Najpierw należy zadać pytanie: po co komu jednodiodowy wskaźnik wysterowania? Jakby mi je zadano jeszcze niedawno, powiedziałbym, że urządzenie to nie ma sensu (poza tym, że ładnie mruga). Cofnijmy się jednak do początku roku 2011, gdy kończyłem właśnie mój przedwzmacniacz mikrofonowy. Kupiłem ładną obudowę, gniazda, gałki – kurczaki, polutowałem płytkę wskaźnika wysterowania (2 linijki x 5 LED – tradycyjna konstrukcja stereo) i zabrałem się do projektowania panelu przedniego. Mierzyłem, przeklinałem – wskaźnik nie mieścił się - w końcu 10 diod 3mm to nie przelewki. Powiększenie obudowy nie wchodziło w grę, tworzę sobie w domu całą designerską linię urządzeń audio opartą o identyczne obudowy z malowanej proszkowo kremowej blachy. W oko wpadł mi wskaźnik z syntezatora Korg MicroKorg, wskazujący poziom sygnału za przedwzmacniaczem mikrofonowym. Na podstawie instrukcji serwisowej postanowiłem stworzyć podobny układ (zbliżone montowane są także w niektórych efektach gitarowych).
Jakie zalety w stosunku do klasycznej konstrukcji mono 1x5 ma miernik 1x1? Zajmuje mało miejsca na panelu przednim, nie potrzeba do niego obfitego opisu (-3dB, 0dB, +3dB itd.), nie ma problemu z powierceniem równych otworów, pozwala ocenić poziom wysterowania sygnału – może nie precyzyjnie jak chirurg, ale informacja jest jednoznaczna (po wyskalowaniu):
-dioda nie świeci się – brak sygnału lub poziom bardzo niski,
-dioda mruga na zielono – jesteśmy w bezpiecznym paśmie poniżej -6dB,
-dioda zaczyna świecić pomarańczowo – pasmo pomiędzy -6dB a 0dB,
-dioda świeci na czerwono – 0dB i więcej, sygnał na 100% przesterowany.
Ogólnie: jeśli dioda nie jest zielona, wiedz, że dzieje się coś złego.
A jakie ma wady? Nie wygląda „pro”, nie mogą go używać daltoniści, schemat jest ciut bardziej skomplikowany niż przy użyciu specjalizowanego układu (sterownika linijki LED).
Układ bazuje na podwójnym popularnym wzmacniaczu operacyjnym i dwukolorowej diodzie zielono-czerwonej. Ponieważ do zasilania przedwzmacniaczy często stosowane jest napięcie wyższe niż 5V, na płytce znajduje się stabilizator LM317 (układ ten można pominąć). Potencjometr umożliwia zmniejszenie czułości i dopasowanie do określonego zastosowania. U mnie ustawiony jest tak, by przesterowanie sygnalizowane było przy przekroczeniu poziomu konsumenckiego 0,775V RMS, co odpowiada przesterowaniu wejścia liniowego karty dźwiękowej.
Koszt budowy układu nie przekracza 4zł. W materiałach źródłowych schematy, projekt płytki SMD z dodatkowym stabilizatorem oraz przewlekanej bez stabilizatora i potencjometru wejściowego. Na płytce SMD, ze względu na dostępność, potencjometr i kondensator są przewlekane, jednak można je zamontować jak elementy SMD, tj. od strony miedzi. Znaczenie ma wybór LED-a – ze względu na rozmiar; na diodzie 3mm łatwiej uzyskać kolor pomarańczowy, na 5mm widać wyraźnie oddzielne kolory zielony i czerwony (być może to kwestia modelu diody).
Film obrazuje zachowanie się układu (lewy, dolny róg, z zamontowanym profesjonalnym filtrem rozpraszającym) w stosunku do wskaźnika wysterowania wejścia liniowego (ten na ekranie komputera z dwoma czerwonymi przyciskami poniżej) karty dźwiękowej M-Audio Audiophile 2496. Ok. 30. sekundy wzmocnienie przedwzmacniacza zostaje zwiększone o 6dB.
Fajne? Ranking DIY