Po kilku testach różnych wzmacniaczy mocy pracujących w klasie D jak również typowych w klasie AB trafił do mnie moduł wzmacniacza oparty o układ TDA7498. Będzie to chyba "najmocniejszy" z dotychczas testowanych, moduł można nabyć na znanych portalach;
Moduł jest fabrycznie zapakowany w torebkę antystatyczną;
Wewnątrz poza samym modułem wzmacniacza znajdują się zapakowane w oddzielny woreczek strunowy dodatkowe elementy mechaniczne;
Te "dodatki" to dystanse poliamidowe pełniące rolę nóżek dla PCB oraz gałka potencjometru wraz z podkładką i nakrętką;
Moduł zaprojektowano w sposób mocno "kompaktowy";
Trzy złącza ARK służą do podłączenia zasilania oraz zestawów głośnikowych (kolumn) a do doprowadzenia sygnału służy podwójne gniazdo RCA. Potencjometr poza regulacją wzmocnienia pełni też rolę włącznika, a złącza zasilania i wejścia sygnału są zdublowane złączami JST (3-pin wejście i 2-pin zasilanie). Radiator o wielkości 45x45x10mm przypomina mi czasy procesorów Intel 486DX
. Na powyższych zdjęciach widać zbędną część laminatu po cięciu V-Cut (ktoś zapomniał odłamać). Sam układ TDA7498 ukryty jest pod radiatorem;
Sam TDA7498 jest w bardzo małej obudowie Power SS0-36, producent modułu "zadbał" o oszczędność gdyż brak jakiegokolwiek śladu pasty termoprzewodzącej polepszającej przekazywanie ciepła do radiatora. Użyłem pasty silikonowej H i ponownie założyłem radiator.
Wróćmy do samej konstrukcji modułu, jest to typowa aplikacja w/g DS;
"Baterie" kondensatorów elektrolitycznych przy obu krawędziach płytki modułu to kondensatory Low ESR (a przynajmniej takie powinny być) blokujące zasilanie ze względu na impulsową pracę wzmacniacza. Widoczne cztery duże dławiki SMD pełnią funkcję filtra wyjściowego a poniżej zalecany przez producenta schemat;
Wartości elementów różnią się dla różnej impedancji obciążenia, a producent modułu deklaruje pracę przy 6-8Ω. Sam TDA jest stosunkowo skomplikowanym układem jeśli chodzi obudowę wewnętrzną (wszystkie wzmacniacze w klasie D mają zbliżoną budowę), poniżej przedstawiono jeden z kanałów;
Parametry w/g DS TDA7498 są interesujące;
• Moc wyjściowa 100+100W (na kanał) przy zasilaniu Vcc=36V impedancji 6Ω oraz zniekształceniach THD=10%
• Moc wyjściowa 80+80W (na kanał) przy zasilaniu Vcc=34V impedancji 8Ω oraz zniekształceniach THD=10%
• Szeroki zakres napięć zasilających 14-39V
• Wysoka sprawność η=90%
• Programowane wzmocnienie 25.6 dB, 31.6 dB, 35.1 dB i 37.6 dB (w module do tego celu służy przełącznik przy gniazdach RCA)
• Wejścia różnicowe w celu eliminacji szumów
• Funkcje MUTE oraz STANDBY
• Zabezpieczenie przed zwarciem
• Zabezpieczenie przed przegrzaniem
• Możliwość synchronizacji kilku układów pracujących w jednym urządzeniu w celu eliminacji możliwych zakłóceń
No cóż, zniekształcenia THD=10% są już wyraźnie słyszalne jednak nigdzie w DS nie ma wzmianki o przeznaczeniu układu do sprzętu HiFi czy też HiEnd
Przyjmijmy że główne zastosowanie to tani i popularny sprzęt audio. Zniekształcenia rosną wraz z mocą co widać na poniższych wykresach zaczerpniętych z DS;
THD vs. moc wyjściowa dla Rl=6Ω;
THD vs. moc wyjściowa dla Rl=8Ω;
Jak widać zniekształcenia harmoniczne (THD) gwałtownie rosną przy przekroczeniu około 35-40W mocy wyjściowej. O ile nie jesteśmy sadystami aby katować swoje uszy to taka moc powinna spokojnie wystarczyć aby wzmacniacz "zrobił robotę"
.
