logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Mostek LCR ESCORT ELC 131 - co kryje obudowa? Czyli jak to było robione kiedyś...

398216 Usunięty 12 Kwi 2023 18:58 2814 21
  • Dawno, dawno temu, mniej więcej dwadzieścia lat temu, elektroniczne przyrządy pomiarowe już istniały.
    Istniały też i mikroprocesory dedykowane do zadań specjalnych. Kiedy kondensatory właśnie zaczynały być robione byle jak, a Chiny opanowały właśnie światową produkcję wszelkiej elektroniki, powstał miernik o wdzięcznej i nic nie mówiącej nazwie ELC 131.

    Mostek LCR ESCORT ELC 131 - co kryje obudowa? Czyli jak to było robione kiedyś...


    Właśnie wówczas zaistniała potrzeba, by móc sprawdzać elementy PRZED ich wmontowaniem do naprawianego sprzętu i za spore wówczas pieniądze zdecydowałem się na zakup powyżej wspomnianego mostka. Mostka - bo de facto jest to miernik zastępujący dawniej stosowane mostki (np. Wiena) dużo większe i zdecydowanie bardziej skomplikowane w obsłudze.

    Przez wiele lat były to jedyne przyrządy pomiarowe umożliwiające pomiar elementów RCL z dużą dokładnością, ale ze względu na skomplikowane procedury pomiarowe i czas potrzebny do wykonania dokładnego pomiaru jednego elementu dość rzadko używane w serwisach (wiem coś o tym, bo sam używałem takiego jedynie w naprawdę "ekstremalnych" sytuacjach) - po prostu nie było czasu na "zabawę", a i same elementy dostępne na rynku były dużo lepszej jakości niż obecnie produkowane (niestety, taka prawda...).
    Tak więc, gdy wreszcie mogłem sobie pozwolić na miernik dużo prostszy w obsłudze, a zapewniający równie dużą dokładność - zdecydowałem się na niego i po wysupłaniu z sakiewki sporej ilości PLNów stałem się szczęśliwym posiadaczem drugiego już miernika "cyfrowego" (pierwszym był i jest uniwersalny miernik DT390 - dziś porównywalny dokładnością pomiarów z niejednym "marketowym" jednak wtedy... :) ).

    Dość szybko okazało się jednak, że nowy zakup jest wybitnie prądożerny - 6f22 (czyli 9 V bateryjka) wystarczała zaledwie na kilkadziesiąt minut! Baterie alkaiczne nieco poprawiały tę sytuację, jednak w dalszym ciągu eksploatacja mostka była... mało ekonomiczna. Sytuację zdecydowanie poprawiła możliwość podłączenia zewnętrznego zasilacza, co natychmiast zastosowałem i zapomniałem o problemie.
    O ile sam miernik dziś jest już nostalgicznie traktowaną ciekawostką (mimo, że nadal w pełni sprawny i funkcjonalny), z racji pojawienia się wszelkiego rodzaju testerów (w tym również opisywanego już przeze mnie TC-1) postanowiłem, nie wnikając w szczegóły konstrukcyjne pokazać, "jak to drzewiej robione były mierniki".

    Wykorzystując zestaw otrzymany w drodze wymiany punktowej w sklepiku Elektrody, rozkręciłem więc obudowę (po uprzednim zdjęciu stwardniałego już - najpewniej z powodu upływu czasu i przebywania w niezbyt komfortowych warunkach "Holstera") udało mi się rozpołowić obudowę i... tak powstały fotki, do których obejrzenia zapraszam.

    Pierwsze wrażenie po zdjęciu tylnej części obudowy pozwoliło mi przypomnieć sobie, że kiedyś chowana tam była bateria - poza tym nic specjalnie ciekawego do oglądania:

    Mostek LCR ESCORT ELC 131 - co kryje obudowa? Czyli jak to było robione kiedyś...


    Dopiero po odkręceniu widocznych kolejnych śrubek można było zachwycić się kunsztem projektanta tego cacka:

    Mostek LCR ESCORT ELC 131 - co kryje obudowa? Czyli jak to było robione kiedyś...


