logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Videotest: lutownica bezprzewodowa/akumulatorowa 10 W TK-USB

p.kaczmarek2 24 Lut 2026 10:54 1239 8

TL;DR LABEL_AI_GENERATED

  • Sprawdzono bezprzewodową lutownicę/akumulatorową TK-USB 10 W do lutowania przewodów i goldpinów, z testami na spoiwie ołowiowym i bezołowiowym.
  • Urządzenie ma ładowanie 5 V, wspiera groty TK-USB-K, TK-USB-C i TK-USB-B, a przycisk wybiera jedną z trzech temperatur/mocy.
  • Lutownica kosztowała 30 zł, rozgrzewa się około minuty i występuje też w wersji z LCD.
  • Działa akceptowalnie przy prostych połączeniach, ale przy grubszym drucie i większej miedzi brakuje mocy grzewczej.
  • Do normalnej pracy lepsza jest przewodowa lutownica; ta mobilna ma sens głównie przy jednym lub dwóch lutach z dala od gniazdka.
Podsumowanie AI na podstawie dyskusji. Może zawierać błędy.
REKLAMA
Słuchaj:
  • Pudełko z napisem „SOLDER” z grafiką dwóch przenośnych lutownic z wyświetlaczem i kablami USB
    Czy jest sens kupić malutką, zasilaną akumulatorowo lutownicę? Czy taka lutownica poradzi sobie z lutowaniem przewodów bądź goldpinów? Zapraszam na videotesty - z podziałem na spoiwo ołowiowe i bezołowiowe. Lutownicę kupiłem za 30 zł - co ważne, można też do niej dokupić groty.
    Zrzut ekranu z ofertami lutownic: wymienne groty i zestaw lutownicy w etui z cenami w PLN
    Na przesyłkę troszkę czekałem, ale może było warto?
    Szare, foliowane pudełko z etykietą i kodem kreskowym „Soldering Iron Set” na białym tle
    Produkt występuje w różnych kolorach, jest też wersja z LCD.
    Białe pudełko z oznaczeniami kolorów i typów wyświetlacza oraz napisem „Made in China”
    Instrukcja - jest też sekcja w języku angielskim. Deklarowana moc to 10 W, napięcie ładowania to 5 V. Wspierane groty: TK-USB-K, TK-USB-C oraz TK-USB-B. Przycisk pozwala wybrać jedną z trzech temperatur, choć pewnie w praktyce jest to wybór mocy.
    Rozłożona instrukcja lutownicy TK-USB z ilustracjami, tabelami i opisem trzech temperatur. Rozłożona instrukcja urządzenia z tabelami parametrów, wydruk w wielu językach
    Pora na testy:
    Pomarańczowa lutownica na USB z odłączonym grotem, leżąca na białym blacie

    Zacząłem od rozgrzewania. Lutownica rozgrzewa się dobrą minutę. Nie jest to narzędzie dla niecierpliwych.

    Potem przyszło sprawdzić lutowanie. Każdy test to osobny film.

    Lutowanie przewodów - pełna moc - spoiwo ołowiowe Sn60Pb40:



    Wynik jest dość dobry, poszło nawet bez dodatkowe topnika, choć pewnie on by pomógł. Udało się zlutować.

    Lutowanie przewodów - pełna moc - spoiwo bezołowiowe Sn99Cu1:



    Spoiwo Pb-free ma wyższą temperaturę topnienia, ale tu też poszło akceptowalnie.

    Lutowanie grubszych przewodów - pełna moc - spoiwo ołowiowe Sn60Pb40:



    Tu dodałem topnika i też w miarę się udało, choć początkowo brakowało mocy grzewczej.

    Goldpiny - pełna moc - spoiwo ołowiowe Sn60Pb40:



    W miarę wyszło, choć to nie jest ten komfort co z mocniejszymi lutownicami.

    Goldpiny - pełna moc - spoiwo bezołowiowe Sn99Cu1:



    Też udało się zlutować.

    Czy zatem jest tak pięknie i można wyrzucić przewodową lutownicę w kąt?
    Niestety nie ma takiej opcji. Do większości zastosowań brakuje jednak mocy grzewczej. Im większy element, większa wylewka miedzi, itd, tym gorzej się lutuje:



    Spoiwo wręcz przedwcześnie zastyga i "chwyta" grot lutownicy. Po prostu brakuje mocy grzewczej. Im więcej miedzi, elementów, warstw, tym mocniej ucieka ciepło i po prostu go brakuje.

