Chcę zrobić awaryjne zasilenie domu z przetwornicy lub agregatu. Chodzi o podtrzymanie podstawowych układów np. pomp CO, kotła CO, oświetlenia czy lodówki. Istotna jest też taka drobnostka jak podniesienie elektrycznych rolet. Układ może być zastosowany wyłącznie w domach, gdzie można się odciąć od sieci energetycznej poprzez wyłącznik główny lub RCD na dom (jeśli tak było zrobione) lub poprzez bezpiecznik zalicznikowy. Wymagane jest także gniazdo trójfazowe z PE i N. Podłączenie będzie poprzez kabel. Z jednej strony wtyczka 230V do przetwornicy, a z drugiej wtyczka do gniazda siłowego, gdzie linie L1, L2 i L3 będą zwarte. Brzmi groźnie? Nawet bardzo! Dlatego pomiędzy tymi wtyczkami będzie dodatkowy układ, którego sercem jest czteropolowy stycznik NO firmy Hager . Stycznik będzie sterowany przez przekaźnik, a przekaźnik przez mikrokontroler. Całość zasilana z linii 230V przetwornicy. Podczas startu wykonane będą trzy testy:
1. Sprawdzenie, czy linie N i PE w gnieździe trójfazowym są praktycznie zwarte (niski opór). Zadaniem testu jest upewnienie się, że wtyczka trójfazowa została wpięta do gniazda.
2. Sprawdzenie, czy na którejkolwiek linii L1, L2, L3 jest napięcie.
3. Sprawdzenie, czy linia, która została wybrana jako „N” z przetwornicy nie wykazuje potencjału względem „N” budynku (bo ktoś uziemił przetwornicę/agregat lub po prostu włożył wtyczkę 230V do gniazdka pod napięciem, a nie przetwornicy).
Jeśli którykolwiek test nie przejdzie procesor wchodzi w martwą pętlę i miga diodą oraz sygnalizuje buzzerem stan alarmowy. Nie ma wyjścia z tego stanu – jedyna możliwość to odłączenie wtyczki 230V.
Jeśli wszystkie testy przeszły następuje załączenie stycznika i zasilenie domu. Podczas pracy stale wykonywany jest test zwarcia N i PE (czyli włożenia wtyczki siłowej). Jej wyjęcie natychmiast rozłącza stycznik i rozpoczyna alarmowanie - tu też praca w martwej pętli. Ogólnie alarm ma być irytujący, bo ma świadczyć o niewłaściwej kolejności podłączania.
Co myślicie o tym rozwiązaniu pod kątem bezpieczeństwa? Moim największym zmartwieniem jest sklejenie się stycznika lub przekaźnika sterującego stycznikiem.
Sklejenie się stycznika nie od razu powoduje problem z możliwym porażeniem – musimy podłączać układ, gdzie w gniazdku siłowym jest napięcie, a do tego sklejeniu musi ulec jedna linia lub zasilanie w gnieździe 3f jest tylko na jednej fazie. W przeciwnym przypadku podczas podłączania wtyczki 3f zrobimy zwarcie pomiędzy fazami i zadziałają zabezpieczenia. Jak widać niezwykle mało prawdopodobne, a tylko ten scenariusz da napięcie na wtyczce 230V. W drugą stronę prawdopodobieństwo kłopotów jest większe – jeśli dojdzie do sklejenia stycznika lub przekaźnika sterującego stycznikiem na wtyczce siłowej pojawi się napięcie. Tu jednak mamy pewne zabezpieczenie – wtyczka 3f otacza piny, a do tego dotknięcie L1, L2, L3 nie porazi, bo nie mamy napięcia względem ziemi. Trzeba pechowo zetknąć ciałem N i Lx. Oczywiście cały czas brzęczy buzzer (procesor wykrył napięcie na wtyczce 3f) domagający się wyłączenia wtyczki 230V.
Tu najważniejsza uwaga: to jest tylko do awaryjnego zastosowania np. raz na 2 lata. Nie jest to układ redundantnego zasilania!
Edytowałem.[T.M.]
1. Sprawdzenie, czy linie N i PE w gnieździe trójfazowym są praktycznie zwarte (niski opór). Zadaniem testu jest upewnienie się, że wtyczka trójfazowa została wpięta do gniazda.
2. Sprawdzenie, czy na którejkolwiek linii L1, L2, L3 jest napięcie.
3. Sprawdzenie, czy linia, która została wybrana jako „N” z przetwornicy nie wykazuje potencjału względem „N” budynku (bo ktoś uziemił przetwornicę/agregat lub po prostu włożył wtyczkę 230V do gniazdka pod napięciem, a nie przetwornicy).
Jeśli którykolwiek test nie przejdzie procesor wchodzi w martwą pętlę i miga diodą oraz sygnalizuje buzzerem stan alarmowy. Nie ma wyjścia z tego stanu – jedyna możliwość to odłączenie wtyczki 230V.
Jeśli wszystkie testy przeszły następuje załączenie stycznika i zasilenie domu. Podczas pracy stale wykonywany jest test zwarcia N i PE (czyli włożenia wtyczki siłowej). Jej wyjęcie natychmiast rozłącza stycznik i rozpoczyna alarmowanie - tu też praca w martwej pętli. Ogólnie alarm ma być irytujący, bo ma świadczyć o niewłaściwej kolejności podłączania.
Co myślicie o tym rozwiązaniu pod kątem bezpieczeństwa? Moim największym zmartwieniem jest sklejenie się stycznika lub przekaźnika sterującego stycznikiem.
Sklejenie się stycznika nie od razu powoduje problem z możliwym porażeniem – musimy podłączać układ, gdzie w gniazdku siłowym jest napięcie, a do tego sklejeniu musi ulec jedna linia lub zasilanie w gnieździe 3f jest tylko na jednej fazie. W przeciwnym przypadku podczas podłączania wtyczki 3f zrobimy zwarcie pomiędzy fazami i zadziałają zabezpieczenia. Jak widać niezwykle mało prawdopodobne, a tylko ten scenariusz da napięcie na wtyczce 230V. W drugą stronę prawdopodobieństwo kłopotów jest większe – jeśli dojdzie do sklejenia stycznika lub przekaźnika sterującego stycznikiem na wtyczce siłowej pojawi się napięcie. Tu jednak mamy pewne zabezpieczenie – wtyczka 3f otacza piny, a do tego dotknięcie L1, L2, L3 nie porazi, bo nie mamy napięcia względem ziemi. Trzeba pechowo zetknąć ciałem N i Lx. Oczywiście cały czas brzęczy buzzer (procesor wykrył napięcie na wtyczce 3f) domagający się wyłączenia wtyczki 230V.
Tu najważniejsza uwaga: to jest tylko do awaryjnego zastosowania np. raz na 2 lata. Nie jest to układ redundantnego zasilania!
Edytowałem.[T.M.]