Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Uzbrojenie jednoosobowego warsztatu samochodowego

t.marynski 14 Jan 2015 15:23 2112 23
Texa Poland
  • #1
    t.marynski
    Level 17  
    Witam. W nie dalekim czasie otwieram "garaż" do majsterkowania nad wrakami (wrak = auto wysłużone). Garaż będzie za granicą, tam też się osiedlę lecz najpierw chciał bym wszystko kupić "nad Wisłą".
    Cel warsztatu > skup pojazdów uszkodzonych/wysłużonych, naprawa > export do Polski. Części? Import z Polski :-)
    Wszystko mam już papierkowo uszykowane, lokum jest i teraz sprzęt.
    Potrzebuję:

    1. lutownica transformatorowa minimum 150W
    2. dość konkretny miernik elektroniczny
    3. migomat
    4. kompresor
    5. wiertarka
    6. wkrętarka
    7. energooszczędne lampy oświetleniowe (przenośne)
    8. piła kątowa
    9. szlifierka oscylacyjna

    10. lutlampa (opalarka)
    12. prostownik
    13. tester grubości lakieru
    14. tester spalin
    15. używany oscyloskop

    Pogrubione = umiem wybrać i sobie poradzę. Pozostałe - proszę o porady. Czego unikać, jakiej firmy sprzętu nie kupować itp. itd.
  • Texa Poland
  • #2
    0ceanborn
    Level 25  
    Nic nie napisałeś nt budżetu więc wstępnie można założyć że dowolny. Napisz w każdym razie czy chodzi ci o wysoką półkę, niską cenę czy "dobry stosunek jakości do ceny".
    Nie myślałeś o tym by - skoro kupujesz kompresor - przejść na pneumatykę ?
    Narzędzia pneumatyczne są z mojej obserwacji tańsze niż elektryki, lżejsze, mają "kopa" a do tego są praktycznie nie do zajechania o czym może świadczyć ich praca w fabrykach na 3 zmiany 24/7.
    Ad.7. Czołówka i tak jest najlepsza.
    Ad.9. Szlifierki oscylacyjne mają podobną wydajność jak ręczne szlifowanie. Lepiej szlifierka taśmowa.
    Ad.15. Może być także oscyloskop komputerowy.
  • #3
    azibik
    Level 32  
    Zamiast konkretnego miernika kupiłbym miernik cęgowy z pomiarem prądu stałego
  • #4
    t.marynski
    Level 17  
    Z kasiorą jeszcze nie wiadomo. Chodzi o to że na lokum poszło sporo kasy. Papierkówka na zachodzie też nie była za free. Teraz jeszcze przeprowadzka. Chcę po prostu zacząć jak najtańszym (tymczasowym) kosztem. Wiem że to wydawanie kasy w błoto lecz inaczej nie dam rady. Gdybym chciał kupić wszystko to co już upatrzyłem (na później) to sam migomat wychodzi 2600zł więc podjąłem decyzję że na start = tanio. Wszystko co przeżyje 2,3 miesiące zostanie później na zapas jako awaryjne. Na razie przeznaczam jakieś 2000, może 2500 a jak Bozia da to 3000 euro. Celowo nie wspomniałem o reszcie nie-elektroniki.
    1. prasa ręczna
    2. imadło dość konkretne
    3. podnośniki żaba do 5t (2szt.)
    4. kobyłki
    5. bajery do wyciągania silników
    6. ściągacze, gilotyna do blach, butle, palnik i masa innych.
  • #5
    tzok
    Moderator of Cars
    Co do oscyloskopu to do samochodówki raczej skopometr, a jeśli oscyloskop to DSO. Niedrogie a przyzwoite są Siglenty, dobre ceny mają Gotronik i Biall. Nie polecam używanego.

    Miernik - raczej dwa - coś małego przenośnego w granicach 80zł, do tego porządny miernik pokroju Sanwy czy Brymena, no i jak już ktoś wcześniej wspomniał cęgi DC - bardzo przydatna rzecz (bądź jako przystawka bądź samodzielny miernik). Tutaj, poza "porządnym" miernikiem możesz wybierać z oferty Uni-Trend (UNIT-T).

