m2606 napisał:Plumpi napisał:Mimo wszystko lepiej mi leżą narzędzia Worx. Są bardziej ergonomiczne i pracuje się nimi przyjemniej.
Jeżeli chodzi o firmę Bosch to trochę idzie w złym kierunku.
Nie wiem, czy rzeczywiście kiedykolwiek trzymałeś w rękach wyższe modele z serii GSB, skoro twierdzisz, że są mniej ergonomiczne. Fakt, niektóre mają swoje wady, ale generalnie każdy jeden Bosch bezszczotkowy z metalem na uchwycie (13 mm) to sprzęt, do którego nie ma się jak przyczepić, nawet gdybyś chciał. Może jedyne to jest fakt, że jak zużyjesz uchwyt, to kaplica. Co do polerek czy młotowiertarek Boscha się nie wypowiadam, bo nie korzystam, mam sprawdzone inne modele i nie kupuję, bo nie muszę. O zielonym też nic nie powiem, bo to złom, taki sam jak polecany [przez Ciebie Einhel. Einhel to była kiedyś firma robiąca najlepsze chyba na świecie budżetowe sprzęty. Sam kiedyś miałem szlifierkę kątową, którą pracowałem 15 lat. Jednak teraz to jest nisza i to ta jedna z gorszych. Wracając do wkrętarek, to wykonuję pracę, w której nikt nie liczy się z ceną sprzętu. Dostaję to, co sobie zażyczę i nikt nie podważa zasadności, bo przestoje maszyn strategicznych liczone są w milionach. Jeśli sobie zaśpiewam, że potrzebuję wiertło za kilka tysięcy euro, to takie dostanę. W zespole, w którym pracuję, ludzie zamawiali chyba wszystko z wyższej półki, ale na koniec i tak wracali do Boscha. Fakt, szli w złym kierunku, ale się nawrócili w tym temacie już dawno. Trzeba jednak zapłacić słono. Co do wspomnianego Ryobi, to moim zdaniem główną wadą jest brak całkowitej kontroli nad momentem. Choć to nie są wcale złe narzędzia.
Ja nie twierdzę, że narzędzia Bosch są złe. Są dobre i sam też takich używam.
Dodatkowo narzędzia te mają dość doby stosunek ceny do jakości.
Ale mam też obecnie sporo narzędzi firmy Positec pod marką JCB i Worx.
Wiele też narzędzi innych firm testowałem tzn. szukałem w miarę dobrych, ale niezbyt drogich narzędzi.
Warunki jakie stawiałem wg priorytetu od najwyższego do najniższego:
1. Narzędzie musi być trwałe i niezawodne.
2. W razie awarii musi być naprawialne lub musi mieć długą gwarancję.
3. Musi być ergonomiczne.
4. W miarę w dobrej cenie.
5. Bogata oferta pod system jednej baterii.
Trochę marek przerzuciłem i dlatego mam porównanie i twierdzę, że bardziej mi leżą w ręce narzędzia Worx.
Zapewne kobiecie-autorce tematu także bardziej może leżeć w ręce Worx, dlatego, że mają dość wąskie uchwyty, które łatwo jest objąć w dłoni, a środek ciężkości jest w takim miejscu oraz kąty pochylenia, że ręka się nie mączy przy wielu godzinach pracy.
Jeżeli chodzi o Boscha to jego atutem w stosunku do wielu innych firm nawet takich jak DeWalt czy Milwaukee, a także Worx, jest dobry serwis. Te narzędzia są w pełni naprawialne i do tego naprawy nie są drogie tak, żeby się nie opłacało ich naprawiać. Tak jak jest to w przypadku DeWalta czy Milwaukee.
Te dwie ostatnie firmy odpadły ze względu na wysokie ceny, drogi i nieopłacalny serwis.
Z Makity zrezygnowałem, bo narzędzia tej firmy były wyjątkowo nieergonomiczne. Bardzo grube i niewygodne rękojeści, a do tego kiepskie baterie.
Ponadto wkurzało mnie to, że kończyła się seria jednych narzędzi i już nic nie można było dokupić, aby wzbogacić zestaw, a nowa seria miała już inne baterie.
Co do futerek. Niezależnie czy jest to Bosch, Makita, DeWalt czy Worx, są one wymienne, a wymiana nie jest trudna. Trzeba tylko dysponować wkrętakiem uderzeniowym takim pobijanym młotkiem i odpowiednim bitem, najczęściej krzyżyk.
Wewnątrz futerka jest śruba z lewym gwintem, którą trzeba odkręcić, a następnie odkręcić futerko, które ma prawy gwint. Ot i cała filozofia.
Potrzebny jest wkrętak uderzeniowy, ponieważ śruba jest wkręcana na klej anaerobowy i zwykły bit po prostu będzie przeskakiwał podczas odkręcania.
Te moje, najstarsze wkrętarki JCB mają futerka metalowe. Ale sprzęt ten naprawdę był ciorany i futerko się wyrobiło (wytarły się szczęki zaciskające) tak, że już nie chwytały wierteł poniżej 4mm. Ze 3 lata temu kupiłem nowe futerko firmy Milwaukee, a wymiana trwała może z 15 minut. Dokładnie tak samo są wymienialne futerka w Boschu i w wielu innych firmach. Różnice są tylko w średnicy gwintów.
Ale to do czego mnie przekonał Worx to poza wyjątkową ergonomią, dobrą jakością zaskoczyła mnie wyjątkowa trwałość baterii. Tak jak napisałem, tłukę ten sprzęt prawie codziennie. Jeździ ze mną w samochodzie cały czas. Zima, mróz, lato, upał. Auto parkuję na podwórku, bo mi się nie chce wjeżdżać do garażu.
I tak jak napisałem. Jeden zestaw wkrętarka + zakrętarka z 2 bateriami ma już ponad 11 lat, a drugi identyczny zestaw ok. 8-9 lat.
Zrozumiałbym - ot przypadek. Jednak to są 4 baterie.
Pozostałe narzędzia i baterie Worx kupuję od ok. 5-6 lat.
Czy mają dobry serwis? Nie wiem, bo nigdy nie miałem potrzeby korzystać z serwisu. Mam obecnie ponad 40 sztuk różnych narzędzi tej firmy (w ponad 30 typach, bo niektóre po 2 sztuki) i ani jedno jeszcze nie było serwisowane.
Są to zarówno typowe elektronarzędzia jak i narzędzia ogrodowe.
Poza jedną, jedyną wymianą futerka, które wymieniłem tylko dlatego, że czasami potrzebuję coś nawiercić wiertłem 2-3mm. Futerko było w pełni sprawne, ale tylko wytarły się szczęki, bo wielokrotnie ślizgały się w nim zablokowane wiertła, a piach i tynk, które się tam dostawały, robił swoje.
Większość z nich ma 5-letnią gwarancję.
W przypadku Boscha, choć ilościowo posiadam mniej narzędzi tej firmy to jednak kilka z nich już było serwisowane. Niektóre kilka razy.
Worx natomiast przy jakości porównywalnej z Boschem jest o wiele tańszy.
Niestety o zielonym Boschu także się nie wypowiem, bo ostatnia moja styczność z tą serią była ze 20 lat temu. Tak więc nie mam pojęcia jaka jest obecna ich jakość.
Używam tylko i wyłącznie serii niebieskiej 18V.