logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,

studisat 07 Jun 2025 10:34 3915 83

TL;DR

  • Hybrydowy wzmacniacz audio łączy stopień lampowy na nuwistorze 6S51N-V z klasą D opartą na TPA3126 lub TPA3156.
  • Kluczową cechą jest pętla post-filter feedback obejmująca filtry wyjściowe, z symetrycznym wejściem przez OPA862 i modulacją BD przy 1200 kHz.
  • Pomiary na QA-403 dały THD 0,0036% przy 1 W/8 Ω dla samego TPA3126 oraz 0,028% przy wysterowaniu −3 dB.
  • Pełny wzmacniacz osiągnął SNR 95,2 dB i 105,3 dB z ważeniem A, a autor sugeruje korektę pojemności filtru lampowego do 390 pF.
Generated by the language model.
📢 Listen (AI):
  • #61 21906000
    studisat
    Tube radio receivers specialist
    Posts: 1920
    Help: 164
    Rate: 321
    Tylko informacyjnie jako zapowiedź bo założę oddzielny wątek.
    Rozbudowa od regulator barwy dźwięku a'la Revox B251. Dodane przełączniki czułości dla obydwu wejść. Stopnie wstępne lampowe to SRPP na nuwistorach 6S51N. Sam stopień mocy bez zmian (no bo i po co zmieniać jak sprawdzona konstrukcja) Doszło dodatkowe ujemne napięcie dla op-ampów (OPA1655 i OPA1656) wyciskane z przetwornicy step-down. No jeszcze czekam na te dwa przełączniki czułości dla wejść (BB26AV-FA firmy NKK Switches, styki złocone) ale skusiło podpiąć kolumny, odtwarzacz i uradować sąsiadów muzyką.


    Podam zdjęte ch-ki regulacji barwy dźwięku:

    Wyłączona regulacja barwy dźwięku:

    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,


    Włączona regulacja barwy dźwięku.
    Basy i soprany pośrodku:

    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,

    Basy i soprany na maksimum:

    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,

    Basy i soprany na minimum:

    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,

    Basy na minimum a soprany na maksimum:

    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,

    Basy na maksimum a soprany na minimum:

    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,


    Wyliczone ch-ki regulacji barwy dźwięku:
    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,

    Wykres fazy w funkcji częstotliwości z wieloma kolorowymi krzywymi na tle siatki


    Schemat całości:
    Schemat elektroniczny wzmacniacza audio z układami operacyjnymi, zasilaniem i stopniem mocy w jednej planszy


    I króciutka "zajawka" (sorki za kurz i bałaganik, opcja leń ma u mnie zawsze priorytet):
    VID_202605...141238.mp4 (6.77 MB)You must be logged in to download this attachment.
  • #62 21906112
    Rocky Horror
    Level 31  
    Posts: 1677
    Help: 97
    Rate: 334
    studisat wrote:
    Rozbudowa od regulator barwy dźwięku a'la Revox B251.
    (...)
    Basy i soprany na maksimum:

    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,


    Serio taka szanująca się firma jak Revox zrobiła "peak-ową" regulacje barwy dźwięku? Naprawiałem jakiś czas temu Marantza z barwą o podobnych charakterystykach. Dudniący, jednonutowy bas i niedające się sensownie ustawić, popiskujące wysokie. Tego nie dało się słuchać :not: .
    Po wyłączeniu barwy wszystko wracało do normy.

    Temat pętli sprzężenia zwrotnego po filtrze we wzmacniaczu TPA, ogarnęła już firma Topping w modelu PA5 - z zaskakująco spektakularnymi efektami. Na forum Audio Science Review jest pokaźny wątek, gdzie gość dokonuje inżynierii wstecznej tego wzmacniacza, cały układ sprzężenia był robiony w postaci zalewanego modułu, który dość często ulegał przegrzewaniu (potem już to poprawiono).
  • #64 21906188
    studisat
    Tube radio receivers specialist
    Posts: 1920
    Help: 164
    Rate: 321
    Stopień mocy się nie zmienił (ten sam schemat, ten sam layout, te same cewki...), więc wygląda tak samo jak pokazałem w pierwszym poście otwierającym ten wątek.

    Zrzut ekranu z oscyloskopu Rigol z przebiegiem prostokątnym w dwóch kolorach i menu ustawień po prawej

    Dodano po 1 [godziny] 11 [minuty]:

    Rocky Horror wrote:

    Serio taka szanująca się firma jak Revox zrobiła "peak-ową" regulacje barwy dźwięku?

    Tak, wzmacniacz model B251.

    Rocky Horror wrote:

    Naprawiałem jakiś czas temu Marantza z barwą o podobnych charakterystykach. Dudniący, jednonutowy bas i niedające się sensownie ustawić, popiskujące wysokie. Tego nie dało się słuchać :not: .

    Czyli nie tak samo. Ten układ regulacji barwy dźwięku to dwa korektory parametryczne z ustaloną dobrocią i częstotliwościową z jednym op-ampem wspólnym dla obydwu. Dlatego dodano te dwa człony dolno- i górnoprzepustowy by odseparować je od siebie co zaoferuje że jeden potencjometr "nie ciagnie" drugiego.

    Podobne to nie znaczy te same.

    Zaletą tego regulatora jest brak wpływu na środek pasma oraz brak wpływu na ten fragment pasma gdzie jakakolwiek korekcja daje bas o brzmieniu jak z tekturowego pudełka (120 - 200Hz). Ten układ eliminuje paskudną wadę tego układu regulatora Baxandalla, powszechnie używanego o dziesięcioleci. Jeszcze raz, nie psujesz w tym rozwiązaniu Revoxa środka pasma akustycznego i nie podkreślasz to okropne brzmienie pseudobasu kojarzące się jednoznacznie z tekturowym pudełkiem albo z tanim głośniczkiem w obudowie z tandetnego plastiuku.

    Rocky Horror wrote:

    Po wyłączeniu barwy wszystko wracało do normy.

    Do normy wraca ale tylko na nielicznych albumach. Ogromna większość to z uporem maniaka podkręconym na maksa środek pasma. Ci realizatorzy co robili miks dla BR czy wcześniej DVD to jakoś potrafią zadbać o to by słychać było gitarzystę basowego.

    Jako że to parametryczny korektor to żaden problem sobie to zasymulować np. w CamillaDSP i posłuchać. Na słuchawkach lepiej jest ja się schodzi do tych 30-33Hz. Na kolumnach będzie lepiej dla nieco wyższych częstotliwości.
    to że ten pik a raczej dość duża dobroć tego filtru jest użyta to ogromna zaleta. Nie mamy tego tekturowego sznytu albo tego a'la tani plasticzek.


    Rocky Horror wrote:

    Temat pętli sprzężenia zwrotnego po filtrze we wzmacniaczu TPA, ogarnęła już firma Topping w modelu PA5 - z zaskakująco spektakularnymi efektami.

    Im gorsze cewki w filtrach wyjściowych tym bardziej "spektakularne" efekty (choć obawiam się, że ta "spektakularność" to tylko w głowach kreatywnych marketingowców funkcjonuje). Z pętlą PFF daje radę osiągnąć tą 4 - 5 krotną redukcje THD (więcej niż to co zaproponowano i opublikowano dla TPA3244/3245/3250/3251/3255). Część tej redukcji THD to też zasługa dobrych cewek. Im lepsze cewki, a raczej lepsze ich rdzenie tym zysk z PFF jest mniejszy.

    W przypadku TPA3126/3156 czy starszego TPA3116 można pokusić się o więcej. Ale ceną będzie konieczność dania niestety ceramicznego kondensatora na wejściu a co gorsza z dielektrykiem klasy drugiej co zaowocuje wzrostem THD na dole pasma. Tak, pierdzenie basu. Powód? Koniec produkcji i oferowanie foliowych kondensatorów. Pierwsze wycofano poliestrowe bo brak plastiku a dokładniej to skutek gwałtownego "zwinięcia" się producentów folii PTFE. Następne jakie znikały to polipropylenowe. Jedyna produkcja to tylko dla wybranych odbiorców i to z branży elektromobilności i elektroenergetyki jedynie. Nieco ponad dwa lata temu wycofano z ofert sprzedaży poliestrowe o dużej pojemności. Pierwsza wycofała dostawy Wima. Jeszcze tego samego roku Kemet zakończył produkcje (seria R82 w pierwszej kolejności). Po ponad roku w ofercie np. Mousera pojawiły jakieś dziwne partie Epcosu sygnowane jako brazylijskie ale też to wygląda na coś coś efemerycznego. Teoretycznie Wima na swojej stronie informuje że oferuje ale nie są one do nabycie poza garstką wielkich korporacyjnych odbiorców. Polipropyleny, tak dużych rozmiarów, wysokie napięcia i bardzo duże pojemności. niestety alternatywy brak. Albo MLCC z dziadowskim dielektrykami jak X5R, X7R, X7T., X8S.... albo elektrolityczne o niestabilne, nietrwałe, z dużym efektem absorpcji dielektycznej.

    Ceramiczne drugiej klasy to wymagaj braku polaryzacji napięciem stałym oraz zerowej amplitudy AC na jego okładzinach. filtr RC dolnozaporowy, OK daleko w górę od jego częstotliwości granicznej masz AC bliskie zeru. Ale w pobliżu tej częstotliwości granicznej masz już spora wartość napięcia AC. No a brak różnicy potencjałów DC na obu okładzinach (DC bias)....

    Dlaczego o tym wspomniałem bo jak wybierasz w TPA3126/3156 większe wzmocnienie to spada jego impedancja wejściowa. Mas 50k dla 20dB, 25k dla 26dB .... Jak chcesz nie mieć spadku poziomu dla 16Hz to niestety pojemności znaczne - 3.3uF to takie minimum a potrzeba więcej.

    Rocky Horror wrote:

    Na forum Audio Science Review jest pokaźny wątek, gdzie gość dokonuje inżynierii wstecznej tego wzmacniacza, cały układ sprzężenia był robiony w postaci zalewanego modułu, który dość często ulegał przegrzewaniu (potem już to poprawiono).

    Aż przypomniało mi te nasze produkcje elektroniczne z końca PRLu gdzie usuwano napisy na układach scalonych. Stare metody "antycwaniackie" wróciły. Takie postepowanie sugeruje wprost że to topornie proste rozwiązanie, nawet bym zaryzykował że nawet nie do końca optymalizowano, no bo i po co?

    Symulacje z uproszczonym modelem stopni mocy to niestety mają wadę, że nie symulujesz ch-ki amplitudowej i fazowej toru wstępnego w układzie scalonym. A to ma istotny wpływ na rezultaty. Owszem można wyłożyć kastę zrobić kilkadziesiąt testowych płytek, modyfikować wartości i mierzyć efekty a potem z tych danych estymować kierunek dalszej optymalizacji.

    Ale jedno ale. To - czyli pętlę PFF - da się zrobić jedynie dla układów stopnie mocy klasy D z wejściem analogowym. A te niebawem znikną z produkcji oraz z handlu. Będą jedynie produkowane te co mają wejście jedynie I2S. To naturalna ewolucja.

    Moim zdaniem jedno co warto rozważać to iść z wyższą częstotliwością kluczowania bowiem tu mamy największą korzyść czyli brak szybkiego wzrostu THD już nawet od nieco poniżej 1kHz. Bo jak to piszą co niektórzy często powielają innych, że 400kHz to wystarczy nawet 300kHz wystarczy. Niestety nie jest. Odeśle do datasheetu układu TPA6304. Kolejnym krokiem będzie GaN i taktowanie rzędu kilku bądź nawet kilkunastu MHz. Cewki będą ale nie będą one "rekonstruować" przebieg akustyczny a jedynie redukować emisję elektromagnetyczną. Być może wystarczą "koraliki ferrytowe" o indukcyjności pojedynczych nanohenrów oraz specyficznej konstrukcji kondensatory MLCC będące kontynuacją dawnych ceramicznych przepustów rurkowych jakie widywano w głowicach UKF wykonany w technologii lampowej.



    Odchodząc na koniec od klasycznej elektroniki a po części rozluźniając dyskusję. Rewolucją i to prawdziwą rewolucją w świecie audio to będzie wstrzykniecie sygnału wprost do nerwu słuchowego. Nie czy, tylko kiedy. Dzięki temu 60-latek nadal będzie słyszeć najwyższe tony jak podrostek, nie będziemy skazani na zniekształcenia wnoszone przez przetworniki elektroakustyczne. A co ważne nie będą potrzebne wzmacniacze mocy. Tylko co w tedy z tymi podstawkami pod kable i innymi cudownymi wynalazkami złotouchych.
  • #65 21906280
    398216 Usunięty
    Level 43  
    Posts: 34185
    Help: 3925
    Rate: 9304
    studisat wrote:
    Ten układ regulacji barwy dźwięku to dwa korektory parametryczne z ustaloną dobrocią i częstotliwościową z jednym op-ampem wspólnym dla obydwu. Dlatego dodano te dwa człony dolno- i górnoprzepustowy by odseparować je od siebie co zaoferuje że jeden potencjometr "nie ciagnie" drugiego.

    Tyle tylko, że w ten sposób masz podbitą jedną konkretną częstotliwość, potem długo nic i znów druga częstotliwość (no, może nie tyle jedna częstotliwość to zakres częstotliwości wokół niej). W teorii idea jest może i słuszna (pozwala "rozciągnąć zakres częstotliwości w stronę niższych - gdzie popularne kolumny już nie są w stanie poprawnie odwzorować poziomu głośności niskich częstotliwości) i góry - w niektórych kolumnach ten zakres też jakby "zbyt szybko się kończył". Natomiast teoria teorią a w praktyce (czytaj na poprawnie zbudowanych kolumnach) to brzmi jak pisał Kolega - "pikowo" ; podbita konkretna jedna częstotliwość , która wyraźnie wybija się ponad resztę pasma, co przy dłuższym słuchaniu jest denerwujące. Podobny zły efekt daje stałe nachylenie filtra, które w barwie daje wrażenie (chwilowe wrażenie) dużej dynamiki, a po uważniejszym odsłuchu równie denerwujące się staje. Niestety, ale "klasyczny" że tak powiem układ barwy jest pod względem brzmienia całego sygnału bardziej "przezroczysty" dla słuchacza. Owszem zwiększa dół i górę, ale mniej drastycznie. "punktowo". A co do "ciągnięcia" środka - dobrze zaprojektowany korektor niczego nie ciągnie. Środek pozostaje na swoim miejscu i nie zmienia się ani jego poziom ani częstotliwość. Taki efekt "ciągnięcia" za sobą środka jest natomiast stosowany ale we wzmacniaczach gitarowych, gdzie zmiana korekcji jednego zakresu pasma powoduje silny wpływ na inne, przylegające doń pasmo. Jednak w wypadku gitary jest to celowe działanie i mające uzasadnienie, natomiast w wypadku już gotowego nagrania - nie koniecznie.
    studisat wrote:
    brzmieniu jak z tekturowego pudełka (120 - 200Hz).
    A to akurat już jest efekt złego dobrania częstotliwości filtra. Jeśli jest ustawione największe podbicie (osłabienie) w okolicach 20Hz i 20 kHz nic takiego nie występuje. Owszem "pudełko" jest ale w wypadku strojenia filtrów na częstotliwości bliżej środka pasma - np,. 1ooHz i 10 kHz. Takie strojenia ma większość "samograjów" czy innych bumboxów ; dzięki temu można uzyskać złudzenie szerokiego pasma na głośniczkach miernej (co do pasma) jakości głośniczkach.
  • #66 21906309
    studisat
    Tube radio receivers specialist
    Posts: 1920
    Help: 164
    Rate: 321
    398216 Usunięty wrote:

    Tyle tylko, że w ten sposób masz podbitą jedną konkretną częstotliwość, potem długo nic i znów druga częstotliwość (no, może nie tyle jedna częstotliwość to zakres częstotliwości wokół niej).

    I tak ma być. Dlatego ten układ zaproponowany przez Revoxa działa rewelacyjnie w odróżnieniu od klasycznego Baxandalla (który wygenerował tę nagonkę na jakąkolwiek regulację barwy dżwięku).
    chcieli wyeliminować wszelkie jego wady. Przyjrzeli się korektorom parametrycznym i praktycznie skopiowali je jednoczęśnie redukując do dwóch zakresów plus zaoszczędzili na jednym op-ampie (w oryginale zbudowany na elementach dyskrentych).


    398216 Usunięty wrote:

    Natomiast teoria teorią a w praktyce (czytaj na poprawnie zbudowanych kolumnach) to brzmi jak pisał Kolega - "pikowo" ; podbita konkretna jedna częstotliwość , która wyraźnie wybija się ponad resztę pasma, co przy dłuższym słuchaniu jest denerwujące.

    Nie widzę tam jednej częstotliwości. Jest krzywa selektywna o odpowiedniej dobroci. Dobroć w tym układzie i tak jest limitowana do około 3.
    Denerwujące jest to słynne brzmienie "altusowe" czyli podbijanie sięające do środka pasma akustycznego w sumie ze sporym wejściem na zakres średniotonowy.

    Z jakiegoś powodu albo stosowano equalizery z wieloma pasmami i to wąskopasmowymi albo korektory parametryczne. Nie bez powodu.

    Jeszcze jedno popatrz na wykres fazowy o ile go zrozumiesz.

    398216 Usunięty wrote:

    A co do "ciągnięcia" środka - dobrze zaprojektowany korektor niczego nie ciągnie. Środek pozostaje na swoim miejscu i nie zmienia się ani jego poziom ani częstotliwość.

    Nie rozumiesz i próbujesz wciągnąć w "pyskówke audiofilską".
    Termin ciągniecie a dokładniej przeciąganie wywodzi się chociażby z ery lampowej, głowic UKF czy nawet zakresu krótkofalowego. To wzajemny wpływy przestrajanych obwodów selektywnych. Separacja jest tu wymagana bowiem wtedy nastawa głębokości podbicia czy osłabienie dla jednego zakresu przestrajałaby drugi zakres. Ponieważ mamy mocno oddalone od siebie częstotliwości to wystarczają proste filtry pierwszego rzędu dla osiagniecie zadowalającej separacji.


    398216 Usunięty wrote:

    Taki efekt "ciągnięcia" za sobą środka jest natomiast stosowany ale we wzmacniaczach gitarowych, gdzie zmiana korekcji jednego zakresu pasma powoduje silny wpływ na inne, przylegające doń pasmo. Jednak w wypadku gitary jest to celowe działanie i mające uzasadnienie, natomiast w wypadku już gotowego nagrania - nie koniecznie.

    OK ale to nie wzmacniacz gitarowy czyli instrument muzyczny to primo a secundo to ciągniecie jednego potencjometru przez drugi to coś innego i poisane ciut wyżej.


    398216 Usunięty wrote:
    Owszem "pudełko" jest ale w wypadku strojenia filtrów na częstotliwości bliżej środka pasma - np,. 1ooHz i 10 kHz.

    Nie do końca. Przykładem są te piekielnie drogie rzekomo "studyjne" audiofilskie słuchawki o konstrukcji zamkniętej ale także i a wręcz szczególnie planarne. W ich przypadku brak basu. Coś co udaje bas nie ma energii. Próbo skorygowani wymusza niestety wchodzenie już w okolice 90Hz a to niestety brzmi fatalnie. Niżej nie ma efektu bo te przetworniki nie potrąfia wygenerować cisnienia akustycznego. Przerabiane na wielu w tym także ocenianych zamkniętych że mają rzekomo potężny bas. Nie, nie miały w ogóle basu.

    W słuchawkach otwartych to OK nie ma problemu z wyborem czestotliwości i dobroci. Jednaka kolumny muszą współgrać z pomieszczeniem. W tym przypadku poniżej 100Hz mamy długość fali większą od wymiarów pomieszczenia. Wtedy spacerując po pokoju masz miejsca gdzie jest bas i gdzie go nie ma.
  • #67 21906363
    Rocky Horror
    Level 31  
    Posts: 1677
    Help: 97
    Rate: 334
    studisat wrote:
    Czyli nie tak samo. Ten układ regulacji barwy dźwięku to dwa korektory parametryczne z ustaloną dobrocią i częstotliwościową z jednym op-ampem wspólnym dla obydwu. Dlatego dodano te dwa człony dolno- i górnoprzepustowy by odseparować je od siebie co zaoferuje że jeden potencjometr "nie ciagnie" drugiego.

    Podobne to nie znaczy te same.
    (...)
    to że ten pik a raczej dość duża dobroć tego filtru jest użyta to ogromna zaleta. Nie mamy tego tekturowego sznytu albo tego a'la tani plasticzek.

    Szkoda że nie zachowałem sobie pomiarów tamtego Marantza, pamiętam jednak że częstotliwość niskich tonów wynosiła tam właśnie gdzieś w okolicach 40Hz, dobroć filtra też była mniej więcej jak tutaj. I tak jak pisał Usunięty, jeżeli np. basista w utworze muzycznym wstrzelił się akurat w tę częstotliwość, to ona była podbijana, ale później zmiana tonu zmieniała też poziom basu.
    Brzmiało to doprawdy ohydnie. Jak kiepsko zaprojektowane kolumny z przesadnie uwydatnionym strojeniem bass-reflexu. Całkowity brak równowagi tonalnej. Szczerze nie wiem kim trzeba być, aby autentycznie zachwycać się takim brzmieniem.
    Drobne różnice nie mają większego znaczenia, po prostu tego rodzaju barwa dźwięku nie ma prawa grać dobrze.
    Czemu w Revoxie poszli tą drogą? Winić można chyba studyjne tradycje samego Studera. W studiach nagraniowych "pikowa" regulacja ma sens, pod warunkiem że mamy 31-pasmowy 1/3-oktawowy korektor graficzny, albo korektor parametryczny, którego głównym i w zasadzie jedynym celem jest kompensowanie różnych pików czy dołków w dźwięku, które gdzieś tam się pojawiły i do których możemy się precyzyjnie dostroić. Jakiś talent wpadł na pomysł, żeby zrobić w ten sposób dwupunktową regulację barwy dźwięku w sprzęcie konsumenckim. I tak poszło w świat...
    Nie raz już powstał wynalazek, którego żałował sam wynalazca.


