Witajcie ponownie moi drodzy.
Dzisiaj zaprezentuję Wam tani chiński pirometr.
Temat na artykuł pojawił się w wątku Gadżetomania - gadżety Elektrody za punkty.
Całość możecie przeczytać tutaj.
Podjąłem wyzwanie i macie oto recenzję pirometru.
Tutaj, widzimy bohatera naszej recenzji, na stronie mafriendów:
Pamiętam, gdy pierwszy raz, a było to, dawno, dawno temu, zobaczyłem na oczy urządzenie zwane potocznie pirometrem, czyli bezdotykowy termometr. Umożliwiający pomiar temperatury z dużej odległości.
Byłem wtedy zachwycony, ale na takie urządzenie nie mogłem sobie pozwolić, bo były to koszty liczone w wielokrotnościach ówczesnej średniej wypłaty
.
Dzisiaj możemy kupić pirometr, który doskonale się sprawdzi w elektronice (oraz w kuchni, ale o tym później), za kilkadziesiąt złotych.
Mój był "z wyższej półki" i ma zakres pomiaru od -50°C do 550°C i w Polsce zapłaciłem za niego, jeśli dobrze pamiętam: 68 złotych plus wysyłka.
Na Aliexpress, cena na dzień dzisiejszy wynosi niecałe 42 złote.
Za wersję GM320 pracującą w zakresie -50°C ~ 380°C, u chińczyków zapłacimy już tylko niecałe 15 złotych. Niestety do zastosowań w elektronice ten zakres może nie wystarczyć. Dlatego sugeruję jednak zakup wersji do 550°C.
Teraz zwyczajowo czas na kilka zdjęć.
Urządzenie, jest zapakowane w plastikowy blister, ale nie będziemy potrzebować otwieracza do konserw, czy sekatora, żeby go odpakować , bo jest na zatrzaski (mała rzecz, a cieszy).
A tak wygląda goły "pistolecik".
Spojrzenie w "lufę".
I jeszcze z bliska.
Chciałbym go dla was rozebrać, ale jest to moje prywatne (a właściwie firmowe) urządzenie, pochodzące z polskiej dystrybucji. Co za tym idzie - mam na nie gwarancję i nie chciałbym jej utracić. Więc "rozbierane fotki" może kiedyś, bo sam jestem ciekaw, co tam siedzi w środku.
Urządzenie mimo swojej niewielkiej (nawet u nas w kraju) ceny, działa zadziwiająco dokładnie. Mój egzemplarz ma pewną usterkę, mianowicie, nie działa przycisk włączający/wyłączający "celownik laserowy" i laser działa przy każdym pomiarze. Właściwie, to nie mam pojęcia, po co miałbym wyłączać ten celownik. Jak dla mnie tego przycisku mogłoby nie być albo lepiej jakby na przykład zapamiętywał wybrany pomiar, albo "robił cokolwiek użytecznego".
Wróćmy do tematu. Sam nie wiedziałem, jak bardzo przydatnym urządzeniem jest pirometr, dopóki go nie zakupiłem. Pomijam już fakt, ile razy pozwolił mi uniknąć poparzonych paluchów (ja wiem, że prawdziwy elektronik sprawdza palcem, czy dany element się zbytnio nie grzeje, ale jak sobie parę razy wypaliłem lustrzane odbicie symbolu układu na opuszku palca wskazującego, to mi się odechciało badań organoleptycznych), ale nie o zastosowaniach tutaj mowa, bo mógłbym się zbytnio rozpisać. Przejdźmy do samego urządzenia.
W opakowaniu znajdziemy nawet polską instrukcję obsługi, ale przypominam, że mój "termometr" pochodzi z polskiej dystrybucji. Gdy kupicie u majfriendów, to nie spodziewajcie się takiego luksusu. Ale od czego macie dobrego wujka CMS'a.
Załączam Wam skan mojej instrukcji.
Macie jeszcze kilka zdjęć z pomiarów.
Jak widać, chiński podgrzewacz, tak samo dokładnie pokazuje temperaturę jak chiński pirometr. Przypadek...?
Nie sądzę.
Tutaj widać, jak duża jest różnica temperatury między "górą", a "dołem" zamrażalnika.
To zdjęcie było bardzo ciężko zrobić, baz statywu ani osoby do pomocy. Wierzcie mi, że jednoczesne patrzenie w ekran telefonu, wyświetlacz pirometru, do tego celowanie pirometrem w grot lutownicy gazowej i jeszcze klikniecie niewygodnie usytuowanej ikonki na ekranie telefonu, wymaga niemalże koordynacji perkusisty.
Pamiętajcie jednak, że pomiar jest dokonywany na jakimś obszarze i jest zależny od odległości do mierzonego elementu. Z pomiaru wyciągana jest średnia, co za tym idzie - wyżej zamieszczony pomiar ma się nijak do rzeczywistości. Tak naprawdę temperatura grota przekracza 500°C, jako że jest to lutownica gazowa.
Dlatego urządzenie nie nadaje się do pomiarów bardzo małych elementów. Aczkolwiek przy układach BGA o rozmiarach większych niż 32x32mm już się sprawdza.
