Witam wszystkich forumowiczów
Na wstępie napiszę że jest to z pewnością "najbrzydsze" radio samochodowe jakie widzieliście.
Najpierw Wam napiszę co skłoniło mnie do takiej konstrukcji. Posiadam już leciwy samochód (Daewoo Tico) wart mniej niż najniższa krajowa ale jestem do niego przywiązany z dwóch powodów - jest to pierwszy mój samochód oraz posiadam go od nowości, już trochę czasu minęło i w ciągu tych 17 lat sporo się wydarzyło - w wielu miejscach "byliśmy" razem i cóż wspomnienia zostają zarówno te miłe jak i te niemiłe, no i tu nawiązuję do tematu - w ciągu tych powiedzmy 15-tu latach dwa razy ukradziono mi radio z samochodu uszkadzając raz zamek a raz szybę, więc nie dość że straciłem radioodbiorniki (jeden o wartości około 1000zł) jak na tamte czasy to było bardzo drogie firmowe radio a drugie to niefirmowe o wartości około 300zł no ale jakby nie patrzeć straty były większe bo doszły uszkodzenia samochodu.
Pewien czas jeźdździłem bez muzyki i radia lecz nie ma to jak w czasie jazdy coś gra. Jakieś dwa lata temu postanowiłem zrobić sobie radio samochodowe, oczywiście najlepiej z odtwarzaczem Mp3.
Największy problem był oczywiście z elektroniką jednak w tamtych czasach pojawiły się chińskie tzw. przenośne głośniki. Były to małe radioodbiorniki z wyświetlaczem pokazujące częstotliwość stacji FM oraz odtwarzaczem Mp3, który odczytywał pliki z kart pamięci SD oraz pamięci USB. Oczywiście nabyłem taki głośnik, zasilany jest z USB (napięcie 5V) oraz z wbudowanego akumulatorka Li-ion 3,7V.
Po przetestowaniu tego głośnika byłem pozytywnie zaskoczony posiada on kilka fajnych funkcji odtwarzania (w tym funkcję random) oraz wbudowany wzmacniacz około 2x3W co w zupełności mi wystarczyło - nie jestem zwolennikiem "zimnych łokci" i "głębokich basów" w samochodzie.
Podczas testowania zauważyłem też jeszcze praktyczną funkcję, a mianowicie że po odłączeniu zasilania jak i również po odłączeniu wewnętrznego akumulatora odtwarzacz pamięta ostatnio odtwarzany utwór, co można bardzo fajnie wykorzystać w mojej konstrukcji.
Więc przystąpiłem do montażu, wydobyłem elektronikę z tego głośnika i zamontowałem wewnątrz obudowy uniwersalnej takiej aby na grubość pasowała do szczeliny na radio w samochodzie. W głośniku były dwie płytki, główna z procesorem i dekoderem mp3 oraz druga płytka z wyświetlaczem oraz mikrostykami. Oczywiście mogłem tą drugą płytkę zamontować na panelu czołowym lecz nie chciałem aby ktoś znów wybił mi szybę i ukradł radio myśląc że nie wiadomo co to jest. Więc obydwie płytki wylądowały w środku. Jedynie sterowanie zostało wyprowadzone na panel czołowy. Specjalnie użyłem zwykłych włączników chwilowych które to napewno nie kojarzą się z radioodbiornikiem, oraz włącznik zasilania układu, dzięki takiemu rozwiązaniu radio nie obciąża akumulatora gdyż po odłączeniu zasilania nie wynaga podtrzymania.
Oczywiście w samochodzie mamy 12V więc zainstalowałem też przetwornicę obniżającą napięcie (chińską) można ją nabyć obecnie za niecałe 5zł.
Na przetwornicy ustawiłem wyjściowe napięcie 5V do zasilania elektroniki z głośnika, przed przetwornicą zainstalowałem filtr na zasilaniu który mi pozostał po poprzednich radioodbiornikach, nie wiem czy coś on daje ale go założyłem.
Co do wyprowadzonych przycisków na panel czołowy wyprowadziłem tylko te co umożliwiają słuchanie oraz strojenie radia FM jak również słuchanie mp3, sterowanie głośniej ciszej następna i poprzednia piosenka oraz funkcja random.
