Błędy można popełniać, tak jak można z niewiedzy palnąć głupotę. Ale tkwić z uporem w tej głupocie to grzech.
Proszę Autora tematu o wybaczenie, ale biorąc pod uwagę fakt, że te posty (kol.toffffik) mogły by zostać wprowadzone w życie, przez innych czytających wątek, czuję się zobligowany by wyjaśnić w czym tak naprawdę leży "pies pogrzebany" i ... no trudno, muszę nazwać rzecz po imieniu ; głupota.
Przede wszystkim:
toffffik napisał: Wyjście głośników (B) pw 3015 podłączyłem przez chinch do lini rec w pw 3017.
Tu kilka spraw wbrew rozsądkowi, logice i zasadom;
A/ Nie wolno podłączać WYJŚCIA GŁOŚNIOWEGO do wejścia sygnałowego (nie ważne magnetofonowego czy innego) bo:
1/Rożnica poziomów może spowodować przesterowanie wejścia. Nawet "niechcący".
2/ Sumują się korekcje barwy - co też prowadzić może do przesterowania (w niektórych wypadkach nawet uszkodzenia ) wzmacniacza sterowanego takim sygnałem ( o kolumnach nie wspomnę...)
3/ Sumują się szumy - szumy wzmacniacza "A" podane na wejście wzmacniacza "B" nie dość, że (jak sam sygnał) zostaną wzmocnione, to jeszcze zsumują się z szumami wzmacniacza "B".
4/ W niektórych wzmacniaczach połączenie takie (wyjście głośnikowe wzmacniacza "A" z wejściem sygnałowym wzmacniacza"B" ) powodować może uszkodzenie wzmacniacza "A".
Ad.2 - Cytuję
toffffik napisał: potrzebuję uzyskać wysokie tony zarówno jak korzystan z decka i czasem gramofon... niestety oryginalne nagrania mają sygnał poniżej wartości odsłuchu co przy jednym wzmacniaczu się gubi
Problemem nie jest zbyt mała korekcja (co wynika z 2 punktu), ale kiepska jakość źródła sygnału - albo magnetofonu (źle wyregulowany, uszkodzona lub zużyta głowica, kiepska taśma, źle wykonane nagranie). W wypadku gramofonu podobnie - albo same płyty zniszczone, albo wkładka uszkodzona, albo źle podłączona w główce ramienia).
Czyli Autor (toffffik) zamiast zająć się źródłem problemu usiłuje ( i to bez skutecznie - wbrew temu co pisze!) poprawić spartolenie partoli jeszcze bardziej... (wyjaśnienie wyżej)
To tak jak ze słynnym teleskopem Hubble’a - miało być dobrze, ale ktoś nie pomyślał na ziemi (u źródła) i nie skalibrował przyrządów pomiarowych w efekcie zamiast uzyskać poprawny obraz na poprawnie wykonanym lustrze trzeba było korygować (w kosmosie!) błędy wynikające z uszkodzenia lustra - zmianą programu sczytującego odebrany obraz. A wystarczyło tylko zadbać o poprawność wykonania lustra na ziemi...
Gdyby te korekcje wynikały np. z chęci uzyskania jeszcze lepszych osiągów niż planowano na początku - OK. Byłbym w stanie zrozumieć, ale nie; trzeba było wydać milion dolarów żeby to co z założenia działało źle doprowadzić do jako takiego stanu.. Żeby w ogóle doprowadzić do działania... Przecież to głupota?
Dalej:
toffffik napisał: efekt tego jest taki że jedna kolumna ma inny przydźwięk od drugiej... dopiero po podłączeniu drugiego wzmacniacza efekt jest zminimalizowany
Tu już za cholerę nie rozumiem o co Autorowi chodzi. Bo tak ; jeśli chodzi o "przydźwięk" jest to zjawisko wynikające z braku lub niewłaściwego prowadzenia masy - zakłócenie sygnału muzycznego sygnałem zakłócającym jego jakość. Czyli co? Jedna kolumna gra gorzej niż druga (patrz A 3), ale w sumie dźwięk jest dobry/lepszy??? Jakim cudem ? To nie matematyka gdzie dwa minusy dają plus!
toffffik napisał: ale ma taki... w każdym razie "ściany" nie ma...
Nie rozumienia ciąg dalszy... Jakiej ściany? Ściany dźwięku? Nie ma? I to ma być dobrze? Obawiam się, że:
Albo Autor używa słów, których znaczenia nie rozumie,
Albo nie słyszał nigdy dobrego (jakościowo) dźwięku i kakofonia jest dla niego ideałem...
A tak nie jest i być nie będzie. Wypadałoby najpierw podszkolić się teoretycznie, poczytać o akustyce i elektroakustyce, potem wybrać się np. do Filharmonii, by mieć punkt odniesienia (czyli usłyszeć jak muzyka brzmi i jak brzmieć powinna), lub chociaż dobrze nagłośnionego recitalu jakiegoś piosenkarza z górnej półki (na pewno nie mam na myśli żadnego Hip-Hopu czy czegoś takiego - "MUZY" tworzonej przez ignorantów)., a dopiero potem posłuchać swojego sprzętu, pomyśleć gdzie tak naprawdę leży przyczyna, i doprowadzić swój sprzęt do stanu sprawności - nie tylko z wierzchu. Nie da się poprawić kiczowatego obrazu wstawiając go w złocone ramy.
Ufff... Mam nadzieję mimo wszytko, ze ktoś kto kiedyś przeczyta ten post, spróbuje się do niego zastosować. A może nawet sam Kolega toffffik ?...? To byłby chyba największy sukces.