    Jak widać - łatwo nie było zaprojektować miernik przy wykorzystaniu ówczesnej technologii. Dwie płytki dwustronne, ogromna ilość elementów, a wszystko spasowane idealnie tak, by zmieściło się w obudowie i nie wymagało przy tym "perswazji". Sama obudowa też mnie zachwyciła - solidny plastik, który mimo wielu lat używania (nie zawsze w białych rękawiczkach) nadal się trzyma (widywałem już obudowy z plastiku, który po kilkunastu latach zaczynał się rozsypywać - wiązania polimerowe przestawały istnieć i wszelkie wrażliwe na obciążenia miejsca po prostu ukruszały się, jakby były robione z... nawet nie szkła, a lodu), a w dodatku przemyślana tak, by w razie konieczności kilkukrotnego rozbierania (mój nie był nigdy naprawiany, a to rozkręcenie było jego pierwszym od wyprodukowania) żaden gwint się nie "wyłopotał" od wielokrotnego wkręcania weń plastowkrętów (prawie to samo co wkręty do drewna, jednak ponieważ "prawie" stanowi istotną różnicę; nie polecam traktować ich zamiennie) - tu zamiast plastowkrętów zastosowano śrubki metryczne i wtopione w słupki nagwintowane tulejki mosiężne - dziś stosowane jedynie czasem i to w sprzęcie z tej "wyższej" półki. [Na marginesie - nieco starszy od ELC 131 mój DT-390 również takowe posiada - znaczy można było...]

    Mostek LCR ESCORT ELC 131 - co kryje obudowa? Czyli jak to było robione kiedyś...

    Bateria obok i wkrętak pokazują wielkość miernika - w porównaniu do np. TC-1 ELC jest około 3x większy.


    A jak wygląda "ciemna strona" tych dwóch płytek oglądanych wcześniej? Jak pisałem - jestem pod wrażeniem tego projektu. A zwłaszcza porównując ten miernik do co niektórych mierniczków po 20 zł, gdzie wszystko załatwia jeden "kleks" plus kilka rezystorów i kondensatorów na jednorazowej płytce zamkniętej w obudowie z tandetnego plastiku... No po prostu nie ma porównania.

    Mostek LCR ESCORT ELC 131 - co kryje obudowa? Czyli jak to było robione kiedyś... Mostek LCR ESCORT ELC 131 - co kryje obudowa? Czyli jak to było robione kiedyś... Mostek LCR ESCORT ELC 131 - co kryje obudowa? Czyli jak to było robione kiedyś...


    Nawet wyświetlacz został solidnie zamocowany w dopasowanej doń ramce PRZYKRĘCONEJ do płyty górnej PCB.

    Mostek LCR ESCORT ELC 131 - co kryje obudowa? Czyli jak to było robione kiedyś...


    Widać jednak, że konstruktor nie miał łatwego zadania - ówczesne elementy dziś wystarczyłoby zastąpić jednym odpowiednio zaprojektowanym mikroprocesorem, wtedy wszystko trzeba było zrobić z dostępnych (i ekonomicznie uzasadnionych) komponentów. W zasadzie całość (poza jednym wyjątkiem) jest realizowana na prostych układach scalonych - LF 353 (dziś również dostępny i używany) wzmacniacz operacyjny, HEF 4053GT (de/multi plekser) i jedyny w całym mierniku "procesor" służący do sterowania wyświetlaczem.

    Tak więc - ze strony komplikacji układowej miernik nie jest niczym niezwykłym, natomiast prezentuję go tu niejako w celu zwrócenia uwagi na drobne szczegóły mające na celu zwiększenie trwałości - przykładowo w całym układzie znajdujemy jedynie kilkanaście kondensatorów elektrolitycznych (na marginesie - wszystkie są w pełni sprawne), a większa część to albo kondensatory tantalowe, albo foliowe (jak wiadomo - zdecydowanie mniej podatne na upływ czasu). Reszta elementów to drobnica - i to zarówno w wykonaniu SMD, jak i THT (okres przejściowy w elektronice tak wyglądał - stosowano oba rodzaje obudów), tranzystory, rezystory (w większości do montażu przewlekanego i precyzyjne)…

