>>21819525 Ale wszystkie te akumulatory są OŁOWIOWE z elektrolitem płynnym! I wszystkie mają sporą rezystancję wewnętrzną (liczoną w dziesiątkach miliomów) podobnie jak i każdy prostownik/zasilacz transformatorowo-prostownikowy również ma rezystancję wewnętrzną o podobnej wartości. W przypadku urządzeń posiadających ,,komputer pokładowy'' konieczna jest znajomość właściwości baterii, jej odpowiedzi na stresy użytkowe, odporności obwodów elektroniki na stres zewnętrznego ładowania czy...awarii alternatora! Bez tej wiedzy - można narobić jednym nieprzemyślanym do końca działaniem narobić szkód w wysokości kilkunastu tysięcy złotych.
Podstawowy problem to ,,oszczędności'' producentów czynione z powodu pazerności użytkowników na każdą wydawaną złotówkę. Starego powiedzonka, do dzisiejszych realiów nieumiejących odnieść ,,tanie mięso to psy jedzą''! Oszczędza się przede wszystkim na najcięższych i największych podzespołach - TRANSFORMATORACH! Zbyt małe rdzenie, marne uzwojenia, wykonane nie dość że glinem, to bez zachowania technologii materiału! I tak trafo w takim prostowniku noszącym piękny nadruk prąd rozruchowy 350A powinno ważyć circa 30-35 kg! A okazuje się że nie waży nawet 6 kg! To i rezystancja wewnętrzna już w setkach miliomów, jak tu uzyskać prąd rozruchowy? Ano przez podwyższenie napięcia wyjściowego!
Dlatego przed użyciem trzeba sprawdzić czy akumulator jest w dobrym stanie, bo przez kilka sekund właśnie on przejmie nadmiarową energię z prostackiego urządzenia rozruchowego!
A jak akumulator przestał sobie rok, dwa w przysłowiowym stogu słomy, trzeba go poddać procesowi odsiarczaniania! Inaczej jego rezystancja wewnętrzna nie pozwoli ani na naładowanie, ani pracę jako rozruchowy w maszynie.