Witam! A więc dzisiaj, podczas demontażu popsutych elementów, końcówka mojego grota odpadła . Grot wycierałem w wilgotną gąbkę, starałem utrzymywać na nim cynę, żeby się nie utlenił itp. A tu nagle patrze, że końcówka zrobiła się jakoś chudsza, no nic lutuje dalej, "może tak było" i końcówka sobie odpadła.. Oto porównanie dwóch tych samych grotów: (po lewej grot z końcówką, po prawej bez)
Moja lutownica to coś takiego:
Lutownica ma 40W, a grot, z tego co pamiętam, był na 60W. I teraz mam pytanie: Czyja to właściwie wina, że końcówka odpadła? Moja, bo coś źle robię/kijowej lutownicy/kijowego grota? Dodam, że ten grot kosztował chyba 1-2zł.
Witam,
nie rozpuscila sie bo z definicji do rozpuszczenia wymagany jest rozpuszczalnik no i w wyniku procesu rozpuszczania powinien powstac roztwor.
To wyglada na zwykle utlenienie sie grota i wykruszenie, po prostu grot nie byl najwyzszej klasy lub byl juz na tyle stary ze nie ma sie co dziwic.
Pozdrawiam
Rzecz jak najbardziej normalna. Po prostu topnik w cynie "dokonał dzieła zniszczenia". Dobrej klasy groty są robione w sposób uniemożliwiający takie zjawisko, a i tak trzeba je wymieniać. W tym wypadku najprawdopodobniej (bo grot i lutownica z gatunku tanich) brak było powłoki spowalniającej utlenianie się grota, lub (co możliwe w każdym grocie) jakaś niedoróbka w wykonywaniu zewnętrznej powłoki.
Poza tym proces utleniania przebiega znacznie szybciej w wyższej temperaturze - tu jest kolejny przyczynek, by zainwestować w stację z regulacją temperatury, bo w lutownicach takich jak Twoja bardzo często temperatura jest znacznie wyższa, niż potrzebna.
Z tego co zaobserwowałem cyna bezołowiowa jest znacznie bardziej agresywna niż zwykła (z ołowiem) i nawet w lutownicach Weeler'a i oryginalnych grotach przy pracy po kilka godzin dziennie groty wytrzymują co najwyżej dwa - trzy tygodnie (w wypadku ołowiowej cyny znacznie dłużej - do pół roku).
Więc moje zdanie o topniku, czyli "utrudniacz życia dla lutownicy" się potwierdziło, dlaczego? Otóż, topnik ciągle mi się palił na grocie, i powstawał czarny osad, który nie przewodził ciepła. W oryginalnym grocie od lutownicy, czubek też nie był za bardzo wytrzymały, zrobiło się wgłębienie. Co do cyny, to używałem Cynel Sn60Pb40,a co do lutownicy, może potem kupię jakąś WEP 936. Tylko teraz, co zrobić/jaki grot kupić, żeby wytrzymał dłuższe prace? Widziałem jakieś ceramiczne na allegro, z ocynowaną końcówką.
Od lat używam takiej właśnie lutownicy, chyba na fotce jest Pensol (cyfra ileś tam).
Te oryginalne, zaostrzone groty są nic nie warte i przede wszystkim niezbyt funkcjonalne, służą bardzo nie długo, wyrzucam je natychmiast po kupieniu kolejnej lutownicy nawet ich nie używając.
Zawsze wstawiam w zależności od potrzeb lite groty z miedzi o żądanej średnicy od 5 mm do 1 mm.
Taki grot z pręta/drutu miedzianego ma tą zaletę że zawsze "po cynowany" jest sam koniec, "okrągłe kółko", nie potrzeba bez przerwy czyścić, co w zależności od średnicy bardzo ułatwia lutowanie precyzyjnych elementów, można też zagiąć pod kątem, co jeszcze bardziej ułatwia lutowanie.
Z biegiem czasu oczywiście grot robi się coraz krótszy i w moim przypadku dość intensywnej eksploatacji trzeba wymienić po około 1 roku.
Do przykręcenia bardzo cienkiego grotu trzeba też zmienić śrubę na dłuższą
roces utleniania przebiega znacznie szybciej w wyższej temperaturze - tu jest kolejny przyczynek, by zainwestować w stację z regulacją temperatury, bo w lutownicach takich jak Twoja bardzo często temperatura jest znacznie wyższa, niż potrzebna.
TheAmazingRak napisał:
Tylko teraz, co zrobić
Kupić stację z regulacją temperatury i zapomnieć o problemie - przynajmniej na jakiś czas. Zyskasz na tym podwójnie -= nie nawdychasz się spalonej kalafonii, nie przegrzejesz lutów, nie przegrzejesz ścieżek na PCB, i dłużej groty wytrzymają.
https://diolut.pl/stacja-lutownicza-yihua-936-50w-200-480-stc-esd-safe-repro-p-4509.html Na pewno lepsza taka jak z linku powyżej od Twojej lutownicy. Szeroka gama grotów (od najcieńszych do większych - w zależności co lutujesz możesz szybko wymienić) i co najważniejsze; regulator temperatury, a nie mocy jak w innych tanich stacjach.
