Zgodnie z tytułem i jednocześnie spełniając obietnicę z poprzedniego tematu o szlifierce dla amatora elektronika — tym razem coś porządniejszego, a nade wszystko wygodniejszego, bo bez kabla...
Zakupiona uprzednio szlifierka spełnia swoją funkcję nadal, ułatwiając drobne korekcje druku, czy obrabiając niewielkie elementy mechaniczne. Obiecałem jednak coś podobnego, ale o ciut większej mocy, stąd też powstał ten artykuł.
Nadal zostajemy przy obrabiarce precyzyjnej, trzymanej w jednej ręce jak np. gruby flamaster, ale tym razem z zasilaniem akumulatorowym — ogniwem akumulatorowym typu 18650 o pojemności (wg producenta) 2200mAh.
Zamówienie zostało złożone w Chinach (patrz zrzut ekranu z aukcji wyżej) i dotarło do mnie z niewielkim opóźnieniem kilka dni temu.
Od razu przyznam się, że za jednym zamachem postanowiłem upiec dwie pieczenie i wybrałem zestaw w praktycznym kufereczku z kompletem tarcz szlifierskich i kilkoma frezami — co by móc sprawdzić od razu wszelkie możliwe zastosowania urządzenia.
Przyznam się, że szlifierka bardzo mi się spodobała — i jako zestaw (to ze względu na opakowanie), jak i samo narzędzie — naprawdę solidny wygląd, a przy tym bardzo dobrze leży w dłoni — co (uwzględniając przeznaczenie: Ręczna Frezarka Precyzyjna) nie jest bez znaczenia, a wręcz jest to niezbędna konieczność.
Akumulator oczywiście należy przed użyciem naładować — fabrycznie jest co prawda ładowany, ale tylko po to, by przetrwał do czasu sprzedaży i porządnego ładowania — wymóg akumulatorów Li-Ion — nie wolno dopuścić do rozładowania poniżej określonej wartości napięcia.
(Szereg firm podaje tę dolną granicę różnie. W zależności od konkretnego wykonania może to być napięcie nawet rzędu 2,75V. Niemniej przyjmuje się, że taką bezpieczną granicą dla wszystkich tego typu akumulatorów jest napięcie 3,2V).
W zestawie dołączona jest co prawda ładowarka, ale moje niedopatrzenie spowodowało, że nie otrzymałem przejściówki ze wtyczki typu: „amerykańskiego” na europejską. Na szczęście miałem (opisywany w jednym z poprzednich tematów) mini UPS — akumulatorek został wciśnięty w koszyczek i po ok. 2 godzinach UPS zasygnalizował zakończenie ładowania.
Wstawiłem do szlifierki, włączyłem (na razie bez żadnego zamocowanego w uchwycie narzędzia) i...
I zdziwiłem się, bo jakoś niezbyt solidnie: „zagrała” — owszem silnik wszedł na wysokie obroty, ale jakoś tak bez sensacji jakby? Cichy jakiś taki?
Żartuję oczywiście — bo cichość przy takich obrotach może tylko świadczyć o dobrym wyważeniu i łożyskowaniu silnika i samego wału z uchwytem, na pewno nie jest to więc wada.
Może obejrzyjmy z bliska nabytek:
Jednak to, co w kuferku to nie wszystko, a (że się tak wyrażę) „zestaw obowiązkowy” — do zamówionego kompletu dostałem też dwie torebki tarcz szlifierskich; do szlifowania, obróbki dokładniejszej, cięcia... I do czego jeszcze to już samemu trzeba określić.
Jak zapewne zauważyliście wcześniej, w kuferku była też i instrukcja i opis szlifierki — zainteresowanym przesyłam zdjęcia:
Osobiście instrukcje obsługi traktuję jako: „ostatnią deskę ratunku”, czyli zgłębiam dopiero wówczas, gdy sam nie mogę do czegoś dojść. Jednak w tak prostych urządzeniach, niejako z założenia, lub męskiej dumy — nie zaglądam...
