Przedstawię tutaj wnętrze lampy ogrodowej zasilanej energią słoneczną. Ten rodzaj lampy cechuje obecność niewielkiego panelu solarnego, który w ciągu dnia ładuje ogniwo NiMH, które pozwala świecić lampce w nocy. Lampa trafiła do mnie po kilku sezonach użytkowania. Składa się ona z osobnej "bazy" (panelu z włącznikiem i przełącznikiem trybów) oraz oddzielnych "sopelków":
Z jakiegoś powodu na panelu jest jeszcze folia, czy ktoś ją zapomniał zerwać?
Na spodzie można wyłączyć całkiem lampę lub zmienić tryb świecenia (miganie):
Po odkręceniu dwóch śrubek widzimy, że w środku jest ogniwo Ni-MH 300mAh 1.2V oraz mała płytka drukowana:
Panek i ogniwo mają wspólną masę, ale nie są podłączone razem:
Widoczny tutaj element to 5252F, jego nota katalogowa nieco wyjaśnia nam sprawę:
Przykładowa aplikacja, no naprawdę niewiele trzeba, panel solarny sam w sobie jest czujnikiem do załączenia i wyłączenia LEDów, zewnętrznych elementów nie trzeba też wiele - starcza dławik, na PCB mamy jeszcze diodę prostowniczą:
Za sam efekt migania odpowiada nieoznakowany układ:
Całość miga co najmniej... słabo, nawet po podaniu 1.5V na miejsce ogniwa. Nie przepadam za tego typu lampkami więc po prostu uznałem, że zdemontuję cały układ, przełączniki na pewno się przydadzą:
Wylut z topnikiem i plecionką jest bardzo satysfakcjonujący:
Gotowe:
Zostały jeszcze LEDy:
Połączone są równolegle:
Przy napięciu 2.5V zaczynają świecić, a przy 3.6V osiągają ustawiony przeze mnie limit prądu 0.3A (to jest najmniejszy możliwy limit w moim zasilaczu, uważam, że i tak jest za duży jak na te LEDy):
Rezystancja przewodu jest tak duża, że pierwszy LED świeci odczuwalnie jaśniej:
LEDy można by przerobić by świeciły na jakimś starym zasilaczu 5V bądź podobnym z prostym układem limitującym prąd.
Podsumowanie
Nie przepadam za tego typu lampami, one naprawdę są w stanie często wytrzymać tylko jeden, góra kilka sezonów. Ta lampa z tematu i tak jest w niezłym stanie, widziałem już lampy gdzie korozja przeżerała np. nóżki kontrolera panelu/ogniwa. Lampkę z tego tematu z czystym sumieniem zezłomowałem z planem przerobienia jej na jakiś stary zasilacz, który też pochodzi z elektrośmieci. Może chociaż na werandzie lub na balkonie znajdą one swoje miejsce. Szkoda, że producenci tak masowo produkują tego typu "ekologiczne" elektrośmieci, ale przynajmniej w tym wypadku ta lampa jeszcze troszkę poświeci.
A jakie Wy macie doświadczenia z tego typu lampami? Czy uważacie, że warto kupić takie do ogródka?
Fajne? Ranking DIY Pomogłem? Kup mi kawę.