Czym się różnią te regulatory? Regulując moc tak naprawdę nie masz żadnej kontroli nad temperaturą grota, wystarczy, ze powieje wiaterek (przeciąg się zrobi) albo masz do polutowania duży element miedziany i temperatura grota szybko spada - w efekcie albo "posmarkasz" pad (cyna będzie oblepiać pad, czy przewód, a nie zwilży powierzchni), albo przegrzejesz ścieżki, cz w skrajnych wypadkach uszkodzisz lutowany element (w DS masz dopuszczalne czasy lutowania w danej temperaturze - sprawdź jak nie wierzysz). W stacji z regulacją temperatury wewnątrz grzałki (a czasem nawet samego grota!) jest czujnik temper atuty, który na bieżąco dostarcza informacji układowi nadzorującemu temperaturę lutownicy - jak tylko spadnie poniżej założonej temperatury - włączy zasilanie dogrzewając lutownicę (grot) do ustawionej temperatury. Zyskujesz więc autoregulację - nie musisz się martwić, że powstanie zimny lut, ze przegrzejesz ścieżkę, czy element. Niepodważalną zaletą stacji jest też to, że grzałka w nich jest zasilana napięciem 24V odseparowanym od sieci! W wypadku ewentualnego przebicia na zwykłej lutownicy albo uszkodzisz układ lutowany, albo (co znacznie gorsze i mniej przyjemne) zostaniesz porażony napięciem 230V - wierz mi - nie jest to przyjemne.
Zawsze będę więc proponował stację z regulacją temperatury - nawet (a może zwłaszcza...?) amatorom.
Bardzo się rozpisałeś! Czytałem o stacji, że taka fajna itp, więc połowy nie musiałeś pisać I wiem co to za uczucie być porażonym lutownicą, już raz mnie tak walnęła, i się tak wystraszyłem, że prawie te lutownice z ręki wypuściłem, nie mówiąc o tym że się walnąłem w nogę.. Z tym topnikiem, to w jakiej temperaturze z topnika nie robi się czarny osad? Strasznie mnie irytuje to, że grot robi się czarny.
Przepraszam, ale może dzięki też inni coś skorzystają. Temperatura odpowiednia do lutowania to ok. 300-350*C - w zależności od tego co się lutuje i jaką cyną. Poza tym stacje są różne - w niektórych (niestety) skala jest tylko do szacunkowego określenia temperatury. To Ty sam w czasie pracy ustalisz jaka jest dla Ciebie i stacji (konkretnego egzemplarza) odpowiednia. Cyna bezołowiowa wymaga wyższej temperatury - podobnie jak lepiej zwiększyć ją (temp.) w momencie gdy np. masz do polutowania grube druty, czy dużą powierzchnię masy na płytce. Topniki też różnie się palą - kalafonia te 300-350*C powinna wytrzymać i nie palić się na węgiel. Ktoś kiedyś pisał, że jak wydziela się dużo dymu a nie smużka po dotknięciu grotem kalafonii to temperatura jest za wysoka. W praktyce bywa różnie - np. ja osobiście wolę ustawić wyższą temperaturę ale lutować krócej. Summa summarum wydaje mi się, ze takie lutowanie (czas na wykonanie jednego lutu poniżej 1 sek.) jest lepsze niż grzanie niższą temperaturą kilkanaście sekund jednego padu.
TheAmazingRak napisał:
Strasznie mnie irytuje to, że grot robi się czarny.
Nie mając możliwości regulacji temperatury - czy to bezpośrednio, czy pośrednio regulując moc - nic nie można zrobić.
Czasem nawet w takich samych lutownicach temperatury jakie osiągają mogą być różne - wystarczy, że chińczykowi nawinie się mniej lub więcej drutu oporowego, albo w trakcie składania część zwojów się zewrze. W stacji jak ustawisz temperaturę to będzie taka jak nastawiłeś - różnica może sięgać co najwyżej kilku stopni.
Dlatego się tak rozpisałem...
Bardzo dawno temu uczyli w szkołach że w tego typu lutownicach temperaturę regulowało się przez wysunięcie grota, czym więcej wysuniesz tym niższa temperatura na czubku. Można tak dobrać aby nie paliło kalafonii i ładnie topiło cynę. wówczas i pręty miedziane bardzo długo i dobrze się sprawowały.
W pewnym zakresie - da się w ten sposób "regulować temperaturę", ale jeśli z założenia temperatura jest dużo za duża to nawet wysuniecie grota nie pomoże całkiem.
Poza tym - dawno temu nie było ogólnodostępnych (i w miarę tanich!) stacji lutowniczych.
