Witam,
przeczytalem dzis cos co mnie nieco zaskoczylo i stoi w sprzecznosci z moim doswiadczeniem.
Calos dotyczy tego artykulu: https://www.auto-swiat.pl/ev/porady/pojechal-...t-po-40-minutach-moze-byc-zaskakujacy/cl0ze7n
Dokladniej sekcji o ladowaniu akumulatora zwyklego kwasowego podczas mrozow:
"Jeśli podłączycie zwykłą ładowarkę do akumulatora kwasowo-ołowiowego zamontowanego w samochodzie stojącym od paru godzin "pod chmurką" przy kilkunastostopniowym mrozie to... nic się nie wydarzy. W takich warunkach można ładować akumulator przez długie godziny, a nawet przez wiele dni, a on i tak się nie naładuje. W każdym razie nie do pełna."
Calkowicie sie z tym nie zgadzam, zdarzalo mi sie ze musialem podladowac akumulator w samochodzie stojacym przy -25/-30C przez tydzien bez jezdzenia abym mogl zapalic silnik zwykla ladowarka stalopradowa bez zadnych opcji "zimowych" i bez problemu laduje, wskaznik zmienia sie z "czarnego na zielony" po paru godzinach i wszystko dziala a akumulator nie traci "zywotnosci", dziala jak powinien 5-6 lat. Oczywiscie wystepuje zmiana pojemnosci tu fizyki nie przeskoczymy ale nie ma zadnych problemow. Moze jeden szczegol, uzywam "skandynawskich" akumulatorow, chciaz oryginalny/fabryczny byl japonski i tez dzialal idealnie a nawet lepiej/wymagal mniej doladowan. Kiedys kupilem w Polsce Vart'e i to jest pomylka na mrozy.
Zwracam sie z zapytaniem jakie macie w tym temacie doswiadczenia?
Pozdrawiam
przeczytalem dzis cos co mnie nieco zaskoczylo i stoi w sprzecznosci z moim doswiadczeniem.
Calos dotyczy tego artykulu: https://www.auto-swiat.pl/ev/porady/pojechal-...t-po-40-minutach-moze-byc-zaskakujacy/cl0ze7n
Dokladniej sekcji o ladowaniu akumulatora zwyklego kwasowego podczas mrozow:
"Jeśli podłączycie zwykłą ładowarkę do akumulatora kwasowo-ołowiowego zamontowanego w samochodzie stojącym od paru godzin "pod chmurką" przy kilkunastostopniowym mrozie to... nic się nie wydarzy. W takich warunkach można ładować akumulator przez długie godziny, a nawet przez wiele dni, a on i tak się nie naładuje. W każdym razie nie do pełna."
Calkowicie sie z tym nie zgadzam, zdarzalo mi sie ze musialem podladowac akumulator w samochodzie stojacym przy -25/-30C przez tydzien bez jezdzenia abym mogl zapalic silnik zwykla ladowarka stalopradowa bez zadnych opcji "zimowych" i bez problemu laduje, wskaznik zmienia sie z "czarnego na zielony" po paru godzinach i wszystko dziala a akumulator nie traci "zywotnosci", dziala jak powinien 5-6 lat. Oczywiscie wystepuje zmiana pojemnosci tu fizyki nie przeskoczymy ale nie ma zadnych problemow. Moze jeden szczegol, uzywam "skandynawskich" akumulatorow, chciaz oryginalny/fabryczny byl japonski i tez dzialal idealnie a nawet lepiej/wymagal mniej doladowan. Kiedys kupilem w Polsce Vart'e i to jest pomylka na mrozy.
Zwracam sie z zapytaniem jakie macie w tym temacie doswiadczenia?
Pozdrawiam