    Tester grubości lakieru - coś z oferty wywodzącej się z naszego forum, czyli Prodig Tech...
  • Texa Poland
  • #6
    Freddy
    Level 43  
    0ceanborn wrote:
    Ad.9. Szlifierki oscylacyjne mają podobną wydajność jak ręczne szlifowanie. Lepiej szlifierka taśmowa.
    Taaa, zwłaszcza do lakieru, bądź do polerowania :)
    Quote:

    Ad.15. Może być także oscyloskop komputerowy.
    Niech Pan zaczeka, tylko przywiozę PCta :)

    Zastanów się zanim coś napiszesz, najpierw dokładnie przeczytaj o co chodzi autorowi.

    Mierniki co najmniej dwa, w tym jeden polecałbym tzw. samochodowy.
  • #7
    tzok
    Moderator of Cars
    Freddy wrote:
    Niech Pan zaczeka, tylko przywiozę PCta
    Przystawka oscyloskopowa do PC w tego typu zastosowaniach jak najbardziej wchodzi w grę, wystarczy do niej netbook, który i tak się przyda i i tak się go wozi ze sobą.
  • #8
    t.marynski
    Level 17  
    Na najbliższe dni zapraszam do debaty na temat:

    2. dość konkretny miernik elektroniczny

    Widziałem ceny lecz czy dać 400zł to nie przesada?
  • #9
    zdzisiek1979
    Level 38  
    Miernik?
    Wiadomo im większy wypas tym lepiej im więcej cyfr tym fajniej ale skoro piszesz o naprawie samochodów wraków mam nadzieje że nie na polski rynek :D to albo miernik typowo samochodowy są takie albo po prostu zwykły multimetr.
    Co możesz mierzyć napięcie, prąd, oporność, test ciągłości może temperaturę.
    Czy bym inwestował w drogi? Nie bo to nie biurko elektronika i czysta podłoga tylko samochód brudne ciapki czasem błoto upadek itp. Wybrał bym automat z podświetleniem i w dobrej osłonie gumowej. Żadne cuda. Cztery cyfry wystarczą.
    Tyle że zaproponuje ci kupno dwóch jeden drogi dał bym max 150-200zł i drugi tani max 15zł czasem warunki syf i 15zł nie szkoda a zmierzy napięcie i sprawdzi ciągłość. A jak rozjedziesz go to nie szkoda.
  • #10
    Freddy
    Level 43  
    t.marynski wrote:
    Na najbliższe dni zapraszam do debaty na temat:

    2. dość konkretny miernik elektroniczny

    Widziałem ceny lecz czy dać 400zł to nie przesada?

    Nie przesadzasz przypadkiem, że dyktujesz nam na jakie tematy możemy dyskutować ? Teraz miernik, to o niczym innym nie wolno ?

    zdzisiek1979 wrote:
    ... Tyle że zaproponuje ci kupno dwóch jeden drogi dał bym max 150-200zł i drugi tani max 15zł czasem warunki syf i 15zł nie szkoda a zmierzy napięcie i sprawdzi ciągłość ...

    Cena około 100-200zł, to jest właśnie cena za tani przyrząd, np. UT107. http://sklep.avt.pl/miernik-uniwersalny-ut-107.html
    Drogi przyrząd, to na przykład Fluke http://www.tme.eu/pl/details/flk-1587et/multimetry-cyfrowe-przenosne/fluke/fluke-1587et/#
    Mierniki za 15 zł, nie nadają się do warsztatu, chyba, że biurko zaczyna się chwiać :)