A skoro Autor doznał już:
TheAmazingRak napisał:
być porażonym lutownicą,
to i tak musi z niej zrezygnować. A jak już - to lepszym wyjściem jest zakup stacji...
w tego typu lutownicach temperaturę regulowało się przez wysunięcie grota
Hmm spróbuje wysunąć, bo w poprzednim grocie czubek mi nie odpadł i miałem grot trochę bardziej wysunięty niż teraz.
398216 Usunięty napisał:
musi z niej zrezygnować
A powiem Ci, że z niej nie zrezygnuję, to będzie lutownica do szkoły/dopóki nie będę miał stacji, a to kopnięcie, to miałem tak tylko raz i to przy innym biurku (mam 2 w pokoju), i właśnie przy tym biurku zawsze mnie musi kopnąć prąd z czegokolwiek np. metalowe boki telefony, gdy jest podpięty do pc, sam pc i inne.
EDIT: A jakby tak zmajstrować regulator mocy?
EDIT2: Chodzi mi o coś takiego
a to kopnięcie, to miałem tak tylko raz i to przy innym biurku (mam 2 w pokoju), i właśnie przy tym biurku zawsze mnie musi kopnąć prąd z czegokolwiek np. metalowe boki telefony, gdy jest podpięty do pc, sam pc i inne.
Sprawdź Waść uziemienie w gnieździe do którego podłączony jest komputer, bo to się może źle skończyć, starczy że kiedyś będziesz miał wilgotną rękę...
Czyli jeżeli np. spoci mi się ręka i dotknę komputera, który jak kiedyś mnie kopnął, to mogę nawet zginąć?
Nie radzę próbować. Do dziś pamiętam pogrzeb Przyjaciela, który w domowej ciemni w podobny sposób pożegnał się z życiem. Nieuziemiony powiększalnik ("Bo po co - będę uważać") i chwila nieuwagi...
Zamiast tak wróżyć z oparów kalafoni, to możne lepiej pomyśleć i pomierzyć, choćby wkrętakiem z neonówką.
Bo może założyciel tematu oszczędza na praniu i nie używa płynów elektrostatycznych, albo ma elektryzującą się wykładzinę, lub panele podłogowe, albo durne kapcie z plastikową podeszwą.
Niech dotknie wkrętakiem z neonówką obudowy PC, - jak błyśnie i zgaśnie to znaczy że był naelektryzowany, jak dalej będzie się mocno świecił to coś nie tak z uziemieniem, to samo niech powtórzy dotykając lutownicy.
Regulator mocy ma jak najbardziej sens. Zwykły ściemniacz do żarówek jest też regulatorem mocy.
Może mam złe nawyki z dawnych lat (nie "słyszało" się wtedy o stacjach lutowniczych) ale właśnie używam takiego ściemniacza. Jest zabudowany w specjalne pudełko z gniazdem do włączenia lutownicy. Prosto, tanio, i łącznie z miedzianymi grotami zdaje egzamin.
Do takiego ściemniacza można podłączyć każdą lutownicę grzałkową, nawet taką do lutowania rynien o mocy powyżej 250 W.
Gdyby był naelektryzowany to byś poczuł co najwyżej ukłucie. Sprawdź tę lutownicę - miernikiem (omomierz) na przejście pomiędzy bolcami wtyczki a obudową grzałki. Jeżeli jest przejście - miałeś lutownicę.
TheAmazingRak napisał:
398216 Usunięty napisał:
Taka lutownica nadaje się na złom, nie do lutowania
Ale w miarę fajnie mi się nią lutuję, tylko temperatura jest za duża.
Odnosiłem się w tym zdaniu do lutownicy z przebiciem.
TheAmazingRak napisał:
Jest jakiś sposób na sprawdzenie temperatury grota bez termometra? Tak "na oko".
Pisałem:
398216 Usunięty napisał:
Ktoś kiedyś pisał, że jak wydziela się dużo dymu a nie smużka po dotknięciu grotem kalafonii to temperatura jest za wysoka.
✨ Podczas lutowania użytkownik doświadczył odpadnięcia końcówki grota, co przypisano utlenieniu i niskiej jakości grotowi. Użytkownik stosował cynę Sn60Pb40 oraz lutownicę o mocy 40W, podczas gdy grot był przeznaczony na 60W. W dyskusji podkreślono, że tanie groty często nie mają odpowiednich powłok ochronnych, co przyspiesza ich utlenianie. Zasugerowano inwestycję w stację lutowniczą z regulacją temperatury, co pozwoliłoby na lepszą kontrolę nad procesem lutowania i wydłużenie żywotności grotów. Użytkownik rozważał zakup ceramicznych grotów oraz stacji WEP 936. Wskazano również na problemy z topnikiem, który przy wysokiej temperaturze może tworzyć czarny osad, co negatywnie wpływa na przewodnictwo ciepła. Wygenerowane przez model językowy.