Internet zawiera mnóstwo recenzji ZT-703S, ale nie znalazłem żadnej w której ktoś spróbowałby zbadać szumne deklaracje producenta w sposób obiektywny, zamiast tonąć w zachwytach bądź krytyce.
ZT-703S jest tani, poręczny, oprogramowanie działa zaskakująco płynnie i jest responsywne. Ekran jest czytelny i dosyć duży. Obsługa jest nieco kanciasta, ale to nieunikniona konsekwencja rozmiarów przyrządu. Działa tryb persystencji, FFT jest chociaż o umiarkowanej użyteczności. Bardzo dobry przyrząd do akcji w polu.
Obiektywnym faktem jest, że ZT-703S jest niebezpieczny: kanały i pseudo generator funkcyjny oraz port ładowania mają wspólną masę, natomiast brak uziemienia, mimo 'znaczków' to sugerujących. Brak uziemienia jest czymś normalnym w przypadku sprzętu przenośnego, natomiast wymagane jest zredukowanie ryzyka porażenia co zazwyczaj osiąga się izolowaniem kanałów od siebie i zasilania czy portów komunikacyjnych. Można go też używać podczas podłączenia do PC znowu stwarzając ryzyko.
Brak sensownych informacji dotyczących bezpieczeństwa jest karygodny.
Obiektywną wadą jest lokalizacja złącz BNC - trudno je poprawnie obsługiwać. Nie służy to bezpieczeństwu, może trochę chroni nieużywane złącze.
Ale to rzeczy oczywiste. Co z "50 MHz pasma" i "240 MSampli/s" którymi kusi producent?
TL;DR: oba to bzdura.
Ale po kolei. Zróbmy prawdziwe pomiary i przyjrzyjmy się krytycznie wynikom.
Testy na dołączonej sondzie, ustawionej na 1:10 podłączonej bezpośrednio do generatora przez przejściówkę na BNC. Generator to Keysight 33600A.
Poziom banalny: Sinus 1 MHz, 7 Vpp.
Błąd amplitudy 4%. Nie jest wybitnie, ale mieści się w granicach sumy błędu oscyloskopu i sondy.
Poziom podstawowy: Sinus 10 MHz, 7 Vpp.
Błąd amplitudy 14%. Jest źle, a to dopiero 20% pasma.
Poziom nieco zaawansowany: Przebieg piłokształtny, 500 kHz, 3.0 V amplitudy.
Błąd amplitudy 7%, ewidentne problemy z liniowością oraz odwzorowaniem dolnego wierzchołka, szybko opadający odcinek jest problematyczny. Jest źle.
Poziom nieco zaawansowany: przebieg 50 MHz.
Całkowicie niestabilny, każda kolejna akwizycja wygląda inaczej. Nie widać tego zbyt wyraźnie na pojedynczych akwizycjach w trybie SINGLE, tak chętnie pokazywanych przez wyznawców. Przydaje się tutaj dobrze działający tryb persystencji - widać jak kolejne aproksymacje sin(x)/x nie nachodzą na siebie. Dodatkowo zachowanie przebiegu zależy od częstotliwości, np przy 46 MHz przebieg się stabilizuje. Tyle, że to źle świadczy o tym produkcie - prawdziwy oscyloskop 50 MHz się tak nie zachowuje.
Poziom zaawansowany: Impuls prostokątny, 50 ns, 0-2 V, czas narastania 2.9 ns.
I z dłuższą persystencją:
Dla porównania Rigol DS1054Z z wszystkimi kanałami włączonymi, czyli 250 MSa/s przy 50 MHz pasma.
Oraz DS1054Z z 1 GSa/s, przy 50 MHz pasma. Różnica nie jest dramatyczna, ale jest widoczna.
Impuls jest mocno zniekształcony w sposób sugerujący brak odpowiedniego próbkowania. Dla porównania ten sam impuls na Rigol'u DS1054Z przy 250 MSa/s. Pasmo niby takie same, próbkowanie bardzo podobne, 240 MSa/s vs 250 MSa/s, natomiast wygląd impulsu jest zasadniczo inny, stabilny z małymi oscylacjami na Rigolu i bardzo rozedrgany z dużymi oscylacjami na ZOYI. Coś zatem musi te oscyloskopy różnić, i to raczej nie 10 MSa/s.