    Jeśli to ma być na poważnie warsztat, to oprócz migomatu jeszcze TIG.
  • #11
    zdzisiek1979
    Level 38  
    By zmierzyć napięcie na zaciskach gniazda żarówki nie potrzeba miernika za 100 czy 1000zł taki za "15zł" wystarczy a jak by zapomniał i go rozjechał to żaden ból. Test ciągłości też dokona.
    Zaś do poważniejszych napraw coś lepszego ale nie widzę sensu zaopatrywać się w drogi sprzęt. I tak nie wykorzysta wszystkich opcji :D Ważne by był dobrze zabezpieczony przed upadkiem. Brymen ma fajną osłonę w miarę miętka i daje poczucie ochrony.
  • #12
    tomiok
    Level 33  
    Ależ dokładnie.
    Najprostszy miernik jest najczęściej przy aucie wykorzystywany.
    Generalnie ma najczęściej sprawdzić czy dane napięcie np. ~12V występuje,
    albo czy jest przejście w obwodzie.
    Tutaj tylko ważna(przydatna) jest funkcja sygnalizatora dźwiękowego, który szybko powinien reagować na to zdarzenie.
    Do tego mile widziane jest podświetlenie wskazań.
  • #13
    Strumien swiadomosci swia
    Level 43  
    t.marynski wrote:
    Cel warsztatu > skup pojazdów uszkodzonych/wysłużonych, naprawa > export do Polski. Części? Import z Polski


    Ok na jakiego pokroju auta się nastawiasz?
  • #14
    User removed account
    User removed account  
  • #15
    t.marynski
    Level 17  
    Strumien swiadomosci swia wrote:
    Ok na jakiego pokroju auta się nastawiasz?

    Początkowo roczniki 2004-2009. Docelowo nie starsze jak 6lat. Osobowe, segment B,C. Raczej wszystko w standardowym V3, V4 - czasami V6 jak w Dieselku. Nic pow. V6. Marki? Fiat, Ford, Opel, VW, Skoda na początek. Później dojdzie: Honda, Mazda, Toyota, KIA. Nic z francuzów. Zero także takich wynalazków jak Suzuki, Tata czy Rover.

    falubaz1 wrote:
    Nikt z Polski kto lata po auta nie weźmie od ciebie podleczonego trola, takie auta to leczy się u nas miejscu
    Rodzina ma własne place w dobrych lokalizacjach z pozwoleniami na komisy. Powstaną w czasie do 6 miesięcy.

    falubaz1 wrote:
    jeżeli chodzi o uszkodzone to ok, wystarczy podleczyć, dołożyć zderzak cały wyciągnąć błotnik dokleić parę euro i może ktoś przyjedzie

