Rocky Horror wrote:
Nie sprawdzałem, ale w sumie to niczego nie zmienia, albowiem każdy filtr częstotliwościowy wprowadza przesunięcie fazy. W filtrach pasmowych, przyrost zmiany fazy jest przynajmniej ciągły, bez zawahań w jedną i drugą stronę.
Jak mówimy o filtrach w realnym analogowym świecie to tak, filtr musi zmieniać przesunięcie fazowe. W domenie cyfrowej możemy amplitudę uwolnić od fazy. To zaleta abstrakcyjnej matematyki.
Filtr pasmowy w realnej analogowej postaci po obu stronach częstotliwości środkowej (rezonansowej?) musi mieć "falę" z przeciwstawnymi tendencjami zmiany przesunięcia fazowego w funkcji częstotliwości. Filtr półkowy czyli zwykły obiekt inercyjny pierwszego rzędu będzie mieć tę monotoniczną tendencją ciągnącą się dalej, i dalej albo jak kto woli głębiej i głębiej. Filtr rezonansowy musi odmienić trend zmian.
Rocky Horror wrote:
Na tym polega zaleta filtra półkowego - nie zmienia zakresu pasma przenoszenia, jedynie poziom

.
No i wpadasz we własne sidła nieświadomie. Podstawowa definicja pasma przenoszenie opiera się na poziomach.
Pomijasz niestety, chyba nieświadomie, skutki tej zmiany poziomu. Jeżeli za regulatorem masz dalszy tor który tnie od dołu pasmo do 15Hz dla -3dB (już pomińmy jakie jest nachylenie tego spadku na oktawę, dekadę...) to jak podniesiesz wcześniej poziom dla dolnej części pasma o 6dB względem 1kHz to przecież zmniejszysz dolną częstotliwość graniczną.
Rocky Horror wrote:
Tyle tylko że Cambridge z wykresu grał znakomicie. To Marantz z pikową regulacją barwy grał fatalnie, z wyłączoną regulacją już grał bardzo dobrze.
Ten, Cambridge działa zapewne znakomicie moim zdaniem dlatego, że miał dość szeroki zakres środka pasma nie tkniętego tymi dwoma regulowanymi filtrami.
A Marantz, no właśnie sam regulator to nie wszystko. Jeśli stopień mocy jest mimo wszystko fatalny (nie wnikajmy z szczegóły) to efekt całościowy może być zły. Jeśli stopień mocy nie tłumi rezonansu zestawu głośnikowego to przecież to prosta droga do niekontrolowanego zachowania się kolumn.
Wspominałeś też, że jeśli rezonansowym filtrem podniesiemy jakiś ton ale zagranie w inną nutę i już ciszej. OK, tyle że to często już masz w nagraniu bo realizator spartaczył. Aż mi się przypomina widowiskowo wręcz spartaczone nagranie w studiu (płyta z 2017 roku) gdzie nuty z jednej oktawy mają znacznie różniące się amplitudy. Co gorsze to podbiciem, już nieważne półkowym czy rezonansowym nawet o względnie dużej dobroci, to niestety zawsze uwypukla się to spartaczenie nagrania.
No i jeszcze do tego całego bałaganu dochodzi to pomieszczenie które jest filtrem grzebieniowym.
Rocky Horror wrote:
Pieron wie, wzmocnienie samego TPA dałoby sie ustalić, ale twórca tego zastępczego modułu sprzężenia zwrotnego nie wspomniał.
No i niestety prztyczek do tej publikacji bo ona już trąci niestety audiovoodoo.
Duże, małe ale ile konkretnie. Tu jest problem. Bo słowo duże znaczy dla każdego co innego.
Bo jest ważną, bardzo wążną taka zasada - nie kąsa się ręki, która karmi.
Rocky Horror wrote:
Albo mi umknęło, może zapomniałem. Pewne jest natomiast, że Amir z forum ASR ustalił, iż cały wzmacniacz, taki jaki jest, ma zniekształcenia na poziomie 0,0005% i stosunek sygnału do szumu 120dB.
