frakcji kleju, jednak już teraz możemy cieszyć się z naprawy.
Ponieważ mam taki zwyczaj, że w wypadku montażu głośników w kolumnie najpierw mierzę ich Fr (i zapisuję na magnesie w jakimś mało widocznym miejscu) mogłem porównać chociaż ten parametr po naprawie z zapisanymi danymi - wyszło tylko o 2-3 Hz więcej, co ;- biorąc pod uwagę, że głośnik musi się "rozruszać" wydaje się być niezłym wynikiem. Wskazuje jednocześnie na nienaruszenie struktury plastyfikatora w dolnym resorze - więc ... jest dobrze...
Wyklejanie całej membrany, jest wbrew pozorom, wygodniejsze i skuteczniejsze w regeneracji niż "zaoszczędzanie" sobie tego "kłopotu" z dolnym zawieszeniem (bez jego odklejania). Zdecydowanie wygodniej jest oczyścić membranę przed przyklejeniem górnego zawieszenia, zmniejszyć ryzyko załamania membrany przy jej czyszczeniu z resztek starej gąbki czy przy samym klejeniu tego resora do membrany a przy okazji można skontrolować stan samej cewki. Poza tym zdecydowanie łatwiej jest kleić górny resor do kosza - butapren "łapie" po zetknięciu obu posmarowanych (i przeschniętych!!!) powierzchni, bez tendencji do przesuwania się.
Jeśli wymiany (ustawienia) wymaga też i cewka - i tak trzeba odkleić dolny resor. W takim wypadku kolejność klejenia jest następująca:
1/ ustawienie cewki w szczelinie (paski folii/kartonu) tak, aby środek nawoju cewki pokrywał się z połową wysokości szczeliny (nabiegunnika).
2/ Potem - nie ruszając cewki - wkleić dolny resor na cewkę (resor powinien się idealnie ułożyć na powierzchni kosza - jeszcze go nie klej do niego.
3/ po wyschnięciu (a raczej związaniu - bo cewka z dolnym resorem powinna być klejona klejem chemoutwardzalnym) kleju (najlepiej /mimo instrukcji/ zostawić na kilka dni w spokoju i bezruchu) dalsze czynności jak normalna regeneracja.
W wypadku średnio-tonowych wygodniej jest (jeśli wymieniamy cewkę) najpierw przykleić dolny resor - po sklejeniu z nim cewki), a dopiero potem nasunąć na cewkę membranę i skleić - też klejem chemoutwardzalnym.
Dolny resor do kosza - oczywiście butaprenem.
To tyle.
Metoda może wydawać się bardzo pracochłonna i żmudna, ale efekt końcowy jest tego wart. Kto chce - niech sprawdzi, w każdym razie oszczędzamy trochę na nowej membranie, żmudnym ustawianiu cewki względem dolnego resora i wielu innych kłopotach - jak chociażby dobór odpowiedniego kleju na połączenie membrany z cewką... Zostawiamy maksimum oryginalnych elementów, wymieniając jedynie uszkodzony element, jakim jest (w przeważającej większości przypadków) sama gąbka górnego zawieszenia.
Powodzenia .
dj-MatyAS.
Fajne? Ranking DIY