W zasadzie miał być już koniec tej serii po poprzednim odcinku, ale nie mogłem się powstrzymać, by nie przedstawić czegoś dla amatorów — czegoś, co niezwykle ułatwi utrzymanie porządku w domowym warsztaciku.
Czemu nie szufladki? Czemu nie pudła, kartony itp.?
Uważam, że co do tych ostatnich — i tak nie uda się z nich całkiem zrezygnować. Zawsze znajdzie się coś, co zwyczajnie nie zmieści się nigdzie indziej. A szufladki? To z dwóch podstawowych powodów: pierwszy jest taki, że muszą one albo być ulokowane na ścianie, albo stać na biurku. Drugi to zwyczajny brak miejsca na nie. Wiem coś o tym, gdy zmuszony byłem się przeprowadzić i na moje „królestwo” został mi jedynie kącik wydzielony z pokoju... Na szufladki zwyczajnie nie byłoby miejsca, a ponadto to wątpliwe upiększenie pomieszczenia... Pudełka z kolei zawsze się gdzieś da wcisnąć... ;)
Tego rodzaju pojemników — plastikowych z przezroczystego tworzywa, zamykanych na zatrzaski, z możliwością dzielenia wnętrza na kilka, a nawet kilkanaście przegródek — jest na AliExpress zatrzęsienie.
Nie bez powodu, jak się okazuje. Otóż takie puzderka świetnie się sprawdzają jako pojemniki do przechowywania gromadzonych elementów czy innych „przydasi”. Przy okazji ułatwia to szybki wgląd w to, co mamy, a co należy w najbliższym czasie dokupić.
Jak pisałem — wiele jest rozwiązań z przegródkami ruchomymi, które możemy w dowolny sposób przekładać tak, że nawet większe elementy się nam zmieszczą obok maleńkich. Oczywiście są również takie, które dziś chciałem przedstawić: duży pojemnik zbiorczy, wewnątrz którego znajdują się mniejsze, osobno zamykane zasobniczki. „Polowałem” na coś podobnego od czasu, gdy zobaczyłem po raz pierwszy, że w ogóle ktoś wpadł na taki pomysł i zaczął to produkować. Jednak długo nie mogłem znaleźć pojemnika na tyle gabarytowego, by jednocześnie wewnątrz znajdowało się możliwie dużo mniejszych, w dodatku o sensownych wymiarach.
Co rozumiem przez pojęcie: „sensowne” wymiary? A no, chociażby takie, do których bez żadnych problemów można będzie zapakować rezystory 1/4W (najczęściej chyba używane w amatorskich konstrukcjach), z możliwością wrzucenia też kilku większych. I wreszcie coś takiego znalazłem...
Wielkość zbiorczego pojemnika:
Jak widać nie taki mały; długość ok. 28 cm, szerokość 17 cm (zawiaski i zameczki trochę wystają poza obrys) i wysokość ok. 6 cm. Spory, ale i mieści wewnątrz aż 24 mniejsze pudełeczka. A te z kolei też nie takie mikre, bo:
Długość to ok. 65 mm, szerokość: 53 mm i wysokość ok. 20 mm.
Czy to dużo, czy mało? Do przechowywania większości drobnych elementów elektronicznych akurat, moim zdaniem. Jak widać poniżej:
Wspomniane wcześniej rezystory mieszczą się z luzem i to nawet w taśmie — po ich wyłuskaniu z tejże możemy się spodziewać, że wpakujemy ich jeszcze więcej. Myślę, że 100 szt. powinno wejść na oko.
Oczywiście nie tylko rezystorki możemy tak przechowywać. W moim wypadku wykorzystałem część pudełeczek na kondensatory elektrolityczne — przykładowo 47 uF/25 V. W typowej obecnie wielkości do jednego takiego zasobniczka mieści się 50 szt. Prawda, że sporo?