    Podsumowując, może i było lepiej niż w moich testach te 6 lat temu, kiedy to testowałem lutownicę na baterie ZD-20E, ale i tak nie sięgnąłbym po tą lutownicę do normalnej pracy. Zdecydowanie wolałbym pociągnąć przedłużacz, to lepszy komfort pracy, szybsze nagrzewanie, brak ryzyka, że się wyładuje.
    Nie zmienia to jednak faktu, że ta lutownica rzeczywiście jest w stanie połączyć dwa kabelki, czy tam wlutować proste goldpiny w małą płytkę, gdzie nie ma dużej wylewki miedzi. Może to być jej atutem w nietypowych sytuacjach, kiedy przykładowo np. coś montujemy z dala od gniazdka i musimy wykonać jedno czy dwa połączenia.
    Wtedy można rozważyć zakup. Na pewno nie polecam jej dla osób "leniwych", którym nie chce się wyciągać większej lutownicy, bo ostatecznie i tak więcej czasu stracą na siłowaniu się z tym gadżetem niż zaoszczędzą dzięki jego mobilności.
    To było jednak tylko moje zdanie - a jak Wy uważacie? Do czego się przyda taka lutownica?

    Fajne? Ranking DIY
    Pomogłem? Kup mi kawę.
    O autorze
    p.kaczmarek2
    Moderator Smart Home
    Offline 
    Inżynier programista z wieloletnim doświadczeniem embedded i full stack developer.
    Specjalizuje się w: embedded, Full-Stack Developer
    p.kaczmarek2 napisał 14817 postów o ocenie 12987, pomógł 659 razy. Jest z nami od 2014 roku.
  • REKLAMA
  • #2 21847733
    @GUTEK@
    Poziom 31  
    Posty: 1569
    Pomógł: 163
    Ocena: 425
    Mam taką, wersję z wyświetlaczem, bo ta z recenzji to sądząc po cenie wersja bez wyświetlacza. Nie ma zdjęcia.
    Niestety jest to bardzo słabe, cienkie druciki idzie polutować, jak jak dochodzi do płytki drukowanej gdzie potrzeba trochę mocy, aby rozgrzać to już jest jej koniec.
    W środku siedzi bieda ogniwo 14500, które nawet nie ma deklarowanej pojemności. Może jakby tam wsadzić jakieś firmowe wysoko prądowe to coś by się polepszyło. Tylko czy to się w ogóle opłaca.
    Ot taka ciekawostka i ewentualnie awaryjna lutownica do podlutowania jakiegoś kabelka do leda gdy nagle zabraknie sztromu i trzeba będzie kawałek lampki.
  • REKLAMA
  • #3 21847990
    minus3db
    Poziom 13  
    Posty: 98
    Ocena: 102
    Tego rodzaju lutownica marki FERM (sieć sklepów Action) z "żaróweczkowym" grotem jest w moim "wakacyjnym" kuferku z narzędziami już jakiś czas.
    Pomogła:
    - naprawić przewód zasilający od laptopa - z dala od porządnej lutownicy pod ręką,
    - naprawić stareńkie radio sąsiadce - upadło i oderwał się przewód nawojowy z anteny ferrytowej,
    - naprawić zabawkę syna znajomego - przetarte cieniutkie przewodziki,
    - napisać na drewienku szkatułki "dedykację",
    - przetopić kilka otworów w tworzywie sztucznym (brak podręcznej wiertareczki),
    - wymienić kilka tranzystorów germanowych w starym częstościomierzu u znajomego - ale to dla zabawy (bo normalna lutownica była pod ręką)

    Nieźle jak na zabawkę za ok 50zł (plus 2 groty z All.)
    Ogólnie elektronarzędzia FERM mi dobrze służą, choć są "nierówne": jedne bardzo fajne do codziennej pracy, inne "do raz-na-ruski-rok użycia".

    Czy taka lutownica zastępuje mi wysłużoną transformatorówkę i małą kolbę T12 typu TS100?
    Absolutnie nie.

    Czy przydała się?
    Zdecydowanie tak.

    Czy to *potrzebny* zakup?
    Nie. Ale do zabawy i do wyjazdowego "kuferka narzędziowego" - czemu nie. Byle była naładowana.
  • #4 21848078
    ArturAVS
    Moderator
    Posty: 26478
    Pomógł: 2306
    Ocena: 7878
    p.kaczmarek2 napisał:
    Im większy element, większa wylewka miedzi, itd, tym gorzej się lutuje.