    Na dobrą sprawę elementy, z których i dziś można by w domowym zaciszu skonstruować kopię takiego miernika... Tylko po co? Wszak ogólnie dostępne testery są pod względem precyzji pomiaru co najmniej podobne, a przy okazji dają wiele więcej możliwości - chociażby pomiaru i identyfikacji mierzonych elementów typu triaki, tyrystory, a nawet diody Zenera. Przy okazji niejako umożliwiające również np. pomiar pojemności złącza diody... :) No cóż, technika idzie naprzód, a w myśl sentencji "Kto stoi w miejscu, ten się cofa" można by wysnuć mylny wniosek, że tak archaiczne mierniki jak tytułowy ELC 131 można traktować jak zabytek muzealny. Nic bardziej mylnego, moim zdaniem! Inna sentencja powiada wszak, że należy uczyć się od najlepszych, że nie wolno ignorować ich doświadczeń i wiedzy...
    Z tym stwierdzeniem pozwolę sobie pozostawić Koleżanki i Kolegów i zakończę ten (przegadany jak zwykle) temat.

    Pozdrawiam.

    Fajne? Ranking DIY
    O autorze
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Offline 
  • #2 20537167
    ArturAVS
    Moderator
    398216 Usunięty napisał:
    jedyny w całym mierniku "procesor" LF 353

    Czy aby na pewno? :D
  • #3 20537739
    Telo
    Serwisant RTV
    W zasadzie całość (poza jednym wyjątkiem) jest realizowana na prostych układach scalonych - LF 353 (dziś również dostępny i używany) wzmacniacz operacyjny, HEF 4053GT (de/multi plekser) i jedyny w całym mierniku "procesor" LF 353 służący do sterowania wyświetlaczem.

    Tak jak kolega wyżej napisał wkradł się błąd jest procesor ale napewno nie jest to LF353.
  • #4 20537743
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Koledzy oczywiście mają rację - literówka podczas edytowania postu się wkradła. Poprawiam.
  • #5 20537834
    James596
    Poziom 26  
    Wnętrze dość typowe na tamte czasy. W moim multimetrze Myoung MY-66 (rocznik 1992) elektronika wewnątrz wygląda bardzo podobnie - ten sam styl realizacji płytek PCB.
  • #6 20537936
    Paweł Es.
    VIP Zasłużony dla elektroda
    I czym to jest w końcu sterowane (U19) ?
  • #7 20537984
    Mlody_Zdolny
    Poziom 30  
    Paweł Es. napisał:
    I czym to jest w końcu sterowane (U19) ?

    To nie żaden procesor tylko przetwornik A/D, prawdopodobnie TC835, na zdjęciach nic nie widać bo niewyraźne.
  • #8 20538118
    Paweł Es.
    VIP Zasłużony dla elektroda
    TC835 nie ma sterownika LCD
  • #9 20538140
    kris8888
    Poziom 39  
    Mam multimetr z początku lat 90-tych, też tej samej firmy. Firma już niestety nie istnieje, pochodziła z Tajwanu.
    Multimetr równie "skomplikowanie" zbudowany, z dużą ilością pojedynczych układów scalonych i co najważniejsze, z możliwością kalibracji za pomocą dobrej jakości potencjometrów nastawnych. Co jest już rzadkością we współczesnym sprzęcie pomiarowym z Chin. Widzę że w tym mostku RLC również przewidziano możliwość kalibracji, co się bardzo chwali.
    Mój multimetr też jest praktycznie niezniszczalny. Jedyne co w nim kiedyś uszkodziłem z własnej winy to timer 555 w obwodzie pomiaru pojemności. Oczywiście podłączając niechcący nierozładowany kondensator. Ale usterka była łatwa do namierzenia i usunięcia.
    No i co jeszcze to gumki przewodzące pod klawiszami przestały stykać. Ale to wymieniłem i działa jak nowy.
  • #10 20538179
    Mlody_Zdolny
    Poziom 30  
    Paweł Es. napisał:
    TC835 nie ma sterownika LCD

    Ma multipleksowane wyjście BCD przeznaczone do sterowania wyświetlaczem. Układ sterujący bezpośrednio LCD prawdopodobnie jest pod wyświetlaczem, co niestety nie zostało pokazane na zdjęciach.
  • #11 20538883
    ^ToM^
    Poziom 42  
    kris8888 napisał:
    Mam multimetr z początku lat 90-tych, też tej samej firmy. Firma już niestety nie istnieje, pochodziła z Tajwanu.