Pozostałe wolne jeszcze pojemniki wkrótce też się zapełnią, a dzięki temu wreszcie można będzie zapanować nad bałaganem, który jest niestety nieodzowną częścią naszego hobby. Takie zasobniki pozwolą więc na "ogarnięcie" i uporządkowanie, chociaż tych elementów, których używa się najwięcej. Oczywiście nie samymi rezystorami czy kondensatorami, równie dobrze możemy tam pomieścić tranzystory, układy scalone i wiele, wiele innych części — łącznie z np. garścią nakrętek M3 czy śrubek w różnych rozmiarach. Czy więc takie pojemniki są potrzebne? Moim skromnym zdaniem — bardzo. Z kilku powodów: po pierwsze — co już zaznaczyłem na początku — jedno spojrzenie (nawet na zamknięte pudełko zbiorcze) i mamy jasność, że znów zabrakło nam... np. BC 550, 100 uF/16 V czy jakiegoś innego elementu. Po drugie — dzięki uporządkowaniu naszych zbiorów nie tracimy czasu na bezsensowne poszukiwanie w górze drobiazgów tego jednego, który aktualnie jest nam potrzebny. Po trzecie: kilka, czy nawet kilkanaście takich pudełek łatwo jest zmieścić w ciasnym warsztacie — czy to na półce, czy w szafce — jedno nad drugim. Wystarczy tylko nakleić na widocznym boku (ogólnie), co kryje wnętrze (np. REZYSTORY) i czas na szukanie skracamy znacznie. Po kolejne... Wystarczy raz się zdecydować na zrobienie porządku i posegregowanie naszych dupereli (no i rzecz jasna później utrzymywanie takiego stanu rzeczy!), a dłubanie stanie się przyjemnością. W bonusie oszczędzamy czas, na poszukiwania...
Co ciekawe — producent zadbał o nas i do każdego zbiorczego pudełka zamieszcza arkusik (ten biały arkusz "w kratkę"), kilkadziesiąt naklejek, na których można opisać zawartość, czy to pudełka indywidualnego, czy też zbiorczego. Proponuję użyć tylko pisaka wodoodpornego — dłużej pozostanie czytelny opis.
24 pudełeczka w jednym wspólnym — ile to kosztuje? Wbrew pozorom (i wliczając w to oczywiste zalety, które starałem się wyszczególnić) nie na tyle dużo, by się zbyt długo zastanawiać:
Nie chciało mi się zbytnio szukać jeszcze korzystniejszej oferty, ale Wam nic nie stoi na przeszkodzie. Na pewno uda się znaleźć i taniej, i bez ograniczenia do 1 sztuki jednorazowo. Ja na razie kupiłem jedno, żeby się zorientować, czy w ogóle warto sobie nim głowę zawracać. Jednak już teraz mogę powiedzieć, że na pewno nie będzie to ostatnie takie pudełko.
Tak na marginesie — myślę sobie, że nawet ograniczenie do 1 szt. jednorazowo ma swoje plusy. Nie musimy od razu wydawać dużo, a ponadto w miarę zapełniania i poznawania zalet wynikających z takiego przechowywania łatwiej nam będzie nabyć tyle, ile nam faktycznie będzie potrzebne.
Aha — można też kupić indywidualnie (po 5, 10 lub więcej sztuk) pudełeczek „wewnętrznych” — w razie gdyby nam się jakieś połamało, czy chcielibyśmy je „zorganizować” w inny sposób niż w fabrycznym zbiorczym opakowaniu. Należy tylko zwracać uwagę na podane wymiary, gdyż — jak już pisałem — istnieje multum najróżniejszych wielkości i kształtów.
Osobiście polecam takie rozwiązanie i na pewno sami przyznacie mi rację, gdy zaczniecie korzystać. Przy okazji — wdzięczność naszej Żony, Dziewczyny, Mamy za utrzymanie porządku bezcenna.
Mam nadzieję, że w jakimś stopniu pomogę Wam w ogarnięciu Waszego kącika. Mam też nadzieję (mimo wcześniejszej zapowiedzi), że nie będzie to ostatni temat z tego cyklu... :)
Pozdrawiam serdecznie!