    Nie o takie trupy chodzi. Migomat i reszta potrzebna do napraw na miejscu (usługi warsztatowe w przyszłości). Raczej nie będę bawił się w kompletne rozbitki. Nikt tego nie kupi. Wolę zakupić uszkodzone S6 po "pęknięciu paska rozrządu", wymienić silnik w całości od Angola jak rzeźbić w progach i nadkolach. Docelowo interesują mnie auta max.6 letnie z segmentu B,C. Wybacz ale ... Polskie komisy zapchane są szrotem po "przebojach". Wszystkie auta mają kręcone liczniki i zawsze jest coś nie tak. Znam komis w którym wszystkie auta są z prawdziwą dokumentacją i prawdziwym przebiegiem i wiesz co? Ludzie wcale nie boją się tego że auto miało drzwi wymieniane i jest pełna foto dokumentacja. Wcale nie boją się 290.000km przebiegu w Dieslach. Te niby "robione" uczciwie lecą w lepszych cenach jak te "nówki" nie bite od pierwszego właściciela choć wydaje się całkiem, całkiem inaczej. Ja nie chcę mieć 2,3 tys. euro na samochodzie na czysto! Wystarczy mi 700,800 i wierz mi - jest to całkiem "normalne", "realne" i kompletnie "rzeczywiste". Nie chcesz? Nie kupuj! Za duży przebieg? Bierz taki co ma Diesla pod maską, jest w kombi z hakiem, ma 11lat i przebieg 160.000km. Na start idą auta dowolne. Muszę wystartować z firmą więc pierwszy rok pod górkę. Docelowo będzie tak że nie kupię ani jednego auta które nie będzie miało historii gwarancyjnej po VIN w serwisie danego modelu. Chcę iść sobie do takiego Peugeota ot by w Warszawie i wydrukować kompletną historyjkę z rzeczywistym przebiegiem. Inne "szmelce" mnie nie interesują i wiem co robię. Przecież widzę jak to działa! 90% komisów ze względu na pazerność robi to co robi. Zresztą wyjścia nie mają. Gdy się kupuje lokum i działkę za milion zł. pod działalność - skrobać trzeba. Mnie to omija bo miejsce pod to wszystko jakoś po rodzinie się znalazło więc kombinować nie muszę choć i tak kombinuję by ruszyć z miejsca jak najtańszym kosztem. Powód? Nie chcę kredytów! Chcę ruszyć z miejsca o własnych siłach. Na najbliższe 10-14miesięcy - spokojnie mi wystarczy sprzedać dwa auta na miesiąc by spokojnie żyć. Później chciał bym to zwiększyć do maksymalnie 10 sztuk. Tyle na mojej głowie. Reszta rodziny zwiększy te ilość. Place mamy w Poznaniu, Gdańsku, dwa w Warszawie i jeden pod Wrocławiem. Myślę że na start + lokalny szrot wstawiony na sprzedaż wystarczy. Opłaty są śmieszne. Raz w roku za grunt + media na pół roku. Zero kosztów + oczywiście podatki. Komisy będą podzielone na pół. Już przy bramie będziesz wiedział które auta sprowadzone są przez Nas i dajemy gwarancję!!! a które wstawione przez lokalną ludność. Jestem dobrej myśli i wiem że się uda. Ludzie zmęczeni są już szrotami a większość z Nas nie ma na nowy wóz i rynek używek długo nie zniknie. Koszt importu jest tani jak barszcz. Jak masz własną lawetę + przyczepa na drugie auto to problemu z przewiezieniem nie ma najmniejszego.
    Zobacz... Intercars! Ceny z kosmosu i ... ciągle kolejki, prawda?
    Budowanie opinii zajmie lata a ja jeszcze jestem młody ;-)
  • #16
    User removed account
    User removed account  
  • #17
    t.marynski
    Level 17  
    Tak, masz rację. Wiele lat pracowałem na jednym migomacie i kilku pistoletach od Saty. Wypadłem z obiegu więc nie orientuję się w tym - czym sobie pracę poprawić. Warsztat będzie w Lienz (Austria). Drugi w Belluno (Italia) tzn. już jest ten w Belluno :-) bo papiery podpisane.

    georgesgr wrote:
    "pracowali dla Polski"
    sporo w tym racji. Nie ukrywam. Pracowali i już nie pracują. Strona Polska "kombinowała" i towaru pozbyć się nie dało. Strona polska padła nie mogąc żyć z "nie sprzedaży" więc i "sprzedający" padł bo nikt nie chciał kupić. Kolejna rzecz to zachłanność. Zauważ że cały "biznes" oparty jest rodzinnie. Oparty na rodzinie w której nikt a nikt nigdy nikomu jakiegokolwiek wała nie uczynił.
    Cenę sprzedaży aut ustalam ja. Reszta wykonuje moje "widzi mi się" jako zwykli pracownicy.

    georgesgr wrote:
    Mam wrazenie, ze plan oparty jest na marzeniach, nie na business plan'nie
    Na tym i na tym. Biznes plan był opracowywany miesiącami. Były już próby zakupu i naprawy samochodów. Udały się. Zysk był by większy gdybyśmy nie zlecali napraw, transportu i całej reszty firmom trzecim. Komisy także kroją za sprzedaż więc na dłuższą metę zarabiać na modelu 600 euro gdy ktoś w Polsce kroi 1800 w suchym mija się z celem.