Wygląd tego sygnału przekonał mnie, że ZOYI kłamie - próbkowanie nie może wynosić 240 MSa/s. Nie jest tak zakłamane jak bardzo jak w FNISI 1014D, ale na pewno nie jest to 240 MSa/s. Sprawdzić to można oglądając sygnały sterujące przetwornikiem. Drobne poszukania umożliwiły odnalezienie sygnałów zegarowych: Przetwornik ma dwa osobne sygnały zegarowe, wynoszące 100 MHz albo 140 MHz zależnie od ustawień próbkowania oscyloskopu. Nie ma znaczenia czy włączony jest jeden czy oba kanały.
Płytka i przetwornik, zaznaczone punty pomiaru sygnałów taktujących:
Zegar dla "280 MSa/s":
Zegar dla "200 MSa/s":
Przebiegi na liniach danych pasują do sygnału zegarowego, żadnego trybu DDR nie stwierdzono.
Przetworniki nie są taktowane w sposób ciągły, być może aby oszczędzać energię.
Teraz można jasno stwierdzić, czemu przebieg 50 MHz był niestabilny ale 46 MHz był stabilny według wielu użytkowników. Przy 140 MSa/s dla 46 MHz wypadają prawie idealnie 3 próbki na okres, natomiast przy 50 MHz już tylko 2.8 próbki i na ekranie widać jak aproksymacja sin(x)/x usiłuje je połączyć, tworząc sinus o zmiennej amplitudzie, w dodatku przesuwający się góra-dół. Każdy może zobaczyć czy przy 140/3 = 46.333 MHz nie nastąpi magiczna stabilizacja przebiegu.
Podobnie się ma sytuacja z 50 ns impulsem: przy 140 MSa/s na impuls przypada tylko 7 próbek, trudno go poprawnie odtworzyć aproksymacją sin(x)/x, zwłaszcza, że próbki różnie się rozkładają, czasem pierwsza może trafić na zbocze, czasem nie. Ten efekt przy 12.5 próbki przy 250 MSa/s jest słabszy a przy 50 próbkach przy 1 GSa/s już mało zauważalny.
Model przetwornika pozostaje tajemnicą - oznaczenia usunięto.
Moim skromnym zdaniem, ZT-703S było by lepszym przyrządem gdyby nieco zainwestowano w lepszy układ wejściowy ale o niższym paśmie, oszczędzając na beznadziejnym generatorze funkcyjnym. 20 MHz jest osiągalne przy 100-140 MSa/s bez szczególnego wysiłku a lepiej mieć stabilne i prawdziwe przebiegi niż niestabilny nonsens i marketingowy bełkot.
ZT-703S jest tani, poręczny, oprogramowanie działa zaskakująco płynnie i jest responsywne. Ekran jest czytelny i dosyć duży. Obsługa jest nieco kanciasta, ale to nieunikniona konsekwencja rozmiarów przyrządu. Działa tryb persystencji, FFT jest chociaż o umiarkowanej użyteczności. Bardzo dobry przyrząd do akcji w polu.
Obiektywnym faktem jest, że ZT-703S jest niebezpieczny: kanały i pseudo generator funkcyjny oraz port ładowania mają wspólną masę, natomiast brak uziemienia, mimo 'znaczków' to sugerujących. Brak uziemienia jest czymś normalnym w przypadku sprzętu przenośnego, natomiast wymagane jest zredukowanie ryzyka porażenia co zazwyczaj osiąga się izolowaniem kanałów od siebie i zasilania czy portów komunikacyjnych. Można go też używać podczas podłączenia do PC znowu stwarzając ryzyko.
Brak sensownych informacji dotyczących bezpieczeństwa jest karygodny.
Obiektywną wadą jest lokalizacja złącz BNC - trudno je poprawnie obsługiwać. Nie służy to bezpieczeństwu, może trochę chroni nieużywane złącze.
Ale to rzeczy oczywiste. Co z "50 MHz pasma" i "240 MSampli/s" którymi kusi producent?
TL;DR: oba to bzdura.
Ale po kolei. Zróbmy prawdziwe pomiary i przyjrzyjmy się krytycznie wynikom.
Testy na dołączonej sondzie, ustawionej na 1:10 podłączonej bezpośrednio do generatora przez przejściówkę na BNC. Generator to Keysight 33600A.
Poziom banalny: Sinus 1 MHz, 7 Vpp.
Błąd amplitudy 4%. Nie jest wybitnie, ale mieści się w granicach sumy błędu oscyloskopu i sondy.
Poziom podstawowy: Sinus 10 MHz, 7 Vpp.
Błąd amplitudy 14%. Jest źle, a to dopiero 20% pasma.
Poziom nieco zaawansowany: Przebieg piłokształtny, 500 kHz, 3.0 V amplitudy.