Czemu nie szufladki? Czemu nie pudła, kartony itp.?
Uważam, że co do tych ostatnich — i tak nie uda się z nich całkiem zrezygnować. Zawsze znajdzie się coś, co zwyczajnie nie zmieści się nigdzie indziej. A szufladki? To z dwóch podstawowych powodów: pierwszy jest taki, że muszą one albo być ulokowane na ścianie, albo stać na biurku. Drugi to zwyczajny brak miejsca na nie. Wiem coś o tym, gdy zmuszony byłem się przeprowadzić i na moje „królestwo” został mi jedynie kącik wydzielony z pokoju... Na szufladki zwyczajnie nie byłoby miejsca, a ponadto to wątpliwe upiększenie pomieszczenia... Pudełka z kolei zawsze się gdzieś da wcisnąć... ;)
Tego rodzaju pojemników — plastikowych z przezroczystego tworzywa, zamykanych na zatrzaski, z możliwością dzielenia wnętrza na kilka, a nawet kilkanaście przegródek — jest na AliExpress zatrzęsienie.
Nie bez powodu, jak się okazuje. Otóż takie puzderka świetnie się sprawdzają jako pojemniki do przechowywania gromadzonych elementów czy innych „przydasi”. Przy okazji ułatwia to szybki wgląd w to, co mamy, a co należy w najbliższym czasie dokupić.
Jak pisałem — wiele jest rozwiązań z przegródkami ruchomymi, które możemy w dowolny sposób przekładać tak, że nawet większe elementy się nam zmieszczą obok maleńkich. Oczywiście są również takie, które dziś chciałem przedstawić: duży pojemnik zbiorczy, wewnątrz którego znajdują się mniejsze, osobno zamykane zasobniczki. „Polowałem” na coś podobnego od czasu, gdy zobaczyłem po raz pierwszy, że w ogóle ktoś wpadł na taki pomysł i zaczął to produkować. Jednak długo nie mogłem znaleźć pojemnika na tyle gabarytowego, by jednocześnie wewnątrz znajdowało się możliwie dużo mniejszych, w dodatku o sensownych wymiarach.
Co rozumiem przez pojęcie: „sensowne” wymiary? A no, chociażby takie, do których bez żadnych problemów można będzie zapakować rezystory 1/4W (najczęściej chyba używane w amatorskich konstrukcjach), z możliwością wrzucenia też kilku większych. I wreszcie coś takiego znalazłem...
Wielkość zbiorczego pojemnika:
Jak widać nie taki mały; długość ok. 28 cm, szerokość 17 cm (zawiaski i zameczki trochę wystają poza obrys) i wysokość ok. 6 cm. Spory, ale i mieści wewnątrz aż 24 mniejsze pudełeczka. A te z kolei też nie takie mikre, bo:
Długość to ok. 65 mm, szerokość: 53 mm i wysokość ok. 20 mm.
Czy to dużo, czy mało? Do przechowywania większości drobnych elementów elektronicznych akurat, moim zdaniem. Jak widać poniżej:
Wspomniane wcześniej rezystory mieszczą się z luzem i to nawet w taśmie — po ich wyłuskaniu z tejże możemy się spodziewać, że wpakujemy ich jeszcze więcej. Myślę, że 100 szt. powinno wejść na oko.
Oczywiście nie tylko rezystorki możemy tak przechowywać. W moim wypadku wykorzystałem część pudełeczek na kondensatory elektrolityczne — przykładowo 47 uF/25 V. W typowej obecnie wielkości do jednego takiego zasobniczka mieści się 50 szt. Prawda, że sporo?
