DipolUKF napisał: A jak to się dokładnie robi
Przede wszystkim cierpliwie i niezwykle starannie.
Po pierwsze - dobrze oczyszczona powierzchnia miedzi - nie ma prawa być na niej żadnego pyłku, kurzu i musi być ona absolutnie pozbawiona jakiegokolwiek tłuszczu; - czyli przygotowana jak do termotransferu, ale jeszcze lepiej.
Na tak przygotowaną powierzchnię miedzi natryskujemy cienką (!) warstewkę POSITIV-20 - najlepiej w mocno przyciemnionym pomieszczeniu.
Płytkę potem najlepiej schować do np. szuflady w ten sposób, by była płasko (poziomo) położona i zabezpieczona od kurzu i światła.
Następnie po kilku - kilkunastu minutach, gdy lakier nieco przeschnie należy go wysuszyć dokladnie w temperaturze nie większej niż 60*C - takie suszenie powinno trwać ok. 20-30 min. dla temperatury 50*C - dl;a bezpieczeństwa nie więcej (przy 60*C szlag trafi właściwości fotochemiczne lakieru i na pewno nic nam nie wyjdzie) Można też zostawić na 12 godzin w temperaturze pokojowej, ale to wymaga absolutnej ciemności dla płytki.
Kolejny krok to sama maska - folia. Musi byś wdrukowana tak, żeby czarne ścieżki nie przeświecały pod światło (nie każda "plujka" uzyska odpowiednią czerń - zależy to i od jakości samego wydruku, jak i właściwości tuszu).
Taką maskę (czyli wydruk ścieżek w pozytywie - ścieżka ma być czarna, pola pomiędzy przezroczyste - pozbawione tuszu) nakładamy (w mocno przyciemnionym pomieszczeniu!) na płytkę na styk i dociskamy np. szybą lub pleksi. (ta tafla ma za zadanie zniwelować do zera odstawanie folii z wydrukiem od powierzchni płytki - można dodatkowo docisnąć krawędzie).
Im grubsza tafla szkła tym więcej pochłonie promieniowania UV, więc i czas naświetlania musi być dłuższy, podobnie z pleksi - pleksa z natury jest bardziej przezroczysta, ale w zależno9sci od domieszek, może nie przepuszczać promieniowania UV, a na to promieniowanie jest najbardziej czuły lakier.
W zależności od tafli szkła/peksi dobieramy doświadczalnie długość naświetlania. Do naświetlania wykorzystujemy źródło światła UV (uwaga na oczy! Silne promieniowanie UV jest szkodliwe dla wzroku!). Może to być lampa UV (kiedyś do kupienia były żarówki rtęciowe"HQV") lub świetlówka UV lub też dioda UV - ważne by światło było w miarę punktowe - nie powodowało cieni, bo zaświetli się część po bokach ścieżek i cieńsze mogą nie wyjść. I tu również w zależności od ilości UV w świetle musimy doświadczalnie dobrać czas naświetlania.
Kolejny ktrok, to wywoływanie, a raczej wypłukiwanie naświetlonego lakieru w kąpieli sody żrącej (roztwór wodny kilku procentowy - nie za mocny i nie za słaby!) SODA ŻRĄCA JAK SAMA NAZWA WSKAZUJE może poparzyć - odpowiednie środki bezpieczeństwa są nieodzowne.
Po kilku minutach powinna się rozpuścić warstwa lakieru naświetlona a nie naświetlona pozostać w postaci idealnie ostro zakończonych ścieżek.
Jak widzisz - wiele tu zależności i konieczność wypracowania sobie technologii w zależności od chociażby posiadanej folii (nie każda się nadaje! Folia do drukarek atramentowych musi być naprawdę dobrej jakości!) - Podobnie jak sam wydruk na niej (czy kalki technicznej (tu również nie każda się nada - tanie kalki techniczne po nadrukowaniu w plujce potrafią się marszczyć, co absolutnie ją eliminuje z zastosowania do tego celu) i posiadanego źródła światła UV. Ogólnie biorąc - ta metoda idealnie się sprawdza i można dzięki niej wykonać naprawdę "zawodowe" płytki, ale wymagania są takie, że jeśli masz zamiar robić jedną - dwie płytki miesięcznie - zupełnie nieopłacalna.
Zapewne Koledzy maja jakieś swoje sprawdzone "patenty" na każdy krok tej technologii, ale i tak w zależności od konkretnych warunków jakimi dysponujesz może być konieczność wprowadzenia własnych zmian/poprawek.
Ja metodą foto robiłem płytki jakieś 30 lat temu - gdy o termotransferze nie było mowy i była to jedyna alternatywa do produkcji domowych PCB. Zanim dopracowałem wszystkie kroki, zanim zebrałem odpowiednie narzędzia do produkcji (naświetlarka, suszarka itp) i zanim dopracowałem tą metodę do takiego poziomu, ze byłem pewien co do jakości wykonanej za jej pomocą każdej płytki - straciłem ok. miesiąca. Obecnie "przesiadłem się" na termo-transfer (tu mimo wszystko znacznie prostsza technologia i mniej rzeczy można "sknocić") i nie wyobrażam sobie żebym miał wrócić do foto. W najlepszym okresie gdy robiłem foto czas od wykonania folii do wiercenia otworów na płytce liczony był w godzinach - teraz minutach.
Niepodważalna zaletą foto jest (po dopracowaniu technologii) powtarzalność i precyzja wykonanej płytki. Według mnie idealna, ale do produkcji co najmniej kilkunastu takich samych PCB jednocześnie. W jednostkowych zastosowaniach - nieopłacalna .