    Quote:
    Zaletą tego regulatora jest brak wpływu na środek pasma oraz brak wpływu na ten fragment pasma gdzie jakakolwiek korekcja daje bas o brzmieniu jak z tekturowego pudełka (120 - 200Hz). Ten układ eliminuje paskudną wadę tego układu regulatora Baxandalla, powszechnie używanego o dziesięcioleci. Jeszcze raz, nie psujesz w tym rozwiązaniu Revoxa środka pasma akustycznego i nie podkreślasz to okropne brzmienie pseudobasu kojarzące się jednoznacznie z tekturowym pudełkiem albo z tanim głośniczkiem w obudowie z tandetnego plastiuku.

    Przykładowe działanie regulacji barwy dźwięku we wzmacniaczu Cambridge Audio azur 650A
    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,
    Nie bardzo wiem w czym problem. Widać że obie regulacje nie zachodzą za siebie i nie zmieniają znacznie średnich tonów, wpływ jest zupełnie porównywalny do tego w regulacji z Revoxa.
    Baxandallowską regulację da się zrobić dobrze, tylko że nie każdy to potrafi, albo nie każdemu się chce. Z resztą zbyt stroma charakterystyka też nie jest pożądana, z powodów o których wspomniałem ja i Usunięty


    Quote:
    Im gorsze cewki w filtrach wyjściowych tym bardziej "spektakularne" efekty (choć obawiam się, że ta "spektakularność" to tylko w głowach kreatywnych marketingowców funkcjonuje). Z pętlą PFF daje radę osiągnąć tą 4 - 5 krotną redukcje THD (więcej niż to co zaproponowano i opublikowano dla TPA3244/3245/3250/3251/3255). Część tej redukcji THD to też zasługa dobrych cewek. Im lepsze cewki, a raczej lepsze ich rdzenie tym zysk z PFF jest mniejszy.
    (...)
    Aż przypomniało mi te nasze produkcje elektroniczne z końca PRLu gdzie usuwano napisy na układach scalonych. Stare metody "antycwaniackie" wróciły. Takie postepowanie sugeruje wprost że to topornie proste rozwiązanie, nawet bym zaryzykował że nawet nie do końca optymalizowano, no bo i po co?

    W Toppingu nie było zdaje się żadnych szczególnie wysokiej jakości komponentów. Ot - zwykłe dławiki, rezystory i kondensatory z półki. Jednak dzięki przemyślanej aplikacji udało się stworzyć wzmacniacz, który ma w istocie niezwykle niskie zniekształcenia. Oczywiście naiwnym byłoby bezkrytycznie wierzyć tylko w deklaracje chińskiego producenta, tym razem jednak te parametry zostały potwierdzone niezależnymi pomiarami.
    Sprzężenie zwrotne w Toppingu jest dosyć głębokie, głębsze niż w projekcie z tego tematu. Jednak dzięki dobrze zrobionej kompensacji częstotliwościowej, działanie wzmacniacza jest stabilne.


    Quote:
    W przypadku TPA3126/3156 czy starszego TPA3116 można pokusić się o więcej. Ale ceną będzie konieczność dania niestety ceramicznego kondensatora na wejściu a co gorsza z dielektrykiem klasy drugiej co zaowocuje wzrostem THD na dole pasma. Tak, pierdzenie basu. Powód? Koniec produkcji i oferowanie foliowych kondensatorów.
    (...)
    Dlaczego o tym wspomniałem bo jak wybierasz w TPA3126/3156 większe wzmocnienie to spada jego impedancja wejściowa. Mas 50k dla 20dB, 25k dla 26dB .... Jak chcesz nie mieć spadku poziomu dla 16Hz to niestety pojemności znaczne - 3.3uF to takie minimum a potrzeba więcej.

    Nie przejmowałbym się. Nawet przy minimalnym wzmocnieniu ustawionym w TPA, gdyby sprzężenie zwrotne wymusiło konieczność stosowania znacznych poziomów sygnału, każdy wzmacniacz operacyjny nam ten poziom zapewni. I tak właśnie jest w Toppingu.
    A jak branża będzie potrzebować takich czy innych elementów, to producenci zaczną wytwarzać to co chodliwe. Przetrwają ci, którzy lubią zarabiać. A jak na zachodzie zabraknie folii, to znajdzie się w Chinach :-).


    Quote:
    Ale jedno ale. To - czyli pętlę PFF - da się zrobić jedynie dla układów stopnie mocy klasy D z wejściem analogowym. A te niebawem znikną z produkcji oraz z handlu. Będą jedynie produkowane te co mają wejście jedynie I2S. To naturalna ewolucja.

    Można się zastanawiać. Po premierze wzmacniacza Tact Millennium w 1998 roku, wszyscy myśleli że od teraz cała branża przerzuci się na cyfrowe przetwarzanie z PCM na PWM. Nie stało się tak. Powstało kilka wzmacniaczy tego typu, które ciężko jest dzisiaj wypatrzeć nawet na rynku wtórnym. Tym czasem furorę robią moduły Hypex/Purifi, które są praktycznie którymś tam etapem rozwoju wzmacniacza "UcD" od Philipsa i które ignorują w opór technikę przetwarzania cyfrowego. Może trzeba poczekać kolejne 30 lat...


    Quote:
    Odchodząc na koniec od klasycznej elektroniki a po części rozluźniając dyskusję. Rewolucją i to prawdziwą rewolucją w świecie audio to będzie wstrzykniecie sygnału wprost do nerwu słuchowego. Nie czy, tylko kiedy. Dzięki temu 60-latek nadal będzie słyszeć najwyższe tony jak podrostek, nie będziemy skazani na zniekształcenia wnoszone przez przetworniki elektroakustyczne. A co ważne nie będą potrzebne wzmacniacze mocy. Tylko co w tedy z tymi podstawkami pod kable i innymi cudownymi wynalazkami złotouchych.
    Będzie niezła zmiana paradygmatu :-) . Trochę jak wysokopółkowe magnetowidy z ostatnich lat produkcji, gdzie rozmaite rozwiązania techniczne podnosiły jakość tych urządzeń do granic fizycznych możliwości nośnika. Aż w końcu ktoś wprowadził płytę DVD i cała ta wyrafinowana technologia stała się kompletnie przestarzała.
  • #69 21906397
    398216 Usunięty
    Level 43  
    Posts: 34185
    Help: 3925
    Rate: 9304
    studisat wrote:
    Przyjrzeli się korektorom parametrycznym

    Gwoli ścisłości - korektor parametryczny ma nieco inne zastosowanie i na pewno raczej nie ma ono związku z domowym audio.
    studisat wrote:
    Nie widzę tam jednej częstotliwości.

    398216 Usunięty wrote:
    no, może nie tyle jedna częstotliwość to zakres częstotliwości wokół niej

    Skoro już, to wolałbym byś cytował albo całość zdania, albo chociażby przeczytał je wcześniej ze zrozumieniem.
    studisat wrote:
    Z jakiegoś powodu albo stosowano equalizery z wieloma pasmami i to wąskopasmowymi albo korektory parametryczne. Nie bez powodu.

    Oczywiście, ze nie bez powodu. A do czego służy EQ to już wytłumaczyli mądrzejsi od Ciebie i ode mnie - można znaleźć w sieci.
    studisat wrote:
    Jeszcze jedno popatrz na wykres fazowy o ile go zrozumiesz.
    O! Brak argumentów i zaczyna się ironia? Rozczaruję Cię Kolego. Dobrze wiem co to jest faza sygnału, i jak powinien wyglądać idealny wykres fazowy. Jednak nie bardzo widzę do czego się odnosisz w tej wypowiedzi - nic o fazie nie pisałem przecież ?
    studisat wrote:
    próbujesz wciągnąć w "pyskówke audiofilską".

    ?
    Nieprawda. Do Audiofila mi daleko, a w żadną pyskówkę nikogo wciągnąć nie miałem zamiaru, a jedynie chciałem wyjaśnić pewne kwestie. Nie moja wina, ze nie zgadzają się z Twoimi poglądami. Niestety, ale jak widzę zamiast rzeczowej dyskusji spotykam się z agresją słowną i ironiami ze strony Kolegi.
    A wystarczyło się zastanowić przed odpowiedzią ...
    Powtarzam więc cytując własną odpowiedź :
    398216 Usunięty wrote:
    co do "ciągnięcia" środka - dobrze zaprojektowany korektor niczego nie ciągnie. Środek pozostaje na swoim miejscu i nie zmienia się ani jego poziom ani częstotliwość.

    studisat wrote:
    ale to nie wzmacniacz gitarowy czyli instrument muzyczny...


    Czy to sposób na udowodnienie swoich racji: Przytoczyć cytat ale celowo zmienić jego znaczenie...?
    Czy może znowu nie zrozumiał Kolega sensu całego fragmentu? Czy w ten sposób szuka powodu do kłótni?
    studisat wrote:
    Przykładem są te piekielnie drogie rzekomo "studyjne" audiofilskie słuchawki o konstrukcji zamkniętej ale także i a wręcz szczególnie planarne. W ich przypadku brak basu.
    Znów przykład...nietrafiony ździebko. Z założenia samej konstrukcji i akustyki słuchawki zamknięte mają więcej basu i to basu niżej schodzącego od otwartych. Co do wspomnianych "audiofilskich" - jak pisałem daleko mi do audiofila a swoje zdanie opieram na tym co sam sprawdziłem oraz na danych katalogowych. Jeżeli ktoś z jakiegoś powodu coś spartolił i wyszły mu słuchawki zamknięte bez basu to nie ma w tym nic dziwnego, że szuka "legendy" by je sprzedać. A że jak powszechnie wiadomo (w razie co polecam Ton Składowy na YT) audiofil łyka wszystko co tylko ma dostatecznie niezrozumiały i zagmatwany opis udowadniający (rzekomo) jakąś bzdurę...
    studisat wrote:
    Wtedy spacerując po pokoju masz miejsca gdzie jest bas i gdzie go nie ma.
    Wytłumacz proszę analogię do wcześniejszej Swojej wypowiedz, bo coś mi się wydaje że jej po prostu nie ma.
    Doprawdy - nie chcę się kłócić. A jak pisałem, to, że mam inne zdanie wynika nie z przekory, a z chęci przedstawienia pewnych błędów w tłumaczeniu Kolegi celowości zastosowania takich a nie innych układów filtru barwy dźwięku. Po prostu - Kolegi tłumaczenie mnie nie przekonuje, i chyba zresztą nie tylko mnie.

    Życzę miłego dnia i większego dystansu... ;)
  • #70 21906408
    studisat
    Tube radio receivers specialist
    Posts: 1920
    Help: 164
    Rate: 321
    kulmar wrote:

    To daje tzw. tranzystorowe brzmienie, którego nie mogli pomierzyć inżynierowie z lat 70-tych. A problem polegał na tym, że pętla sprzężenia zwrotnego zamykała się z opóźnieniem.


    Pierwszy obrazek to widok dla 1kHz z oscyloskopu ale jego sondy też dzwonią a ponadto jednocześnie obciążeniem był rezystor mocy z dzielnikiem i filtrem CLC który jednak dla wysokich częstotliwości będzie jednak i tak reaktancją indukcyjną.

    Drugo rysunek to symulacja transient, ograniczona limitami dU i dI (co widać że te piki nie są ostre) a na dodatek skala X jest inna, popatrz na os czasu - to nie 1kHz a 5kHz.

    To dzwonienie typowe dla filtru drugiego rzędu. To nie jest do końca (jedyny) element brzmienia tranzystorowego a jak myślę chodzi Tobie o słynne wtedy zniekształcenia TIM. Wspomniane opóźnienie masakrujące brzmienie było efektem niskiej szybkości tranzystorów mocy w znacznie większym zakresie niż wynikającym tylko z wartości elementów reaktancyjnych w pętli USZ. Drugim problemem były też ograniczenia stopni wejściowych dawnych wzmacniaczy z końca lat 60-tych i początku 70-tych.

    Mocniejsze zdławienie tego dzwonienia wiązałoby się ze znacznym obniżeniem górnej częstotliwości granicznej a to jednocześnie wiązałoby się z dramatycznie wysoką już wartością przesunięcia fazy względem odniesienia do 1kHz.

    Można dać filtr z inną proporcją L do C a dokładniej o niższej dobroci co przełoży się na niższe dzwonienie, ale wtedy mielibyśmy mniejsze tłumienie nośnej oraz silniejszy wpływ na pasmo akustyczne, czyli wcześniejszy spadek amplitudy w zasadzie już w okolicy 10kHz, a dodatkowo znacznie silniejszą zmianę przesunięcia fazowego.

    Obydwa efekty obniżenia dobroci są nieakceptowalne jak dla mnie. Zmniejszenie tłumienia nośnej kluczowania to też zło, choć bardziej drugorzędne. Te ostre piki na oscylogramie wbrew temu co widać nie są tak istotne dla odtwarzania muzyki.

    Wartości L i C dla tego filtru były przeskalowane około 2.5 krotnie w górę czyli nieco poniżej 3 krotnego wzrostu częstotliwości kluczowania względem proponowanych filtrów dla kluczowania 400kHz. Dodając jeszcze nieco wyższą dobroć zyskuję prawie 10dB tłumienia nośnej kluczowania poza mniejszym wpływem filtru na amplitudę i fazę w górnej części pasma akustycznego. Dodam jeszcze jedno że w innej publikacji firmy TI dotyczącej filtrów rekonstrukcyjnych dla wzmacniacz klasy D pomijano pojemność w dwójniku Zobla. Zgodnie z opracowanymi płytkami EVM jest prawie zbędny i bardziej przypomina snubber (np. 3R3 + 10n dla TPA3116...) to jednak jest on potrzebny gdy zamiast rezystora damy jako obciążenie dwójnik LC czyli pojedynczy głośnik. Jeszcze "ciekawiej" zrobi się gdy zamiast głośnika będzie kolumna ze zwrotnicą.

    Ograniczona szybkość tranzystorów co jest bolączka liniowych stopni mocy, zachowa się jak element reaktancyjny wewnątrz pętli USZ. Złożony charakter reaktancyjny obciążenia wzmacniacza to tylko uwypukli.

    W muzyce nie ma prostokątnych przebiegów, ponadto ograniczone pasmo przenoszenia źródeł sygnału tym bardziej ograniczy to dzwonienie dla przebiegu prostokątnego.

    Dodano po 1 [godziny] 20 [minuty]:

    Rocky Horror wrote:

    Przykładowe działanie regulacji barwy dźwięku we wzmacniaczu Cambridge Audio azur 650A
    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,
    Nie bardzo wiem w czym problem. Widać że obie regulacje nie zachodzą za siebie i nie zmieniają znacznie średnich tonów, wpływ jest zupełnie porównywalny do tego w regulacji z Revoxa.
    Baxandallowską regulację da się zrobić dobrze, tylko że nie każdy to potrafi, albo nie każdemu się chce. Z resztą zbyt stroma charakterystyka też nie jest pożądana, z powodów o których wspomniałem ja i Usunięty

    A jak jest z charakterystyka fazową?
    Bo jak masz w sumie tzw półkę to niestety faza spada lub rośnie dalej. Sumarycznie jest większa jej odchyłka. Bo to, że kawałek dalej trend zmiany ch-ki fazowej ma się odwrócić to obniży maksimum / minimum.
    Baxandal to jedna tylko filtr o niskiej dobroci. Swoją droga na wuj jeszcze podnosić coś poniżej 10Hz i powyżej 30kHz jak rozsuniemy od siebie te pasma regulacji?

    Czy ona jest taka stroma? Dla basu mamy dla -3dB: 21 .. 43Hz. Czyli szerokość pasma 22Hz kontra częstotliwość środkowa równa około 33Hz. 22/33 - taki jest wskaźnik szerokości pasma. Dobroć to jakieś 1.5. To dla maksymalnego podbicia. Dla mniejszego względne pasmo przenoszenia filtru jest szersze a dobroć niższa.

    Jeszcze jedno, strojenie np tego bass-reflexu oraz pomieszczenie moga dać wredny efekt końcowy. Moim zdaniem, podkreślam moim zdaniem to fakt, że w tym cytowanym wzmacniaczu jest półka mogło być przyczyną problemu. Softwareowy DSP pozwoliłby na "zabawę".

    Aby zakończyć dysputę o wyższości Wielkiej Nocy nad Bożym Narodzeniem to podsumuję tak, mi to odpowiada. No jest regulator, wyłączalny. Mogę mieć i te półki a'la zacytowany regulator mając DSP w odtwarzaczu.

    Na marginesie - podoba mi się też MSEB w playerach Hiby choć jest to tylko sprytnie zrobiony font-end dla parametrycznego wielokanałowego parametrycznego korektora - przynajmniej tak "wygląda" jednak ta w sumie ciekawa idea pozwala potencjalnie na dołączenie jeszcze innej modyfikacji bazującej np na psychoakustyce poprzez DSP.


    Rocky Horror wrote:

    W Toppingu nie było zdaje się żadnych szczególnie wysokiej jakości komponentów. Ot - zwykłe dławiki, rezystory i kondensatory z półki.

    Bo robili/robią to by zarobić dobry szmal na niszowym produkcie. Robiąc dla siebie wydasz bez problemu dodatkową kasę na lepszą cewkę, lepsze kondensatory, czy na lepszej jakości PCB. W biznesie wstawia się możliwie najtańszy element, który nie pogorszy bardziej niż w akceptowalnym poziomie. Dla masówki to 0.5 centa razy skala serii produkcyjnej to spora kwota. Zaś dla bardziej niszowego produktu trzeba zarobić na rozwój, serwis, zapas komponentów bo teraz sytuacja na rynku komponentów elektronicznych, że po pierwszej transy produkcyjnej już trzeba zacząć kolejną wersję produktu by nie obudzić się z ręką w nocniku gdy nagle producent poda, że ten element już jest obsolete...

    Jeśli cel biznesowy można osiągnąć łatwiej i taniej to czemu "bardziej robić dobrze" nabywcom jeśli już tego nie oczekują (dzięki nam samym)?

    Rocky Horror wrote:

    Sprzężenie zwrotne w Toppingu jest dosyć głębokie, głębsze niż w projekcie z tego tematu. Jednak dzięki dobrze zrobionej kompensacji częstotliwościowej, działanie wzmacniacza jest stabilne.

    Głębokie czyli ile? To jedno a drugie to nadal jeszcze pokutuje pogląd, że głębokie USZ to samo zło dla brzmienia, czyż nie?

    A teraz inna kwestia - odejdźmy od dogmatów - głębokie USZ jak zareaguje na złożoną sieć elementów reaktancyjnych i rezystorów jako obciążenie? Idziemy więc w stronę, że to nie gra z kolumnami A, ale kolumny B to już jakoś grają, a kolumny C to dopiero super. OK, głębokie USZ starannie zestrojone ma sens w aktywnej kolumnie bo będzie całość ze sobą zestrojona. Jednak nie ma czegoś takiego jak ustandaryzowana zwrotnica głośnikowa i ustandaryzowany zestaw głośnikowy.

    Rocky Horror wrote:

    A jak branża będzie potrzebować takich czy innych elementów, to producenci zaczną wytwarzać to co chodliwe. Przetrwają ci, którzy lubią zarabiać. A jak na zachodzie zabraknie folii, to znajdzie się w Chinach :-).

    Naiwne myślenie. Branża po prostu zmieni przyzwyczajenia klientów. Od lat wpływa się wysoce skutecznie na popyt modyfikując poprzez trendy modowe preferencje klientów. Wysokiej jakości audio to znikomy, by nie napisać wprost nieistotny fragment rynku, a na pewno nieistotny dla producentów komponentów elektronicznych. Masówka wmówi, co robi już od pewnego czasu, że pierdzący bas jest OK bo przecież parametry dla 1kHz są extra ale super i najważniejszym "ficzersem" sa ładowalne tapety. W przypadku poliestrowych kondensatorów to producenci komponentów zostali postawieni przed faktem dokonanym. Nie ma surowca - cienka folia PTFE. Z polipropylenem też nie jest różowo i nie piszę to w kontekście tylko kondensatorów foliowych. Niestety Chiny również nie zasypią dziury podażowej bo ichnie podróby Wimy także wystrzeliły w kosmos z cenami a i ofertowo kiepsko. Obecnie rynek bardziej przejmie się produkcją części dla dronów albo pamięci dla AI niż komponentami pożądanymi przez wymierającą garstkę fanów Hi-Fi.

    Rocky Horror wrote:

    Można się zastanawiać. Po premierze wzmacniacza Tact Millennium w 1998 roku, wszyscy myśleli że od teraz cała branża przerzuci się na cyfrowe przetwarzanie z PCM na PWM. Nie stało się tak.

    Przetwornik audio DAC to obecnie jednak sigma-delta czyż nie? A teraz ciekawszy aspekt bowiem jak popatrzymy na te DACi to w domenie cyfrowej możemy to przekształcić łatwo i precyzyjnie na dowolny schemat modulacji kluczy prądowych.

    Drugi aspekt to smród jaki się snuje za sprawą DSD. Gdzieś tam trafiłem na publikację naukową, w której matematycznie wykazano, że w tej metodzie zapisu/kodowania dźwięku jest pułapka polegającą na tym, że nie można wykorzystać całego zakresu dynamicznego bo bardzo szybko rosną zniekształcenia THD. Owszem ten efekt osłabiamy jak stosujemy wysokie nadpróbkowanie w syntezie PWM. W takim ES9038Q2M masz taktowanie rzędu 50MHz (49.1520MHz i 44.1582MHz). Zaś stosowane do wydawania muzyki DSD64 to 2.8224MHz, DSD128 to 5.6448MHz. W czym problem ano w bitrate. W scalaku to nie kłopot nawet jak to wytwarzamy z PCM ale jak mamy muzykę zapisać na nośniku jako pochodną PWM to już potrzebną jest gruba rura do przesyłu danych albo spory kontener na dane. Stosunkowo niski narzut jaki był dla DSD64 (SACD) a nawet dla DSD128 wraz z tą wadą. że nie można wykorzystać pełnego zakresu dynamicznego był zapewne przyczyną porażki. Jednak nie tylko koszt go pogrążył bowiem byli krytycy brzmienia DSD. Owszem wada formatu DSD wymuszała inny mastering nagrania i to on często dawał więcej korzyści względem powszechnego partactwa pod CD a już raczej pod brzęczyk w komórce lub głośniczek BT. Mimo wszystko problem jest w tym, że potrzeba więcej pamięci więcej pasma a dla większości płącących za towar korzyści brak. Moim zdaniem będzie dominować presja na klientów by mniej wymagali kwestii jakości, bo to przełoży się efektywniej na coraz wyższe zyski


    Rocky Horror wrote:

    Powstało kilka wzmacniaczy tego typu, które ciężko jest dzisiaj wypatrzeć nawet na rynku wtórnym. Tym czasem furorę robią moduły Hypex/Purifi, które są praktycznie którymś tam etapem rozwoju wzmacniacza "UcD" od Philipsa i które ignorują w opór technikę przetwarzania cyfrowego. Może trzeba poczekać kolejne 30 lat...