Nadszedł czas na suche fakty, czyli dane techniczne tegogadżetu wróć, przyrządu. Bo po kilku miesiącach użytkowania, stwierdzam, że jest to pełnoprawny przyrząd, a nie jakiś tam gadżet.
Dane:
- zakres mierzonej temperatury: -50°C ~ 550°C (-58°F ~ 1022°F);
- dokładność pomiaru: ± 1.5% lub 1.5°C;
- rozdzielczość: 0.1°C (0.1°F);
- czas reakcji: 500 ms, 95%;
- wilgotność i temperatura pracy: 10-95% RH bez kondensacji, do 30°C (86°F) - cokolwiek to oznacza
;
- czujnik pracuje w paśmie 8-14um;
- temperatura przechowywania: -20°C ~ 60°C (-4°F ~ 140°F);
- temperatura pracy: 0°C ~ 40°C (32°F ~ 104°F);
- zasilanie, bateria 6F22, czyli popularna 9V;
- waga: 149g;
- wymiary: 15.3x10x4.3 cm.
Jak już wspomniałem, urządzenie jest bardzo przydatne dla elektroników, ale jak się okazuje, znajduje też zastosowanie w kuchni.
Moja połowica, która z zawodu jest kucharzem (biada temu, kto jej powie, że jest kucharką, więc jakby co, to uważajcie
) I w pracy używa dokładnie takich samych pirometrów.
Podsumowując.
Nie byłem świadomy, jak bardzo jest mi potrzebne urządzenie zwane pirometrem, dopóki nie zagościło ono na stałe u mnie na biurku. Jest to naprawdę doskonała alternatywa dla poparzonych paluszków. Lepszym udogodnieniem może być tylko kamera termowizyjna (którą, mam nadzieję, Kamil w końcu "wydębi do FLUKE'a, do testów i recenzji), ale to znowu są spore koszty, jak na dzień dzisiejszy. Także te 42 złote wydane na ten konkretnie pirometr uważam za bardzo dobrą inwestycję.
Jeśli chcielibyście wejść w posiadanie takiego pirometru, zupełnie za darmo, czyli nabyć go w sklepiku elektrody za punkty zgromadzone za aktywność na naszym forum, to klikajcie plusiki pod tym tematem. Jeśli zainteresowanie będzie odpowiednio duże, to jest szansa, że Gulson zamówi takie urządzenia i będziecie mogli je kupić w naszym sklepiku. Tymczasem zbierajcie punkty, umieszczając wartościowe treści na forum, żebyście mieli później za co kupować gadżety elektrody.
Pozdrawiam.
CMS
Dzisiaj zaprezentuję Wam tani chiński pirometr.
Temat na artykuł pojawił się w wątku Gadżetomania - gadżety Elektrody za punkty.
E8600 napisał:Bardzo chętnie zobaczyłbym w gadżetach np. pirometr. Dużo wygodniejszy niż termopara z multimetru.
Całość możecie przeczytać tutaj.
Podjąłem wyzwanie i macie oto recenzję pirometru.
Tutaj, widzimy bohatera naszej recenzji, na stronie mafriendów:
Pamiętam, gdy pierwszy raz, a było to, dawno, dawno temu, zobaczyłem na oczy urządzenie zwane potocznie pirometrem, czyli bezdotykowy termometr. Umożliwiający pomiar temperatury z dużej odległości.
Byłem wtedy zachwycony, ale na takie urządzenie nie mogłem sobie pozwolić, bo były to koszty liczone w wielokrotnościach ówczesnej średniej wypłaty
Dzisiaj możemy kupić pirometr, który doskonale się sprawdzi w elektronice (oraz w kuchni, ale o tym później), za kilkadziesiąt złotych.
Mój był "z wyższej półki" i ma zakres pomiaru od -50°C do 550°C i w Polsce zapłaciłem za niego, jeśli dobrze pamiętam: 68 złotych plus wysyłka.
Na Aliexpress, cena na dzień dzisiejszy wynosi niecałe 42 złote.
Za wersję GM320 pracującą w zakresie -50°C ~ 380°C, u chińczyków zapłacimy już tylko niecałe 15 złotych. Niestety do zastosowań w elektronice ten zakres może nie wystarczyć. Dlatego sugeruję jednak zakup wersji do 550°C.
Teraz zwyczajowo czas na kilka zdjęć.
Urządzenie, jest zapakowane w plastikowy blister, ale nie będziemy potrzebować otwieracza do konserw, czy sekatora, żeby go odpakować , bo jest na zatrzaski (mała rzecz, a cieszy).
A tak wygląda goły "pistolecik".
Spojrzenie w "lufę".
I jeszcze z bliska.
Chciałbym go dla was rozebrać, ale jest to moje prywatne (a właściwie firmowe) urządzenie, pochodzące z polskiej dystrybucji. Co za tym idzie - mam na nie gwarancję i nie chciałbym jej utracić. Więc "rozbierane fotki" może kiedyś, bo sam jestem ciekaw, co tam siedzi w środku.