Czyli ma ,mniej wiecej takie same parametry jakie uzyskał TI na swojej płytce EVM dla powiedzmy TPA3245, gdzie sam layout tej PCB ma miejsce na elementy pętli PFF. Opublikowany dokument podaje takie parametry. Ale jest pewne ale to dla 1kHz i mocy 1W. Taktowanie tych "lepszych" TPA jest niskie 450 albo 600 kHz, wiec jak przejdziemy już do 4kHz to wyniki już nie będą takie cudowne. Niestety żadna pętla PFF tego nie poprawi bo nie zmienisz tego co w tej płytce krzemowej w scalaku. I tu takie TPA3116 czy po dwóch liftingach TPA3126 i TPA3156 mają przewagę. JA nie potrzebuję 200W na kanał. U mnie niespełna 2 * 2W wywoła awantury z sąsiadami i "uroczą" wizytę czy to straży miejskiej czy policji.
Ta wartość jeszcze jedno mówi. W efekcie końcowym trudno zrobić głębszego USZ bowiem samo wzmocnienie tego TPA jest już niskie. Podniosę teraz zarzut, że nic rewelacyjnego nie dodali od siebie. Ba nawet nie pokusili się o to by może zejść o jeszcze 0.0001%. Liczbowo to ładnie wygląda w datasheecie ale niestety kasa się nie zgodzi w biznesie.
Rocky Horror wrote:
Rezonans filtra wyjściowego skutecznie skompensowany, bez względu na obciążenie.
Czyli w efekcie niska dobroć filtru a to rodzi inne skutki uboczne, które moim zdaniem generują więcej szkód. Pominę jeszcze kwestię EMI bo może się okazać, że przeciętnie restrykcyjnych norm w tym zakresie ten wzmacniacz nie przejdzie.
Zwróć uwagę jak łatwo w opisie, recenzji ukierunkowując bardzo wąsko na jeden parametr skrzętnie pomija się resztę. Jeszcze raz przypomnę o tym kąsaniu ręki która karmi. Prowadzenie forum to koszt. To tez ogrom czasu a z czegoś trzeba żyć, trzeba opłacić solidny hosting z dobrą przepustowością i sporym miejscem na dyskach. Nadmiar nachalnych reklam raczej nie pomaga.
Rocky Horror wrote:
Dowodzi to, że dobrze wykonane sprzężenie zwrotne po filtrze potrafi dać znakomite rezultaty, a także, że jeśli projekt jest dobry, to nawet z podstawowej jakości elementów można zbudować bardzo dobry wzmacniacz.
Nie, nie dowodzi niczego tak po prawdzie. Daj jako obciążenie złożoną sieć reaktancji a wtedy zaczną się dziać cuda. To ważne bowiem nawet pojedynczy głośnik nie jest rezystorem. Wpadasz w pułapkę zastawioną przez autora recenzji, który musi jakąś tezę udowodnić ito taką co nie urazi sponsorów.
Na studiach miałem taki przedmiot jak inżynieria systemów a tam wbijano nam do łba taką tezę, że przy złożonym zestawie równań z wieloma parametrami to poprzez tylko sam dobór zestawu punktów pomiarowych / eksperymentalnych to może udowodnić, wykazać dowolna zależność, dowolne prawa fizyki. Dobierając inne zestaw tych punktów pomiarowych można jednocześnie wykazać przeciwstawne zależności, prawa.
Z całym szacunkiem dla tego cytowanego forum to jednak mam dystans do niego, bowiem ono musi się utrzymać więc muszą być przychody. Referujący zawsze może przekazać dokładnie to co chce usłyszeć drugi rozmówca. A jak to ma się kręcić to wierz mi taka umiejętność jest podstawą. Dlatego warto mieć chłodny dystans.
Rocky Horror wrote:
- sprzężenie zwrotne psuje dźwięk, ale wysoka impedancja wyjściowa np. lampowego triodowego wzmacniacza bez USZ, skutkująca fluktuacjami pasma rzędu nawet kilku dB z powodu nierównej impedancji kolumn, albo rozjechaniem się częstotliwości filtrów zwrotnic, już dźwięku nie psuje
Bo to już charakter, szeroka scena albo przysuniecie bliżej wokalisty.... A brum dodaje tego naturalnego charakteru czyż nie?