    Mimo wszystko za dużo jest tam marketingu. Twórca który odszedł od Philipsa by nie zostać zwolnionym zaczął już mówić językiem złotouchych. No bo trzeba jakoś kasę zarabiać. Miejsca też jakoś nie zagrzał na dłużej w kolejnych firmach. Trzymał się kurczowo tego samowzbudnego stopnia mocy w klasie D. Pominę to że Philips nie zainteresował się klasą D w odróżnieniu od Burr-Browna kupionego przez Texas Instruments. No ale czy Philips rozwinął coś w technologii DAC poza tym swoim produktem z lat 80-tych? Nawet BB/TI to chyba ma kłopot konkurencyjny z ESS czy AK. Pominę to, że przez zafascynowanie się inną technologią utopił ogrom swojego kapitału praktycznie doprowadzając siebie do skraju bankructwa.

    Wspomniałem, że mamy już GaN. W zasadzie to mnie dziwi, że jeszcze nie ma pójścia w wyższe takty kluczowania dla mniejszych mocy wyjściowych. Choć Texas Instrument popełnił taki TPA6304 mogący być kluczowanym 2100kHz.
    Obudowy tranzystorów GaN to jednaka niestety nie dla DIY.

    To, że jednak jest widoczny zastój poza tylko trendem likwidowania resztek analogu to jednak widać że biznes wybrał skuteczniejszą drogę czyli urabianie klientów by mniej wymagali. Jako argument podam soundbary. Nie dla mnie one ale młodzi kolumn już nie chcą, im pełnię szczęścia da mały soundbar.

    Rocky Horror wrote:

    Będzie niezła zmiana paradygmatu :-) .

    Nie wiem ile masz lat, ale czy nie chciałbyś mieć takiego słyszenia jakie ma kilkulatek? Jak masz jeszcze względnie mało wiosen na karku to pomyśl co Ciebie czeka jak będziesz w kategorii 60+. Wyobraź sobie wrażenie silnego niezniekształconego, dźwięku bez nadwyrężania uszu i przy mocy zasilania rzędu miliwatów. OK zbraknie potrząsania trzewiami basem ale i na to będzie sposób by oszukać nasz mózg.

    Dodano po 3 [minuty]:

    398216 Usunięty wrote:

    Nieprawda. Do Audiofila mi daleko, a w żadną pyskówkę nikogo wciągnąć nie miałem zamiaru, a jedynie chciałem wyjaśnić pewne kwestie.

    Strona wcześniej w tym wątku i jest pyskówka oraz praktycznie typowo audiofilskie argumenty, ba zostałeś jednak przez innych upomniany że podobnie jak w innych wątkach robisz to o co innych oskarżasz.

    Może inaczej, pokaż swoją analogiczną konstrukcję wraz pomiarami.
  • #71 21906641
    Rocky Horror
    Level 31  
    Posts: 1677
    Help: 97
    Rate: 334
    studisat wrote:
    A jak jest z charakterystyka fazową?
    Bo jak masz w sumie tzw półkę to niestety faza spada lub rośnie dalej. Sumarycznie jest większa jej odchyłka. Bo to, że kawałek dalej trend zmiany ch-ki fazowej ma się odwrócić to obniży maksimum / minimum.

    Nie sprawdzałem, ale w sumie to niczego nie zmienia, albowiem każdy filtr częstotliwościowy wprowadza przesunięcie fazy. W filtrach pasmowych, przyrost zmiany fazy jest przynajmniej ciągły, bez zawahań w jedną i drugą stronę.


    Quote:
    Baxandal to jedna tylko filtr o niskiej dobroci. Swoją droga na wuj jeszcze podnosić coś poniżej 10Hz i powyzej 30kHz jak rozsuniemy od siebie te pasma regulacji?

    Na tym polega zaleta filtra półkowego - nie zmienia zakresu pasma przenoszenia, jedynie poziom :-).


    Quote:
    Jeszcze jedno, strojenie np tego bass-reflexu oraz pomieszczenie moga dać wredny efekt końcowy. Moim zdaniem, podkreślam moim zdaniem to to że w tym cytowanym wzmacniaczu jest półka może być przyczyną problemu. softwareowy DSP pozwoliłby na zabawę.

    Tyle tylko że Cambridge z wykresu grał znakomicie. To Marantz z pikową regulacją barwy grał fatalnie, z wyłączoną regulacją już grał bardzo dobrze.


    Quote:
    Rocky Horror wrote:
    Sprzężenie zwrotne w Toppingu jest dosyć głębokie, głębsze niż w projekcie z tego tematu. Jednak dzięki dobrze zrobionej kompensacji częstotliwościowej, działanie wzmacniacza jest stabilne.

    Głębokie czyli ile?

    Pieron wie, wzmocnienie samego TPA dałoby sie ustalić, ale twórca tego zastępczego modułu sprzężenia zwrotnego nie wspomniał. Albo mi umknęło, może zapomniałem. Pewne jest natomiast, że Amir z forum ASR ustalił, iż cały wzmacniacz, taki jaki jest, ma zniekształcenia na poziomie 0,0005% i stosunek sygnału do szumu 120dB. Rezonans filtra wyjściowego skutecznie skompensowany, bez względu na obciążenie. Całą recenzję można poczytać tu:
    [url="Topping PA5 Review (Amplifier)"]https://www.audiosciencereview.com/forum/index.php?threads/topping-pa5-review-amplifier.28512/[/url]
    Dowodzi to, że dobrze wykonane sprzężenie zwrotne po filtrze potrafi dać znakomite rezultaty, a także, że jeśli projekt jest dobry, to nawet z podstawowej jakości elementów można zbudować bardzo dobry wzmacniacz.


    Quote:
    To jedno a drugie to nadal jeszcze pokutuje pogląd, że głębokie USZ to samo zło dla brzmienia, czyż nie?

    Ci którzy tak twierdzą, uważają również, że:
    - sprzężenie zwrotne psuje dźwięk, ale wysoka impedancja wyjściowa np. lampowego triodowego wzmacniacza bez USZ, skutkująca fluktuacjami pasma rzędu nawet kilku dB z powodu nierównej impedancji kolumn, albo rozjechaniem się częstotliwości filtrów zwrotnic, już dźwięku nie psuje
    - lampa do nadajników radiowych (805, 845, 211), lub zasilaczy stabilizowanych (300B, 6C33C) jest absolutnie lepsza w audio niż tranzystor Toshiby albo SanKena z graniczną częstotliwością 60MHz i stałą betą do 5A
    - płyta winylowa daje nam pełny analog (wystarczy poczytać, czym jest linia opóźniająca Ampex DDA-1, aby brutalnie obalić ten pogląd :twisted: )
    - dodawanie harmonicznych do istniejącego nagrania, czyni dźwięk bardziej naturalnym
    - kabel audio do sygnału analogowego powinien mieć określoną minimalną długość (przyczyny niejasne)
    - największe atuty wzmacniacza "Gainclone" leźą w minimaliźmie, w tym minimalnych kondensatorach w zasilaniu - a więc maksymalnych tętnieniach
    :spoko:


    Quote:
    A teraz inna kwestia - odejdźmy od dogmatów - głębokie USZ jak zareaguje na złożoną sieć elementów reaktancyjnych i rezystorów jako obciążenie? Idziemy w stronę że to nie gra z kolumnami A ale kolumny B to już grają, a kolumny C to dopiero super. OK, głębokie USZ starannie zestrojone ma sens w aktywnej kolumnie bo będzie całość ze sobą zestrojona. Jednak nie ma czegoś takiego jak ustandaryzowana zwrotnica głośnikowa i ustandaryzowany zestaw głośnikowy.

    No cóż, dobrze zaprojektowany wzmacniacz powinien sobie z tym radzić. Dlatego tak ważna jest nie tylko głębokość sprzężenia zwrotnego, ale i kompensacja, która uwzględni skrajne scenariusze. Pod tym względem sporą przewagę mają samowzbudne wzmacniacze klasy D ze sprzężeniem przed filtrem - można im ustawiać niemal dowolnie głębokie sprzężenia zwrotne bez obawy o wzbudzanie się czy rozjechanie parametrów. W końcu sama ich zasada działania polega na kontrolowanym wzbudzeniu się, a przy braku sprzężenia po filtrze, reaktancyjny charakter obciążenia ma niewielki wpływ na działanie oscylacji. Myślę, że ten fakt, w połączeniu z relatywnie wysoką częstotliwością przełączania, a więc wysoko ustawionym filtrem, był przyczyną fenomenu wzmacniaczy Tripath. Układy te, mimo przeciętnych na obecne czasy parametrów, wciąż można ocenić jako grające wyjątkowo dobrze.
    Badałem też moduły Banga&Olufsena i Hypexa - samowzbudne ze sprzężeniem przed filtrem i po - na okoliczność działania pod dziwnymi obciążeniami, jak np. kondensator 2uF podłączony bezpośrednio do wyjść. Zachowywały się zupełnie stabilnie. A zatem kompensacja. O ile jest dobrze zrobiona i o ile nie mamy jakichś naprawdę patologicznie dziwnych obciążeń, to można z dużą dozą pewności przyjąć, że układ będzie działał jak trzeba w statystycznie każdych warunkach.


    Quote:
    Naiwne myślenie. Branża po prostu zmieni przyzwyczajenia klientów. Od lat wpływa się wysoce skutecznie na popyt modyfikując poprzez trendy modowe preferencje klientów.

    To zobaczymy, jak im pójdzie przyzwyczajenie klientów zajmujących się produkcją przetwornic, falowników, UPSów i innego sprzętu impulsowego, gdzie potrzeba kondensatorów foliowych, aby te urządzenia w ogóle działały. I nie mam tu na myśli jakichś megaskalowych elektroenergetycznych rzeczy, a zwykły segment konsumencki. Pospolity zasilacz komputerowy potrzebuje kondensatora do przetwornicy rezonansowej, który trzeba z czegoś wykonać. Już widzę prawo zakazujące wytwarzania materiałów na kondensatory do filtrów EMI, wymaganych przez samo prawo :lol: . Na szczęście jednak tego segmentu problem nie dotyczy, ponieważ...
    Quote:
    Pierwsze wycofano poliestrowe bo brak plastiku a dokładniej to skutek gwałtownego "zwinięcia" się producentów folii PTFE
    "Global Polypropylene Market is projected to grow from USD 90478 million in 2025 to USD 224731 million by 2036"
    https://www.chemanalyst.com/industry-report/polypropylene-pp-market-640
    "Polytetrafluoroethylene (PTFE) film capacitors (...) PTFE film capacitors are available with rated voltages of 100 V to 630 V DC. They are used in military equipment, in aerospace, in geological probes, in burn-in circuits and in high-quality audio circuits."
    "PTFE film capacitors are used in applications that must withstand extremely high temperatures. such as in military equipment, in aerospace, in geological probes, or burn-in circuits."
    https://en.wikipedia.org/wiki/Film_capacitor
    Czyli luz, bez politetrafluoroetylenu najwyżej przestaniemy toczyć wojny i całkiem już znikną teflonowe patelnie :-). Na potrzeby latania i badań geologicznych użyjemy polipropylenu i poliestru, jak do tej pory.


    Quote:
    Wysokiej jakości audio to znikomy by nie napisać wprost nieistotny fragment rynku a na pewno nieistotny dla procentów komponentów elektronicznych.

    Nawet gdyby jakiś unijny komunista rzeczywiście zaczął stwarzać problemy z produkcją folii do kondensatorów, to i tak w aplikacjach audio nie ma ich znowu aż tak wiele w użyciu. Kondensatory nisko i średnionapięciowe rzędu kilkuset nF są potrzebne do filtrów w klasie D i to praktycznie tyle. Niejeden producent nadal w ścieżce sygnału daje ordynarne elektrolity i nikt się nie burzy. A jakby ktoś się burzył, to już w latach 70-tych i 80-tych nauczono się robić sprzęty bezkarnie przenoszące od 0Hz. Obserwuję, że niektórzy producenci w swojej bezczelności próbują do regulacji barwy dźwięku właśnie używać kondensatorów ceramicznych, ale ta też już coraz częściej jest robiona przez DSP, razem z regulacją głośności.


    Quote:
    Ale przetwornik DAC to obecnie jednak sigma-delta czyż nie? A teraz ciekawszy aspekty bowiem jak popatrzymy na te DACi to w domenie cyfrowej możemy to przekształcić łatwo i precyzyjnie na dowolny schemat modulacji kluczy prądowych.
    Drugi aspekt to smród jaki się snuje za sprawą DSD

    Nawet jeśli wciąż wyzwaniem jest przekonwertowanie DSD na PWM o parametrach zgodnych z oryginalnym strumieniem, to w granicach obecnej technologii przekształcenie sygnału PCM powinno być to już bez większego trudu osiągalne i tanie. Każdy streamer audio, który odtwarza DSD, ma możliwość puszczenia tego sygnału na zwykły SPDIF, który można by potem wzmocnić w takim wzmacniaczu klasy D z przetwarzaniem cyfrowym.
    Z resztą cały ten hype na DSD, czy 96/192kHz, to jedno wielkie oszustwo - powyżej 20kHz zwykle i tak w tych nagraniach znajdują się tylko artefakty lub nic. Wg portalu dr.loudness-war.info, zakres dynamiki najlepszych albumów nie przekracza 50dB. Chodzi wyłącznie o lepszy mastering, który równie dobrze mógłby trafić na płytę CD.
    Wygląda na to, że istnieje jeden fundamentalny problem dotyczący tego typu wzmacniaczy, który nie bardzo da się rozwiązać: kłopotliwe ujemne sprzężenie zwrotne. Wspomniany Tact Millennium nie posiadał sprzężenia, regulacja głośności odbywała się przez regulację napięcia zasilania. Proste i genialne, ale nieliniowości filtra wyjściowego, zmieniająca się rezystancja kanałów tranzystorów, czy zakłócenia z zasilania, wciąż pozostawały nieskompensowane. Ostatnie wzmacniacze Technicsa wykorzystują zdaje się przetwornik analogowo-cyfrowy który zbiera sygnał z wyjścia, ale to trochę zaprzeczenie idei, ponieważ wciąż na jakimś etapie zachodzi konwersja analogowo-cyfrowa. Chociaż podobno działają znakomicie. Z tranzystorami na azotku, swoją drogą.

    Moim zdaniem będzie presja na klientów by mniej wymagali kwestii jakości, bo to przełoży się efektywniej na coraz wyższe zyski


    Quote:
    To, że jednak jest widoczny zastój poza tylko trendem likwidowania resztek analogu to jednak widać że biznes wybrał skuteczniejszą drogę czyli urabianie klientów by mniej wymagali. Jako argument podam soundbary. Nie dla mnie one ale młodzi kolumn już nie chcą, im pełnię szczęścia da mały soundbar.



    Quote:
    Aby zakończyć dysputę o wyższości Wielkiej Nocy nad Bożym Narodzeniem to podsumuję tak, mi to odpowiada. No jest regulator, wyłączalny. Mogę mieć i te półki a'la zacytowany regulator mając DSP w odtwarzaczu.
    Na marginesie - podoba mi się też MSEB w playerach Hiby choć jest to tylko sprytnie zrobiony font-end dla parametrycznego wielokanałowego parametrycznego korektora - przynajmniej tak "wygląda" jednak ta w sumie ciekawa idea pozwala potencjalnie na dołączenie jeszcze innej modyfikacji bazującej np na psychoakustyce poprzez DSP.

    Znak naszych czasów. Udało nam się dożyć epoki, gdzie obrobka DSP stała się wystarczająco doskonała, aby to wszystko stało się możliwe. Ja już dawno odpuściłem sobie wszelkie analogowe regulacje barwy najpierw na rzecz zerowej ingerencji, a potem programowej obróbki przez program Equalizer APO. Tym sposobem można bajecznie łatwo ogarnąć kilka warstw korekcji: kompensację charakterystyki przenoszenia sprzętu, interakcję wzmacniacza z charakterystyką impedancji kolumn, korekcję niedoskonałości kolumn, korekcję pomieszczenia... Tym sposobem uzyskuje się dokładnie to, do czego dążą audiofile - neutralność dźwięku.


    Quote:
    Wyobraź sobie wrażenie silnego niezniekształconego, dźwięku bez nadwyrężania uszu i przy mocy zasilania rzędu miliwatów. OK zbraknie potrząsania trzewiami basem ale i na to będzie sposób by oszukać nasz mózg.

    Dla mnie ekstra :-). Ciekawe, co na to puryści, ilu ludzi będzie próbowało wciskać, że transmisja prosto do mózgu da gorsze parametry, niż słuchanie głośników w pokoju.
  • #72 21906651
    studisat
    Tube radio receivers specialist
    Posts: 1920
    Help: 164
    Rate: 321
    Rocky Horror wrote:

    Nie sprawdzałem, ale w sumie to niczego nie zmienia, albowiem każdy filtr częstotliwościowy wprowadza przesunięcie fazy. W filtrach pasmowych, przyrost zmiany fazy jest przynajmniej ciągły, bez zawahań w jedną i drugą stronę.

    Jak mówimy o filtrach w realnym analogowym świecie to tak, filtr musi zmieniać przesunięcie fazowe. W domenie cyfrowej możemy amplitudę uwolnić od fazy. To zaleta abstrakcyjnej matematyki.

    Filtr pasmowy w realnej analogowej postaci po obu stronach częstotliwości środkowej (rezonansowej?) musi mieć "falę" z przeciwstawnymi tendencjami zmiany przesunięcia fazowego w funkcji częstotliwości. Filtr półkowy czyli zwykły obiekt inercyjny pierwszego rzędu będzie mieć tę monotoniczną tendencją ciągnącą się dalej, i dalej albo jak kto woli głębiej i głębiej. Filtr rezonansowy musi odmienić trend zmian.

    Rocky Horror wrote:

    Na tym polega zaleta filtra półkowego - nie zmienia zakresu pasma przenoszenia, jedynie poziom :-).

    No i wpadasz we własne sidła nieświadomie. Podstawowa definicja pasma przenoszenie opiera się na poziomach.

    Pomijasz niestety, chyba nieświadomie, skutki tej zmiany poziomu. Jeżeli za regulatorem masz dalszy tor który tnie od dołu pasmo do 15Hz dla -3dB (już pomińmy jakie jest nachylenie tego spadku na oktawę, dekadę...) to jak podniesiesz wcześniej poziom dla dolnej części pasma o 6dB względem 1kHz to przecież zmniejszysz dolną częstotliwość graniczną.

    Rocky Horror wrote:

    Tyle tylko że Cambridge z wykresu grał znakomicie. To Marantz z pikową regulacją barwy grał fatalnie, z wyłączoną regulacją już grał bardzo dobrze.

    Ten, Cambridge działa zapewne znakomicie moim zdaniem dlatego, że miał dość szeroki zakres środka pasma nie tkniętego tymi dwoma regulowanymi filtrami.

    A Marantz, no właśnie sam regulator to nie wszystko. Jeśli stopień mocy jest mimo wszystko fatalny (nie wnikajmy z szczegóły) to efekt całościowy może być zły. Jeśli stopień mocy nie tłumi rezonansu zestawu głośnikowego to przecież to prosta droga do niekontrolowanego zachowania się kolumn.

    Wspominałeś też, że jeśli rezonansowym filtrem podniesiemy jakiś ton ale zagranie w inną nutę i już ciszej. OK, tyle że to często już masz w nagraniu bo realizator spartaczył. Aż mi się przypomina widowiskowo wręcz spartaczone nagranie w studiu (płyta z 2017 roku) gdzie nuty z jednej oktawy mają znacznie różniące się amplitudy. Co gorsze to podbiciem, już nieważne półkowym czy rezonansowym nawet o względnie dużej dobroci, to niestety zawsze uwypukla się to spartaczenie nagrania.

    No i jeszcze do tego całego bałaganu dochodzi to pomieszczenie które jest filtrem grzebieniowym.


    Rocky Horror wrote:

    Pieron wie, wzmocnienie samego TPA dałoby sie ustalić, ale twórca tego zastępczego modułu sprzężenia zwrotnego nie wspomniał.

    No i niestety prztyczek do tej publikacji bo ona już trąci niestety audiovoodoo.
    Duże, małe ale ile konkretnie. Tu jest problem. Bo słowo duże znaczy dla każdego co innego.

    Bo jest ważną, bardzo wążną taka zasada - nie kąsa się ręki, która karmi.

    Rocky Horror wrote:

    Albo mi umknęło, może zapomniałem. Pewne jest natomiast, że Amir z forum ASR ustalił, iż cały wzmacniacz, taki jaki jest, ma zniekształcenia na poziomie 0,0005% i stosunek sygnału do szumu 120dB.

    Czyli ma ,mniej wiecej takie same parametry jakie uzyskał TI na swojej płytce EVM dla powiedzmy TPA3245, gdzie sam layout tej PCB ma miejsce na elementy pętli PFF. Opublikowany dokument podaje takie parametry. Ale jest pewne ale to dla 1kHz i mocy 1W. Taktowanie tych "lepszych" TPA jest niskie 450 albo 600 kHz, wiec jak przejdziemy już do 4kHz to wyniki już nie będą takie cudowne. Niestety żadna pętla PFF tego nie poprawi bo nie zmienisz tego co w tej płytce krzemowej w scalaku. I tu takie TPA3116 czy po dwóch liftingach TPA3126 i TPA3156 mają przewagę. JA nie potrzebuję 200W na kanał. U mnie niespełna 2 * 2W wywoła awantury z sąsiadami i "uroczą" wizytę czy to straży miejskiej czy policji.

    Ta wartość jeszcze jedno mówi. W efekcie końcowym trudno zrobić głębszego USZ bowiem samo wzmocnienie tego TPA jest już niskie. Podniosę teraz zarzut, że nic rewelacyjnego nie dodali od siebie. Ba nawet nie pokusili się o to by może zejść o jeszcze 0.0001%. Liczbowo to ładnie wygląda w datasheecie ale niestety kasa się nie zgodzi w biznesie.

