diabeel napisał: Mieliśmy Golfa v 1.6 moi ale to auto nie jedzie…te 102km to trochę mało.
Tu wychodzi, że albo nie umiesz jeździć albo masz 18 lat, świeże prawko i potrzebujesz auto do pochwalenia się ile ma mocy i jak zapie... Bez urazy oczywiście, ale piszesz o budżecie ograniczonym do 10k i oczekujesz auta dużego z w miarę dużą mocą, ale na dojazdy do pracy, więc powinno być przede wszystkim jak najtańsze w eksploatacji i jak najmniej skomplikowane. W dodatku liczysz, że za 10k ktoś ci sprzeda całkowicie sprawną niemalże limuzynę... Prawda jest taka, że w tym przedziale cenowym co najmniej 90% aut to te od handlarzy - kupili je za 4-5-6 tysięcy od człowieka, który dojechał do końca i już wie, że włoży więcej niż całe auto warte. Ty kupujesz takie auto, trochę pojeździsz i skończy tak samo - kupi handlarz i sprzeda dalej (coś przypudruje, fajną bajerę w ogłoszeniu zapoda a na oględzinach powie, że auto w bdb stanie bo przecież "nawet klocki wymienione").
Kolega dobrze radzi - panda, yaris, może citroen c3, generalnie coś mniejszego z mniejszym silnikiem to wyjdzie tańsza eksploatacja i spalanie mniejsze, u mechanika mniej zostawisz a może i nawet sporo ogarniesz samemu bez czekania tygodniami.
A co do mułowatego auta jeszcze to w co drugim aucie kamera, fotoradarów coraz więcej, mandaty coraz wyższe a nawet tiry jeżdżą 90km/h... Na dystansie 80km czy 1.0 w fabii czy 1.8T 120 czy 140 możesz jechać spokojnie a to co zaoszczędzisz na krajówkach to kilka wyprzedzań, które w godzinach normalnej jazdy do pracy będą oznaczały zysk czasu na poziomie pewnie jednej minuty - pytanie tylko czy ta minuta dziennie jest dla ciebie warta litra czy dwóch dodatkowego paliwa?
Generalnie z używkami jest tak, że jak ktoś ma dobrze utrzymane auto i potrzebuje zmienić na inne to nie sprzeda obcemu tylko swojemu - czyli znajomemu czy rodzinie a te co można trafić to nie trzeba żadnej wiedzy tylko trzeba mieć kupę szczęścia.
Generalnie dobre auto używane to najlepiej takie do 10 lat - ludzie kupują nowe, jeżdżą parę lat, często nawet dbają a później znów kupują nowe bo wiedzą, że to zaraz się zacznie psuć. Później auta trafiają w dużej mierze do januszy biznesu, którzy myślą, że kupili prawie nówkę to teraz nic tylko lać i jeździć... i się zaczyna
andken999 napisał: w każdym przypadku sprawdzenie podwozia czy nie lubi go rdza
takie auta to już teraz tylko albo rude, albo jeszcze gorsze czyli pokryte jakimś czernidłem "dla oka" czyli "panie patrz pan jaka podłoga zero rdzy"
diabeel napisał: wolałbym jednak coś większego w razie wypadku.
To tak też nie do końca jest bo młodsze auto bardzo często będzie bezpieczniejsze niż pojazd gabarytowo większy, ale starszy o generację czy dwie.