    Też odnoszę takie wrażenie. Co prawda inna firma/marka, ale już przy wlutowywaniu goldpinów do wielowarstwowej płyty zaczyna brakować mocy. Choć do bardziej precyzyjnych prac jest ok. i warto mieć "w rezerwie". Moja to FNIRSI HS-02A. Ze względu na gabaryty, zakupiona jako rezerwowa. Od razu, warto się zaopatrzyć w różne groty.
  • #5 21848170
    E8600
    Poziom 41  
    Posty: 9013
    Pomógł: 530
    Ocena: 2532
    Ja bym nie kupił 10 W, to zbyt mało, szkoda nerwów, zważywszy, że są lutownice zasilane po USB-C mające 50-60 W, które można zasilić z powerbanka.
  • REKLAMA
  • #6 21848173
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #7 21850127
    popek9
    Poziom 14  
    Posty: 104
    Pomógł: 1
    Ocena: 26
    >>21847990 Kupiłem to badziewie zwane lutownicą marki FERM i nawet największemu wrogowi bym jej nie polecił. Za 50 zł już lepiej jest kupić normalną lutownicę na groty T12 z gniazdem USB-C (np. ZOYI ZT-N1, do tego ma wygodną wymianę grotów bez zbędnego rozkręcania) oraz dokupić sobie powerbanka i w ten sposób można tanim kosztem uzyskać mobilną, a zarazem pełnoprawną lutownicę, która polutuje wszystko. Jedyne co jest jeszcze ważne to moc wyjściowa powerbanka, która powinna być nie mniejsza niż 22,5 W, ale osobiście polecam minimum 45 W.
  • #8 21850133
    minus3db
    Poziom 13  
    Posty: 98
    Ocena: 102
    >>21850127

    Wszystko jest kwestią potrzeb i zastosowań. Jak wspomniałem - nie było mi to potrzebne kupiłem z ciekawości, a trochę z gadżeciarstwa. Do tej pory sprawdziła mi się już kilka razy. Do normalnej pracy się nie nadaje także z powodu słabiutkich a drogich jak zboże grotów z trzonkiem E10. Do narzędziówki - dla mnie w sam raz (choć mam też tam lutownicę gazową Iroda, a ta robi robotę w terenie przy lutowaniu grubszych przewodów czy np. cięciu tworzyw), ale do normalnej pracy - normalne narzędzia.

    Mam właśnie taką TS100 na zasilacz. I raz już używałem ją z power bankiem pożyczonym od kolegi na miejscu (musiałem tylko dorobić kabelek z USB na okrągły) - super sprawa. I rzeczywiście jest to mobilne rozwiązanie, a i power bank łatwo naładować np. z samochodu.
  • REKLAMA
  • #9 21860886
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34329
    Pomógł: 3925
    Ocena: 9453
    p.kaczmarek2 napisał:
    jak Wy uważacie?

    Osobiście uważam, ze należy mierzyć siły na zamiary. Lutownica akumulatorowa z mocą jak wyżej, nadaje się do DROBNYCH prac z MAŁYMI (o małej masie cieplnej) elementami. Jeżeli ktoś chce nią lutować kable 1,5mm2 to nie rozumie fizyki. Kiedyś miałem kolegę, któremu było wszystko jedno czczy śruba ma wycięcia PH czy PZ. Do wszystkich używał zniszczonego (zgadnijcie dlaczego?) wkrętaka chyba jeszcze pamiętającego PRL - bo "krzyżak to krzyżak". W efekcie gdy sprzęt po jego naprawie wrócił na kolejną okazało się, ze wszystkie śrubki są nie do odkręcenia ŻADNYM wkrętakiem. Zniszczone wycięcia skutecznie to uniemożliwiały. Gdy zobaczyłem te śrubki pomyślałem Że być może to robota wspomnianego kolegi - sprawdziłem - rzeczywiście -robił ten sprzęt rok temu. Oddałem więc tę sztukę (hehehe...sztukę) koledze z premedytacją czekając na efekt. No cóż... śruby odkręcił kombinerkami a nowe po naprawie sprzętu wkręcił swoim starym zdezelowanym wkrętakiem.
    Niektórzy nigdy się nie nauczą...
Słuchaj:

Podsumowanie tematu

LABEL_AI_GENERATED
Dyskusja dotyczy małej, akumulatorowej lutownicy o mocy 10 W zasilanej napięciem 5 V, z możliwością wymiany grotów TK-USB-K, TK-USB-C oraz TK-USB-B. Użytkownicy wskazują, że takie lutownice sprawdzają się jedynie do drobnych prac, np. lutowania cienkich przewodów czy goldpinów, ale mają zbyt małą moc, by efektywnie lutować elementy o większej masie cieplnej lub płyty drukowane. Wewnątrz znajduje się ogniwo 14500 o nieznanej pojemności, co ogranicza czas pracy i moc urządzenia. Alternatywnie polecane są lutownice zasilane po USB-C o mocy 50-60 W, które można zasilać z powerbanków, co zapewnia mobilność i większą efektywność. Wskazano modele takie jak TS100 i ZOYI ZT-N1, które oferują wymienne groty i wyższą moc. Lutownice akumulatorowe 10 W są oceniane jako awaryjne lub gadżetowe, nie zastępują profesjonalnych narzędzi do codziennej pracy. Problematyczne są także drogie i słabe groty z trzonkiem E10. Podsumowując, lutownica 10 W nadaje się do prostych, okazjonalnych napraw, ale do poważniejszych zastosowań lepiej wybrać mocniejsze, zasilane USB-C modele z wymiennymi grotami i zasilaniem z powerbanków.
Podsumowanie AI na podstawie dyskusji. Może zawierać błędy.
REKLAMA