    Rocky Horror wrote:

    Rezonans filtra wyjściowego skutecznie skompensowany, bez względu na obciążenie.

    Czyli w efekcie niska dobroć filtru a to rodzi inne skutki uboczne, które moim zdaniem generują więcej szkód. Pominę jeszcze kwestię EMI bo może się okazać, że przeciętnie restrykcyjnych norm w tym zakresie ten wzmacniacz nie przejdzie.

    Zwróć uwagę jak łatwo w opisie, recenzji ukierunkowując bardzo wąsko na jeden parametr skrzętnie pomija się resztę. Jeszcze raz przypomnę o tym kąsaniu ręki która karmi. Prowadzenie forum to koszt. To tez ogrom czasu a z czegoś trzeba żyć, trzeba opłacić solidny hosting z dobrą przepustowością i sporym miejscem na dyskach. Nadmiar nachalnych reklam raczej nie pomaga.

    Rocky Horror wrote:

    Dowodzi to, że dobrze wykonane sprzężenie zwrotne po filtrze potrafi dać znakomite rezultaty, a także, że jeśli projekt jest dobry, to nawet z podstawowej jakości elementów można zbudować bardzo dobry wzmacniacz.

    Nie, nie dowodzi niczego tak po prawdzie. Daj jako obciążenie złożoną sieć reaktancji a wtedy zaczną się dziać cuda. To ważne bowiem nawet pojedynczy głośnik nie jest rezystorem. Wpadasz w pułapkę zastawioną przez autora recenzji, który musi jakąś tezę udowodnić ito taką co nie urazi sponsorów.

    Na studiach miałem taki przedmiot jak inżynieria systemów a tam wbijano nam do łba taką tezę, że przy złożonym zestawie równań z wieloma parametrami to poprzez tylko sam dobór zestawu punktów pomiarowych / eksperymentalnych to może udowodnić, wykazać dowolna zależność, dowolne prawa fizyki. Dobierając inne zestaw tych punktów pomiarowych można jednocześnie wykazać przeciwstawne zależności, prawa.

    Z całym szacunkiem dla tego cytowanego forum to jednak mam dystans do niego, bowiem ono musi się utrzymać więc muszą być przychody. Referujący zawsze może przekazać dokładnie to co chce usłyszeć drugi rozmówca. A jak to ma się kręcić to wierz mi taka umiejętność jest podstawą. Dlatego warto mieć chłodny dystans.


    Rocky Horror wrote:

    - sprzężenie zwrotne psuje dźwięk, ale wysoka impedancja wyjściowa np. lampowego triodowego wzmacniacza bez USZ, skutkująca fluktuacjami pasma rzędu nawet kilku dB z powodu nierównej impedancji kolumn, albo rozjechaniem się częstotliwości filtrów zwrotnic, już dźwięku nie psuje

    Bo to już charakter, szeroka scena albo przysuniecie bliżej wokalisty.... A brum dodaje tego naturalnego charakteru czyż nie?

    Rocky Horror wrote:

    - lampa do nadajników radiowych (805, 845, 211), lub zasilaczy stabilizowanych (300B, 6C33C) jest absolutnie lepsza w audio niż tranzystor Toshiby albo SanKena z graniczną częstotliwością 60MHz i stałą betą do 5A

    Ale jednocześnie cieszy producentów i dostawców energii elektrycznej.
    A jak już zasilacze to ja zasilam ten swój wzmacniacz tanim, prosty do bólu przemysłowym zasilaczem impulsowym 24V 100W. Miałem wcześniej taki na szynę DIN T35, firmy Delta, no mniej przenikało 50Hz, 100Hz do wyjścia ale obecnie niestety mieszkam w bloku z dekady Gierka gdzie nie ma PE a do tzw uziemienia jest te 8 pięter, wiec amatorski w sumie pomiar będzie mieć te piki 50, 100, 150, 200, 250 Hz itd. Tyle, że ja wiem o tym ograniczeniu i je ignoruję bo akurat chce co innego pomiarem zobaczyć. Zaś komentujący znaffcy zaczną zmasowany hejt...


    Rocky Horror wrote:

    - płyta winylowa daje nam pełny analog (wystarczy poczytać, czym jest linia opóźniająca Ampex DDA-1, aby brutalnie obalić ten pogląd :twisted: )

    A to że ograniczenia tego zapisu wymagają znacznej ingerencji w zapisywany dźwiek w zasadzie wymuszają znaczną masakrę to ciiiii bo to nie pasi w religijny dogmat. Ba, winyl wymagał taką a nie inną kolejność nagrań na płycie bo im bliżej środka płyty tym rozdzielczość zapisu gorsza a ziarno materiału płyty odciska mocno ślad zmiennie w zakresie częstotliwości.

    Rocky Horror wrote:

    - dodawanie harmonicznych do istniejącego nagrania, czyni dźwięk bardziej naturalnym

    Jakby dodawali tylko druga harmoniczną to jeszcze nie było aż tak źle, jednak niestety kasa sprawia to, że dodają też nieświadomie te nieparzyste i to sporo. I mamy niemile charczący bas już w samym nagraniu i by zbytnio nie drażnić to sie go "zdejmuje". A na koniec ta kompresja dynamiki to doda tych nieparzystych harmonicznych. Rzeczywiście naturalne brzmienie. Aaaaa, nie przecież to celowa wizja artysty według wyznawców wpływu fazy księżyca w zdjęcia skóry z węzą dla pozyskania oplotu kabla na walory brzmieniowe.

    Rocky Horror wrote:

    - kabel audio do sygnału analogowego powinien mieć określoną minimalną długość (przyczyny niejasne)

    No bo ograniczenie pasma mniejsze, mniejsze też dzwonienie. Bardzo to widoczne jak impedancja wejściowa jest wysoka albo wyjściowa rezystancja spora.

    Rocky Horror wrote:

    - największe atuty wzmacniacza "Gainclone" leźą w minimaliźmie, w tym minimalnych kondensatorach w zasilaniu - a więc maksymalnych tętnieniach

    A może tych oceniających brzmienie co wmawiają, że oni, ci guru to słyszą a ty krytykujący jesteś głuchy i niewyuczony słuchani to wysłać na badania audiometryczne. Wyniki mogłyby być ciekawe.

    Rocky Horror wrote:

    No cóż, dobrze zaprojektowany wzmacniacz powinien sobie z tym radzić. Dlatego tak ważna jest nie tylko głębokość sprzężenia zwrotnego, ale i kompensacja, która uwzględni skrajne scenariusze.

    Może przerwę ten wywód i podam prosty przykład jak długo op-ampy miały problem z pojemnościowym charakterem obciążenie jak wzmocnienie tego wyjściowego stopnia zduszono do 1?

    Kolejny rzut, ten cudowny słuchawkowy TPA6120, czyli wzmacniacz o sprzężeniu zwrotnym prądowym. Jak on toleruje nawet niewielki pojemności w obciążeniu nie mówiąc już o elementach USZ?

    Rocky Horror wrote:

    Badałem też moduły Banga&Olufsena i Hypexa - samowzbudne ze sprzężeniem przed filtrem i po ...

    Czuć fascynację tą topologią. Ale ten słynny UCD z logo Philipsa, od którego się zaczęło ma istotne wady. Pierwsza to nadal niska częstotliwość modulacji kluczy wyjściowych. Druga już jest gorsza bo ta topologia ma problem jak na wejściu stopnia mocy jest cisza. Potem w Hypex, Purifi to cała para poszła niestety z musu w walkę z tym problemem bo niestety liczba uszkadzanych modułów psuła model biznesowy. Ale OK, jedno jest w nich dobre, to nie tania masówka ze marketu nie dla idiotów.

    Rocky Horror wrote:

    - na okoliczność działania pod dziwnymi obciążeniami, jak np. kondensator 2uF podłączony bezpośrednio do wyjść. Zachowywały się zupełnie stabilnie.

    Co już opanowano w sumie te pół wieku temu w op-ampach po tym jak na rynek wypuszczono LF355/356/357. Jednak wzmacniacze mocy audio to nadal jednak mają to wymagane minimalne wzmocnienie bo jak przytniesz je to niestety mamy problem.

    Rocky Horror wrote:

    To zobaczymy, jak im pójdzie przyzwyczajenie klientów zajmujących się produkcją przetwornic, falowników, UPSów i innego sprzętu impulsowego, gdzie potrzeba kondensatorów foliowych, aby te urządzenia w ogóle działały.

    Ale tam nie potrzeba ultracienkiego ustrojstwa, nie potrzeba mody na modowy design, który zazwyczaj jest niepraktyczny a wręcz utrudnia i to znacznie korzystanie. Małego, lekkiego, czyż nie? Wiec gruba folia i spory rozmiarów kondensator jest OK. No niby są produkowane takie ale poszukaj je w sprzedaży dla małej firmy nie mówiąc hobbysty. Zaskoczony nagłym brakiem MKS2 dwa lata temu udało mi się jeszcze zrobić niewielki zapasik Wimy MKS2 - 3.3uF z rastrem 5 a później już niestety 7.5 mm. Zakupiłem ile się 1uF, 470nF oraz polipropylenowe 220nF z rastrem 5mm do filtrów w TPA i Zobla. Dobrze zrobiłem bo dwa miech później i zonk, "ni ma i nie będzie".

    Jak zamówisz kilkaset tysięcy sztuk i jeszcze jak możesz poczekać ze 30 - 50 a może i 100 tygodni to tak może będą wyprodukowane.


    Rocky Horror wrote:

    Pospolity zasilacz komputerowy potrzebuje kondensatora do przetwornicy rezonansowej, który trzeba z czegoś wykonać.

    Nie, będzie wymuszoną inna topologia tej przetwornicy. Bo to, że przez tyle lat powielano toporną i archaiczną konstrukcję to nie jest dobry argument. Te zasilacze do pecetów to naprawdę był i nadal jest toporny chłam.

    Rocky Horror wrote:

    Już widzę prawo zakazujące wytwarzania materiałów na kondensatory do filtrów EMI, wymaganych przez samo prawo :lol: .
    Tu zadziałają MLCC z X5R albo i z gorszym dielektrykiem. Tną one wysokie częstotliwości wiec napięcie AC na obu końcach kondensatora jest prawie równe 0V. Zniekształcenia w tym także intermodulacyjne jako skutek nieliniowości dielektryka wnoszone tak w zakresie 60 - 200kHz są ostentacyjnie ignorowane. Ten trend loudness war jeszcze dodatkowo pomaga.

    Rocky Horror wrote:

    Na szczęście jednak tego segmentu problem nie dotyczy, ponieważ...
    (....)

    Wikipedia to mimo wszystko nie najbardziej wiarygodne i rzetelne źródło (i pamiętaj o ogromnej często latencji w jej publikacjach). Zaś realnym "sprawdzam" jest jednak wejście na stronę dystrybutorów Farnell, Digikey, czy Mouser (TME pomijam, leżącego się nie bije) próba kupna kilkunastu sztuk.

    W 2022 roku już było kiepskawo z dostępnością ale przyszedł marzec - kwiecień 2024 i bum, jakbyś dostał obuchem w facjatę, nie z liścia ale takim solidnym obuchem.

    Rocky Horror wrote:

    Nawet gdyby jakiś unijny komunista rzeczywiście zaczął stwarzać problemy z produkcją folii do kondensatorów, to i tak w aplikacjach audio nie ma ich znowu aż tak wiele w użyciu.

    No bo kasa się musi zgodzić wiec damy 220nF Y5V czyż nie? A co tam, klienti tak kupi bo nie ma wyboru, proste do bólu.

    Rocky Horror wrote:

    Niejeden producent nadal w ścieżce sygnału daje ordynarne elektrolity i nikt się nie burzy.

    Nikt masowo nie burzy się bo odwrócono uwagę konsumentów od tego co istotne. Złote lata Hi-Fi już nie wrócą, były i minęły bezpowrotnie. A to że ten elektrolit jest niestabilny ma wysoką absorpcję dielektryczną, ma nieliniowość to musimy przemilczeć.

    Rocky Horror wrote:

    Wspomniany Tact Millennium nie posiadał sprzężenia, regulacja głośności odbywała się przez regulację napięcia zasilania.

    Już nie sprzężenie ale brak filtrów rekonstrukcyjnych. Wspomniałem - weźmy GaN i idźmy w 10MHz. Ferrite bead wystarczy do redukcji EMI i wytłumienie nośnej kluczowania.

    Rocky Horror wrote:

    Proste i genialne, ale nieliniowości filtra wyjściowego, zmieniająca się rezystancja kanałów tranzystorów, czy zakłócenia z zasilania, wciąż pozostawały nieskompensowane.
    Nieliniowości w cewkach to niestety nieliniowości rdzeni. Ferromagnetyki jak i ferrodielektryki czy ferridielektryki są pozornie cudowne ale....

    W klasie D to nieliniowości tej rezystancji kanału nie są istotne (pracują dwustanowo) ale istotne są jednakowe czasy załączenia i wyłączenia już tak i to bardzo.

    Rocky Horror wrote:

    Znak naszych czasów. Udało nam się dożyć epoki, gdzie obrobka DSP stała się wystarczająco doskonała, aby to wszystko stało się możliwe. Ja już dawno odpuściłem sobie wszelkie analogowe regulacje barwy najpierw na rzecz zerowej ingerencji, a potem programowej obróbki przez program Equalizer APO.

    Ale ten przedmiotowy, mój regulator to tylko opcja, dodatek i w sumie zabawa dla samej zabawy. Mogę go pominąc i użyć programowego DSP. Mogę a nie muszę. Co ważne a co umyka w niepotrzebny zacietrzewieniu mogę coś skorygować tym przebrzydłym analogiem jak źródło dźwięku tego nie ma (np. telewizor).


    Rocky Horror wrote:

    Tym sposobem uzyskuje się dokładnie to, do czego dążą audiofile - neutralność dźwięku.

    Co, o zgrozo, jednocześnie negują swoją religią :>.

    Rocky Horror wrote:

    Dla mnie ekstra :-). Ciekawe, co na to puryści, ilu ludzi będzie próbowało wciskać, że transmisja prosto do mózgu da gorsze parametry, niż słuchanie głośników w pokoju.

    I jakie to cudowne geszefty można będzie wtedy popełnić.


    Skończmy te off-topy choć owszem ciekawe pod pewnym względem ale jednak to nie miejsca dla nich. Przyjdą może w piątek te dwa brakujące przełączniki, opracuje artykulik, opublikuję go. Nie, nie będę szukał laboratorium i zlecał solidnych pudeł ekranujących przed polem elektrycznym jak i magnetycznym. Nie o to w tym chodzi. Regulator barwy dźwięku działa tak jak zaprojektowałem, balans pomimo że już potencjometrów M+N nie ma (sorry ale takie końcówkami oczkowymi do montażu na panel mnie nie interesują, plątanina luźnych kabli to zło somo w sobie) działa choć mogę się przyczepić że jest za duża zmiana przesunięcia środka stereo w pobliżu środkowego położenia potencjometru regulacji balansu. . Przetwornice działają jak chciałem. Mogę tylko sprawdzić poziom H2 i H3. To wystarczy. Gonić za maksymalizacją SNR nie będę, szum śrutowy emisji katod zrobi swoje. Tak samo inne cyferki. To ma tylko grać i dawać radość swoim istnieniem.
  • #73 21906954
    Rocky Horror
    Level 31  
    Posts: 1677
    Help: 97
    Rate: 334
    studisat wrote:
    Ten, Cambridge działa zapewne znakomicie moim zdaniem dlatego, że miał dość szeroki zakres środka pasma nie tkniętego tymi dwoma regulowanymi filtrami.

    A więc da się :-). Przykład dobrze zrobionej barwy dźwięku, która reguluje niskie i wysokie w sposób przyjemny dla ucha, a jednocześnie nie psując środka.


    Quote:
    A Marantz, no właśnie sam regulator to nie wszystko. Jeśli stopień mocy jest mimo wszystko fatalny (nie wnikajmy z szczegóły) to efekt całościowy może być zły. Jeśli stopień mocy nie tłumi rezonansu zestawu głośnikowego to przecież to prosta droga do niekontrolowanego zachowania się kolumn.

    Tylko że wtedy byłoby tak niezależnie od użycia barwy dźwięku. Tym czasem bez barwy dźwięk był zupełnie w porządku, znakomity nawet bym powiedział. Ciekawostka, ten Marantz, jako jeden z obecnie produkowanych modeli, ma stopień mocy zbudowany właśnie na modułach Hypex NC500. Miałem więc okazję ocenić sobie troszkę ich zachowanie i muszę przyznać, że naprawdę wstydu nie robią. Widać podejmowane już od czasów UcD wysiłki Hypexa w kierunku osiągnięcia pasma stabilnego jak skała, bez względu na obciążenie - charakterystyka jest identyczna, nieważne czy na wyjście jest cokolwiek dołączone, czy nie. Jest to odzwierciedlenie bardzo wysokiego współczynnika tłumienia tych wzmacniaczy. Niskie szumy, zniekształcenia rzędu kilku tysięcznych procenta, czy znikome produkty intermodulacji też robią wrażenie.
    Co się dzieje wewnątrz pętli sprzężenia aby osiągnąć na wyjściu te znakomite parametry, szczerze mówiąc nie ma to dla mnie większego znaczenia. Fajnie gdyby tam też było czysto, ale jeśli nie jest, akceptuję to.
    Po to wymyślono sprzężenie zwrotne - żeby to co wcześniej wychodziło ze wzmacniaczy, teraz zostało wewnątrz :-) .


    Quote:
    Wspominałeś też, że jeśli rezonansowym filtrem podniesiemy jakiś ton ale zagranie w inną nutę i już ciszej. OK, tyle że to często już masz w nagraniu bo realizator spartaczył. Aż mi się przypomina widowiskowo wręcz spartaczone nagranie w studiu (płyta z 2017 roku) gdzie nuty z jednej oktawy mają znacznie różniące się amplitudy. Co gorsze to podbiciem, już nieważne półkowym czy rezonansowym nawet o względnie dużej dobroci, to niestety zawsze uwypukla się to spartaczenie nagrania.

    No cóż, na to już nie mamy większego wpływu. Możemy jedynie dążyć do tego, żeby sprzętem do słuchania nie pogarszać sytuacji jeszcze bardziej. No może jeszcze moglibyśmy powszechnie bojkotować w opór wydania, które są kiepskie technicznie. Bywały już inicjatywy, gdzie wytwórnia uginała się pod presją klientów (tak, Metallica, to o was mówię, bando tandeciarzy), ale to nadal zbyt mało :-|.


    Quote:
    Rocky Horror wrote:
    Albo mi umknęło, może zapomniałem. Pewne jest natomiast, że Amir z forum ASR ustalił, iż cały wzmacniacz, taki jaki jest, ma zniekształcenia na poziomie 0,0005% i stosunek sygnału do szumu 120dB.

    Czyli ma ,mniej wiecej takie same parametry jakie uzyskał TI na swojej płytce EVM dla powiedzmy TPA3245, gdzie sam layout tej PCB ma miejsce na elementy pętli PFF. Opublikowany dokument podaje takie parametry.

    No nie wiem. Z tego co ja widzę, o ile czytam właściwą notę (SLAA788A–September 2017–Revised March 2018), to zniekształcenia Toppinga są o rząd wielkości mniejsze niż TI. Tłumienie rezonansu też o wiele lepsze. Topologia pętli ujemnego sprzężenia jest dokładnie ta sama, jednak wartości elementów podobierane inaczej, z lepszym końcowym efektem.
    Kto wie, może kiedyś poeksperymentuję z tym, spróbuję to rozwiązanie Toppinga odtworzyć. Dokumentacja obwodów sprzężenia zwrotnego jest dostępna, cała reszta to banał.


    Quote:
    Zwróć uwagę jak łatwo w opisie, recenzji ukierunkowując bardzo wąsko na jeden parametr skrzętnie pomija się resztę. Jeszcze raz przypomnę o tym kąsaniu ręki która karmi. Prowadzenie forum to koszt. To tez ogrom czasu a z czegoś trzeba żyć, trzeba opłacić solidny hosting z dobrą przepustowością i sporym miejscem na dyskach. Nadmiar nachalnych reklam raczej nie pomaga.
    (...)
    Wpadasz w pułapkę zastawioną przez autora recenzji, który musi jakąś tezę udowodnić ito taką co nie urazi sponsorów.

    Trudno powiedzieć, czy pomiar Toppinga przez Amira jest artykułem sponsorowanym. Wzmacniacz został dostarczony przez samego producenta, jednak Amir wspomina o koszcie zakupu, więc chyba go po prostu kupił. Nie sądzę też, żeby facet o takiej renomie musiał się oglądać na to, czy kogoś niekorzystnie zrecenzuje. No bo co mu producenci zrobią? Odmówią sprzedaży sprzętu :lol: ? Całkiem sporo rzeczy na testy przysyłają mu sami forumowicze.
    Zestaw pomiarów Toppinga jest dość obszerny, mamy wszystko co potrzebne do w miarę wiarygodnej oceny tego urządzenia. Pasmo przenoszenia, zniekształcenia wobec pasma, wobec mocy, multitone, spektrum powyżej pasma akustycznego, porównania z innymi urządzeniami... Pomiar intermodulacji by się może jeszcze przydał, ale nie sądzę żeby miało być jakoś dramatycznie źle. Na podstawie tej recenzji można uznać, że realizacja ujemnego sprzężenia zwrotnego po filtrze przez firmę Topping, jest udana i warta pochylenia się nad nią.
    To jest najpiękniejsze w pomiarach. Maszyny nie kłamią. Ludzie kłamią.


    Quote:
    Rocky Horror wrote:

    Badałem też moduły Banga&Olufsena i Hypexa - samowzbudne ze sprzężeniem przed filtrem i po ...
    Czuć fascynację tą topologią.