Urządzenie mimo swojej niewielkiej (nawet u nas w kraju) ceny, działa zadziwiająco dokładnie. Mój egzemplarz ma pewną usterkę, mianowicie, nie działa przycisk włączający/wyłączający "celownik laserowy" i laser działa przy każdym pomiarze. Właściwie, to nie mam pojęcia, po co miałbym wyłączać ten celownik. Jak dla mnie tego przycisku mogłoby nie być albo lepiej jakby na przykład zapamiętywał wybrany pomiar, albo "robił cokolwiek użytecznego".
Wróćmy do tematu. Sam nie wiedziałem, jak bardzo przydatnym urządzeniem jest pirometr, dopóki go nie zakupiłem. Pomijam już fakt, ile razy pozwolił mi uniknąć poparzonych paluchów (ja wiem, że prawdziwy elektronik sprawdza palcem, czy dany element się zbytnio nie grzeje, ale jak sobie parę razy wypaliłem lustrzane odbicie symbolu układu na opuszku palca wskazującego, to mi się odechciało badań organoleptycznych), ale nie o zastosowaniach tutaj mowa, bo mógłbym się zbytnio rozpisać. Przejdźmy do samego urządzenia.
W opakowaniu znajdziemy nawet polską instrukcję obsługi, ale przypominam, że mój "termometr" pochodzi z polskiej dystrybucji. Gdy kupicie u majfriendów, to nie spodziewajcie się takiego luksusu. Ale od czego macie dobrego wujka CMS'a.
Macie jeszcze kilka zdjęć z pomiarów.
Jak widać, chiński podgrzewacz, tak samo dokładnie pokazuje temperaturę jak chiński pirometr. Przypadek...?
Nie sądzę.
Tutaj widać, jak duża jest różnica temperatury między "górą", a "dołem" zamrażalnika.
To zdjęcie było bardzo ciężko zrobić, baz statywu ani osoby do pomocy. Wierzcie mi, że jednoczesne patrzenie w ekran telefonu, wyświetlacz pirometru, do tego celowanie pirometrem w grot lutownicy gazowej i jeszcze klikniecie niewygodnie usytuowanej ikonki na ekranie telefonu, wymaga niemalże koordynacji perkusisty.
Pamiętajcie jednak, że pomiar jest dokonywany na jakimś obszarze i jest zależny od odległości do mierzonego elementu. Z pomiaru wyciągana jest średnia, co za tym idzie - wyżej zamieszczony pomiar ma się nijak do rzeczywistości. Tak naprawdę temperatura grota przekracza 500°C, jako że jest to lutownica gazowa.
Dlatego urządzenie nie nadaje się do pomiarów bardzo małych elementów. Aczkolwiek przy układach BGA o rozmiarach większych niż 32x32mm już się sprawdza.
Nadszedł czas na suche fakty, czyli dane techniczne tego
Dane:
- zakres mierzonej temperatury: -50°C ~ 550°C (-58°F ~ 1022°F);
- dokładność pomiaru: ± 1.5% lub 1.5°C;
- rozdzielczość: 0.1°C (0.1°F);
- czas reakcji: 500 ms, 95%;
- wilgotność i temperatura pracy: 10-95% RH bez kondensacji, do 30°C (86°F) - cokolwiek to oznacza
- czujnik pracuje w paśmie 8-14um;
- temperatura przechowywania: -20°C ~ 60°C (-4°F ~ 140°F);
- temperatura pracy: 0°C ~ 40°C (32°F ~ 104°F);
- zasilanie, bateria 6F22, czyli popularna 9V;
- waga: 149g;
- wymiary: 15.3x10x4.3 cm.
Jak już wspomniałem, urządzenie jest bardzo przydatne dla elektroników, ale jak się okazuje, znajduje też zastosowanie w kuchni.
Moja połowica, która z zawodu jest kucharzem (biada temu, kto jej powie, że jest kucharką, więc jakby co, to uważajcie
Podsumowując.
Nie byłem świadomy, jak bardzo jest mi potrzebne urządzenie zwane pirometrem, dopóki nie zagościło ono na stałe u mnie na biurku. Jest to naprawdę doskonała alternatywa dla poparzonych paluszków. Lepszym udogodnieniem może być tylko kamera termowizyjna (którą, mam nadzieję, Kamil w końcu "wydębi do FLUKE'a, do testów i recenzji), ale to znowu są spore koszty, jak na dzień dzisiejszy. Także te 42 złote wydane na ten konkretnie pirometr uważam za bardzo dobrą inwestycję.
Jeśli chcielibyście wejść w posiadanie takiego pirometru, zupełnie za darmo, czyli nabyć go w sklepiku elektrody za punkty zgromadzone za aktywność na naszym forum, to klikajcie plusiki pod tym tematem. Jeśli zainteresowanie będzie odpowiednio duże, to jest szansa, że Gulson zamówi takie urządzenia i będziecie mogli je kupić w naszym sklepiku. Tymczasem zbierajcie punkty, umieszczając wartościowe treści na forum, żebyście mieli później za co kupować gadżety elektrody.
Pozdrawiam.
CMS
Fajne? Ranking DIY
