Czy jest sens kupić malutką, zasilaną akumulatorowo lutownicę? Czy taka lutownica poradzi sobie z lutowaniem przewodów bądź goldpinów? Zapraszam na videotesty - z podziałem na spoiwo ołowiowe i bezołowiowe. Lutownicę kupiłem za 30 zł - co ważne, można też do niej dokupić groty.
Na przesyłkę troszkę czekałem, ale może było warto?
Produkt występuje w różnych kolorach, jest też wersja z LCD.
Instrukcja - jest też sekcja w języku angielskim. Deklarowana moc to 10 W, napięcie ładowania to 5 V. Wspierane groty: TK-USB-K, TK-USB-C oraz TK-USB-B. Przycisk pozwala wybrać jedną z trzech temperatur, choć pewnie w praktyce jest to wybór mocy.
Pora na testy:
Zacząłem od rozgrzewania. Lutownica rozgrzewa się dobrą minutę. Nie jest to narzędzie dla niecierpliwych.
Potem przyszło sprawdzić lutowanie. Każdy test to osobny film.
Lutowanie przewodów - pełna moc - spoiwo ołowiowe Sn60Pb40:
Wynik jest dość dobry, poszło nawet bez dodatkowe topnika, choć pewnie on by pomógł. Udało się zlutować.
Lutowanie przewodów - pełna moc - spoiwo bezołowiowe Sn99Cu1:
Spoiwo Pb-free ma wyższą temperaturę topnienia, ale tu też poszło akceptowalnie.
Lutowanie grubszych przewodów - pełna moc - spoiwo ołowiowe Sn60Pb40:
Tu dodałem topnika i też w miarę się udało, choć początkowo brakowało mocy grzewczej.
Goldpiny - pełna moc - spoiwo ołowiowe Sn60Pb40:
W miarę wyszło, choć to nie jest ten komfort co z mocniejszymi lutownicami.
Goldpiny - pełna moc - spoiwo bezołowiowe Sn99Cu1:
Też udało się zlutować.
Czy zatem jest tak pięknie i można wyrzucić przewodową lutownicę w kąt?
Niestety nie ma takiej opcji. Do większości zastosowań brakuje jednak mocy grzewczej. Im większy element, większa wylewka miedzi, itd, tym gorzej się lutuje:
Spoiwo wręcz przedwcześnie zastyga i "chwyta" grot lutownicy. Po prostu brakuje mocy grzewczej. Im więcej miedzi, elementów, warstw, tym mocniej ucieka ciepło i po prostu go brakuje.
Podsumowując, może i było lepiej niż w moich testach te 6 lat temu, kiedy to testowałem lutownicę na baterie ZD-20E, ale i tak nie sięgnąłbym po tą lutownicę do normalnej pracy. Zdecydowanie wolałbym pociągnąć przedłużacz, to lepszy komfort pracy, szybsze nagrzewanie, brak ryzyka, że się wyładuje.
Nie zmienia to jednak faktu, że ta lutownica rzeczywiście jest w stanie połączyć dwa kabelki, czy tam wlutować proste goldpiny w małą płytkę, gdzie nie ma dużej wylewki miedzi. Może to być jej atutem w nietypowych sytuacjach, kiedy przykładowo np. coś montujemy z dala od gniazdka i musimy wykonać jedno czy dwa połączenia.
Wtedy można rozważyć zakup. Na pewno nie polecam jej dla osób "leniwych", którym nie chce się wyciągać większej lutownicy, bo ostatecznie i tak więcej czasu stracą na siłowaniu się z tym gadżetem niż zaoszczędzą dzięki jego mobilności.
To było jednak tylko moje zdanie - a jak Wy uważacie? Do czego się przyda taka lutownica?
Fajne? Ranking DIY Pomogłem? Kup mi kawę.