    Czy ja wiem... Nie bardzo. Szczerze mówiąc nie jestem do końca zwolennikiem zmiennej częstotliwości modulacji, a już tym bardziej, gdy ta częstotliwość spada poniżej 200-250kHz. Tripath trochę obszedł problem, windując jałową częstotliwość przełączania do dosyć wysokiego poziomu, a także przez swój autorski układ "DPP", który w szczytach wysterowania wzmacniacza wrzuca dodatkowe impulsy przełączania.
    Podoba mi się za to rozwiązanie użyte w historycznym wzmacniaczu Sony TA-N88. Stała częstotliwość przełączania 500kHz pozwala spokojnie ogarnąć akustyczne pasmo przenoszenia (choć akurat przegięli z filtrem rekonstrukcyjnym, który to jest szóstego rzędu - rozbieganie się pasma przy najmniejszym odejściu od 8Ω jest dramatyczne :crazyeyes: ), przed komparatorem jest zaś integrator, który umożliwił użycie zegara z sygnałem prostokątnym, a nie trójkątnym, łatwiej wygenerować dobry prostokąt niż dobry trójkąt. Bardzo fajny wzmacniacz. Mógłby być o wiele lepszy, gdyby tylko płytka drukowana nie była jak sztuka Jacksona Pollocka. Jest też kilka błędów projektowych, które poskutkowały wysoką awaryjnością tych wzmacniaczy. Mimo to, parametry są dość porównywalne ze wzmacniaczami klasy D z wczesnych lat dwutysięcznych. Współcześnie wykonany, mógłby być całkiem niezłym sprzętem.
    Ciekawostka - integrator ma wejścia na FETach i jedyny kondensator w ścieżce sygnału oprócz filtra wyjściowego, to elektrolit 220u między integratorem a generatorem.


    Quote:
    Rocky Horror wrote:

    Pospolity zasilacz komputerowy potrzebuje kondensatora do przetwornicy rezonansowej, który trzeba z czegoś wykonać.
    Nie, będzie wymuszoną inna topologia tej przetwornicy. Bo to, że przez tyle lat powielano toporną i archaiczną konstrukcję to nie jest dobry argument. Te zasilacze do pecetów to naprawdę był i nadal jest toporny chłam.

    Tylko pytanie - jaka inna? Ilość możliwych opcji jest ograniczona. Przed rezonansowymi zasilaczami powszechne były rozwiązania typu PWM, z których w znacznym stopniu zrezygnowano gdy tylko dopracowano układy rezonansowe. Mają swoje wady, ale też i niepodważalne zalety. Koło też jest archaiczne, a sprawdza się do dzisiaj, od tysięcy lat nie wymyślono niczego lepszego :-). Problem w tym, że nie da się zrobić układu rezonansowego bez kondensatora. Tym bardziej że tam stałość parametrów kondensatora względem napięcia jest krytyczna, więc ceramiczne kondensatory nie bardzo się nadają.

    Jest tych typów kondensatorów mniej niż kiedyś, to fakt. Ale nie sądzę, aby miało dojść do sytuacji, gdzie nastanie jakiś poważny kryzys dostępności kondensatorów foliowych na świecie. Nawet jak komuniści będą majstrować przy zakazie produkcji polipropylenu i poliestru, to pewnie ktoś wykombinuje jakiś ekologiczny szajs, który nada się do kondensatorów.


    Quote:
    Rocky Horror wrote:

    Proste i genialne, ale nieliniowości filtra wyjściowego, zmieniająca się rezystancja kanałów tranzystorów, czy zakłócenia z zasilania, wciąż pozostawały nieskompensowane.
    Nieliniowości w cewkach to niestety nieliniowości rdzeni. Ferromagnetyki jak i ferrodielektryki czy ferridielektryki są pozornie cudowne ale....

    W klasie D to nieliniowości tej rezystancji kanału nie są istotne (pracują dwustanowo) ale istotne są jednakowe czasy załączenia i wyłączenia już tak i to bardzo.

    Muszę trochę poprawić swoją wypowiedź, albowiem przypomniało mi się, że Tact Millennium miał cewki powietrzne. Nawijane taśmą chyba nawet. Czyli odpada problem nieliniowości rdzenia. Z rezystancją kanału jest ten problem, że zwiększa się razem z temperaturą - nawet półtorakrotnie w zakresie 25-60°C. Nie jest ta rezystancja też taka całkowicie stała względem prądu. W układzie ze sprzężeniem to żaden problem, ale bez, już może być zauważalne w parametrach. Zgodność czasów załączania i wyłączania jest tu natomiast w istocie krytyczna. Tranzystory na azotku, gdzie rezystancja kanału jest tak niska, że prawie pomijalna, zaś szybkość pracy zostawia krzemowe tranzystory daleko w tyle, mogłyby uratować sytuację.


    Quote:
    Ale ten przedmiotowy, mój regulator to tylko opcja, dodatek i w sumie zabawa dla samej zabawy. Mogę go pominąc i użyć programowego DSP. Mogę a nie muszę. Co ważne a co umyka w niepotrzebny zacietrzewieniu mogę coś skorygować tym przebrzydłym analogiem jak źródło dźwięku tego nie ma (np. telewizor).
    Dlatego mam większe zdziwienie w stosunku do samego Revoxa, który wypuścił takie rozwiązanie na rynek i sprzedawał w tysiącach sztuk. O ile ktoś sam dla siebie tak robi dla eksperymentu, to luz. To co zrobił Revox, Marantz, czy kilku innych producentów wdrażających wadliwe koncepcje, to psucie rynku. Należy takie babole wyciągać i opisywać, dlaczego są złe.
    Ostatecznie...
    Quote:
    Skończmy te off-topy choć owszem ciekawe pod pewnym względem ale jednak to nie miejsca dla nich.

    ...podoba mi się TPA ze sprzężeniem po filtrze i w sumie tak przy okazji zagadałem o regulacji barwy :-).
  • #74 21907136
    studisat
    Tube radio receivers specialist
    Posts: 1920
    Help: 164
    Rate: 321
    Rocky Horror wrote:

    Tylko że wtedy byłoby tak niezależnie od użycia barwy dźwięku. Tym czasem bez barwy dźwięk był zupełnie w porządku, znakomity nawet bym powiedział.

    Subiektywna ocena będzie złożeniem wielu czynników. Pomijam już to, że dla tego samego odtwarzacza, tych samych słuchawek tych samych odtwarzanych plików jednego dnia brzmienie jest OK, soczyste, silne a innego wydaje się jakieś z niedostatkami. Stan naszego organizmu, wypoczęcie, stresy, nawet pogoda, inne życiowe kłopoty itd potrafią nieźle zmienić nasza percepcję.
    Ponadto nasze upodobania cod gatunku, instrumentarium oraz co najważniejsze nasze przyzwyczajenia są nasilniejszymi kryteriami oceny. Tobie się coś podoba w brzmieniu a może być u innego niezauważalne a nawet nieakceptowalne. No i na odwyrtkę oczywiście (qźwa a czyje oczy mają wisieć ;) ).

    De gustibus non disputandum est.

    Lub bardziej dosadnie, jeden lubi blondynki, drugi brunetki a trzeci córkę sąsiada.

    Wracając jeszcze do tego, że reszta może coś popsuć gdy coś zmodyfikujemy w brzmieniu. Czasem jest tak że powyżej pewnego progu pozornie małą zmiana nagle strasznie masakruje rezultat. Ten rezultat to złożenie wielu czynników. A jak jeszcze jesteśmy do czegoś od x lat uprzedzeni to już mamy "niezawodny" gotowiec na przewidywalny rezultat, bo nasz mózg płata zawsze nam figla.

    Pozornie półka niby jest teoretycznie dla basu lepsza, ale jak napisałem na wuj jeszcze wciskać coś co jest daleko poza możliwościami przetwornika? Po co ma stopień mocy wraz zasilaczem siłować się na dodatek z obciążeniem, które już będzie odmienne od tego jak się zachowuje oktawę, dwie wyżej? A i jeszcze to paskudne pomieszczenie i długość fali. To ostatnie może dać subiektywną poprawę ale też może zmasakrować brzmienie.

    Dodam od siebie, że mając sotfware'owy DSP albo software'owy wielotorowy parametryczny korektor to dodawałem do tego "revoxa" półki dla 15Hz i dla 20Hz. Na moich tanich Koss Porta Pro było też OK, ale może bez extra rewolucji. W sumie to efekt i tak był silnie zależny od odtwarzanego albumu. Jednak przeniesienie tego na analogowy układ to moim zdaniem strzelanie bombą atomową do komara. Wincyj elementów, dłuższe ścieżki (czyli dłuższe anteny i więcej ich), wincyj opampów, winył gałeczek a rezultat moim zdaniem nie usprawiedliwiłby takiej rozbudowy układu. Chciałem kiedyś tego "revoxa" popełnić to dodałem go do opracowanej konstrukcji w sumie z ciekawości ale owszem z kompromisami.

    Rocky Horror wrote:

    Ciekawostka, ten Marantz, jako jeden z obecnie produkowanych modeli, ma stopień mocy zbudowany właśnie na modułach Hypex NC500. Miałem więc okazję ocenić sobie troszkę ich zachowanie i muszę przyznać, że naprawdę wstydu nie robią.

    Bo tak po prawdzie przy obecnie dostępnych elementach aktywnych, wielu komponentach, przy poprawnej inżynierii to już od dłuższego czasu w zasadzie już jest tylko gonitwa tylko za liczbami bo i tak tego nie usłyszymy a przetworniki oraz ich otoczenie zniekształcą i tak ten "wycyckany" dźwięk

    Rocky Horror wrote:

    Widać podejmowane już od czasów UcD wysiłki Hypexa w kierunku osiągnięcia pasma stabilnego jak skała, bez względu na obciążenie - charakterystyka jest identyczna, nieważne czy na wyjście jest cokolwiek dołączone, czy nie.

    Wrócę wkrótce do tego bo to istotna uwaga.

    Rocky Horror wrote:

    No cóż, na to już nie mamy większego wpływu.
    (...)
    Bywały już inicjatywy, gdzie wytwórnia uginała się pod presją klientów (tak, Metallica, to o was mówię, bando tandeciarzy), ale to nadal zbyt mało :-|.

    A jednak był skuteczny protest. Grupa Rush. Realizatorzy spartolili jeden album tak, że zmarnowano rok i nagrano go ponownie. Tak, nagrano ponownie bo spartaczono brzmienie już na samym początku (czyli na etapie nagrywania) a nie gdzieś na końcowym etapie masteringu. Nie było z czego uzyskać czy odzyskać coś sensownego. Presja zadziałała bo uderzyła w wytwórnię tam gdzie boli ją najbardziej, czyli w przychody. Sprawdza się to powiedzonko, że moneta czyni cuda.


    Rocky Horror wrote:
    Z tego co ja widzę, o ile czytam właściwą notę (SLAA788A–September 2017–Revised March 2018), to zniekształcenia Toppinga są o rząd wielkości mniejsze niż TI.
    OK, mea culpa o dekadę się pomyliłem jednak ta liczba nie jest tak ważna. Zresztą w poprzedniku tego wzmacniacza to wyszła mi większa redukcja nią to co podaje datasheet i to co sugeruje teoria. Bo ale cyferki w datashee'cie to wyniki pomiaru produkowanej płytki EVM a co do nie to jest tam kompromis kosztowy. Bo jednak układ testowy który miał dać te wykresiki i cyferki w datashee'cie mógłby być lepszy, BOM mogło by mieć lepsze jakościowo pozycje.

    Rocky Horror wrote:

    Tłumienie rezonansu też o wiele lepsze. Topologia pętli ujemnego sprzężenia jest dokładnie ta sama, jednak wartości elementów podobierane inaczej, z lepszym końcowym efektem.
    Stłumienie tego rezonansu czy osłabienie dobroci filtru to wcześniej odznaczający się wpływ w osi częstotliwości. Bo jest ciasno pomiędzy 20kHz a częstotliwością kluczowania jeszcze trzeba mieć jakieś tłumienie nośnej kluczowania. Moim zdaniem lepiej ostrzejszy filtr, bez rozbudowy w wyższe rzędy by spadek amplitudy i wpływ na fazę był mniejszy. Nawet za cenę dzwonienia, które w sumie jest za bardzo stygmatyzowane. OK, Ty możesz mieć inne podejście. Na tym polega swoboda i wolność nie tylko w obszarze inżynierii.

    Rocky Horror wrote:

    Kto wie, może kiedyś poeksperymentuję z tym, spróbuję to rozwiązanie Toppinga odtworzyć. Dokumentacja obwodów sprzężenia zwrotnego jest dostępna, cała reszta to banał.

    I tu przywoła to co skomentowałem wcześniej Reakcja na różne obciążenie. Sam wyślipiłem w symulacjach jak się wykresy Bodego mocno zmieniają gdy zamiast rezystora będzie głośnik czyli dwójnik RL. Bo wielkość redukcji THD to banał, to pochodna głębokości tej dodatkowej pętli USZ. Ważniejsze jest to jak nią kształtować ch-kę amplitudową i fazową by uzyskać najmniejsze zepsucie przez złożoną sieć rezystancji i reaktancji jako obciążenie wzmacniacza.
    Co gorsze to że te scalaki mają już niewielkie wzmocnienie to problem ale też problemem jest to, że mają też skończone pasmo przenoszenia celowo zawężone. Robiąc stopień mocy "od zera" unikamy poprawianie czegoś co już narzucił producent układu. Jest teoretycznie łatwiej ale to wymaga też wielu weryfikacji - czyli znowu wszystko opiera się o kasiorę.

    Najłatwiej jest jako robimy boxa, aktywny zestaw głośnikowy. Bo możemy go praktycznie niemalże idealnie zoptymalizować. Ale jak niewiadoma jest co to użytkownik wzmacniacz podepnie do jego zacisków wyjściowy to już nie jest łatwo.

    Napisałeś ciut wyżej że Toppingowi obojętne co się podepnie. Byłbym ostrożniejszy z takim ferowaniem oceny, bowiem często to jest brutalnie zweryfikowane przez jakiegoś ktosia co wyciągnie jakieś dziwaczne kolumny i podepnie. To najbardziej się uwidacznia gdy projektanci założą np 5000 wrednych sytuacji a i tak się produkt wyłoży na jednym przypadku, tym pominiętym. Historie wypadków, katastrof to pokazują.

    Rocky Horror wrote:

    Trudno powiedzieć, czy pomiar Toppinga przez Amira jest artykułem sponsorowanym.

    Nawet nie to jest problemem a nawet i tego bym nie potępiał bo stronę/forum trzeba utrzymać, z czegoś trzeba żyć itd.
    Jest też coś wredniejszego, My ludzie mamy przypadłość fiksowania się na czymś. Nie zauważamy tego, bagatelizujemy wypieramy się nawet tego ale jednak to jest.

    Rocky Horror wrote:

    To jest najpiękniejsze w pomiarach. Maszyny nie kłamią. Ludzie kłamią.

    Pomiary jak pomiary ale najcudowniejszy cyferki czasem nie dają efektu "łał" a dają ten zachwyt te gorsze cyferki. Nie pierwszy i nie ostatni raz ta idealna sterylność okazuje się przekleństwem.

    Zresztą ja ten stopień mocy psuję lampą, szumiąca szumem śrutowym emisji katody a to przecież tak psuje cyferki THD+N. Ten stopień wstępy nie jest taki liniowy więc na dokładkę cyferki IMD też popsułem.

    Tylko, że ma to dać mi radość a nie wynik liczbowy do oprawienia w ramkę i powieszenia nad biurkiem. Dorastałem gdy lampy były jeszcze wszędzie wokół. Do tych szczenięcych lat chcę wracać. Jednak wiem, że trafo głośnikowe wiele psuje. Zaś ten ciężki zasilacz, klasyczny też warczy brzęczy, brumi. Zasilacz impulsowego nie boję się. Zamiast trafa głośnikowego które pierdzi na basie potrzebuję wydolnego konwertera napięcie - prąd. Opcja pozbycie się tego żelastwa (dobry blach na rdzenie już kilku dekad się nie wytwarza) był klasyczny stopień liniowy mocy audio, ale pewnego dnia znajomy mi dał płyteczkę chińską na TPA3118, no kiepski layout PCB, kiepskie komponenty ale to już wystarczająco dobrze zagrało a ze swego doświadczenie wiem że może zagrać lepiej. Skusiła mnie ta płyteczka by taki TPA3116 pożenić z lampą.

    Rocky Horror wrote:
    (choć akurat przegięli z filtrem rekonstrukcyjnym, który to jest szóstego rzędu - rozbieganie się pasma przy najmniejszym odejściu od 8Ω jest dramatyczne :crazyeyes: )

    Na papierze jest zazwyczaj cudownie ale potem uruchamiamy produkcję, księgowi i inwestorzy się wtryniają i okazuje się, że to co schodzi z produkcji to nie jest to co na tych kartkach papieru namalowaliśmy.

    Rocky Horror wrote:

    Tylko pytanie - jaka inna? Ilość możliwych opcji jest ograniczona.
    Ale są inne. A nowe komponenty pozwalają wróci do tego co uznano, że niezbyt dobrze rokuje bo za trudne dla dostępnych kiedyś tam komponentów...

    Inaczej. Nie wiem czy miałeś styczność z dawnymi radiami lampowo-tranzystorowymi zasilanymi bateryjnie. Ale tamte z lat 50-tych przetwornice DC-DC (a wcześniej to jedynie były wibratory). Jakiś czas mija i mamy takie np LM2585, już relikt archeologiczny dziś. Dla hybrydowej dopałki dla słuchawek do przenośnego playerka użyłem scalaka przetwornicy kluczującego powyżej 1MHz a w obudowie SOT23 jak tranzystorek klasy dawnego BC537 w wersji SMD czyli BC837. A co będzie za dwa lata?

    Rocky Horror wrote:

    ...podoba mi się TPA ze sprzężeniem po filtrze i w sumie tak przy okazji zagadałem o regulacji barwy :-).

    A można i więcej wycisnąć. Skonfiguruj tego TPA nie na 26dB na 32dB to przy praktycznie tych samych elementach w tej pętli PFF wyjdzie jej głębokość nie 13.5dB a coś około 18dB. Cyferki lepsze? Lepsze. Ale skąd skombinować 10uF a lepiej 15uF z liniowym dielektrykiem bez absorpcji dielektrycznej stabilnego i nie z rozrzutem 20% plus.... Można wyciągnąć jakieś teflonowe wynalazki albo olejowe ;). A może jakiś retro papierowe (vel :kartoflaki") tylko je trzeba wygotować w jakiejś miksturze (zakazanej bo trujemy planetę) by je zregenerować. Będzie wtedy jeszcze większy mezalians niż w tym wzmacniaczu o którym jest ten wątek.


    P.S.
    Tak pro-forma bo umknęło coś oczywistego. Można poprzez dobór wartości w układzie regulatora zmienić i dobroć filtru jak i częstotliwość rezonansowe. Także zakres regulacji (jak celowo zrobiłem lekko niesymetryczny, bowiem nigdy mi się nie zdarzyło zdejmować poziom gałkami bas i sopran.

    Układ Baxandalla ma jedną wadę, to filtry pierwszego rzędu RC wiec o kiepskiej dobroci. Rozsunąć można ale wtedy te częstotliwości graniczne będą poza pasmem akustycznym. Korekto parametryczny a takim jest to rozwiązanie z tego Revoxa B251 można i w dowolnym softwareowym DSP zrealizować a i spora część odtwarzaczy cyfrowych udostępnia korektor parametryczny. Jest wiec możliwość sprawdzenie czy wartości Q, f nam odpowiadają brzmieniowo z uwzględnieniem cech kolumn oraz pomieszczenia. Kolejny krok to dobór elementów a tu najlepiej użyć jakiegoś SPICE - chodzi o czas i łatwość zmian. Jest takie narzędzie nawet za friko więc można a nawet trzeba skorzystać.

    Mogę się zgodzić ze dodanie "półek" za tymi pikami jest fajnym rozwiązaniem - dla słuchawek to wiadomo, gorzej dla kolumn - ale wtedy potrzebujemy czterokanałowego regulatora. Jeśli chcemy nie tylko poziom zmieniać to zrobi się sporo potencjometrów co jak wspomniałem jest już wadą.

    Jeszcze raz, dobroci i częstotliwości miłą łatwo zmienić i dopasować do swoich preferencji i swojego zastawu głośnikowego oraz pomieszczenia wraz z jego umeblowaniem. Ten regulator daje się prosto wyłączyć co zrobiłem w projekcie dodając jeden przekaźnik zwierający wejście + op-mapa do masy.

    Ten regulator, to podkreślę, też kompromis polegający na tym żeby nie rozbudowywać układu, zresztą samo dodanie tej regulacji psuje design PCB, robi się sporo pustego miejsca niestety. Zastanawiam się czy zrobić wersje a lampami EF95 oraz oczkiem EM87. Jednak będzie to jeszcze szersze PCB i więcej miejsca na nim którego nie zapełnię. Tu jeszcze zaakcentuję, że nie chcę potencjometrów na kabelkach, nie chcę dodatkowej płytki. Nienawidzę piekła kabelków i przewodzików czyli piekła takiej choinki. Myślę że już wystarczająco wyjaśniłem.

    Jeszcze jedno to DIY robimy to dla własnej satysfakcji, dla radości z tworzenie a nie dla wyścigu w cyferkach - choć to też może być fajne jednak to inny cel, skrajnie odmienny cel.

    Jak ktoś chce coś jeszcze dodać do tego posta to OK. Następnym będzie kolejny post artykuł.
  • #75 21907468
    Rocky Horror
    Level 31  
    Posts: 1677
    Help: 97
    Rate: 334
    studisat wrote:
    Bo tak po prawdzie przy obecnie dostępnych elementach aktywnych, wielu komponentach, przy poprawnej inżynierii to już od dłuższego czasu w zasadzie już jest tylko gonitwa tylko za liczbami bo i tak tego nie usłyszymy a przetworniki oraz ich otoczenie zniekształcą i tak ten "wycyckany" dźwięk
    Jest w tym duża korzyść. Udało się osiągnąć sytuację, gdzie wzmacniacz ma coraz bardziej marginalny wpływ na brzmienie całości i praktycznie wypchnąć ten element poza równanie. Gdy już z kolei mamy wystarczająco wydajne procesory DSP i przetworniki C/A o znikomych zniekształceniach, świat trochę przeprosił się z modelowaniem i korekcją pomieszczenia. Może melomani przyszłości już nie będą szukać lepszych wzmacniaczy czy odtwarzaczy - będą szukać lepszych algorytmów DSP. A klasyczne wzmacniacze, szczególnie lampowe, pozostaną wyrobami już tylko dla sentymentalistów i konserwatystów...