    Firma w zasadzie istnieje. Escort został wykupiony przez Agilenta i teraz Agilent klepie podobne mostki pod swoim logiem.
  • #12 20538892
    ArturAVS
    Moderator
    Używałem multimetru tej firmy w serwisie (jak dobrze pamiętam), modelu sobie nie przypomnę ale był to taki dedykowany do samochodówki. Dawał radę w trudnych warunkach (śnieg, deszcz czy też smary i oleje), któregoś razu położyłem go na koło i zapomniawszy o nim ruszyłem autem chcąc wyjechać z kanału. Został tylko plasterek zmiażdżonej elektroniki (ciężarówka) :-(.
  • #13 20538908
    ^ToM^
    Poziom 42  
    398216 Usunięty napisał:

    Na dobrą sprawę elementy, z których i dziś można by w domowym zaciszu skonstruować kopię takiego miernika... Tylko po co? Wszak ogólnie dostępne testery są pod względem precyzji pomiaru co najmniej podobne, a przy okazji dają wiele więcej możliwości - chociażby pomiaru i identyfikacji mierzonych elementów typu triaki, tyrystory, a nawet diody Zenera. Przy okazji niejako umożliwiające również np. pomiar pojemności złącza diody... :) No cóż, technika idzie naprzód, a w myśl sentencji "Kto stoi w miejscu, ten się cofa" można by wysnuć mylny wniosek, że tak archaiczne mierniki jak tytułowy ELC 131 można traktować jak zabytek muzealny. Nic bardziej mylnego, moim zdaniem! Inna sentencja powiada wszak, że należy uczyć się od najlepszych, że nie wolno ignorować ich doświadczeń i wiedzy...
    Z tym stwierdzeniem pozwolę sobie pozostawić Koleżanki i Kolegów i zakończę ten (przegadany jak zwykle) temat.
    Pozdrawiam.


    Brak zrozumienia pewnych rzeczy jest przyczyną tego, że porównujesz zawodowy mostek LCR z testerem z aliexpresu.
    Różnica jest jednak zasadnicza. Po pierwsze inna zasada działania oraz pomiary innych parametrów. Po drugie ów Escort mierzy z określoną dokładnością wyspecyfikowaną przez producenta. Natomiast wzmiankowany tester elementów mierzy z nieokreśloną dokładnością i powtarzalnością - co praktycznie każdy użytkownik testera jest w stanie potwierdzić.
    Porównywanie tych dwóch urządzeń i stawianie ich na równi sobie jest co najmniej niepoważne.

    Mostek LCR mierzy parametry R, L, C za pomocą generatora 120 Hz lub 1 kHz z podstawową dokładnością 0,7%. Mierzy prócz oporu, indukcyjności i pojemności także stratność i dobroć w układzie szeregowym lub równoległym.
    Ponadto ma wbudowany komparator do porównywania tolerancji. Dodatkowo zabudowali możliwość kalibracji dla każdego zakresu bez potrzeby używania zewnętrznych elementów kalibracyjnych.