Karta SD z muzyką wmontowana jest na stałe wewnątrz, a dodatkowo podłącza się na przewodzie (przedłużce USB) pamięć USB. Radio działa o tyle ciekawie że gdy nie ma pamięci USB to czyta z SD a jeśli jest USB to z USB. Tak że jak zapomni się pamięci USB to zawsze można słuchać z SD lub radia FM.
Na zasilaniu dałem spore kondensatory elektrolityczne dzięki czemu podczas zapalania silnika radio gra i się nie resetuje co jest ciekawym efektem niespotykanym w fabrycznych radioodbiornikach.
Oczywiście głośniki wykorzystałem te fabrycznie zamontowane w decse i podłączyłem bezpośrednio do wyjścia wzmacniacza tego z elektroniki głośnika.
Podłączenie radioodbiornika jest standardowe wyprowadzone na kostkach więc można w łatwy sposób odpiąć i przełożyć do innego auta.
Sprzęt spisuje się dobrze już około 2 lat i myślę że posłuży do końca żywota samochodu, no i co najważniejsze nie ma amatorów cudzego mienia na ten sprzęt bo na pierwszy rzut oka wygląda to jak jakiś panel do włączania świateł.
Poniżej zdjęcia radioodbiornika wewnątrz i na zewnątrz.
Oczywiście projekt nie jest od początku moją konstrukcją mam tu na myśli wykorzystanie i przeróbka gotowego urządzenia.
Urządzenie na tyle fajnie działało w samochodzie, że postanowiłem kupić drugi taki głośnik dzieciakowi - jest mały poręczny i ładowany z USB lub z ładowarki sieciowej USB no i przenośny bo z wbudowanym akumulatorem.
Oczywiście wszystko fajnie pięknie lecz ma małą wadę (którą nie dostrzegłem przy radiu samochodowym), a mianowicie bardzo krótko trzyma akumulatorek wbudowany - jak się okazało po pomiarze ładowarką z funkcją pomiaru wskazało 550mAh więc bardzo mało - jeśli się głośno słuchało to pobór prądu wahał się w granicach 600mA więc łatwo przewidzieć że radio działa niecałą godzinę od naładowania. Oczywiście wymieniłem akumulator na większy (kilka ogniw Li-ion 18650 połączonych równolegle) o łącznej pojemności 10200mAh zmierzonej również ładowarką.
Radio teraz gra baaaardzo długo na jednym ładowaniu - być może jakość dźwięku się pogorszyła (bo zmiejszyła się pusta przestrzeń w głośniku) ale mi to nie przeszkadza ważne że gra teraz długo, jako iż chciałem aby radio było bezobsługowe zamontowałem też na górnej części obudowy baterię słoneczną która przez diodę prostowniczą ładuje akumulator, oczywiście akumulator podłączony jest przez zabezpiecznie PCB - zabezpieczenie które dba o to aby nie rozładować nadmiernie ogniw - układ odłącza akumulator od obciążenia w takim przypadku, układ też chroni przed przeładowaniem ogniwa i odcina ładowanie jeśli na ogniwie będzie napięcie większe niż 4.22V. Układ działa też przeciwzwarciowo i przy prądzie powyżej 2.5A odłącza akumulator.
Radyjko stoi na parapecie od południa - latem duże nasłonecznienie, używane jest różnie czasami cały dzień później tydzień stoi na parapecie i się łąduje. W sezonie letnim nie wymaga wogóle ładowania z sieci - ładowanie odbywa się tylko i wyłącznie za pomocą solara. Radyjko bardziej używane jest przez moją córeczkę a niżeli przeze mnie ale z tego co wiem to jest to bardzo udany zakup i oczywiście jest bardzo funkcjonalne po mojej modernizacji.
Oto zdjęcia głośnika z dodaną baterią słoneczną.
Oraz zdjęcia wewnątrz z małym i dużym akumulatorem.
Oczywiście tak jak poprzednio nie jest to do końca moja konstrukcja jest to tylko modyfikacja sprzętu tak jak w opisie radia samochodowego.
W razie pytań służę pomocą. Czekam na komentarze, jest to mój dwunasty opublikowany projekt - proszę o wyrozumiałość, czytałem regulamin i myślę że wszystko zrobiłem zgodnie z nim.
Fajne? Ranking DIY