    Quote:
    Stłumienie tego rezonansu czy osłabienie dobroci filtru to wcześniej odznaczający się wpływ w osi częstotliwości. Bo jest ciasno pomiędzy 20kHz a częstotliwością kluczowania jeszcze trzeba mieć jakieś tłumienie nośnej kluczowania. Moim zdaniem lepiej ostrzejszy filtr, bez rozbudowy w wyższe rzędy by spadek amplitudy i wpływ na fazę był mniejszy. Nawet za cenę dzwonienia, które w sumie jest za bardzo stygmatyzowane. OK, Ty możesz mieć inne podejście. Na tym polega swoboda i wolność nie tylko w obszarze inżynierii.

    Jak jest dobrany filtr w Toppingu, to nie wiem :-). Jakiś tam rezonans pewnie jest. Raczej też jestem za stromymi filtrami, dokładnie z wymienionych powodów. Miałem na myśli, że samo sprzężenie zwrotne po filtrze, z takimi wartościami jak u Toppinga, skuteczniej kompensuje rezonans filtra niż rozwiązanie TI.


    Quote:
    Napisałeś ciut wyżej że Toppingowi obojętne co się podepnie. Byłbym ostrożniejszy z takim ferowaniem oceny, bowiem często to jest brutalnie zweryfikowane przez jakiegoś ktosia co wyciągnie jakieś dziwaczne kolumny i podepnie. To najbardziej się uwidacznia gdy projektanci założą np 5000 wrednych sytuacji a i tak się produkt wyłoży na jednym przypadku, tym pominiętym. Historie wypadków, katastrof to pokazują.

    Tutaj chodziło mi o Hypexa. Jest to w pewnym stopniu przypuszczenie, nie mniej gdy wzmacniacz ma stabilne pasmo przy znamionowym obciążeniu i przy zupełnym braku obciążenia, włącznie ze skompensowaniem rezonansu przy tym braku obciążenia, można z dużą dozą pewności przypuszczać, że będzie działał dobrze nawet pod dziwnymi obciążeniami. Z resztą filtr wyjściowy tych wzmacniaczy wydaje się nie być do końca prostym filtrem LC drugiego rzędu, jest to zrobione w jakiś bardziej wyrafinowany sposób, z kilkoma obwodami sprzężenia zwrotnego. Nie udało mi się tego do końca przeanalizować, ponieważ musiałem szybko oddać sprzęt po naprawie.
    Cóż, nie jesteśmy w stanie uwzględnić absolutnie wszystkich okoliczności, a nawet gdy jesteśmy, to niektóre są sprzeczne z sobą wzajemnie. W pewnym momencie musimy uznać jakiś zakres możliwości, aby uniknąć paraliżu decyzyjnego. Ale ten problem dotyczy zarówno klasy D, jak i AB. Gdyby skonstruować taki doskonale niewrażliwy wzmacniacz, stałby się on Demonem Laplace'a :-) .


    Quote:
    Pomiary jak pomiary ale najcudowniejszy cyferki czasem nie dają efektu "łał" a dają ten zachwyt te gorsze cyferki. Nie pierwszy i nie ostatni raz ta idealna sterylność okazuje się przekleństwem.
    Tu niestety będę stawać w obronie metrologów i pomiarowych szajbusów :-). Mówi się, że parametry nie grają. Ale jednak zależność istnieje. W świecie audio, zwykle prawdziwie ikonicznymi z punktu widzenia brzmienia stawały się sprzęty odznaczające się szczególnie dobrymi takimi lub innymi parametrami. Kilka przykładów.
    1. Halcro i wzmacniacze DM38 / DM58. Zniekształcenia tych wzmacniaczy były tak niskie, że problemem było aby je w ogóle zmierzyć. Nie spotkałem się z ani jedną poważnie złą opinią o brzmieniu tych wzmacniaczy. Firma zdobyła takie uznanie, że powrót ze wzmacniaczem Eclipse został w społeczności audiofili natychmiast zauważony.
    2. Krell KSA100. Klasa A do 100W przy 8 omach. Nie miał może nadzwyczajnie niskich zniekształceń, ale za to szerokie pasmo przenoszenia i ogromną wydajność prądową. Dzięki nadmiarowej budowie, był w stanie bez zniekształceń przenieść sygnał na wszystko co się do niego podłączyło, bez względu na spadki impedancji. Znany z brutalnie autorytatywnego basu. Liczne klony tego wzmacniacza potwierdzają jego reputację.
    3. McIntosh MC275. Dzięki specjalnym transformatorom wyjściowym ze sprzężeniem katodowym w proporcji 1:1 z uzwojeniami anodowymi, udało się osiągnąć fenomenalnie niskie zniekształcenia, szerokie pasmo przenoszenia oraz współczynnik tłumienia rzadko spotykane w innych wzmacniaczach lampowych. Wzmacniacz doczekał się kilku reedycji i w unowocześnionej formie jest produkowany do dziś.
    4. Wzmacniacz "Williamson", rozwinięty przez Davida Haflera o pentodowy stopień mocy w układzie ultraliniowym. Wzmacniacz w swoim czasie wykazywał parametry na tyle dobre, że stały się one kryteriami do sformulowania pojęcia hifi.
    5. Układy do klasy D firmy Tripath, ściśle zorientowanej na osiąganie jak najlepszych parametrów, zostały uznane przez prestiżowy miesięcznik IEEE Spectrum - obok wzmacniacza operacyjnego uA741, albo procesora Zilog Z80 - za jedne z układów scalonych które zmieniły świat. Nie mają może tak wysokich parametrów jak współczesne dobre wzmacniacze klasy D, ale swoich czasach były to znakomite projekty i nawet do dziś są poszukiwane przez melomanów i konstruktorów.

    Dałoby się i więcej przykładów podać...

    Tym czasem wszystkie te konstrukcje, w których projektant ignorował fizykę, a próbował kształtować brzmienie w sumie bardziej jak artysta niż inżynier, nigdy nie były niczym co by szczególnie odcisnęło się w świadomości melomanów, może poza Audio Note Ongaku, którego głównym atutem były transformatory nawijane srebrem. Bo jednak w zestawieniach najlepszych wzmacniaczy w historii, na szczycie raczej pojawia się wspomniany McIntosh albo Krell.

    Nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, żeby wzmacniacz o słabych parametrach grał lepiej, niż taki o dobrych. Przynajmniej do pewnego progu, po którym słyszalność tych różnic staje się już dyskusyjna. Z pewnością należy mądrze dobierać te parametry, które warto podnosić. Wzmacniacze klasy D mają pewne szczególne, bardzo pożądane właściwości, trochę wyłamujące się z typowej konkurencji o parametry. Są nimi:
    1. Całkowity brak zniekształceń skrośnych, wynikający z samej zasady działania. Efekt wyjściowy takiego wzmacniacza jest w sumie trochę jak u wzmacniaczy klasy A
    2. Brak konieczności stosowania kompensacji termicznej.
    3. Brak wpływu zmian transkonduktancji stopni wzmacniających względem temperatury.
    4. Mniejsze wymagania co do skomplikowanej kompensacji częstotliwościowej, zapobiegającej wzbudzaniu - wzmacniacz klasy D oscyluje w kontrolowany sposób z definicji.
    Dodając do tego fakt, że dzisiejsze wzmacniacze klasy D już dorównują zniekształceniami i szumami układom klasy AB, krystalizuje się nam jedyny rozsądny kierunek, a jeszcze wchodzą teraz tranzystory na azotku. W momencie gdy błędy czasu przełączania stopnia wyjściowego staną się mniejsze od szumu termicznego tranzystorów działających w sposób liniowy, żaden wzmacniacz klasy AB nie dorówna już temu w klasie D.
    Duża sprawność energetyczna i mała waga, to w sumie taki miły dodatek :-).


    Quote:
    Rocky Horror wrote:
    (choć akurat przegięli z filtrem rekonstrukcyjnym, który to jest szóstego rzędu - rozbieganie się pasma przy najmniejszym odejściu od 8Ω jest dramatyczne :crazyeyes: )

    Na papierze jest zazwyczaj cudownie ale potem uruchamiamy produkcję, księgowi i inwestorzy się wtryniają i okazuje się, że to co schodzi z produkcji to nie jest to co na tych kartkach papieru namalowaliśmy.

    No właśnie tu stało się odwrotnie - tu gdzie dało się oszczędzić, to jednak zachowali ten rozbudowany filtr wyjściowy. Myślę że Sonemu ponad wszystko zależało na tym, żeby stłumić resztki nośnej jak tylko się da. I rzeczywiście, nośna na wyjściu ma może 200mVp-p. Cały wzmacniacz jest przemyślany pod kątem emisji zakłóceń, jego mechaniczna konstrukcja stanowi masywną, aluminiową wannę, na dół najpierw nałożona wokół "uszczelka" z brązu, a potem osłona przykręcona na gąszcz wkrętów. Wszystko obudowane jeszcze zewnętrznymi warstwami aluminiowych płyt. Można na tym wzmacniaczu postawić tuner radiowy i nie ma najmniejszych interferencji. Kiedyś miałem okazję pomierzyć go sobie na aparaturze do badań EMI generowanych do sieci. Nie mieścił się w normach, ale też nie było jakoś bardzo źle.
    Dzisiaj spotykamy high-endowe wzmacniacze klasy AB w masywnych aluminiowych wykrawanych blokach i wzmacniacze klasy D w składanych pudełkach ze zwykłej blachy, gdzie powinno być dokładnie odwrotnie...


    Quote:
    Inaczej. Nie wiem czy miałeś styczność z dawnymi radiami lampowo-tranzystorowymi zasilanymi bateryjnie. Ale tamte z lat 50-tych przetwornice DC-DC (a wcześniej to jedynie były wibratory). Jakiś czas mija i mamy takie np LM2585, już relikt archeologiczny dziś. Dla hybrydowej dopałki dla słuchawek do przenośnego playerka użyłem scalaka przetwornicy kluczującego powyżej 1MHz a w obudowie SOT23 jak tranzystorek klasy dawnego BC537 w wersji SMD czyli BC837. A co będzie za dwa lata?

    Okej, tylko że pomijasz istotę sprawy. Dla małych, jeszcze nieizolowanych przetwornic to żaden kłopot, przy tego rzędu mocach wystarczą rozwiązania typu przetwornica zaporowa, albo przepustowa. Kontrolerów tego typu jest od groma. Problem jest zupełnie gdzie indziej - na czym, niewymagającym kondensatorów foliowych, zbudować np. izolowany zasilacz sieciowy o mocy dajmy na to 500W. Jest to już górna praktyczna granica dla zasilaczy typu "forward", a nawet gdyby skalować je dalej, to zasilacz rezonansowy i tak oferuje sprawność energetyczną i poziom EMI nieosiągalny dla innych rodzajów zasilaczy - zwyczajnie nie opłaca się tego robić w inny sposób. Ale musimy mieć dobrej klasy kondensator polipropylenowy rzędu 22-47n 630V.
    Odrębną kwestią jest, że zasilacze rezonansowe mają zwykle fatalną odpowiedź impulsową. Nie spotkałem jeszcze ani jednego, który działałby dobrze w audio. Ale tam, gdzie pobór mocy nie zmienia się znacznie, niczego lepszego nie ma.


    Quote:
    A można i więcej wycisnąć. Skonfiguruj tego TPA nie na 26dB na 32dB to przy praktycznie tych samych elementach w tej pętli PFF wyjdzie jej głębokość nie 13.5dB a coś około 18dB. Cyferki lepsze? Lepsze. Ale skąd skombinować 10uF a lepiej 15uF z liniowym dielektrykiem bez absorpcji dielektrycznej stabilnego i nie z rozrzutem 20% plus.... Można wyciągnąć jakieś teflonowe wynalazki albo olejowe ;). A może jakiś retro papierowe (vel :kartoflaki") tylko je trzeba wygotować w jakiejś miksturze (zakazanej bo trujemy planetę) by je zregenerować. Będzie wtedy jeszcze większy mezalians niż w tym wzmacniaczu o którym jest ten wątek.

    Na 10uF nawet się znajdą, tylko fizycznie duże - będą robić za antenę. Chociaż pomysł z retro kondensatorami też jest niezły :-D. Cały wzmacniacz tak wykonać, włącznie z filtrem wyjściowym. Ciekawe, jak by działało!
  • #76 21907808
    studisat
    Tube radio receivers specialist
    Posts: 1920
    Help: 164
    Rate: 321
    Rocky Horror wrote:
    Gdy już z kolei mamy wystarczająco wydajne procesory DSP i przetworniki C/A o znikomych zniekształceniach, świat trochę przeprosił się z modelowaniem i korekcją pomieszczenia.

    I to jest to coś co ignorowano a potrafiło popsuć bardzo dobre sprzęty.
    Ostanie AudioShow, w sumie prawie nic nie było warte obejrzenia ale w Sobieskim jeden pokoik był wart pojechania na imprezę która już stała się w znaczącej większości tylko wylęgarnią audiovoodoo niestety. Aktywny system korekcji akustyki pomieszczenia. Niepozorne kolumienki i bas, który po prostu trząsł nie tylko trzewiami ale kilkoma sąsiednimi pokoikami. Jedna tylko wada, dużo kilozłotówek. Ale na osłodę były pewne kolumienki, które grały rewelacyjne a jeszcze bardziej się je odbierało rewelacyjne jak podano cenę sprzedaży za komplet jedyne 3000 PLN, pytaliśmy się czy nie zapomnieli jednego zera napisać, ale nie... a potem sprawdzone na oficjalnych stronach i tak rzeczywiście 3000, nie za jedną a za parę. I tu jedna fajna refleksja bo nie jest problemem mieć super klocki za super kasę, wyczynem jest mieć naprawdę lepsze niż przyzwoite za niewielkie pieniądze. A całą reszta - no cóż jak zadałeś merytoryczne pytanie to wręcz wyganiali z sali. Jeszcze jedno - świetne kryterium, wchodzi i jak przez pierwsze 10 sekund coś nie zaciekawi w brzmieniu to wypad i do kolejnej ekspozycji, szkoda czasu. I tak się okazało że na AS wystarczą dwie godziny max. Zaś co do korekty pomieszczenia, no cóż kiedyś tam wcześniej znajomy poczynił kilka imprez dla grupowiczów z FB. Na takim w zasadzie pierwszym z udziałem kilku firm wyszło, że pomieszczenie psują wszystko w brzmieniu. Firma od adaptacji akustycznej się spóźniła i to była najlepsza promocja ich działalności. Nikt nie dowierzał jak kilka prostych paneli zrobiło robotę. Ba dali radę z pomieszczeniem o rzucie kwadratu, wredne do bólu. To jak psuje pomieszczenie jest tak ignorowane.....

    OK, starczy OT.

    Rocky Horror wrote:

    Jak jest dobrany filtr w Toppingu, to nie wiem :-). Jakiś tam rezonans pewnie jest. Raczej też jestem za stromymi filtrami, dokładnie z wymienionych powodów. Miałem na myśli, że samo sprzężenie zwrotne po filtrze, z takimi wartościami jak u Toppinga, skuteczniej kompensuje rezonans filtra niż rozwiązanie TI.

    Wiec ten filtr rekonstrukcyjny musi być wyższego rzędu. Zaś korekta w dodatkowej pętli PFF to nie tyle ten filtr ma ujarzmić ale co ważniejsze moim zdaniem należy się dostosować do każdej komuny nawet z patologiczną zwrotnicą. Niestety wyższy rząd filtrów rekonstrukcyjnych tym trudniej się zgrać z dowolną kolumną.

    Rocky Horror wrote:

    Cóż, nie jesteśmy w stanie uwzględnić absolutnie wszystkich okoliczności, a nawet gdy jesteśmy, to niektóre są sprzeczne z sobą wzajemnie. W pewnym momencie musimy uznać jakiś zakres możliwości, aby uniknąć paraliżu decyzyjnego.

    Nie przedobrzyć bo umknie to co istotne i wyjdzie gniot.

    Rocky Horror wrote:

    Tu niestety będę stawać w obronie metrologów i pomiarowych szajbusów :-). Mówi się, że parametry nie grają. Ale jednak zależność istnieje.

    Od pewnego poziomu przyzwoitości to już te parametry nie są tak istotne. Nadmierna sterylność też nie jest fajna. Czasem ten "charakterek" jest istotniejszy i pociągajacy.

    Rocky Horror wrote:

    2. Krell KSA100. Klasa A do 100W przy 8 omach. Nie miał może nadzwyczajnie niskich zniekształceń, ale za to szerokie pasmo przenoszenia i ogromną wydajność prądową. Dzięki nadmiarowej budowie, był w stanie bez zniekształceń przenieść sygnał na wszystko co się do niego podłączyło, bez względu na spadki impedancji. Znany z brutalnie autorytatywnego basu. Liczne klony tego wzmacniacza potwierdzają jego reputację.

    Nie zaoszczędzono więc na trafie zasilającym, radiatorach itd, wiec nie było potrzeby byle jakość wymuszoną cieciami kosztów nazywając to specyficzną odmianą klasy A (przesuwany punkt pracy poziomem wysterowania, to już odkryto w głębokich latach 50-tyc gdy tranzystory był drogie i chciano zaoszczędzić na jednym tranzystorze w stopniu wyjściowym m.cz. i jednocześnie nie wyżerać baterii w szybkim tempie. A potem takie samo w idei oszczędzanie na kosztach znaleźliśmy w Technicsach z Pewexu u koca PRLu. Klasa A to wiadomo, że prąd musi płynąć znaczny przez tranzystory mocy. Co do zasilania, no cóż, zasilacz ma wydolić dla stopnia mocy napędzonego prostokątem a nie że dla sinusa i nie dla poziomu 0dB ale jedynie -16dB - -20dB bo taka była kiedyś średnia RMS w nagraniu. Ta kupa żelaza kosztuje, tak samo ten blok aluminium. (Dlaczego prostokąt, bo wtedy moc wyjściowa jest dwukrotnie większa niż dla sinusa).


    Rocky Horror wrote:

    3. McIntosh MC275. Dzięki specjalnym transformatorom wyjściowym ze sprzężeniem katodowym w proporcji 1:1 z uzwojeniami anodowymi, udało się osiągnąć fenomenalnie niskie zniekształcenia, szerokie pasmo przenoszenia oraz współczynnik tłumienia rzadko spotykane w innych wzmacniaczach lampowych. Wzmacniacz doczekał się kilku reedycji i w unowocześnionej formie jest produkowany do dziś.

    Triody mają wadę bowiem z racji swoich charakterystyk to niestety sprawność stopnia mocy jest niska. Ale mają niską rezystancje dynamiczną. Zaś pentody czy tetrody cechują się dużą rezystancją własny jako źródło sygnału. To drugie jak zestawimy z transformatorem głośnikowym to mamy kłopot. No i jeszcze jedno dwukrotne zejście z częstotliwość to aby zachować te samą moc potrzeba osiem razy więcej żelaza.

    Dla trafa pożądanym jest aby napędzające go lampy miały jak najniższą rezystancję dynamiczną w swoim punkcie pracy. Mnożenie lamp było tez kłopotem wiec USZ musiało być względnie płytkie a to trafi i tak je jeszcze psuło. Walczono by wykorzystując przewagę pentody/tetrody nad triodą w zakresie obszaru roboczego zbić je rezystancje dynamiczną.

    Rocky Horror wrote:

    4. Wzmacniacz "Williamson", rozwinięty przez Davida Haflera o pentodowy stopień mocy w układzie ultraliniowym. Wzmacniacz w swoim czasie wykazywał parametry na tyle dobre, że stały się one kryteriami do sformulowania pojęcia hifi.
    W sumie tan sam problem co powyżej ale trzeba się jednak cofnąć do okresu jego opracowania. Już były w USA tetrody ale jednak ich parametry nie dawały tak dobrych rezultatów jak triody. Cod o reszty lamp jeszcze z cokołami oktalowymi. Tu też nie było takich co dadzą w stopniu oporowym szerokie pasmo. Ten Wiliamson zastosował ultralinear i wygenerował ch-ki takie pomiędzy triodą a pentodą. Symetryczny tor sygnałowy miał inne zalety, które pozwoliły na lepsze osiągi bowiem inwerter fazy łatwiej było zrobić dla małych poziomów sygnału. Zwykłe przestawienie klocków dało lepszy rezultat.

    Teraz dodam coś od siebie. Otóż używając triody jako nieliniowego elementu w USZ możemy otrzymać czy to z pentody, czy klasycznego stopnia mocy a i też ze scalaka mocy audio triodę. i to triodę na sterydach. Zrobiono to jak już lampy wywalono ze sprzętu konumocyjnego.

    Rocky Horror wrote:

    5. Układy do klasy D firmy Tripath, ściśle zorientowanej na osiąganie jak najlepszych parametrów, zostały uznane przez prestiżowy miesięcznik IEEE Spectrum - obok wzmacniacza operacyjnego uA741, albo procesora Zilog Z80 - za jedne z układów scalonych które zmieniły świat. Nie mają może tak wysokich parametrów jak współczesne dobre wzmacniacze klasy D, ale swoich czasach były to znakomite projekty i nawet do dziś są poszukiwane przez melomanów i konstruktorów.

    Po prostu to był moment gdy można już było zrobić konstrukcję impulsowego wzmacniacza mocy zagrażającą masowo produkowanym wzmacniaczom "tradycyjnym". Zawsze ktoś będzie pierwszy. Padło akurat na nich.
    Za to toporny wzmacniacz klasy D jeszcze w połowie lat 60tych zaoferowała jako kit DIY firma Sinclairm tak ta od ZX Spectrum. Nie ważne, że był to w sumie jakościowy gniot ale sam fakt dla wielu jest zaskakujący.

    Rocky Horror wrote:

    może poza Audio Note Ongaku, którego głównym atutem były transformatory nawijane srebrem.
    Srebro to przekleństwo. To jego wysokie powinowactwo do jonu siarczkowego. Gdzie tu jakikolwiek atut? Przecież to ten rdzeń w trafie jest problemem.