    georgesgr wrote:
    bo zarobic na chleb sie na tym nie da
    Widzisz. Masz SZMAL to nie masz POMYSŁU. Masz POMYSŁ to nie masz SZMALU. Stąd właśnie masa dziwnych pytań z mojej strony. Dlaczego tak tanio na starcie? Wystartować muszę. Koszt najmu lokali to nie kwota 5euro. Sam najem w Belluno to 3500 ze wszystkim (opłata na 2 miesiące). Dobrze że w umowach mamy rozpoczęcie od czerwca więc teraz choć mam zapłacone - działac nie mogę. Sprzęt będzie tani bo i tak kiedyś będzie potrzebny lepszy więc nie ma sensu kupować z średniej półeczki i przepłacać. Coś takiego jak KTS mnie na bank czeka więc ... nie rozdrabniam się w mierniki na start. Chcę wystartować i w miarę rozsądnie i tanio minimalnie kilkanaście aut do końca roku zrobić.
  • #18
    grala1
    VAG group specialist
    t.marynski wrote:
    Zauważ że cały "biznes" oparty jest rodzinnie. Oparty na rodzinie w której nikt a nikt nigdy nikomu jakiegokolwiek wała nie uczynił.


    Obyś się na tym nie przejechał.
    Póki nie ma z tego pieniędzy to jest ok.
    Później pojawia się:
    t.marynski wrote:
    Kolejna rzecz to zachłanność.

    Wtedy relacje rodzinne przestają istnieć.

    Przechodziłem przez to. W żaden interes z rodziną już nie wejdę - choćby to miał być brat czy siostra.
    Najlepszy interes jest wtedy kiedy go sam prowadzisz, bez wspólników.
    Ludzie zmieniają się przez pieniądze - a dokładnie przez zachłanność.
    Jak wiedzie Ci się zbyt dobrze to nawet rodzina potrafi się odwrócić od Ciebie.

