Prostownik z PRL-u, niestety nie pamiętam symbolu, 5-pozycyjny przełącznik zakresów ładowania 2-4-6-8-10 A, (jestem na wyjeździe, nie mam go pod ręką), przez 30 lat pracował z układem diod BYP 680
, w ubiegłym roku padły diody, wsadziłem mostek KBPC 3510.
Zostawiłem akumulator na ładowaniu najmniejszym zakresem (2 A), po kilku godzinach sprawdzam, zero ładowania, zasilacz (trafo) głośno buczy, coś śmierdzi, odpinam mostek - zwarty. Gdyby został tak dłużej, trafo mogłoby się wykopcić.
Skoro mostek zwarł uzwojenie wtórne trafa, dlaczego nie zadziałał bezpiecznik? Czy zasadnym byłoby dodać drugi bezpiecznik na uzwojenie wtórne po wymianie mostka? Jeżeli tak, jakiej wartości. Praktycznie prostownika używam sporadycznie do podładowania akumulatora najniższym prądem, rzekomo taki zabieg powoduje też odsiarczanie płyt.
Zostawiłem akumulator na ładowaniu najmniejszym zakresem (2 A), po kilku godzinach sprawdzam, zero ładowania, zasilacz (trafo) głośno buczy, coś śmierdzi, odpinam mostek - zwarty. Gdyby został tak dłużej, trafo mogłoby się wykopcić.
Skoro mostek zwarł uzwojenie wtórne trafa, dlaczego nie zadziałał bezpiecznik? Czy zasadnym byłoby dodać drugi bezpiecznik na uzwojenie wtórne po wymianie mostka? Jeżeli tak, jakiej wartości. Praktycznie prostownika używam sporadycznie do podładowania akumulatora najniższym prądem, rzekomo taki zabieg powoduje też odsiarczanie płyt.