    Myślę, że jest to nadal zawodowy przyrząd wysokiej klasy (wystarczy rzut oka na komponenty z jakich został wykonany - bez porównania z dzisiejszą chińszyzną!). Zaletą jest ich bardzo solidna budowa, odporność na uszkodzenia oraz dokładność. Kupiłem ich kilka i wszystkie zawsze były jednakowo dokładne. Po sprawdzeniu sprzedałem je kolegom krótkofalowcom i wszyscy oni potwierdzają ich wysoką użyteczność i dokładność. Jakość made in Taiwan. Wyroby z Taiwanu są znacznie wyższej jakości niż z Chin.
    Natomiast jeżeli chodzi o te tanie testery elementów - no cóż. Też mam, ale to jest chłam w stosunku do zawodowego przyrządu ESCORT'a.
  • #14 20539184
    CosteC
    Poziom 38  
    ESCORT - piękna robota z epoki :) podziwiam poziom złożoności tych przyrządów. Nie dziwię się, że tyle kosztowały.

    ^ToM^ napisał:
    wysokiej klasy
    No nie przesadzajmy z "wysokiej", średniej jeśli przymkniemy jedno oko. Tylko, że w tej skali chińskie "mierniki LRC" są klasy "żałosnej".
    Taka APPA 703 z dokładnościami rzędu 0.2% i 100 Hz - 100 kHz dalej jest przyrządem średniej dokładności ale za to przenośnym i tanim (930 V+ VAT) Tylko, że podobnie jak ESCORT to przyrząd pomiarowy a nie zabawka.

    Chińskie LRC bez podajej dokładności, mierzące metodami rezonansowymi są niestety bezużyteczne w zawodowej praktyce. Przykład:
    Pomiar ESCORTem ELC131 na 1 kHz może być porównany z wynikiem APPA 703 na 1 kHz - ale chińczyk może mierzyć przy 632 kHz jedna sztuka, a druga przy 590 kHz i każdy da nieco inny wynik. A ESCORT zgodzi się z APPA zapewne lepiej niż teoretyczne 0.9%.
  • #15 20539234
    kris8888
    Poziom 39  
    ^ToM^ napisał:
    Myślę, że jest to nadal zawodowy przyrząd wysokiej klasy (wystarczy rzut oka na komponenty z jakich został wykonany - bez porównania z dzisiejszą chińszyzną!). Zaletą jest ich bardzo solidna budowa, odporność na uszkodzenia oraz dokładność

    Zgadza się. Nie liczy się tylko ilość realizowanych funkcji ale to jak i w jaki sposób zostało to wykonane. Swego czasu toczyła się tu ciekawa dyskusja gdzie można było sobie pooglądać jakość wykonania chińskich multimetrów: https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic1818034.html

    Niezaprzeczalną zaletą takiej "rozdrobnionej" konstrukcji tych multimetrów Escort była właśnie możliwość ich ewentualnej naprawy. Przekonałem się o tym wymieniając ten timer 555 w moim multimetrze. Gdyby podobna wpadka trafiłaby się mi we współczesnym, chińskim mierniku zbudowanym z jednego lub kilku "kleksów" to prawdopodobnie taki multimetr byłby już do wyrzucenia.
    Co jeszcze istotne, do niektórych starszych Escortów (i nie tylko) można jeszcze znaleźć schematy i serwisówki. Współczesne multimetry chyba nie mają dostępnej dokumentacji.
  • #16 20539401
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    ^ToM^ napisał:
    Brak zrozumienia pewnych rzeczy jest przyczyną tego, że porównujesz zawodowy mostek LCR z testerem z aliexpresu.
    Nie, jak to piszesz, "brak zrozumienia" - ale po prostu nie zrozumiałeś intencji - to miał być rodzaj wytłumaczenia w jaki sposób postrzegają te mierniki i ogólnie nieco starszą elektronikę, młodzi adepci wychowani na smartfonach i innych cudach. Zresztą cały temat jest tak właśnie pisany - jak myślisz skąd się wziął taki tytuł?
    CosteC napisał:
    ^ToM^ napisał:
    wysokiej klasy
    No nie przesadzajmy z "wysokiej", średniej jeśli przymkniemy jedno oko.
    Dokładnie. Chociaż w porównaniu do testerów można odnieść takie wrażenie, ze Escort to wysoka półka.
    Nie mniej - dziękuję wszystkim za odpowiedzi - świadczą one że temat jest czytany dość dokładnie, a nie tylko obrazki oglądamy - jak co niektórzy - a ze zrozumieniem przeczytanego tekstu problem... ;)
  • #17 20539458
    CosteC
    Poziom 38  
    398216 Usunięty napisał:
    Dokładnie. Chociaż w porównaniu do testerów można odnieść takie wrażenie, ze Escort to wysoka półka.

