Pod koniec 2016r kupiłem agregat malarski Dedra 7421.
Do wczoraj, tj. do dnia 19 maja 2018r. agregat cały czas leżał zapakowany na półce; nie był nam potrzebny.
Wczoraj agregat został po raz pierwszy włączony i od razu (po usunięciu płynu konserwacyjnego) użyty do malowania ścian zwykłą farbą emulsją lateksową.
Po jakimś czasie od rozpoczęcia malowania miałem wrażenie, że w pistolecie malarskim wyczuwam "mrowienie". Uznałem, że to efekt wibracji przedłużacza, do którego pistolet jest włączony. Niestety, po przyłożeniu drugiej, wolnej, ręki do metalowego malowanego elementu ściany z GK, odczucie nasiliło się. Pomimo powyższego, dokończyłem malowanie. Agregat stał w pomieszczeniu obok - odizolowany od pomieszczenia malowanego. Oczywiście, nie był też jakimkolwiek płynem oblany z zewnątrz.
W czasie czyszczenia/przepłukiwania agregatu stwierdziłem, że po dotknięciu do obudowy agregatu również jest wyczuwalne "mrowienie". Po podłączeniu miernika zobaczyłem, że różnica potencjałów pomiędzy metalową obudową a szyną zerową waha się od 80 do nawet 110V. Po wypłukaniu pozostałości farby i wysuszeniu agregatu napięcie na obudowie, to ok. 55-60V (zdjęcie). Oczywiście podłączenie agregatu do gniazda z żyłą uziemiającą powoduje, że na obudowie potencjał jest zerowany. NIE JEST TO JEDNAK JAKIEKOLWIEK ROZWIĄZANIE FAKTYCZNEGO PROBLEMU. Nie trzeba chyba szerzej uzasadniać, że agregat powinien bezpiecznie pracować dla użytkownika zarówno w sieci z żyłą uziemiającą jak i bez niej a przewód ochronny służy do dodatkowego zabezpieczenia w przypadku przebicia do metalowej obudowy... które ewidentnie ma tu miejsce i to w zupełnie nowym urządzeniu. Zatem jest to albo błąd konstrukcyjny, albo błąd w montażu.
Agregat przepracował w sumie godzinę, choć przeznaczony jest do pracy ciągłej (wedle zapewnień w instrukcji).
Oczywiście tematem zainteresowałem serwis.
Niemniej, czy znane są Wam przypadki przebicia prądu do obudowy w NOWYCH agregatach Dedra 7421 ?

Do wczoraj, tj. do dnia 19 maja 2018r. agregat cały czas leżał zapakowany na półce; nie był nam potrzebny.
Wczoraj agregat został po raz pierwszy włączony i od razu (po usunięciu płynu konserwacyjnego) użyty do malowania ścian zwykłą farbą emulsją lateksową.
Po jakimś czasie od rozpoczęcia malowania miałem wrażenie, że w pistolecie malarskim wyczuwam "mrowienie". Uznałem, że to efekt wibracji przedłużacza, do którego pistolet jest włączony. Niestety, po przyłożeniu drugiej, wolnej, ręki do metalowego malowanego elementu ściany z GK, odczucie nasiliło się. Pomimo powyższego, dokończyłem malowanie. Agregat stał w pomieszczeniu obok - odizolowany od pomieszczenia malowanego. Oczywiście, nie był też jakimkolwiek płynem oblany z zewnątrz.
W czasie czyszczenia/przepłukiwania agregatu stwierdziłem, że po dotknięciu do obudowy agregatu również jest wyczuwalne "mrowienie". Po podłączeniu miernika zobaczyłem, że różnica potencjałów pomiędzy metalową obudową a szyną zerową waha się od 80 do nawet 110V. Po wypłukaniu pozostałości farby i wysuszeniu agregatu napięcie na obudowie, to ok. 55-60V (zdjęcie). Oczywiście podłączenie agregatu do gniazda z żyłą uziemiającą powoduje, że na obudowie potencjał jest zerowany. NIE JEST TO JEDNAK JAKIEKOLWIEK ROZWIĄZANIE FAKTYCZNEGO PROBLEMU. Nie trzeba chyba szerzej uzasadniać, że agregat powinien bezpiecznie pracować dla użytkownika zarówno w sieci z żyłą uziemiającą jak i bez niej a przewód ochronny służy do dodatkowego zabezpieczenia w przypadku przebicia do metalowej obudowy... które ewidentnie ma tu miejsce i to w zupełnie nowym urządzeniu. Zatem jest to albo błąd konstrukcyjny, albo błąd w montażu.
Agregat przepracował w sumie godzinę, choć przeznaczony jest do pracy ciągłej (wedle zapewnień w instrukcji).
Oczywiście tematem zainteresowałem serwis.
Niemniej, czy znane są Wam przypadki przebicia prądu do obudowy w NOWYCH agregatach Dedra 7421 ?