    Rocky Horror wrote:

    1. Całkowity brak zniekształceń skrośnych, wynikający z samej zasady działania. Efekt wyjściowy takiego wzmacniacza jest w sumie trochę jak u wzmacniaczy klasy A
    2. Brak konieczności stosowania kompensacji termicznej.
    3. Brak wpływu zmian transkonduktancji stopni wzmacniających względem temperatury.
    4. Mniejsze wymagania co do skomplikowanej kompensacji częstotliwościowej, zapobiegającej wzbudzaniu - wzmacniacz klasy D oscyluje w kontrolowany sposób z definicji.

    A ja bym dodał jeszcze, że praca dwustanowa tranzystorów jako kluczy usuwa praktycznie problem szybkości tranzystorów by nadążały liniowo za sygnałem. ale jest inny problem inny czas załączania i inny wyłączania klucza....
    Skompensowanie tego "zła" pozwoliło z TPA3220/3221 firmie TI zaoferować TPA3244/3245 a potem wypuścić kolejne TPA3250/3251 i TPA3255. (no był jeszcze "dziwak" TPA3223 miał "wejścia" jak w TPA3116 ale "wyjścia" jak w TPA3220/3221).

    Rocky Horror wrote:

    Dodając do tego fakt, że dzisiejsze wzmacniacze klasy D już dorównują zniekształceniami i szumami układom klasy AB, krystalizuje się nam jedyny rozsądny kierunek, a jeszcze wchodzą teraz tranzystory na azotku.

    Byłyby już lepsze ale tak ostudzono pożądanie jakości u konsumenta masowego, że więcej wysiłku idzie w zbędne bajery a to za nie chce konsument przepłacać.

    Rocky Horror wrote:

    - tu gdzie dało się oszczędzić, to jednak zachowali ten rozbudowany filtr wyjściowy. Myślę że Sonemu ponad wszystko zależało na tym, żeby stłumić resztki nośnej jak tylko się da. I rzeczywiście, nośna na wyjściu ma może 200mVp-p. Cały wzmacniacz jest przemyślany pod kątem emisji zakłóceń, jego mechaniczna konstrukcja stanowi masywną, aluminiową wannę, na dół najpierw nałożona wokół "uszczelka" z brązu, a potem osłona przykręcona na gąszcz wkrętów. Wszystko obudowane jeszcze zewnętrznymi warstwami aluminiowych płyt. Można na tym wzmacniaczu postawić tuner radiowy i nie ma najmniejszych interferencji. Kiedyś miałem okazję pomierzyć go sobie na aparaturze do badań EMI generowanych do sieci. Nie mieścił się w normach, ale też nie było jakoś bardzo źle.

    Czyli tyle wysiłku a jednak nie udało się ;>

    Rocky Horror wrote:

    Problem jest zupełnie gdzie indziej - na czym, niewymagającym kondensatorów foliowych, zbudować np. izolowany zasilacz sieciowy o mocy dajmy na to 500W.

    Mało to jest takich na szynę DIN T35 dla szaf sterowniczy automatyki. Są i takie po 1000W. Kilka rozbierałem takich, 100, 200W i nie ma tam foliowych poza tym X2/Y2 użytym jako snubber RC na wejściu 230/400V.
    Co innego ta "elektromobilność" ale tu klientem dla producenta kondensatora jest inna kategoria klienta. Dla mniejszych firem szlaban opuszczony.

    Rocky Horror wrote:

    Ale musimy mieć dobrej klasy kondensator polipropylenowy rzędu 22-47n 630V.

    Blisko 8 lat temu zajrzałem do taniego falownika da sieci jednofazowej przewidzianego do turbinki wiatrowej. Tam była przetwornica SEPIC podnosząca napięcie dla tego wyjściowego mostka H. Moc 2000W a kondensator w tej przetwornicy to nie był foliowy - albo ceramiczny albo mikowy.

    Rocky Horror wrote:

    Na 10uF nawet się znajdą, tylko fizycznie duże - będą robić za antenę.

    Wybór jak cholera..... Link
    A jeszcze w 2020-2021 były w ofercie tego dystrybutora Wimy MKS2 50V. Czemu nie kupiłem na zapas. Czemu.....
    O zgrozo, nadal kupię nuwistory 6S63N, rarytasy ale rewelacyjne dla niskich napięć anodowych, a wydawało się te kilka lat temu że ich to jedyne źródełko będzie mało zasobne. A tu zonk, kondensatory foliowe stały się nie do kupienia białymi krukami.

    Rocky Horror wrote:

    Chociaż pomysł z retro kondensatorami też jest niezły :-D. Cały wzmacniacz tak wykonać, włącznie z filtrem wyjściowym. Ciekawe, jak by działało!

    Ale ich nie mam. No i ich rozmiary jak i "kompatybilność" z PCB.
  • #77 21908215
    Rocky Horror
    Level 31  
    Posts: 1677
    Help: 97
    Rate: 334
    studisat wrote:
    Rocky Horror wrote:

    może poza Audio Note Ongaku, którego głównym atutem były transformatory nawijane srebrem.
    Srebro to przekleństwo. To jego wysokie powinowactwo do jonu siarczkowego. Gdzie tu jakikolwiek atut? Przecież to ten rdzeń w trafie jest problemem.
    Nie chciałem aż tak bardzo kopać leżącego i mówić, że te przedwojenne wynalazki na triodzie bez sprzężenia nie mają żadnej wartości. Ale uwaga co do srebra jest słuszna. Zysk z nawinięcia transformatora srebrem i tak ginie w stratach powodowanych przez rdzeń...


    Quote:
    Byłyby już lepsze ale tak ostudzono pożądanie jakości u konsumenta masowego, że więcej wysiłku idzie w zbędne bajery a to za nie chce konsument przepłacać.

    Kolaż: głośnik JBL 1975, przenośne głośniki JBL 2023 i kadr „We have to go back”.


    Quote:
    Czyli tyle wysiłku a jednak nie udało się ;>

    Tu muszę obronić Sonego :-) . Gdy ten wzmacniacz powstawał (połowa lat 70-tych), dopiero w ogóle wprowadzano wymóg stosowania filtrów przeciwzakłóceniowych. Normy emisji zakłóceń do sieci wciąż były sprawą rozwojową, więc zakłócenia generowane przez ten wzmacniacz mogły zupełnie mieścić się w wymaganiach. Filtr sieciowy jest tam prymitywny - nie ma nawet kondensatorów równoległych z siecią (odpowiadających dzisiejszym X2), tylko dławik skompensowany i dwa kondensatory ceramiczne po kilka nF do uziemienia. Jakby tam dać filtr robiony wg współczesnych wymogów, pewnie byłoby lepiej. Zachowałem sobie pliki tych pomiarów. Nie przewidziałem tylko, że będzie spory problem, żeby to w czymkolwiek otworzyć poza samym analizatorem :evil: .


    Quote:
    Wiec ten filtr rekonstrukcyjny musi być wyższego rzędu. Zaś korekta w dodatkowej pętli PFF to nie tyle ten filtr ma ujarzmić ale co ważniejsze moim zdaniem należy się dostosować do każdej komuny nawet z patologiczną zwrotnicą. Niestety wyższy rząd filtrów rekonstrukcyjnych tym trudniej się zgrać z dowolną kolumną.

    Z analizy zdjęc Toppinga
    Topping PA5 (TPA325X) : Is a modification worth it? ?
    https://www.audiophonics.fr/56226-thickbox_default/topping-pa5-ii-plus-class-d-amplifier-balanced-2x125w-4-ohm-silver.jpg
    można wywnioskować, że układ jest typowy - na każą gałąź mostka jest jeden filtr LC, gdzie dławik ma 7µH, a kondensatory to trzy sztuki, gdzie jeden ma 1µF, drugi jest nieznany, a trzeci nieznany, to element filtra zobla.
    Czyli nic skomplikowanego, żadnych filtrów wyższego rzędu.
    TPA3251, użyty w tym wzmacniaczu, ma na sztywno ustawione wzmocnienie 20dB, z opornością wejściową 24kΩ. To nam ułatwia ustalenie głebokości całościowego sprzężenia zwrotnego.
    Swoją drogą kondensatory na wejściach TPA, to złote elektrolity od Nichicona :-) .


    Quote:
    Mało to jest takich na szynę DIN T35 dla szaf sterowniczy automatyki. Są i takie po 1000W. Kilka rozbierałem takich, 100, 200W i nie ma tam foliowych poza tym X2/Y2 użytym jako snubber RC na wejściu 230/400V.
    Co innego ta "elektromobilność" ale tu klientem dla producenta kondensatora jest inna kategoria klienta. Dla mniejszych firem szlaban opuszczony.

    Hm... Przejrzyjmy kilka opcji zatem

    https://psu.deltaww.com/en/products/din-rail-power-supply/DRP024V480W3BA
    https://psu.deltaww.com/en/products/download/Datasheet/DRP024V480W3BA
    Na schemacie blokowym w pdf-ie stoją opisy "HB-LLC PRIMARY POWER STAGE" i "HB-LLC SECONDARY POWER STAGE"

    https://no.rs-online.com/web/p/din-rail-power-supplies/0328230
    https://docs.rs-online.com/7145/A700000012884997.pdf
    "A semi-regulated resonant converter enables a very compact design, maximum efficiency and extremely competitive pricing"

    https://www.elipse.eu/en/cp5-120w-power-supply-with-extra-long-lifetime/
    "These high values are achieved using an LLC resonant converter."

    https://www.cosel.com/en/product/powersupply/KH/KHEA480F
    https://www.cosel.com/tool/tag.php/pdf/SFE_KH.pdf
    "
    ModelCircuit method
    KHEA120F
    KHNA120F
    Active filter
    LLC resonant converter
    KHEA240F
    KHNA240F
    Active filter
    LLC resonant converter
    KHEA480F
    KHNA480F
    Active filter
    LLC resonant converter

    "
    https://www.imcopower.sk/en/produkty/kategoria/power-supply-237
    ALC04.H 55025, "Din rail universal power supply 100-265V~50(60Hz) / 55.2V(2.5A), 140W, IU voltage characteristic, resonant converter, active PFC"

    Nie powiedziałbym, żeby urządzeń z układami rezonansowymi, a więc wymagającymi kondensatorów foliowych, brakowało na rynku. A to i tak tylko garść zasilaczy na szynę DIN. Są i typu forward albo pełnomostkowe z przesunięciem fazy, ale to niczego nie zmienia. Układy rezonansowe nadal są powszechne i niewiele wskazuje na to, aby w ciągu najblższych lat miało się to zmienić. Z resztą, nawet średnioskalowa produkcja ma znacznie większe możliwości pozyskiwania informacji o perspektywach zaopatrzenia niż zwykli hobbyści. Może ci producenci już zdążyli zakupić parę milionów sztuk kondensatorów których potrzebują i mogą spokojnie produkować dalej, czekając na następną technologię.
    Pytanie, z czego będzie robiony kondensator do takich zasilaczy w dalszej przyszłości. Nie doszukalem się informacji, jakoby niedobor kondensatorów polipropylenowych wynikał z jakichś decyzji administracyjnych. Bardziej istotnym powodem wydaje się być właśnie dominacja elektromobilności i obciążenia producentów zamówieniami. Więc są dwie możliwości. Jedna z nich, to to, że z czasem producenci kondensatorów zwiększą moce produkcyjne i sytuacja wróci do normy. Druga, to trwające prace nad kondensatorami ceramicznymi o zerowym współczynniku pojemnościowym. Więc może sytuacja będzie uratowana.

    Natomiast dla audio, nawet w czasach gdy z kondensatorami polipropylenowymi nie było problemu, i tak dosyć powszechne było użycie kondensatorów poliestrowych - tańszych po prostu. Parametry są na ogół zadowalające, a ich niedobory nam nie zagrażają. W tych aplikacjach audio z kolei, gdzie kondensatory polipropylenowe byłyby trudne do zastąpienia (zwrotnice głośnikowe), pozostają mniejsi producenci, którzy olewają rynek elektromobilności kompletnie. Mundorf, Jantzen, Miflex :-). Wielu co bardziej nawiedzonych audiofili padnie na atak serca, jak zorientują się, że w sprzęcie jest Miflex a nie coś prestiżowego. Dzieki temu pozostanie więcej zasobów naturalnych na Ziemi dla tych, co przeżyją.


    Quote:
    Ale ich nie mam. No i ich rozmiary jak i "kompatybilność" z PCB.

    Obawiam się, że do czegoś tak wyuzdanego jak wzmacniacz klasy D z radzieckimi olejowymi kondensatorami, i tak trzeba by zrobić "specjalną edycję" płytki, bo żaden z tych kondensatorów nie odpowiada współczesnym wzorom elementów :-) . Nie miałoby to żadnego praktycznego sensu, ale byłaby kupa śmiechu. Jeszcze śmieszniej by było, gdyby to faktycznie działało!
    Dotykamy w ten sposób kwestii, na ile właściwie musimy oglądać się na dostępność różnych elementów w perspektywie czasu, gdy robimy coś w ilości najwyżej kilku sztuk. Każda konstrukcja DIY i tak jest mniej lub bardziej "customowa", z elementami dobieranymi na bieżąco, często z zapasów.
  • #78 21908263
    studisat
    Tube radio receivers specialist
    Posts: 1920
    Help: 164
    Rate: 321
    Rocky Horror wrote:

    Tu muszę obronić Sonego :-) . Gdy ten wzmacniacz powstawał (połowa lat 70-tych), dopiero w ogóle wprowadzano wymóg stosowania filtrów przeciwzakłóceniowych. Normy emisji zakłóceń do sieci wciąż były sprawą rozwojową, więc zakłócenia generowane przez ten wzmacniacz mogły zupełnie mieścić się w wymaganiach.

    Przynajmniej się starali ale OK, to X lat temu.

    Rocky Horror wrote:

    można wywnioskować, że układ jest typowy - na każą gałąź mostka jest jeden filtr LC, gdzie dławik ma 7µH, a kondensatory to trzy sztuki, gdzie jeden ma 1µF, drugi jest nieznany, a trzeci nieznany, to element filtra zobla.
    Czyli nic skomplikowanego, żadnych filtrów wyższego rzędu.

    Kolejny to 220n - 1uF w Zoblu, a jeszcz ejedne to będzie 1nF moze 2,2nF jako tłumik resztek w.cz.
    Szczerze? No po prostu zerżnęli to co opublikował TI. Nic dziwnego że zalali by nie wyszło że nic cudownego nie wymyślili z jednej a z drugiej by nie było ordynarnie ukradliśmy rozwiazanie nawet pro-forma nie prosząc o zgodę autorów.


    Rocky Horror wrote:

    Nie powiedziałbym, żeby urządzeń z układami rezonansowymi, a więc wymagającymi kondensatorów foliowych, brakowało na rynku. A to i tak tylko garść zasilaczy na szynę DIN. Są i typu forward albo pełnomostkowe z przesunięciem fazy, ale to niczego nie zmienia. Układy rezonansowe nadal są powszechne i niewiele wskazuje na to, aby w ciągu najblższych lat miało się to zmienić. Z resztą, nawet średnioskalowa produkcja ma znacznie większe możliwości pozyskiwania informacji o perspektywach zaopatrzenia niż zwykli hobbyści. Może ci producenci już zdążyli zakupić parę milionów sztuk kondensatorów których potrzebują i mogą spokojnie produkować dalej, czekając na następną technologię.

    Wielu producentów takich komponentów aż do bólu będzie klepać konstrukcję sprzed xx lat. Dopóki jeszcze się da to produkować to nie dołożą od siebie nawet kawałka centa na opracowanie nowego produktu.

    Rocky Horror wrote:
    Druga, to trwające prace nad kondensatorami ceramicznymi o zerowym współczynniku pojemnościowym. Więc może sytuacja będzie uratowana.

    Oby.

    Rocky Horror wrote:

    Natomiast dla audio, nawet w czasach gdy z kondensatorami polipropylenowymi nie było problemu, i tak dosyć powszechne było użycie kondensatorów poliestrowych - tańszych po prostu. Parametry są na ogół zadowalające, a ich niedobory nam nie zagrażają.

    Czyżby? Proszę znajdź mi dystrybutora sprzedajacego 3,3uF albo 4.7uF nie mówiac o 6.8uF, na 50V z rastrem wyprowadzeń 5 mm. Jak z dnia na dzień nagle Mouser ogłosił, że nie ma i nie bedzie Wimy MKS2 o takich pojemnościach i na 50V a to co jeszcze mają to zakaz sprzedaży do Europy to jeszcze były Kemet R82 - te takie małe białe. Nawet pól roki nie minęło i Kemet zaniechał produkcji całej serii.
    Te mniejsze pojemności jak 100nF, 220nF to da sie zastąpić MLCC C0G. nawet i U2J. Wiec jeszcze są do wyprzedania stanów magazynowych. Ale już 470nF czy 680nF to ostanie sprzedadzą i bye, bye. Kondensatorów Epcof/TDK to Mouser wcześniej już nawet nie maiał na stanach magazynowych. Ale ostatnio jakieś niektóre wartości są z tej marki, ale znaczne rozmiary i z adnotacją kraj pochodzenia BR.
    Był okres "próby podmienienia" w przypadku Wimy na wyższe napięcie 63V i większe znacznie wymiary albo wręcz jedynie MKS4. Ale to tez było krótko. Prosty wniosek brak cienkiej folii. Katalog na stronie Wimy po zmianach jest z jego pozycji zniknęły te na niskie napięcia. Co z tego że jest niby na stronie że są w ofercie jak kupić ich sie nie da.
  • #79 21908577
    studisat
    Tube radio receivers specialist
    Posts: 1920
    Help: 164
    Rate: 321
    Popatrzyłem na ten wątek wzmacniacza Tooping'a. Po pierwsze to TPA3255 z taktem 600kHz. Z jednej strony nie potrzebuje prawie estradowego wzmacniacza do domu. Z drugiej 600khZ kontra 1200kHz to dwukrotnie gorzej dla wysokich tonów ale też i drugi kłopot częstotliwość filtru LC na wyjściu musi być względnie niska. Pierwsze spostrzeżenie to mocne zduszenie wzmocnienia układu TPA3255. Teoretycznie korzyść sama w sobie bo bardziej redukujemy THD wprowadzane przez rdzenie cewek filtrów rekonstrukcyjnych. OK, dla tak dużych mocy to rzeczywiście jest to istotne bowiem natężenie strumienia magnetycznego w rdzeniach tych cewek będzie znaczne (ach te amperozwoje). Co do rozwiązania to Chińczyki opatentowali w sumie uproszone modelowanie układu TPA z pętlą PFF z zaproponowaną topologią korekty ch-ki częstotliwościowej. No i to z nią jest już wrednie, bowiem analizując sam tylko stopień z układem TPA z pętlą PFFi bez tej korekty ch-ki częstotliwościowej to niestety ale mamy poszarpaną ch-kę na wyjściu. Dokładnie mamy spoty pik przed 100kHz ale względnie "łagodny" jednak niewiele dalej mamy duży i niestety bardzo ostry pik. Oryginalna propozycja TI zakładał prostą korektę zap pomocą filtru dolnoprzepustowego pierwszego rzędu. To nawet w kwestii amplitudowej ch-ki jest OK ale mamy znaczne dodatkowe przesunięcie fazy dla np. 10kHz. Tu jeszcze dochodzi korygowanie tej nieładnej ch-ki amplitudowej. No cóż z tego wyniknęła konieczność kombinowania z korektą w stopniu poprzedzających stopień mocy. To już nie jest filtr pierwszego rzędu. Dodatkowo zastosowali dwa op-ampy łączone kaskadowo bo to pozwala poprawić pasmo przenoszenia czy też jak kto woli bardziej się odsunąć od szybkości stopni wyjściowych op-ampów. Pojedynczy filtr aktywny dzielimy na dwa i tu zyskujemy jeszcze możliwość dodatkowej modyfikacji ch-ki amplitudowe jak i fazowej. Mnie w sumie odstrasza zbyt poszarpana ch-ka amplituda samego TPA z pętlą PFF. Więcej niż jeden rezonans niepokoi mnie zwłaszcza, że ten drugo to o dość już wysokiej dobroci. Moje obawy dotyczą przypadku gdy zamiast rezystora podstawimy na wyjściu złożona sieć reaktancji i rezystancji - bo nawet sam głośnik nie jest rezystorem (byłby gdyby 100% mocy oddawanej do nie to moc czynna no ale to nie jest możliwym). Takie podejście w sumie to jest i nawet OK dla aktywnego zestawu głośnikowego ale wtedy bym wolał zamiast tych podwójnych filtrów ich rolę powierzyć DSP. Nawet bym dodał analizę tego co jest na wyjściu ale to wymaga dobrego ADC o wysokim próbkowaniu i wydajnego procesora jednak w tedy dojdzie jeszcze do "zwalczenia" nieunikniona latencja samego przetwarzania ADC jak czasu trwania obliczeń. To jednak już nie jest DIY bez koniczności wtsokich inwestycji.
  • #80 21909281
    studisat
    Tube radio receivers specialist
    Posts: 1920
    Help: 164
    Rate: 321
    Pomiary na szybko zdaje się, że pokazały mi, że przekombinowałem z filtrem zintegrowanym z dzielnikiem za obciążeniem. Jest bałagan w pikach harmoniczny i te tak od H4 do H10 to się trzymają poziomu w przedziale -80dB - -85dB prawie niezależnie od poziomu wysterowania. Topologia filtru to dzielnik oporowy i filtr CLCLC - obciążenie R i stad do wejścia pomiarowego. Dla zdejmowania ch-tyk amplitudowo-częstotliwościowy to ten przekombinowany filtr jest super ale dla THD, IMD już nie. to że elementy tego filtru są kubku metalowym to nie pomaga. Niestety inny problem to brak PE w mieszkaniu a do ziemi to jakieś 8 pięter. Inne co widać to fakt że aktualnie używany zasilacz Mean-Well sieje i to już w paśmie 25 - 30kHz oraz 55 - 60kHz. Wcześniej miałem przemysłowy zasilacz na szynę DIN T35 firmy Delta był on "kulturalniejszy".

    A teraz jako ciekawostka to zacząłem teoretycznie gmerać w tej PFF dodając nieco inną korekcję w pierwszym stopniu niż taką jak filtr dolnoprzepustowy pierwszego rzędu. to symulacja i na pewno w modelu układu TPA nie zaczytej jego impulsowej pracy. No bo tak na chłopski rozum twierdzenie Nyquista powinno "wyciać" mi wsio powyżej 600kHz zostawiając jedynie aliasing. no jedyny plus to możliwość oszacowanie teoretycznej wartości tłumienie nośnej kluczowania przez filtr rekonstrukcyjny. Czyli symulacja to punkt wyjścia ale aby dopracować dokładnie układ trzeba wielu mozolny modyfikacji i pomiarów by dojść do jak najlepszego wyniku.