    Nie lubię porównywania w dół... Zawsze znajdzie się coś tak beznadziejne, że kiepskie będzie dobrze wyglądać na takim tle.

    Tak teraz mnie oświeciło - druk jest już bez cyny pod soldermaską... Paskudny zwyczaj w latach wcześniejszych. Ogólnie stara szkoła, stara technologia :)

    398216 Usunięty napisał:
    a nie tylko obrazki

    Akurat zdjęcia są chyba najsłabsze w całym artykule - ruszone i nieostre. Tyle, że aby zrobić dobre zdjęcia czegoś takiego to trzeba przyzwoitego aparatu i lampy błyskowej albo statywu.. A ja chętnie bym sobie powiększył i obejrzał w detalach :)
  • #18 20539477
    Mlody_Zdolny
    Poziom 30  
    CosteC napisał:
    Tak teraz mnie oświeciło - druk jest już bez cyny pod soldermaską... Paskudny zwyczaj w latach wcześniejszych. Ogólnie stara szkoła, stara technologia

    A to w nowej szkole solder maska uzyskała jakieś nowe znaczenie - pokrywa lutowany druk?
  • #19 20539518
    CosteC
    Poziom 38  
    Mlody_Zdolny napisał:
    A to w nowej szkole solder maska uzyskała jakieś nowe znaczenie - pokrywa lutowany druk?

    W dawnych czasach cynowano miedź, całą, a potem kładziono soldermaskę. Dzisiaj jeśli się cynuje to pady odsłonięte przez soldermaskę, np HAL. Złoto się robi tak albo tak, zależy od zamówienia.
  • #20 20539843
    Mlody_Zdolny
    Poziom 30  
    CosteC napisał:
    W dawnych czasach cynowano miedź, całą, a potem kładziono soldermaskę.

    Może to jakiś lakier ochronny, widziałem taki chyba w starym oscyloskopie.
    Bo soldermaska jak sama nazwa wskazuje służy do maskowania druku żeby go cyna nie chwyciła.
  • #21 20540291
    Kagetora
    Poziom 16  
    Jako ciekawostka. Ostatnio zdarzyło mi się wzorcować ten model. Pomiary w każdym aspekcie - mimo wieku - ponad przeciętnie dokładne. Dobrej klasy sprzęt broni się sam po tylu latach, zostawiając w tyle niejedną nową konstrukcję.
  • #22 20551097
    CosteC
    Poziom 38  
    Mlody_Zdolny napisał:
    Może to jakiś lakier ochronny, widziałem taki chyba w starym oscyloskopie.
    Bo soldermaska jak sama nazwa wskazuje służy do maskowania druku żeby go cyna nie chwyciła.

    Nie... Mostek LCR ESCORT ELC 131 - co kryje obudowa? Czyli jak to było robione kiedyś... Kiedyś tak po prostu robiono. Możliwe, że to była konsekwencja technologii przelotkowej. A, że to źle działa to przestano. Na szczęście.

Podsumowanie tematu

Dyskusja dotyczy miernika LCR ELC 131 firmy Mostek, który był popularnym narzędziem pomiarowym w latach 90-tych. Uczestnicy wymieniają się informacjami na temat budowy wewnętrznej urządzenia, wskazując na zastosowanie prostych układów scalonych, takich jak LF 353 i HEF 4053GT. Podkreślają również, że ELC 131 oferuje wysoką dokładność pomiarów R, L, C oraz możliwość kalibracji, co czyni go lepszym od współczesnych chińskich testerów. Wspomniano o trwałości i łatwości naprawy starszych urządzeń, w przeciwieństwie do nowoczesnych konstrukcji. Uczestnicy porównują ELC 131 z innymi modelami, takimi jak APPA 703, podkreślając różnice w dokładności i metodach pomiarowych.
Podsumowanie wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA