Nie wiem jak to robiłeś że Ci się nie udało. Przede wszystkim musisz szukać miejsca na lokum w którym jest bezrobocie. Myślisz że w takim Lienz na odludziach praca jest? Albo Belluno? Przecież to prawie środek Alp. Nikt bez kasy tu nie przyjedzie. Zimą to jest koszmar no ale o to chodzi. Im dalej do dobrych warsztatów tym więcej okazji. Tutaj tylko tartaki idą pełną parą a reszta? Reszty nie ma

Włoch od Austriaka auta nie kupi z jednego powodu: zarozumiały kraj. Może to dziwne ale sprzedać w Austrii auto uszkodzone jest problemem. Polak czy Litwin nie kupi bo to wiecznie płaczące narody i wszystko za darmo chcą, Ruska nie stać, Czesi mają swoje nowe Skodziny, Słowak, Bułgar i Węgier szuka złomu a Rumuni jak już chcą coś kupić to mają na nowe. Niestety nie wiem skąd ale większość aut z Rumuńskimi tablicami rejestracyjnymi w tych okolicach to super klasy Audi, BMW i Mercedesy i to nie starsze jak 4,5 lat! Komisy na Litwie i w Polsce są zapchane! U nas jest po uszy samochodów 5,6,7 letnich a dalej na Wschodzie 7,8,9,10 latków. Jest olbrzymi problem ze sprzedażą. Na dodatek coraz więcej ludzi wybiera auto z segmentu A,B jako nowe zamiast używanego C,D. Odległość Lienz od Belluno to skromne 138km (niestety nacionalkami bo autostardy tu niet!). Około 2 godzin się jedzie latem lub 3,5 zimą. Samochodów jest po uszy. Niestety nie znajdziesz ich w internecie. Naprawdę. To co jest np. na Autos24.de czy podobnych to zaledwie 60% tego co jest możliwe do kupienia. Wiem że to dziwnie brzmi ale tutaj wieść o sprzedaży uszkodzonego auta zaczyna się roznosić od warsztatu! Później autko sobie stoi spory czas na ulicy z kartką (oby na ulicy) a większości przypadków sam musisz z ludźmi gadać (bary, tabacchino, stacje paliw, rynek). Jak już ludzie w małej miejscowości Cię poznają to startuje poczta pantoflowa. Na dzień dzisiejszy mogę kupić Audi A6-C6 z 2005roku z pełną elektryką i skórą. Uszkodzona skrzynia biegów. Silnik z przebiegiem 260.000km i jest to 2.8FSI 140kW. Cena jaką krzyknęła właścicielka to 2000. Od tego startujemy. Można kupić ale po co? By stało w komisie i straszyło silnikiem V6 2.8 bez gazu? Skrzynia do niego na Allegro bo już pytałem od 1200 do 1800zł. Jak pojedziesz na miejsce i wyłożysz 1000zł to weźmiesz.
Dolicz olej (550zł) i auto sprawne masz za 10000zł.
Tam w Austrii jest inna kultura sprzedaży. Nie ma tak jak w Polsce że gdy sprzedajesz to ładujesz do internetu 1000fotek i 100 ogłoszeń. Auto długi czas po prostu stoi i mało ludzi wie że jest na sprzedaż. Handlarz będący przejazdem tego nie znajdzie bo jest jeszcze drugie ale. Jest sporo ludzi którzy pomimo tego że auto uszkodzone, nie potrzebne to nie sprzeda byle komu. Dlaczego? Który handlarz (laweciarz) z Litwy czy Polski zna biegle Niemiecki? Który z nich zechce iść do urzędu wyrejestrować auto? Który z nich opłaca tablice zjazdowe? Są tacy co Ci wystawią dokumenty że auto poszło na export? Nie! Mało takich. Osobiście nie znam żadnego. Niemiec i Włoch boją się że auto będzie śmigać na lewych blachach gdzieś po Europie. A u mnie? Kosztowna sprawa ale mam meldunek tu i tam, mam tymczasowe dowody osobiste z obu krajów, mam legalną działalność (fakt że Polską ale mam prawo do prowadzenia firmy w całej EU). Moja firma to nie krzak. Wszystko załatwione w urzędach. Podatki, recycling i reszta będą opłacane. I teraz tylko pozostaje dobrze zakupić auto. We Włoszech lub Austrii jeśli masz autohandel - rejestracja i ubezpieczenie wygląda całkiem inaczej jak dla osoby prywatnej. Obaj wiemy że prywatnie - tak z ulicy - na dowód polski - auta nie kupisz w tych krajach! Nikt Ci go nie da nawet gdybyś chciał zapłacić podwójnie. Pierwsza rzecz to urząd. Tablice wyjazdowe, ubezpieczenie i dopiero na własnych blachach możesz jechać. My Polacy - tak robimy. Masa jest w komisach samochodów na niemieckich, holenderskich i podobnych tablicach. Ruski, Litwini i reszta wschodu lecą długą lawetą po kilka aut. Zbierają szrot nie na chodzie. Wyobraź sobie że gdy wracałem po świętach z Lienz widziałem lawetę z Ukrainy. Na lawecie GolfIII, Audi 100CC, Ford Orion a u góry Passat B3 i Audi B4. Gdzie on to wygrzebał - nie mam bladego pojęcia. Kolejna sprawa jest taka że w życiu każdego człowieka przychodzi chwila w której mamy dosyć. U mnie akurat teraz to przyszło. Mówią że przed czterdziestką człowiek mądrzeje

Uzbierałem trochę grosza i chcę zaryzykować. Myślę że z biegiem czasu coś się ułoży. Motoryzacja się nie skończy. Nadchodzi era hybryd. Do Polski jeszcze długo będzie jechać ale na zachodzie jest tego sporo. Co to jest hybryda? Ano wymiana baterii, masa usterek elektrycznych itp. itd. Jakąś przyszłość w tym widzę.