Rocky Horror wrote:
- lampa do nadajników radiowych (805, 845, 211), lub zasilaczy stabilizowanych (300B, 6C33C) jest absolutnie lepsza w audio niż tranzystor Toshiby albo SanKena z graniczną częstotliwością 60MHz i stałą betą do 5A
Ale jednocześnie cieszy producentów i dostawców energii elektrycznej.
A jak już zasilacze to ja zasilam ten swój wzmacniacz tanim, prosty do bólu przemysłowym zasilaczem impulsowym 24V 100W. Miałem wcześniej taki na szynę DIN T35, firmy Delta, no mniej przenikało 50Hz, 100Hz do wyjścia ale obecnie niestety mieszkam w bloku z dekady Gierka gdzie nie ma PE a do tzw uziemienia jest te 8 pięter, wiec amatorski w sumie pomiar będzie mieć te piki 50, 100, 150, 200, 250 Hz itd. Tyle, że ja wiem o tym ograniczeniu i je ignoruję bo akurat chce co innego pomiarem zobaczyć. Zaś komentujący znaffcy zaczną zmasowany hejt...
Rocky Horror wrote:
- płyta winylowa daje nam pełny analog (wystarczy poczytać, czym jest linia opóźniająca Ampex DDA-1, aby brutalnie obalić ten pogląd

)
A to że ograniczenia tego zapisu wymagają znacznej ingerencji w zapisywany dźwiek w zasadzie wymuszają znaczną masakrę to ciiiii bo to nie pasi w religijny dogmat. Ba, winyl wymagał taką a nie inną kolejność nagrań na płycie bo im bliżej środka płyty tym rozdzielczość zapisu gorsza a ziarno materiału płyty odciska mocno ślad zmiennie w zakresie częstotliwości.
Rocky Horror wrote:
- dodawanie harmonicznych do istniejącego nagrania, czyni dźwięk bardziej naturalnym
Jakby dodawali tylko druga harmoniczną to jeszcze nie było aż tak źle, jednak niestety kasa sprawia to, że dodają też nieświadomie te nieparzyste i to sporo. I mamy niemile charczący bas już w samym nagraniu i by zbytnio nie drażnić to sie go "zdejmuje". A na koniec ta kompresja dynamiki to doda tych nieparzystych harmonicznych. Rzeczywiście naturalne brzmienie. Aaaaa, nie przecież to celowa wizja artysty według wyznawców wpływu fazy księżyca w zdjęcia skóry z węzą dla pozyskania oplotu kabla na walory brzmieniowe.
Rocky Horror wrote:
- kabel audio do sygnału analogowego powinien mieć określoną minimalną długość (przyczyny niejasne)
No bo ograniczenie pasma mniejsze, mniejsze też dzwonienie. Bardzo to widoczne jak impedancja wejściowa jest wysoka albo wyjściowa rezystancja spora.
Rocky Horror wrote:
- największe atuty wzmacniacza "Gainclone" leźą w minimaliźmie, w tym minimalnych kondensatorach w zasilaniu - a więc maksymalnych tętnieniach
A może tych oceniających brzmienie co wmawiają, że oni, ci guru to słyszą a ty krytykujący jesteś głuchy i niewyuczony słuchani to wysłać na badania audiometryczne. Wyniki mogłyby być ciekawe.
Rocky Horror wrote:
No cóż, dobrze zaprojektowany wzmacniacz powinien sobie z tym radzić. Dlatego tak ważna jest nie tylko głębokość sprzężenia zwrotnego, ale i kompensacja, która uwzględni skrajne scenariusze.
Może przerwę ten wywód i podam prosty przykład jak długo op-ampy miały problem z pojemnościowym charakterem obciążenie jak wzmocnienie tego wyjściowego stopnia zduszono do 1?
Kolejny rzut, ten cudowny słuchawkowy TPA6120, czyli wzmacniacz o sprzężeniu zwrotnym prądowym. Jak on toleruje nawet niewielki pojemności w obciążeniu nie mówiąc już o elementach USZ?
Rocky Horror wrote:
Badałem też moduły Banga&Olufsena i Hypexa - samowzbudne ze sprzężeniem przed filtrem i po ...