Do celów odsłuchowych posłużyły moje warsztatowe kolumienki Philipsa o mocy znamionowej około 30W i impedancji 6Ω. Zasilanie podałem z zasilacza labolatoryjnego o mocy maksymalnej 150W (30V 5A). Podłączenie zasilania jest sygnalizowane niebieską diodą LED koło potencjometru i nie ma znaczenia czy wzmacniacz jest włączony.
Pobór prądu w STANDBY przy zasilaniu 14V oraz po włączeniu (potencjometrem);
Dla 24V;
Oraz dla 30V;
Jak widać prąd pobierany z zasilania w trybie STANDBY waha się od 1mA dla 14V do 4mA dla 30V oraz od 57mA dla 14V do 112mA dla 30V po włączeniu (bez sygnału). Pobór prądu w trybie STANDBY może powodować ciągle świecąca dioda LED. Na poniższym filmie próba "zakatowania" wzmacniacza przy odsłuchu, utwór ten to Vini Vici w wykonaniu Vinci'ego który ze względu na dość specyficzną linię basową oraz styl perkusyjny nadaje się do tego idealnie (jak dla mnie);
Uwaga głośne nagranie!
Wzmacniacza nie udało się "zagotować", za to zadziałało zabezpieczenie termiczne zasilacza. Impulsowy pobór prądu znacznie przekraczał możliwości zasilacza (5A). Słyszalne na filmie delikatne zniekształcenia to efekt "niewyrabiania" mikrofonów MEMS w telefonie. W rzeczywistości nie było ich słychać, małe bo 16cm głośniki wytwarzają jednak solidną dawkę decybeli do czego telefon nie jest przystosowany.
Wzmacniacz brzmieniowo zachowuje się bardzo fajnie, bez zauważalnych tłumień czy wzmocnień w jakimś paśmie. Nie zauważyłem też braku "dołu" co jest częstą przypadłością wzmacniaczy w klasie D i który trzeba korygować equalizerem. Zasilacz jednak musi być solidny, praca impulsowa wzmacniacza wymusza również dobre filtrowanie zasilania. Wzmacniacz i jego komponenty nawet bez sygnału się sporo nagrzewają, przy Vcc=30V po około 20 minutach od włączenia temperatura radiatora oraz kondensatorów elektrolitycznych blokujących zasilanie wynosiła ~40°C a dławików filtra wyjściowego ~50°C. Wzmacniacz dla niewymagających jakości HiFi może być ciekawą alternatywą w porównaniu do klasycznych konstrukcji w klasie AB (w technologii scalonej czy też dyskretnej) chociażby ze względu na wielkość. Ja być może zastosuję go do napędzania subwoofera do którego niedługo mam dostać obudowę. Miłego słuchania
Moduł jest fabrycznie zapakowany w torebkę antystatyczną;
Wewnątrz poza samym modułem wzmacniacza znajdują się zapakowane w oddzielny woreczek strunowy dodatkowe elementy mechaniczne;
Te "dodatki" to dystanse poliamidowe pełniące rolę nóżek dla PCB oraz gałka potencjometru wraz z podkładką i nakrętką;
Moduł zaprojektowano w sposób mocno "kompaktowy";
Trzy złącza ARK służą do podłączenia zasilania oraz zestawów głośnikowych (kolumn) a do doprowadzenia sygnału służy podwójne gniazdo RCA. Potencjometr poza regulacją wzmocnienia pełni też rolę włącznika, a złącza zasilania i wejścia sygnału są zdublowane złączami JST (3-pin wejście i 2-pin zasilanie). Radiator o wielkości 45x45x10mm przypomina mi czasy procesorów Intel 486DX
Sam TDA7498 jest w bardzo małej obudowie Power SS0-36, producent modułu "zadbał" o oszczędność gdyż brak jakiegokolwiek śladu pasty termoprzewodzącej polepszającej przekazywanie ciepła do radiatora. Użyłem pasty silikonowej H i ponownie założyłem radiator.