„Poza kamerą” pobawiłem się (
) nową: „zabawką” trochę i z każdą chwilą coraz bardziej się uśmiechałem. Mimo niewielkiej (teoretycznie) różnicy pomiędzy poprzednią a tą: „nową”, ta szlifierka z tematu okazywała się coraz lepszym nabytkiem. Wbrew pozorom — bo to i zasilanie podobne, a i sam silnik nie wygląda na demona mocy... Ba! Nawet mój Kolega (ten, co mi od czasu do czasu podrzuca coraz to inne gadżety do testowania), będący świadkiem odpakowywania szlifierki, po pierwszych „odpaleniach” (bez prób szlifowania jeszcze) podał w wątpliwość przydatność tejże: „Moc niewielka, nie poradzi sobie”. Jednak nawet On nie brał pod uwagę istotnego czynnika in plus — prędkości obrotowej.
I w praktyce okazało się, jak bardzo to ważny czynnik — frezowanie otworów w plastikowym froncie obudowy zajęło mi pół godzinki — razem z trasowaniem otworów, pomiarami itp., czynnościami przygotowawczymi. Pierwsze próby, więc i jeszcze ręka niewprawiona (o niepełnosprawności nie wspominam), no i jak w wypadku każdego narzędzia elektrycznego — konieczne jest opanowanie prowadzenia frezu (przypominam — RĘCZNEGO prowadzenia — bez żadnej pomocy).
Zacząłem więc od otworów najmniej wrażliwych na niedokładność wymiarów, a skończyłem już przy wycinaniu (wyfrezowaniu chyba?) tych: „widocznych”, przy których ew. pomyłki psułyby wygląd.
Przyznam się, że mogłoby wyjść lepiej — ręce jednak powinny być zdecydowanie sprawniejsze, a mięśnie nie powinny odmawiać posłuszeństwa... Niemniej, aż tak źle (jak na: „pierwszy raz”) nie wyszło:
No ok. Plastik, materiał w sumie łatwy w obróbce (a w każdym razie miękki), więc można powiedzieć, że nic dziwnego, że daje radę. A jak z czymś zdecydowanie twardszym? Np. laminatem szklanym???
Wiadomo — laminat szklany nie dość, że twardy i niezwykle szybko tępi wszelkie: „normalne” narzędzia typu piła, wiertła (poza widiowymi, ale to inna klasa), nożyce — ciężki w obróbce, a co dopiero, gdy trzeba np. wyciąć okienko w nim?
Nie miałem: „na podorędziu” żadnej obudowy do zrobienia z laminatu, ale skrawków FR4 „od metra”, więc na szybko postanowiłem spróbować...
Wziąłem jeden kawałek 1,5mm grubości i po założeniu tarczy do cięcia... Jednak nie uprzedzajmy wypadków:
Wnioski pozostawiam Wam.
Pozdrawiam.
Zakupiona uprzednio szlifierka spełnia swoją funkcję nadal, ułatwiając drobne korekcje druku, czy obrabiając niewielkie elementy mechaniczne. Obiecałem jednak coś podobnego, ale o ciut większej mocy, stąd też powstał ten artykuł.
Nadal zostajemy przy obrabiarce precyzyjnej, trzymanej w jednej ręce jak np. gruby flamaster, ale tym razem z zasilaniem akumulatorowym — ogniwem akumulatorowym typu 18650 o pojemności (wg producenta) 2200mAh.
Zamówienie zostało złożone w Chinach (patrz zrzut ekranu z aukcji wyżej) i dotarło do mnie z niewielkim opóźnieniem kilka dni temu.
Od razu przyznam się, że za jednym zamachem postanowiłem upiec dwie pieczenie i wybrałem zestaw w praktycznym kufereczku z kompletem tarcz szlifierskich i kilkoma frezami — co by móc sprawdzić od razu wszelkie możliwe zastosowania urządzenia.
Przyznam się, że szlifierka bardzo mi się spodobała — i jako zestaw (to ze względu na opakowanie), jak i samo narzędzie — naprawdę solidny wygląd, a przy tym bardzo dobrze leży w dłoni — co (uwzględniając przeznaczenie: Ręczna Frezarka Precyzyjna) nie jest bez znaczenia, a wręcz jest to niezbędna konieczność.
Akumulator oczywiście należy przed użyciem naładować — fabrycznie jest co prawda ładowany, ale tylko po to, by przetrwał do czasu sprzedaży i porządnego ładowania — wymóg akumulatorów Li-Ion — nie wolno dopuścić do rozładowania poniżej określonej wartości napięcia.