Czuć fascynację tą topologią. Ale ten słynny UCD z logo Philipsa, od którego się zaczęło ma istotne wady. Pierwsza to nadal niska częstotliwość modulacji kluczy wyjściowych. Druga już jest gorsza bo ta topologia ma problem jak na wejściu stopnia mocy jest cisza. Potem w Hypex, Purifi to cała para poszła niestety z musu w walkę z tym problemem bo niestety liczba uszkadzanych modułów psuła model biznesowy. Ale OK, jedno jest w nich dobre, to nie tania masówka ze marketu nie dla idiotów.
Rocky Horror wrote:
- na okoliczność działania pod dziwnymi obciążeniami, jak np. kondensator 2uF podłączony bezpośrednio do wyjść. Zachowywały się zupełnie stabilnie.
Co już opanowano w sumie te pół wieku temu w op-ampach po tym jak na rynek wypuszczono LF355/356/357. Jednak wzmacniacze mocy audio to nadal jednak mają to wymagane minimalne wzmocnienie bo jak przytniesz je to niestety mamy problem.
Rocky Horror wrote:
To zobaczymy, jak im pójdzie przyzwyczajenie klientów zajmujących się produkcją przetwornic, falowników, UPSów i innego sprzętu impulsowego, gdzie potrzeba kondensatorów foliowych, aby te urządzenia w ogóle działały.
Ale tam nie potrzeba ultracienkiego ustrojstwa, nie potrzeba mody na modowy design, który zazwyczaj jest niepraktyczny a wręcz utrudnia i to znacznie korzystanie. Małego, lekkiego, czyż nie? Wiec gruba folia i spory rozmiarów kondensator jest OK. No niby są produkowane takie ale poszukaj je w sprzedaży dla małej firmy nie mówiąc hobbysty. Zaskoczony nagłym brakiem MKS2 dwa lata temu udało mi się jeszcze zrobić niewielki zapasik Wimy MKS2 - 3.3uF z rastrem 5 a później już niestety 7.5 mm. Zakupiłem ile się 1uF, 470nF oraz polipropylenowe 220nF z rastrem 5mm do filtrów w TPA i Zobla. Dobrze zrobiłem bo dwa miech później i zonk, "ni ma i nie będzie".
Jak zamówisz kilkaset tysięcy sztuk i jeszcze jak możesz poczekać ze 30 - 50 a może i 100 tygodni to tak może będą wyprodukowane.
Rocky Horror wrote:
Pospolity zasilacz komputerowy potrzebuje kondensatora do przetwornicy rezonansowej, który trzeba z czegoś wykonać.
Nie, będzie wymuszoną inna topologia tej przetwornicy. Bo to, że przez tyle lat powielano toporną i archaiczną konstrukcję to nie jest dobry argument. Te zasilacze do pecetów to naprawdę był i nadal jest toporny chłam.
Rocky Horror wrote:
Już widzę prawo zakazujące wytwarzania materiałów na kondensatory do filtrów EMI, wymaganych przez samo prawo

.
Tu zadziałają MLCC z X5R albo i z gorszym dielektrykiem. Tną one wysokie częstotliwości wiec napięcie AC na obu końcach kondensatora jest prawie równe 0V. Zniekształcenia w tym także intermodulacyjne jako skutek nieliniowości dielektryka wnoszone tak w zakresie 60 - 200kHz są ostentacyjnie ignorowane. Ten trend loudness war jeszcze dodatkowo pomaga.
Rocky Horror wrote:
Na szczęście jednak tego segmentu problem nie dotyczy, ponieważ...
(....)
Wikipedia to mimo wszystko nie najbardziej wiarygodne i rzetelne źródło (i pamiętaj o ogromnej często latencji w jej publikacjach). Zaś realnym "sprawdzam" jest jednak wejście na stronę dystrybutorów Farnell, Digikey, czy Mouser (TME pomijam, leżącego się nie bije) próba kupna kilkunastu sztuk.
W 2022 roku już było kiepskawo z dostępnością ale przyszedł marzec - kwiecień 2024 i bum, jakbyś dostał obuchem w facjatę, nie z liścia ale takim solidnym obuchem.