    Efekty symulacji z inną korekcją amplitudy i fazy we wstępnym stopniu:
    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,Experime..S.png (52.12 kB)You must be logged in to download this attachment.
    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,Experime..A.png (85.01 kB)You must be logged in to download this attachment.
    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,Experime..F.png (47.07 kB)You must be logged in to download this attachment.

    Teraz proszę o wiadro pomyj ;>
  • #81 21909864
    studisat
    Tube radio receivers specialist
    Posts: 1920
    Help: 164
    Rate: 321
    Ewolucja czyli dodanie regulatora barwy dżwięku, wybór czułości wejść. Wspomniana ta kolejna konstrukcja opisana jest tu: https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic4174716.html
  • #82 21911308
    Rocky Horror
    Level 31  
    Posts: 1677
    Help: 97
    Rate: 334
    studisat wrote:
    Szczerze? No po prostu zerżnęli to co opublikował TI. Nic dziwnego że zalali by nie wyszło że nic cudownego nie wymyślili z jednej a z drugiej by nie było ordynarnie ukradliśmy rozwiazanie nawet pro-forma nie prosząc o zgodę autorów.

    Nie wydaje mi się, aby istniał jakiś uniwersalny sprzeciw, aby producent końcowy wykorzystał aplikację wytwórcy elementu elektronicznego. Przeciwnie, producenci podzespołów wręcz zachęcają do tego, daje to większą pewność że układ będzie działał bez zbędnych obstrukcji na etapie wdrażania, produkcja masowa pójdzie w ruch, razem z zamówieniami na kolejne partie podzespołów. Wszyscy się cieszą. A jeśli aplikacja producenta jest dobra, nie ma sensu wymyślać koła na nowo. Prędzej czy później dojdziemy do rozwiązania, które jest obiektywnie najlepsze i próba wdrażania innego pozostanie jedynie sztuką dla sztuki.
    A zalali układ w pudełeczku pewnie po to, żeby jednak trochę utrudnić konkurencji inżynierię wsteczną, a dodatkowo żeby był to gotowy moduł do wlutowania przy montażu końcowym - same moduły pewnie zlecają w jakiejś małej fabryczce która montuje SMD dla innych firm.


    Quote:
    Wielu producentów takich komponentów aż do bólu będzie klepać konstrukcję sprzed xx lat. Dopóki jeszcze się da to produkować to nie dołożą od siebie nawet kawałka centa na opracowanie nowego produktu.

    Rzecz w tym, że zasilacze rezonansowe posiadają pewne unikatowe cechy względem układów opartych o PWM. Dzięki sinusoidalnemu przebiegowi prądu w uzwojeniach, oferują jednocześnie tryb ZVS i ZCS dla tranzystorów przełączających i diod prostowniczych. Do regulacji napięcia wyjściowego z kolei nie potrzebują dławika. Wynika to z samej zasady działania. Dlatego zasilacze rezonansowe są tak pożądane - oferują sprawność energetyczną i redukcję zakłóceń EMI nieosiągalną w jakiejkolwiek innej topologii.

    Nie bardzo rozumiem tej pogardy wobec zasilaczy rezonansowych, podkreślania że to przestarzała technologia, z której producenci cynicznie odciągają zyski zamiast opracować coś nowego. Pytanie - czy w ogóle DA się opracować doś lepszego, czy może dotarliśmy do etapu, w którym wynalezione do tej pory topologie są tak optymalne w swoich zadaniach, że dalszy rozwój już jest niemożliwy. W końcu dochodzimy do rozwiązania, które zakresie założonych parametrów jest obiektywnie najdoskonalsze. Nie jest pewne, które takie będzie, ale któreś przecież musi być.
    Rozwój w przemyśle podlega zupełnie podobnym zjawiskom jak ewolucja naturalna. To trochę jak z motocyklami. Sylwetka typowego japońskiego sportowego motocykla pozostaje niezmienna od kilkudziesięciu lat. Poza ledowymi reflektorami i skomputeryzowanymi systemami, wciąż mamy obudowaną plastikami, obniżoną ramę z rzędowym 4-cylindrowym silnikiem. Czy to dlatego, że Yamaha, Suzuki, Honda i Kawasaki są leniwi i nie chcą zbudować czegoś, co skutecznie odwróci uwagę od konkurencji i będzie "gamechangerem" w sportach i turystyce motocyklowej? Nie - po prostu taki wzór sprawdza się najlepiej. Jest korzystny aerodynamicznie, samostabilizuje się, wygrywa wyścigi i świetnie wygląda. I mimo najszczerszych chęci inżynierów wyrażanych w różnych innych podejściach, żadna inna konstrukcja nie chce działać lepiej.
    I tak jest z zasilaczem rezonansowym - zalety tego układu są na tyle znaczne, że producenci są skłonni wynaleźć całkowicie nowy kondensator ceramiczny z zerowym współczynnikiem pojemnościowym, żeby tylko dalej je produkować, niż szukać innego całościowego rozwiązania, które równie dobrze może w ogóle nie istnieć.


    Quote:
    Czyżby? Proszę znajdź mi dystrybutora sprzedajacego 3,3uF albo 4.7uF nie mówiac o 6.8uF, na 50V z rastrem wyprowadzeń 5 mm. Jak z dnia na dzień nagle Mouser ogłosił, że nie ma i nie bedzie Wimy MKS2 o takich pojemnościach i na 50V a to co jeszcze mają to zakaz sprzedaży do Europy to jeszcze były Kemet R82 - te takie małe białe. Nawet pól roki nie minęło i Kemet zaniechał produkcji całej serii.

    No jest lipa z dostępnością. Nie da się ukryć, że jest to sytuacja trochę do bani, jeśli z jakichś powodów koniecznie zależy nam na rastrze 5mm. Ale z drugiej strony, należy sobie zadać pytanie, czy zamontowanie takich na 10 albo nawet 15mm to jest jakiś wielki dramat. Gdybym miał wybierać: kombinować jak miniatoryzować układ który i tak będzie zamontowany w obudowie 22 albo 43cm, albo kupić z półki MKS4 4,7uF Wimy w rastrze 15mm, których jest w tej chwili ponad 500 w TME, to bym się nawet nie zastanawiał. Nie są to jeszcze absurdy w rodzaju kondensatorów na 630 albo 1000V, wielkości kubka na kliszę filmową, montowanych przez niektórych konstruktorów, bo "grają lepiej" niż te na 50 albo 100V.
    Z zakazem sprzedaży w Europie to z resztą namieszał trochę konflikt w Ukrainie. Texas Instruments do tego stopnia wypiął się na europejskich klientów, że jest problem ściągnąć bezpośrednio od nich cokolwiek, nawet w jednostkowych sztukach, choćby banalny wzmacniacz operacyjny albo źródło napięcia referencyjnego, bo może jakiś polaczek będzie na tym montował w swojej piwnicy system sterowania rakietami nuklearnymi dla Putina :roll: .

    Swoją drogą, naprawiałem niedawno odtwarzacz sieciowy Eversolo DMP-A10.

    Wnętrze urządzenia audio: płyta główna z kondensatorami, radiatorami i dwoma transformatorami Eversolo
    źródło: Soundnews.net

    W ścieżce sygnału nie ma ani jednego kondensatora foliowego, same elektrolity od Nichicona. Parametry wyjściowe są obłędne, zniekształcenia są na granicy możliwości pomiarowych mojego Audio Precision.
    Czy to oznacza że Nichicony Muse i Gold są aż tak dobre? Czy jednak rola kondensatora w audio nie jest aż tak istotna jak się powszechnie sądzi..?


    studisat wrote:
    Pomiary na szybko zdaje się, że pokazały mi, że przekombinowałem z filtrem zintegrowanym z dzielnikiem za obciążeniem. Jest bałagan w pikach harmoniczny i te tak od H4 do H10 to się trzymają poziomu w przedziale -80dB - -85dB prawie niezależnie od poziomu wysterowania. Topologia filtru to dzielnik oporowy i filtr CLCLC - obciążenie R i stad do wejścia pomiarowego. Dla zdejmowania ch-tyk amplitudowo-częstotliwościowy to ten przekombinowany filtr jest super ale dla THD, IMD już nie. to że elementy tego filtru są kubku metalowym to nie pomaga. Niestety inny problem to brak PE w mieszkaniu a do ziemi to jakieś 8 pięter. Inne co widać to fakt że aktualnie używany zasilacz Mean-Well sieje i to już w paśmie 25 - 30kHz oraz 55 - 60kHz. Wcześniej miałem przemysłowy zasilacz na szynę DIN T35 firmy Delta był on "kulturalniejszy".

    W przypadku wzmacniaczy TPA sprawa pomiarów i tak jest nieco ułatwiona, bo obie gałęzi mostka są taktowane w fazie, więc jeśli analizator sam posiada wejście symetryczne, to resztki nośnej do pewnego stopnia się znoszą. Kłopot w tym, że wtedy filtr pomiarowy podlega tym samym wymogom, co reszta symetrycznego toru. Może on nawet nie być całkowicie doskonały, ale obie jego strony muszą być jednakowe. Warto też żeby sam analizator miał stromy filtr aktywny o częstotliwości rzędu 20-50kHz. Filtr pasywny w zasadzie powinien do pomiarów wystarczyć, ale różnie z tym bywa.
    Zasilacze Mean-Wella to chyba w większości typowe układy zaporowe, albo w mocniejszych półmostkowe z dławikiem na wyjściu. Miałem ich kilka w robocie, są te zasilacze niezawodne, wytrzymują wiele, ale jednak każdy pod względem czystości napięcia na wyjściu był raczej taki sobie. Mean-Well pewnie nie brał specjalnie pod uwagę, że mogą te zasilacze być używane do czegokolwiek innego niż oświetlenie, silniki czy rozmaita automatyka :-) .
  • #83 21911318
    studisat
    Tube radio receivers specialist
    Posts: 1920
    Help: 164
    Rate: 321
    Rocky Horror wrote:

    Nie wydaje mi się, aby istniał jakiś uniwersalny sprzeciw, aby producent końcowy wykorzystał aplikację wytwórcy elementu elektronicznego.
    (...)

    Raczej bym podszedł do tego tak że taki Texas Instruments może po prostu firemkę Topping olać OK, fajnie, że trochę kupią tych układów ale nic poza tym.

    Jednak to taki drugi aspekt bo jest jeszcze jednak to co poniżej.

    Rocky Horror wrote:

    A zalali układ w pudełeczku pewnie po to, żeby jednak trochę utrudnić konkurencji inżynierię wsteczną
    (...)

    I tu trochę wychodzi buractwo. Najpierw jedno, tym zalaniem strzelili sobie kolano. Olali termikę. To się przegrzewa i jak sie okazuje jest awaryjne jeżeli już się rodzi biznesik na zestawik naprawczy.

    Ponadto opatentowali, to i w patencie zobaczymy jak to sobie symulowali tego TPA3255. Uprościli OK, w suie nic w tym złego, jedyny plus że może coś tam pomierzyli i by estymować ch-kę amplitudowo-fazową wnętrza tego TPA3255, ale tu dodam uwagę zasymulowali ale to jest prawdą grubo przed częstotliwością kluczowania.

    Poszli na całość i chcieli mocnej redukcji zniekształceń. Fajnie ale moim zdaniem tą drogą można sobie sprowadzić wiele innych kłopotów. Czy jest sens schodzić niżej niż 0.005%? Dla samych liczb tak ale i tak nie poprawimy tego co psuje względnie niska częstotliwość kluczowania czyli wzrost THD ze wzrostem częstotliwości.

    Zważ że w datsheetach TI sprytnie wycina skokowo kolejne harmoniczne THD z wykresu dzięki czemu łądnie on wygląda. Od 4kHz tną 5 i wyższe, od około 6.5kHz tną 4 i wyzsze, od 8kHz tną 3 i wyższe, powyżej 10 kHz w zasadzie to tna już nawet 2 harmoniczną, czyli znikają im zniekształcenia. To pięknie maskuje to że jak skorygujemy widoczne te ząbki na wykresikach to dla 8kHz poziom THD jest jednak wysoki. Trochę uczciwsze są warianty tych wykresów zrobione innym analizatorem a analogowym filtrem 80kHz.

    Niestety w tej rodzinie TPA3244/3245/3250/3251/3251 oraz wersji "przejściowych" w który nie poprawiono tych "martwych" czasów złączania i wyłączania jak TPA3220/3221/3221 to niestety nie można zmienić taktowania. Szkoda bo jesełi w TPA6304 mogli zaoferować 2100kHz to aż się prosi upgrade tej rodziny do 900/1200kHz. OK, limitem są większe straty czyli więcej ciepła. Aż sie proszą o taki upgrade TPA3244/3245.

    Drugi problem to niskie wzmocnienie tychże układów. W TPA3223 popełnili to co było w TPA3116, czyli możliwość wyboru wzmocnienia. Mogę zrozumieć, że nie upgrade'owano tego TPA3223 przypuszczając (co z bardzo wysokim prawdopodobieństwem jest prawdą) ze przełączanie wzmocnień daje zniekształcenia psujące tą poprawę jak zaoferowano już w pierwszych po upgrade czyli TPA3244/3245.

    Wracamy do Toppinga. To wciskania na masa ma cenę. Po pierwsze coraz bardziej gmatwamy ch-ki częstotliwościowe w środku TPA. Czyli musimy niestety dodać korekty amplitudy i fazy przed. To gmatwanie może też narobić kłopotu z reagowaniem złożoną strukturę sieci RCL obciążenia. Ale jest jeszcze gorsza rzecz - wiekszość wzmocnienia napięciowego musi na siebie wziąć ten wstępny stopień. I tu widać że walczono z barierą czyli szybkością op-ampów. Dlatego dwa w szeregu.


    Rocky Horror wrote:

    Nie bardzo rozumiem tej pogardy wobec zasilaczy rezonansowych, podkreślania że to przestarzała technologia, z której producenci cynicznie odciągają zyski zamiast opracować coś nowego. Pytanie - czy w ogóle DA się opracować doś lepszego, czy może dotarliśmy do etapu, w którym wynalezione do tej pory topologie są tak optymalne w swoich zadaniach, że dalszy rozwój już jest niemożliwy.

    Pamiętam książkę wegierskiego autora wydaną u nas w 1980 roku. Tam nawet autor wiele obiecywał sobie z konstruowania sinusoidalnych przetwornic jako w sumie nowinki bo nowe MOSFET;y na to już pozwalały(dodajmy kilka lat opóźnienia w opisywaniu postępu techniki).

    Nie, nie potępiam rozwiązania, było świetne na moment gdy tranzystory mocy pozwolił na to. Zresztą popatrzmy na inną ewolucję - tyratron - tyrystor - tyrystor GTO - IGBT i obecnie superzłączow FET GaN czy SiC. IGBT odchodzi do lamusa. Tak jak wtedy tak teraz otwierają sie pewne zamknięte drzwi.

    Co innego jak rozwija producent technologię a co innego jak przymuszony musi znaleźć wyjście z impasu.


    Zmiana tematu. W skrócie. Dodałem dwójnik RC ala snubber pomiędzy wejściami do układu TPA. Na chłopski rozum powinno dac poprawę bo nie wstrzykujemy do jego wejść śmietnika RF. to na szybko na kolanie. W drugim kroku dodaje extra korekyy amplitudy i fazy w preampie.

    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,WerA-A.png (78.51 kB)You must be logged in to download this attachment.
    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,WerA-F.png (48.8 kB)You must be logged in to download this attachment.

    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,WerB-A.png (80.37 kB)You must be logged in to download this attachment.
    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,WerB-F.png (49.52 kB)You must be logged in to download this attachment.

    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,WerC-A.png (79.59 kB)You must be logged in to download this attachment.
    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,WerC-F.png (49.06 kB)You must be logged in to download this attachment.
  • #84 21911889
    studisat
    Tube radio receivers specialist
    Posts: 1920
    Help: 164
    Rate: 321
    Dodanie tego dwójnika RC pomiędzy wejściami niestety zwiększa wpływ składowej indukcyjnej obciążenia.

    PS - Uszczegółowienie.

    Najpierw przedstawię pomiar miernikiem impedancji LCR głosnika 8 omów, takiego jaki był montowany w telewizorach kolorowych jeszcze kineskopowych:
    100 Hz: 510μH, 7.84Ω
    400 Hz: 211μH, 7.91Ω
    1 kHz: 75.3μH, 8.36Ω
    4 kHz: 123μH, 8.28Ω
    10 kHz: 106.2μH, 9.66Ω
    40 kHz: 71.4μH, 16.0Ω
    100 kHz: 52.7μH, 25.9Ω


    No to teraz konkrety w symulacjach.

    Schemat ideowy (uproszczony):

    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,


    C2 = n33, brak Rx, Cx, czyli punkt wyjścia:

    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,


    Dodajemy Rx = k39 i Cx = n33, zaś C2 = 39p:

    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,

    Jak widać robi się "bałagan"


    Zmieniamy dwójnik Zobla zmniejszając rezystory do 1R0:
    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,

    "Agresywniejsze" dwójniki Zobla jeszcze pogorszyły ten "bałagan":


    Sprawdzamy czy ten "agresywniejsze" dwójniki Zobla "brudzą" nawet bez tych Rx i Cx (C2 "wraca" do n33):

    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,

    Jak widać, te agresywniejsze dwójniki Zobla niestety nie poprawiają, powód dodatkowe rezonanse w tym przypadku mniej tłumione przez niższe wartości rezystorów w tych dwójnikach Zobla.


    Jako, że ten dwójnik Rx i Cx psuje bardziej niż "na tzw. czuja" powinien pomagać, to jedynie zwiększamy wartości rezystorów w tych dwójnikach do 4R7:

    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,

    No jest poprawa względem punktu wyjścia. No to dla tego finalnego przypadku sprawdźmy co jest na wyjściach układu TPA czyli przed filtrami rekonstrukcyjnymi LC (ten punkt jest w sumie wewnątrz tej dodatkowej pętli ujemnego sprzężenia zwrotnego PFF):

    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,


    Reasumując, te dodatkowy dwójnik tylko bardziej "psuje". Pozornie powinien dać poprawę ale sprawdzenie "pomiarami na szybko" poprzez FFT nie pokazuje poza zmianą pasma przenoszenia żadnych zmian w rozkładzie i poziomie harmonicznych THD.

    Zmniejszona została nieco głębokość pętli PFF. Redukcja wzmocnienia oraz wiadomo THD, IMD oraz szumów jest nieco niższa ale to nie ma takiego znaczenia bowiem na wejściu mamy lampowy preamp. Nie będę szedł w dwubiegunową korekcją częstotliwościową w tym stopniu wstępnym bo mimo wszystko nie ma z tego korzyści. Zmniejszam wartość C2 co n22, owszem podnoszę to podbicie przed 100kHz ale jest ono ponad pasmem akustycznym a zyskuję zmniejszenie spadku przesunięcia fazy względem 1kHz. Trzeba powiedzieć stop, nie ma sensu kombinować dalej. Można jedynie się zastanawiać na wartością rezystorów w dwójnikach Zobla (2R7, 3R3, 3R9, 5R6), jednak nie mam serca katować wysokotonowych głośników używając kolumn jako obciążenia w pomiarach. A jeśłi nawet to nie przebadam ogromu różnych kolumn bo przecież ustandaryzowanej kolumny z ustandaryzowaną zwrotnicą nie ma.

    Schemat końcowy:

    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,


    Charakterystyka częstotliwościowo-amplitudowa wraz pokazaniem wzmocnień:

    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,

    Głębokość pętli PFF jest mniejsza i wynosi około 11.2dB. Tłumienie nośnej kluczowania wynosi 39.2dB (minialne pogorszenie, realnie żadna zmiana).


    Charakterystyka częstotkiwościowo-fazowa:

    Klasa D (TPA3126 / TPA3156) z pętlą post-filter feedback oraz z lampowym stopniem wstępnym,

    Daruje sobie symulowanie dzwonienia bowiem to znacznie się rozjedzie względem rzeczywistego układu za sprawa pasożytniczych pojemności i indukcyjności oraz nieuniknionych przesłuchów wynikających z layoutu PCB.


    Rocky Horror udzielał się w tmy wątku w ostatnim czasie. Może zechce skomentować. Teraz tylko decyzja czy jednak się wykosztować na 4 warstwy z dodatkowym wydzileniem płąszczyzny masy dla części nazwijmy wejścia TPA by nie śmiecić tym co będzie w tmy polygonie masy prądowym: masa przetwornic / masa wyjściowa TPA i prądowa / masa wejścia TPA | sygnały kolidujące oraz sygnałowe | masa przetwornic / masa wyjściowa TPA i prądowa / masa wejścia TPA | sygnały kolidujące oraz sygnałowe | ścieżki zasilania - alternatywą jest układ masa przetwornic / masa ogólna | ścieżki sygnałowe | masa ogólna | ścieżki zasilające. Co jeszcze - inna lampa np. 6N28B-V (frame grid, mniej mikrofonuje niż nuwistor) przy czym obie triody połączone równolegle.
📢 Listen (AI):

Topic summary

✨ Dyskusja dotyczy hybrydowego wzmacniacza audio łączącego lampowy stopień wstępny na nuwistorze z końcówką klasy D opartą na TPA3126 lub TPA3156, z dodatkową pętlą sprzężenia zwrotnego po filtrze wyjściowym (post-filter feedback, PFF). Omawiane są założenia projektu, wyniki symulacji SPICE, pomiary zbudowanego układu, wpływ częstotliwości kluczowania na parametry, zachowanie pętli PFF dla różnych obciążeń oraz minimalne modyfikacje elementów RC w celu poprawy charakterystyk amplitudowo-częstotliwościowych. W toku rozmowy poruszono też kwestie EMI, ekranowania obciążenia i filtra, wpływu przewodów pomiarowych na THD/IMD, doboru kondensatorów w filtrach rekonstrukcyjnych i Zoblu, a także porównania z innymi rozwiązaniami klasy D oraz z klasycznymi wzmacniaczami A/AB i lampowymi.
Generated by the language model.
ADVERTISEMENT