gaz4 napisał:
Wczoraj po raz pierwszy w tym roku zrezygnowałem z rozpalania w kominku. Co prawda ustawienie okien nie jest optymalne bo tylko 1/4 wychodzi na południe, a połowa na wschód lecz też trochę przez nie ogrzewało. Ale doskonale spisała się fotowoltaika, przy montażu pod kątem 60 stopni i mroźnym powietrzu właśnie teraz pracuje najwydajniej. W efekcie dostarczyła kilkanaście kWh energii co wystarczyło do ogrzania wody i dogrzewania mieszkania. Przy obecnych temperaturach potrzebuję ok. 30 kWh energii więc 1 kW akumulacyjnego pracujący na II-giej taryfie (12h) oraz 1 kW paneli IR włączony w popołudniowej doline (13-16) wystarczyło do utrzymania temp. na poziomie 19-21 stopni. Brakujące kWh pochodziły z PV, czyli w 100% bezemisyjne. Jeżeli wczoraj w Polsce był jakiś smog to ja jako osoba używajaca paliw stałych nic do tego nie dołożyłem
Wszystko pięknie, ale w Twoim systemie niestety potrzebujesz niezależnego źródła szczytowego, a jak "ekolodzy" uniemożliwiliby Ci używanie kominka na paliwo stałe, to Twój system "ległby w gruzach".
Sam dochodzę do wniosku, że wykorzystanie niektórych źródeł OZE "słońca" do ogrzewania w domu, wymaga dodatkowego źródła ogrzewania pracującego cyklicznie, zamiast pracy ciągłej. https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3159677-600.html#17114501
Xantix napisał:Sstalone napisał:Jeżeli kolega @Christophorus , poda dane bardziej szczegółowe dotyczące ocieplenia budynku i temperatury utrzymywanej, można będzie ten rachunek zweryfikować, z dotychczasowych wyliczeń wychodzi, że są jeszcze rezerwy zmniejszenia zużycia opału.
Tu nie chodzi o istniejące rezerwy, ale o porównanie ze stanem poprzednim - przy rozpalaniu od dołu. A tego nie da się zrobić do końca, jeśli @Christophorus nie poda zużycia drewna dla palenia od dołu.
Przecież te dane są orientacyjne, to co mają udowodnić który sposób palenia jest lepszy? Koledzy Oponęci, zauważyliście że tutaj nie jest stosowana czysta metoda palenia od góry? Bo dokłada się paliwa, bo zasypuje się niewielką ilość do komory?
Christophorus napisał:Wyszło mi od połowy października do dnia dzisiejszego 1350 kg węgla i około 6-7 m³ drewna, które głównie jest używane do rozpalania lub dokładania do pieca, gdy nie chcę od nowa rozpalać pieca od góry. Jak jest ciepło to palę raz na dobę po południu, jednorazowo wsypując do pieca 5-10 kg węgla. Ilość węgla zależy od pogody. Na to drewno do rozpalenia. Jak były mrozy które ostatnio w moich stronach nocą dochodziły do -20°C paliłem rano około godz. 6:00 zużywając 5-10 kg węgla plus drewno i drugi raz po południu zasypując piec 10 kg węgla i drewno.
Kolega @Christophorus zapewne sprawdził, co mu się lepiej sprawdza, jego pewnie nie trzeba przekonywać do tej metody. On chyba bardziej jednak zainteresowany jest, czy nie ma rezerw poprawy spalania przy tej metodzie?