Witam. 1,5 roku temu kupiłem dom. 8 miesięcy remontu. Po czasie okazało się że wokół domu mam masakrę. Sąsiad na chwilę obecną ma około 15 kotów (dzikie koty) żadne koty do głaskania, po prostu takie dzikie. Te piękne ciciki z mojego podwórka zrobiły se TOITOI. Lubie zwierzęta ale to co się u mnie dzieje to istotna masakra. Sr..ą wszędzie i to w takich ilościach...
Dla przykładu: ostatnio zadaszyłem sobie miejsce na drewno do kominka + schowek na drabiny rurki pod dachem, Jest to około 120cm x 250. Przed przywiezieniem drewna wszystko wysprzątałem (te kilka dobrych łopat g...na). Minęło z tydzień, wejść się nie da, wszędzie NASRANE!
W tamtym roku zrobiłem taras, około 13 ton ziemi wywiezione (ręcznie), litry potu, a one mi pięknie na tych ładnych białych płytkach betonowych srają!!!
Walą przed domem za domem, w kwiatkach, ogródku, często jak na złość lubią w okolicach zaparkowanych aut. Rano człowiek się budzi, szybko i do roboty, szybko do auta i na podeszwie jeszcze ciepłe g...no.
Gdy przychodzi czas odwiedzin, przychodzą znajomi, rodzina. Jak zawieje... Każdy ogląda swoje buty...
Szczerze to mi ręce już opadają.
Z sąsiadem jeszcze na ten temat nie rozmawiałem. Chcę dobrze żyć z sąsiadem, a zresztą to nie jego wina, tylko tych kotów. On im tego nie wytłumaczy.
Rozmawiałem z Towarzystwem ochrony zwierząt. Nic nie mogą poradzić. Jedynie to mogą zasugerować sąsiadowi aby wysterylizować te koty. Ale kto je złapie.
Za rok może być ich dużo więcej.
Stosowałem preparaty, ale nic to nie dało.
Psa aktualnie nie mogę mieć.
Czy wykorzystanie na jakiś czas pastucha odstraszy je? I czy jest to zgodne z prawem, bo w dzisiejszych czasach można dostać więcej lat za zwierze jak za człowieka...
POMOCY!!!!
Dla przykładu: ostatnio zadaszyłem sobie miejsce na drewno do kominka + schowek na drabiny rurki pod dachem, Jest to około 120cm x 250. Przed przywiezieniem drewna wszystko wysprzątałem (te kilka dobrych łopat g...na). Minęło z tydzień, wejść się nie da, wszędzie NASRANE!
W tamtym roku zrobiłem taras, około 13 ton ziemi wywiezione (ręcznie), litry potu, a one mi pięknie na tych ładnych białych płytkach betonowych srają!!!
Walą przed domem za domem, w kwiatkach, ogródku, często jak na złość lubią w okolicach zaparkowanych aut. Rano człowiek się budzi, szybko i do roboty, szybko do auta i na podeszwie jeszcze ciepłe g...no.
Gdy przychodzi czas odwiedzin, przychodzą znajomi, rodzina. Jak zawieje... Każdy ogląda swoje buty...
Szczerze to mi ręce już opadają.
Z sąsiadem jeszcze na ten temat nie rozmawiałem. Chcę dobrze żyć z sąsiadem, a zresztą to nie jego wina, tylko tych kotów. On im tego nie wytłumaczy.
Rozmawiałem z Towarzystwem ochrony zwierząt. Nic nie mogą poradzić. Jedynie to mogą zasugerować sąsiadowi aby wysterylizować te koty. Ale kto je złapie.
Za rok może być ich dużo więcej.
Stosowałem preparaty, ale nic to nie dało.
Psa aktualnie nie mogę mieć.
Czy wykorzystanie na jakiś czas pastucha odstraszy je? I czy jest to zgodne z prawem, bo w dzisiejszych czasach można dostać więcej lat za zwierze jak za człowieka...
POMOCY!!!!