    Poz. 2 i 15 mógłbyś połączyć miernikiem z wyświetlaczem graficznym, choć nie ma to jak 2 kanały pomiarowe.
    Miernik możesz kupić nawet za 20zł i taki Ci wystarczy - podstawa to dobre przewody do niego bo te tanie rozpadną się po pierwszym dniu pracy.
    Wkrętarka - firmowa z baterią 18V. Choć 12V czy 14V można podłączyć pod aku z auta. Jakoś te 18V które używałem dłużej wytrzymywały.
    Szlifierka (nie wiem czy o niej było) - wziąłbym coś na baterie. Mnie pracuje się taką dużo wygodniej. Oczywiście mówię o cięciu czy szlifowaniu a nie polerowaniu bo do tego to inny sprzęt.
    Miernik grubości lakieru - będziesz sprawdzał czy auta nie były malowane czy będziesz sprawdzał czy może iść jako nie bite?
  • #19
    User removed account
    User removed account  
  • #20
    t.marynski
    Level 17  
    Jestem sam. Co najwyższej chrześniak do pomocy. Zadowoli się gdy na łapsko będzie 1300€ bo to i tak o 50% więcej jak ma w Polsce. Mówisz 6 do 10 samochodów na miesiąc. 2,5 auta tygodniowo. Nie widzę tu rzeczy nierealnych.
  • #21
    User removed account
    User removed account  
  • #22
    t.marynski
    Level 17  
    Nie wiem jak to robiłeś że Ci się nie udało. Przede wszystkim musisz szukać miejsca na lokum w którym jest bezrobocie. Myślisz że w takim Lienz na odludziach praca jest? Albo Belluno? Przecież to prawie środek Alp. Nikt bez kasy tu nie przyjedzie. Zimą to jest koszmar no ale o to chodzi. Im dalej do dobrych warsztatów tym więcej okazji. Tutaj tylko tartaki idą pełną parą a reszta? Reszty nie ma :-) Włoch od Austriaka auta nie kupi z jednego powodu: zarozumiały kraj. Może to dziwne ale sprzedać w Austrii auto uszkodzone jest problemem. Polak czy Litwin nie kupi bo to wiecznie płaczące narody i wszystko za darmo chcą, Ruska nie stać, Czesi mają swoje nowe Skodziny, Słowak, Bułgar i Węgier szuka złomu a Rumuni jak już chcą coś kupić to mają na nowe. Niestety nie wiem skąd ale większość aut z Rumuńskimi tablicami rejestracyjnymi w tych okolicach to super klasy Audi, BMW i Mercedesy i to nie starsze jak 4,5 lat! Komisy na Litwie i w Polsce są zapchane! U nas jest po uszy samochodów 5,6,7 letnich a dalej na Wschodzie 7,8,9,10 latków. Jest olbrzymi problem ze sprzedażą. Na dodatek coraz więcej ludzi wybiera auto z segmentu A,B jako nowe zamiast używanego C,D. Odległość Lienz od Belluno to skromne 138km (niestety nacionalkami bo autostardy tu niet!). Około 2 godzin się jedzie latem lub 3,5 zimą. Samochodów jest po uszy. Niestety nie znajdziesz ich w internecie. Naprawdę. To co jest np. na Autos24.de czy podobnych to zaledwie 60% tego co jest możliwe do kupienia. Wiem że to dziwnie brzmi ale tutaj wieść o sprzedaży uszkodzonego auta zaczyna się roznosić od warsztatu! Później autko sobie stoi spory czas na ulicy z kartką (oby na ulicy) a większości przypadków sam musisz z ludźmi gadać (bary, tabacchino, stacje paliw, rynek). Jak już ludzie w małej miejscowości Cię poznają to startuje poczta pantoflowa. Na dzień dzisiejszy mogę kupić Audi A6-C6 z 2005roku z pełną elektryką i skórą. Uszkodzona skrzynia biegów. Silnik z przebiegiem 260.000km i jest to 2.8FSI 140kW. Cena jaką krzyknęła właścicielka to 2000. Od tego startujemy. Można kupić ale po co? By stało w komisie i straszyło silnikiem V6 2.8 bez gazu? Skrzynia do niego na Allegro bo już pytałem od 1200 do 1800zł. Jak pojedziesz na miejsce i wyłożysz 1000zł to weźmiesz.
    Dolicz olej (550zł) i auto sprawne masz za 10000zł.
    Tam w Austrii jest inna kultura sprzedaży. Nie ma tak jak w Polsce że gdy sprzedajesz to ładujesz do internetu 1000fotek i 100 ogłoszeń. Auto długi czas po prostu stoi i mało ludzi wie że jest na sprzedaż. Handlarz będący przejazdem tego nie znajdzie bo jest jeszcze drugie ale. Jest sporo ludzi którzy pomimo tego że auto uszkodzone, nie potrzebne to nie sprzeda byle komu. Dlaczego? Który handlarz (laweciarz) z Litwy czy Polski zna biegle Niemiecki? Który z nich zechce iść do urzędu wyrejestrować auto? Który z nich opłaca tablice zjazdowe? Są tacy co Ci wystawią dokumenty że auto poszło na export? Nie! Mało takich. Osobiście nie znam żadnego. Niemiec i Włoch boją się że auto będzie śmigać na lewych blachach gdzieś po Europie. A u mnie? Kosztowna sprawa ale mam meldunek tu i tam, mam tymczasowe dowody osobiste z obu krajów, mam legalną działalność (fakt że Polską ale mam prawo do prowadzenia firmy w całej EU). Moja firma to nie krzak. Wszystko załatwione w urzędach. Podatki, recycling i reszta będą opłacane. I teraz tylko pozostaje dobrze zakupić auto. We Włoszech lub Austrii jeśli masz autohandel - rejestracja i ubezpieczenie wygląda całkiem inaczej jak dla osoby prywatnej. Obaj wiemy że prywatnie - tak z ulicy - na dowód polski - auta nie kupisz w tych krajach! Nikt Ci go nie da nawet gdybyś chciał zapłacić podwójnie. Pierwsza rzecz to urząd. Tablice wyjazdowe, ubezpieczenie i dopiero na własnych blachach możesz jechać. My Polacy - tak robimy. Masa jest w komisach samochodów na niemieckich, holenderskich i podobnych tablicach. Ruski, Litwini i reszta wschodu lecą długą lawetą po kilka aut. Zbierają szrot nie na chodzie. Wyobraź sobie że gdy wracałem po świętach z Lienz widziałem lawetę z Ukrainy. Na lawecie GolfIII, Audi 100CC, Ford Orion a u góry Passat B3 i Audi B4. Gdzie on to wygrzebał - nie mam bladego pojęcia. Kolejna sprawa jest taka że w życiu każdego człowieka przychodzi chwila w której mamy dosyć. U mnie akurat teraz to przyszło. Mówią że przed czterdziestką człowiek mądrzeje :-) Uzbierałem trochę grosza i chcę zaryzykować. Myślę że z biegiem czasu coś się ułoży. Motoryzacja się nie skończy. Nadchodzi era hybryd. Do Polski jeszcze długo będzie jechać ale na zachodzie jest tego sporo. Co to jest hybryda? Ano wymiana baterii, masa usterek elektrycznych itp. itd. Jakąś przyszłość w tym widzę.
  • #23
    User removed account
    User removed account  
  • #24
    t.marynski
    Level 17  
    georgesgr wrote:
    I co do tego ma bezrobocie
    Tańsze auta