Pozostałe wolne jeszcze pojemniki wkrótce też się zapełnią, a dzięki temu wreszcie można będzie zapanować nad bałaganem, który jest niestety nieodzowną częścią naszego hobby. Takie zasobniki pozwolą więc na "ogarnięcie" i uporządkowanie, chociaż tych elementów, których używa się najwięcej. Oczywiście nie samymi rezystorami czy kondensatorami, równie dobrze możemy tam pomieścić tranzystory, układy scalone i wiele, wiele innych części — łącznie z np. garścią nakrętek M3 czy śrubek w różnych rozmiarach. Czy więc takie pojemniki są potrzebne? Moim skromnym zdaniem — bardzo. Z kilku powodów: po pierwsze — co już zaznaczyłem na początku — jedno spojrzenie (nawet na zamknięte pudełko zbiorcze) i mamy jasność, że znów zabrakło nam... np. BC 550, 100 uF/16 V czy jakiegoś innego elementu. Po drugie — dzięki uporządkowaniu naszych zbiorów nie tracimy czasu na bezsensowne poszukiwanie w górze drobiazgów tego jednego, który aktualnie jest nam potrzebny. Po trzecie: kilka, czy nawet kilkanaście takich pudełek łatwo jest zmieścić w ciasnym warsztacie — czy to na półce, czy w szafce — jedno nad drugim. Wystarczy tylko nakleić na widocznym boku (ogólnie), co kryje wnętrze (np. REZYSTORY) i czas na szukanie skracamy znacznie. Po kolejne... Wystarczy raz się zdecydować na zrobienie porządku i posegregowanie naszych dupereli (no i rzecz jasna później utrzymywanie takiego stanu rzeczy!), a dłubanie stanie się przyjemnością. W bonusie oszczędzamy czas, na poszukiwania...
Co ciekawe — producent zadbał o nas i do każdego zbiorczego pudełka zamieszcza arkusik (ten biały arkusz "w kratkę"), kilkadziesiąt naklejek, na których można opisać zawartość, czy to pudełka indywidualnego, czy też zbiorczego. Proponuję użyć tylko pisaka wodoodpornego — dłużej pozostanie czytelny opis.
24 pudełeczka w jednym wspólnym — ile to kosztuje? Wbrew pozorom (i wliczając w to oczywiste zalety, które starałem się wyszczególnić) nie na tyle dużo, by się zbyt długo zastanawiać:
Nie chciało mi się zbytnio szukać jeszcze korzystniejszej oferty, ale Wam nic nie stoi na przeszkodzie. Na pewno uda się znaleźć i taniej, i bez ograniczenia do 1 sztuki jednorazowo. Ja na razie kupiłem jedno, żeby się zorientować, czy w ogóle warto sobie nim głowę zawracać. Jednak już teraz mogę powiedzieć, że na pewno nie będzie to ostatnie takie pudełko.
Tak na marginesie — myślę sobie, że nawet ograniczenie do 1 szt. jednorazowo ma swoje plusy. Nie musimy od razu wydawać dużo, a ponadto w miarę zapełniania i poznawania zalet wynikających z takiego przechowywania łatwiej nam będzie nabyć tyle, ile nam faktycznie będzie potrzebne.
Aha — można też kupić indywidualnie (po 5, 10 lub więcej sztuk) pudełeczek „wewnętrznych” — w razie gdyby nam się jakieś połamało, czy chcielibyśmy je „zorganizować” w inny sposób niż w fabrycznym zbiorczym opakowaniu. Należy tylko zwracać uwagę na podane wymiary, gdyż — jak już pisałem — istnieje multum najróżniejszych wielkości i kształtów.
Osobiście polecam takie rozwiązanie i na pewno sami przyznacie mi rację, gdy zaczniecie korzystać. Przy okazji — wdzięczność naszej Żony, Dziewczyny, Mamy za utrzymanie porządku bezcenna.
Mam nadzieję, że w jakimś stopniu pomogę Wam w ogarnięciu Waszego kącika. Mam też nadzieję (mimo wcześniejszej zapowiedzi), że nie będzie to ostatni temat z tego cyklu... :)
Pozdrawiam serdecznie!
Fajne? Ranking DIY