(Szereg firm podaje tę dolną granicę różnie. W zależności od konkretnego wykonania może to być napięcie nawet rzędu 2,75V. Niemniej przyjmuje się, że taką bezpieczną granicą dla wszystkich tego typu akumulatorów jest napięcie 3,2V).
W zestawie dołączona jest co prawda ładowarka, ale moje niedopatrzenie spowodowało, że nie otrzymałem przejściówki ze wtyczki typu: „amerykańskiego” na europejską. Na szczęście miałem (opisywany w jednym z poprzednich tematów) mini UPS — akumulatorek został wciśnięty w koszyczek i po ok. 2 godzinach UPS zasygnalizował zakończenie ładowania.
Wstawiłem do szlifierki, włączyłem (na razie bez żadnego zamocowanego w uchwycie narzędzia) i...
I zdziwiłem się, bo jakoś niezbyt solidnie: „zagrała” — owszem silnik wszedł na wysokie obroty, ale jakoś tak bez sensacji jakby? Cichy jakiś taki?
Żartuję oczywiście — bo cichość przy takich obrotach może tylko świadczyć o dobrym wyważeniu i łożyskowaniu silnika i samego wału z uchwytem, na pewno nie jest to więc wada.
Może obejrzyjmy z bliska nabytek:
Jednak to, co w kuferku to nie wszystko, a (że się tak wyrażę) „zestaw obowiązkowy” — do zamówionego kompletu dostałem też dwie torebki tarcz szlifierskich; do szlifowania, obróbki dokładniejszej, cięcia... I do czego jeszcze to już samemu trzeba określić.
Jak zapewne zauważyliście wcześniej, w kuferku była też i instrukcja i opis szlifierki — zainteresowanym przesyłam zdjęcia:
Osobiście instrukcje obsługi traktuję jako: „ostatnią deskę ratunku”, czyli zgłębiam dopiero wówczas, gdy sam nie mogę do czegoś dojść. Jednak w tak prostych urządzeniach, niejako z założenia, lub męskiej dumy — nie zaglądam...
„Poza kamerą” pobawiłem się (
I w praktyce okazało się, jak bardzo to ważny czynnik — frezowanie otworów w plastikowym froncie obudowy zajęło mi pół godzinki — razem z trasowaniem otworów, pomiarami itp., czynnościami przygotowawczymi. Pierwsze próby, więc i jeszcze ręka niewprawiona (o niepełnosprawności nie wspominam), no i jak w wypadku każdego narzędzia elektrycznego — konieczne jest opanowanie prowadzenia frezu (przypominam — RĘCZNEGO prowadzenia — bez żadnej pomocy).
Zacząłem więc od otworów najmniej wrażliwych na niedokładność wymiarów, a skończyłem już przy wycinaniu (wyfrezowaniu chyba?) tych: „widocznych”, przy których ew. pomyłki psułyby wygląd.
Przyznam się, że mogłoby wyjść lepiej — ręce jednak powinny być zdecydowanie sprawniejsze, a mięśnie nie powinny odmawiać posłuszeństwa... Niemniej, aż tak źle (jak na: „pierwszy raz”) nie wyszło:
No ok. Plastik, materiał w sumie łatwy w obróbce (a w każdym razie miękki), więc można powiedzieć, że nic dziwnego, że daje radę. A jak z czymś zdecydowanie twardszym? Np. laminatem szklanym???
Wiadomo — laminat szklany nie dość, że twardy i niezwykle szybko tępi wszelkie: „normalne” narzędzia typu piła, wiertła (poza widiowymi, ale to inna klasa), nożyce — ciężki w obróbce, a co dopiero, gdy trzeba np. wyciąć okienko w nim?
Nie miałem: „na podorędziu” żadnej obudowy do zrobienia z laminatu, ale skrawków FR4 „od metra”, więc na szybko postanowiłem spróbować...
Wziąłem jeden kawałek 1,5mm grubości i po założeniu tarczy do cięcia... Jednak nie uprzedzajmy wypadków:
Wnioski pozostawiam Wam.
Pozdrawiam.
Fajne? Ranking DIY