    georgesgr wrote:
    Koncentrujesz sie na kupnie, ktore nigdy na zachodzie nie stanowilo problemow
    Jeśli chodzi o szrot to nie ma problemów.

    georgesgr wrote:
    Problemem jest zawsze sprzedaz
    Nie jest to problemem w przypadku pełnej uczciwości. Problemy powstają gdy picujemy auto z kasacji na sprzedaż łudząc się że na tym zarobimy. Dlaczego komisy są zapchane?
    Odpowiem z ręką na sercu: 80% to kombinowany szrot oraz dochodzi do tego chciwość i pazerność sprzedawców. W jednym z Warszawskich komisów stoją 72 samochody. 80% do 8lat. Zgadnij ile znalazłem nie lakierowanych?
    Odpowiedź brzmi: 0

    Oglądam Mondeo na niemieckich blachach. Kilka sztuk. Ceny 31000-42000zł. Zaglądam na autos24 i te same Mondziaki od 3500 do 4500€ ile tylko zechcesz.
    Naprawdę komis musi mieć taki zarobek na samochodzie? Wolę sprzedaż 10 sztuk i zarobić 5000€ jak jedną sztukę i zarobić 1500€ i łudzić się że ktoś weźmie. Trzy Focusy stoją w tym komisie od grudnia 2013!!!!!!!!!!!!!!! i tak średnio co miesiąc spada 500zł. To ma być dbanie o własny interes?
    W niniejszym wątku uczestniczę jako głucho-niemy w 50%. Nie mogę przecież zdradzić kompletnych szczeg. dot całego interesu. Informacje które otrzymałeś to jedynie szczątki. De***lem bym był gdybym online sprzedał swoje pomysły. Muszę jedynie dodać że bardzo, bardzo mocno się mylisz w wielu kwestiach. Sporo jesteś niestety niedoinformowany w temacie handlu w europie. Miejsca, cenniki, sposoby skupu, komisy, giełdy itp. itd. Niestety takie info to tajemnica handlowa :-) i nie zdradzi Ci tego nikt. To tak jak bym kopał dołek pod sobą. Lienz i Belluno także mogą być jedynie przykładem. W czasie ostatnich tygodni zakupiłem sporo aut. Wszystkie sprzedane. Nie czekałem nawet 2 dni. Do komisu i gotówka od ręki. Dzięki temu mam na sprzęt i dalszy rozwój. Już Ci wspomniałem. Lepsze 5zł w garści ale codziennie jak 50zł raz na miesiąc!

    Dodano po 21 [minuty]:

    Temat zszedł na psy więc zamykam. Powodzenia na zachodzie i dzięki za porady. Miernik jaki wybrałem to BM805s. W lokalnym sklepie były po 149zł w wyprzedaży.