Wróćmy do samej konstrukcji modułu, jest to typowa aplikacja w/g DS;
"Baterie" kondensatorów elektrolitycznych przy obu krawędziach płytki modułu to kondensatory Low ESR (a przynajmniej takie powinny być) blokujące zasilanie ze względu na impulsową pracę wzmacniacza. Widoczne cztery duże dławiki SMD pełnią funkcję filtra wyjściowego a poniżej zalecany przez producenta schemat;
Wartości elementów różnią się dla różnej impedancji obciążenia, a producent modułu deklaruje pracę przy 6-8Ω. Sam TDA jest stosunkowo skomplikowanym układem jeśli chodzi obudowę wewnętrzną (wszystkie wzmacniacze w klasie D mają zbliżoną budowę), poniżej przedstawiono jeden z kanałów;
Parametry w/g DS TDA7498 są interesujące;
• Moc wyjściowa 100+100W (na kanał) przy zasilaniu Vcc=36V impedancji 6Ω oraz zniekształceniach THD=10%
• Moc wyjściowa 80+80W (na kanał) przy zasilaniu Vcc=34V impedancji 8Ω oraz zniekształceniach THD=10%
• Szeroki zakres napięć zasilających 14-39V
• Wysoka sprawność η=90%
• Programowane wzmocnienie 25.6 dB, 31.6 dB, 35.1 dB i 37.6 dB (w module do tego celu służy przełącznik przy gniazdach RCA)
• Wejścia różnicowe w celu eliminacji szumów
• Funkcje MUTE oraz STANDBY
• Zabezpieczenie przed zwarciem
• Zabezpieczenie przed przegrzaniem
• Możliwość synchronizacji kilku układów pracujących w jednym urządzeniu w celu eliminacji możliwych zakłóceń
No cóż, zniekształcenia THD=10% są już wyraźnie słyszalne jednak nigdzie w DS nie ma wzmianki o przeznaczeniu układu do sprzętu HiFi czy też HiEnd
THD vs. moc wyjściowa dla Rl=6Ω;
THD vs. moc wyjściowa dla Rl=8Ω;
Jak widać zniekształcenia harmoniczne (THD) gwałtownie rosną przy przekroczeniu około 35-40W mocy wyjściowej. O ile nie jesteśmy sadystami aby katować swoje uszy to taka moc powinna spokojnie wystarczyć aby wzmacniacz "zrobił robotę"
Do celów odsłuchowych posłużyły moje warsztatowe kolumienki Philipsa o mocy znamionowej około 30W i impedancji 6Ω. Zasilanie podałem z zasilacza labolatoryjnego o mocy maksymalnej 150W (30V 5A). Podłączenie zasilania jest sygnalizowane niebieską diodą LED koło potencjometru i nie ma znaczenia czy wzmacniacz jest włączony.
Pobór prądu w STANDBY przy zasilaniu 14V oraz po włączeniu (potencjometrem);
Dla 24V;
Oraz dla 30V;
Jak widać prąd pobierany z zasilania w trybie STANDBY waha się od 1mA dla 14V do 4mA dla 30V oraz od 57mA dla 14V do 112mA dla 30V po włączeniu (bez sygnału). Pobór prądu w trybie STANDBY może powodować ciągle świecąca dioda LED. Na poniższym filmie próba "zakatowania" wzmacniacza przy odsłuchu, utwór ten to Vini Vici w wykonaniu Vinci'ego który ze względu na dość specyficzną linię basową oraz styl perkusyjny nadaje się do tego idealnie (jak dla mnie);
Uwaga głośne nagranie!
Wzmacniacza nie udało się "zagotować", za to zadziałało zabezpieczenie termiczne zasilacza. Impulsowy pobór prądu znacznie przekraczał możliwości zasilacza (5A). Słyszalne na filmie delikatne zniekształcenia to efekt "niewyrabiania" mikrofonów MEMS w telefonie. W rzeczywistości nie było ich słychać, małe bo 16cm głośniki wytwarzają jednak solidną dawkę decybeli do czego telefon nie jest przystosowany.
Wzmacniacz brzmieniowo zachowuje się bardzo fajnie, bez zauważalnych tłumień czy wzmocnień w jakimś paśmie. Nie zauważyłem też braku "dołu" co jest częstą przypadłością wzmacniaczy w klasie D i który trzeba korygować equalizerem. Zasilacz jednak musi być solidny, praca impulsowa wzmacniacza wymusza również dobre filtrowanie zasilania. Wzmacniacz i jego komponenty nawet bez sygnału się sporo nagrzewają, przy Vcc=30V po około 20 minutach od włączenia temperatura radiatora oraz kondensatorów elektrolitycznych blokujących zasilanie wynosiła ~40°C a dławików filtra wyjściowego ~50°C. Wzmacniacz dla niewymagających jakości HiFi może być ciekawą alternatywą w porównaniu do klasycznych konstrukcji w klasie AB (w technologii scalonej czy też dyskretnej) chociażby ze względu na wielkość. Ja być może zastosuję go do napędzania subwoofera do którego niedługo mam dostać obudowę. Miłego słuchania
Fajne? Ranking DIY