Błąd amplitudy 7%, ewidentne problemy z liniowością oraz odwzorowaniem dolnego wierzchołka, szybko opadający odcinek jest problematyczny. Jest źle.
Poziom nieco zaawansowany: przebieg 50 MHz.
Całkowicie niestabilny, każda kolejna akwizycja wygląda inaczej. Nie widać tego zbyt wyraźnie na pojedynczych akwizycjach w trybie SINGLE, tak chętnie pokazywanych przez wyznawców. Przydaje się tutaj dobrze działający tryb persystencji - widać jak kolejne aproksymacje sin(x)/x nie nachodzą na siebie. Dodatkowo zachowanie przebiegu zależy od częstotliwości, np przy 46 MHz przebieg się stabilizuje. Tyle, że to źle świadczy o tym produkcie - prawdziwy oscyloskop 50 MHz się tak nie zachowuje.
Poziom zaawansowany: Impuls prostokątny, 50 ns, 0-2 V, czas narastania 2.9 ns.
I z dłuższą persystencją:
Dla porównania Rigol DS1054Z z wszystkimi kanałami włączonymi, czyli 250 MSa/s przy 50 MHz pasma.
Oraz DS1054Z z 1 GSa/s, przy 50 MHz pasma. Różnica nie jest dramatyczna, ale jest widoczna.
Impuls jest mocno zniekształcony w sposób sugerujący brak odpowiedniego próbkowania. Dla porównania ten sam impuls na Rigol'u DS1054Z przy 250 MSa/s. Pasmo niby takie same, próbkowanie bardzo podobne, 240 MSa/s vs 250 MSa/s, natomiast wygląd impulsu jest zasadniczo inny, stabilny z małymi oscylacjami na Rigolu i bardzo rozedrgany z dużymi oscylacjami na ZOYI. Coś zatem musi te oscyloskopy różnić, i to raczej nie 10 MSa/s.
Wygląd tego sygnału przekonał mnie, że ZOYI kłamie - próbkowanie nie może wynosić 240 MSa/s. Nie jest tak zakłamane jak bardzo jak w FNISI 1014D, ale na pewno nie jest to 240 MSa/s. Sprawdzić to można oglądając sygnały sterujące przetwornikiem. Drobne poszukania umożliwiły odnalezienie sygnałów zegarowych: Przetwornik ma dwa osobne sygnały zegarowe, wynoszące 100 MHz albo 140 MHz zależnie od ustawień próbkowania oscyloskopu. Nie ma znaczenia czy włączony jest jeden czy oba kanały.
Płytka i przetwornik, zaznaczone punty pomiaru sygnałów taktujących:
Zegar dla "280 MSa/s":
Zegar dla "200 MSa/s":
Przebiegi na liniach danych pasują do sygnału zegarowego, żadnego trybu DDR nie stwierdzono.
Przetworniki nie są taktowane w sposób ciągły, być może aby oszczędzać energię.
Teraz można jasno stwierdzić, czemu przebieg 50 MHz był niestabilny ale 46 MHz był stabilny według wielu użytkowników. Przy 140 MSa/s dla 46 MHz wypadają prawie idealnie 3 próbki na okres, natomiast przy 50 MHz już tylko 2.8 próbki i na ekranie widać jak aproksymacja sin(x)/x usiłuje je połączyć, tworząc sinus o zmiennej amplitudzie, w dodatku przesuwający się góra-dół. Każdy może zobaczyć czy przy 140/3 = 46.333 MHz nie nastąpi magiczna stabilizacja przebiegu.
Podobnie się ma sytuacja z 50 ns impulsem: przy 140 MSa/s na impuls przypada tylko 7 próbek, trudno go poprawnie odtworzyć aproksymacją sin(x)/x, zwłaszcza, że próbki różnie się rozkładają, czasem pierwsza może trafić na zbocze, czasem nie. Ten efekt przy 12.5 próbki przy 250 MSa/s jest słabszy a przy 50 próbkach przy 1 GSa/s już mało zauważalny.
Model przetwornika pozostaje tajemnicą - oznaczenia usunięto.
Moim skromnym zdaniem, ZT-703S było by lepszym przyrządem gdyby nieco zainwestowano w lepszy układ wejściowy ale o niższym paśmie, oszczędzając na beznadziejnym generatorze funkcyjnym. 20 MHz jest osiągalne przy 100-140 MSa/s bez szczególnego wysiłku a lepiej mieć stabilne i prawdziwe przebiegi niż niestabilny nonsens i marketingowy bełkot.
Fajne? Ranking DIY