elukam napisał: Wymieniając opornik na mniejszy też zniszczyłeś ten koncept.
Faktycznie, o tym nie pomyślałem; zniszczyłem koncept, za co powinienem odsiadywać dożywocie
Jednak dzięki temu, że znałem ten koncept mogłem go zniszczyć; po analizie schematu znaleźć powód problemu i go w prosty sposób usunąć.
Dodam, że M531S ma duży margines przesterowania. Jedynym kłopotem w tym magnetofonie są/były krótkie (40 mm) potencjometry w regulacji wszystkich parametrów, więc także i zapisu.
W opisywanym przeze mnie przypadku wystąpił wpływu długiego kabla połączeniowego, więc powinienem albo polecić użycie kabla 0,5m albo użyć odpowiednich DI-Boxów (poczytaj, co to jest), jednak w "tamtych czasach" stosowaliśmy je tylko w nagłośnieniu (kupowane za dewizy)
Sprzęty domowego użytku po prostu "modernizowano" na potęgę we własnym zakresie, dla naprzykładu: wymiana głowic uniwersalnych na głowice ALPS, wkładek gramofonowych na Shure, wzmacniaczy w Radmorze przez wymianę płytki wzmacniacza mocy na pozbawione TIM-ów (firma z Gdańska lub Gdyni sprzedawała te wzmacniacze, ale głównie transkodery Secam-Pal).
To nie było ałdiowódó, to było wymienianie tego, czego producent nie mógł zastosować, bo np. "wkład dewizowy" przekraczał dopuszczalne limity.
W temacie złocenia;
złocenie nóżek w polskich BCAP (stosowane np. w modułach automatyki przemysłowej, telefonii) wciąż było stosowane, choć z zachodu już szła technologia plastiku i pobielane nóżek wszystkiego. To potaniło "tysiąckrotnie" ich produkcję, a więc i cenę sprzętu. Ciągła miniaturyzacja pociągnęła wielka skalę integracji układów scalonych, a więc cyfryzację wszystkiego, co było modne, więc można było wpuścić na rynek całkiem nowe gadżety, nie do pomyślenia kilkanaście lat wcześniej.
Złoto jest nadal tam, gdzie nie można się go pozbyć; na stykach procesorów, kart rozszerzeń, modułów.
Aha, i na stykach bezpieczników w ałdiowódó.