Ostatnio mam jakiś powrót do hobby zwanego elektroniką, wziąłem się więc po raz pierwszy za nieco bardziej porządne wykonanie płytek drukowanych, niż to robiłem do tej pory (w dawnych czasach wystarczał lakier do paznokci i wytrawiacz). Najpierw pobawiłem się trochę z termotransferem, po kilkunastu próbach wreszcie trafiłem na właściwy rodzaj papieru, jednak mimo wszystko to nie było jeszcze to. Pooglądałem niniejsze forum i postanowiłem poskładać sobie małą naświetlarkę. Właściwie to pierwsza myśl o jej budowie przyszła mi do głowy ze 2 lata temu, kupiłem wtedy za ok. 15zł (plus 15zł przesyłka) niedziałający skaner.
Jakieś 3 miesiące temu byłem w Warszawie i postanowiłem odwiedzić Wolumen. Tam, zupełnie przypadkiem, dojrzałem na straganie tzw. solarium do twarzy Philipsa. Sprzedawcy na pewno zbierali na szybką wódkę, zaczęli licytację od 50zł, skończyło się na 30 (do dziś pamiętam tekst: "A... jak ma się marnować, to niech komuś posłuży" i przekrwione oczy
Miałem więc najważniejsze elementy. Obrazki pokazują kolejne kroki złożenia tych dwóch urządzeń w jedno.
Najwięcej zabawy miałem z wyfrezowaniem otworu pod wtyk zasilania (taki, jak w PC, żeby pasowały wszechobecne komputerowe przewody zasilające). Tym niemniej postanowiłem wszystko zrobić książkowo, przede wszystkim zapewnić stabilność i uziemienie.
Jako timer planuję użyć sławne 555 (nawet już mam jakiś prototyp, ale nie zachowuje się do końca poprawnie, kiedyś usiądę do niego jeszcze raz). Trochę się z nim lenię, ale w moim przypadku timer w ogóle nie jest konieczny, nie mam tu jakichś hurtowych ilości. Co do wykończenia estetycznego, robiłem to dla siebie i estetyka na obecnym poziomie w zupełności mnie zadawala.
Efekty pracy można obejrzeć tutaj, z urządzenia jestem bardzo zadowolony, płytki mają przede wszystkim regularne pola lutownicze, niepostrzępione brzegi ścieżek, generalnie jest dużo dokładniej. Wszystkim polecam tą metodę. Na razie bawię się Positivem-20 ale w przyszłości, przy bardziej precyzyjnych tematach wypróbuję też gotowy laminat fotoczuły, tam warstwa fotoczuła jest jednolitej grubości, co powinno dać jeszcze lepsze efekty.
Koszt wykonania to 30zł skaner, 30zł naświetlarka, elektronika 10zł (sporo detali mam, np. przekaźnik, gniazdo komputerowe), frez 18zł, satysfakcja bezcenna
Na fotkach widać, że Panowie Żule trochę oszukali mnie przy sprzedaży i wcisnęli jedną lampę normalną, nie przeszkadza mi to na razie, póki co, nie naświetlam płytek formatu A-4