Rocky Horror wrote:
Nawet gdyby jakiś unijny komunista rzeczywiście zaczął stwarzać problemy z produkcją folii do kondensatorów, to i tak w aplikacjach audio nie ma ich znowu aż tak wiele w użyciu.
No bo kasa się musi zgodzić wiec damy 220nF Y5V czyż nie? A co tam, klienti tak kupi bo nie ma wyboru, proste do bólu.
Rocky Horror wrote:
Niejeden producent nadal w ścieżce sygnału daje ordynarne elektrolity i nikt się nie burzy.
Nikt masowo nie burzy się bo odwrócono uwagę konsumentów od tego co istotne. Złote lata Hi-Fi już nie wrócą, były i minęły bezpowrotnie. A to że ten elektrolit jest niestabilny ma wysoką absorpcję dielektryczną, ma nieliniowość to musimy przemilczeć.
Rocky Horror wrote:
Wspomniany Tact Millennium nie posiadał sprzężenia, regulacja głośności odbywała się przez regulację napięcia zasilania.
Już nie sprzężenie ale brak filtrów rekonstrukcyjnych. Wspomniałem - weźmy GaN i idźmy w 10MHz. Ferrite bead wystarczy do redukcji EMI i wytłumienie nośnej kluczowania.
Rocky Horror wrote:
Proste i genialne, ale nieliniowości filtra wyjściowego, zmieniająca się rezystancja kanałów tranzystorów, czy zakłócenia z zasilania, wciąż pozostawały nieskompensowane.
Nieliniowości w cewkach to niestety nieliniowości rdzeni. Ferromagnetyki jak i ferrodielektryki czy ferridielektryki są pozornie cudowne ale....
W klasie D to nieliniowości tej rezystancji kanału nie są istotne (pracują dwustanowo) ale istotne są jednakowe czasy załączenia i wyłączenia już tak i to bardzo.
Rocky Horror wrote:
Znak naszych czasów. Udało nam się dożyć epoki, gdzie obrobka DSP stała się wystarczająco doskonała, aby to wszystko stało się możliwe. Ja już dawno odpuściłem sobie wszelkie analogowe regulacje barwy najpierw na rzecz zerowej ingerencji, a potem programowej obróbki przez program Equalizer APO.
Ale ten przedmiotowy, mój regulator to tylko opcja, dodatek i w sumie zabawa dla samej zabawy. Mogę go pominąc i użyć programowego DSP. Mogę a nie muszę. Co ważne a co umyka w niepotrzebny zacietrzewieniu mogę coś skorygować tym przebrzydłym analogiem jak źródło dźwięku tego nie ma (np. telewizor).
Rocky Horror wrote:
Tym sposobem uzyskuje się dokładnie to, do czego dążą audiofile - neutralność dźwięku.
Co, o zgrozo, jednocześnie negują swoją religią :>.
Rocky Horror wrote:
Dla mnie ekstra

. Ciekawe, co na to puryści, ilu ludzi będzie próbowało wciskać, że transmisja prosto do mózgu da
gorsze parametry, niż słuchanie głośników w pokoju.
I jakie to cudowne geszefty można będzie wtedy popełnić.
Skończmy te off-topy choć owszem ciekawe pod pewnym względem ale jednak to nie miejsca dla nich. Przyjdą może w piątek te dwa brakujące przełączniki, opracuje artykulik, opublikuję go. Nie, nie będę szukał laboratorium i zlecał solidnych pudeł ekranujących przed polem elektrycznym jak i magnetycznym. Nie o to w tym chodzi. Regulator barwy dźwięku działa tak jak zaprojektowałem, balans pomimo że już potencjometrów M+N nie ma (sorry ale takie końcówkami oczkowymi do montażu na panel mnie nie interesują, plątanina luźnych kabli to zło somo w sobie) działa choć mogę się przyczepić że jest za duża zmiana przesunięcia środka stereo w pobliżu środkowego położenia potencjometru regulacji balansu. . Przetwornice działają jak chciałem. Mogę tylko sprawdzić poziom H2 i H3. To wystarczy. Gonić za maksymalizacją SNR nie będę, szum śrutowy emisji katod zrobi swoje. Tak samo inne cyferki. To ma tylko grać i dawać radość swoim istnieniem.