Witam,
Jest to moja pierwsza konstrukcja prezentowana na forum.
Pomysł powstał na schodach gdy nagle w połowie drogi zgasło światło i trzeba było po omacku dotrzeć do przycisku załączania światła. Myślę, że nie jestem jedynym, którego spotkała taka "przyjemność". Po którymś z kolei takim zdarzeniu postanowiłem coś z tym zrobić. Wymiana automatu schodowego nie wchodzi tu w rachubę. Przedłużenie czasu świecenia nic nie da, bo przecież wchodząc na klatkę schodową nie wiemy kiedy zaczęło się światło świecić i kiedy zgaśnie.
Wymyśliłem więc, że trzeba mieć możliwość zapewnienia sobie czasu świecenia do własnych potrzeb. Czyli coś takiego, co po wciśnięciu przycisku zapewni nam czas świecenia przynajmniej taki jaki jest zaprogramowany w automacie schodowym.
Zabrałem się więc do projektowania układu.
Założenia są takie:
- Układ musi być wpięty do przycisku oświetlenia,
- Musi być zasilany z instalacji oświetleniowej,
- Nie może wymagać przeróbek okablowania instalacji oświetleniowej.
Schemat się rozrastał, przybywało elementów a układ nawet na papierze nie działał poprawnie. W tym momencie nastąpił przełom. To jest ten czas żeby wejść w świat mikrokontrolerów.
Wybrałem AVR. Zakupiłem co trzeba, poczytałem o programowaniu i innych rzeczach z tym związanych i tak powstało to "dzieło"
Układ jest prosty, nie wymaga wielu elementów. Oprogramowanie też nie jest jakieś wielkie.
Układ jest zasilany tzw. zasilaczem beztransformatorowym z kondensatorem C3, mostkiem B1 , kondensatorami C7 i C8. Stabilizację napięcia, a raczej zabezpieczenie przed przekroczeniem 5 V zapewnia dioda Zenera D4. Zasilacz jest podpięty równolegle do styków przycisku schodowego. Również równolegle jest podpięty triak inicjujący oświetlenie,sterowany optotriakiem MOC 3020.
Tutaj OSTRZEŻENIE !
Ponieważ układ jest zasilany bezpośrednio z sieci, bez separacji należy zachować szczególną ostrożność przy wszelkich pracach z tym układem podczas uruchamiania. Potencjał sieci może wystąpić na każdym elemencie nawet na "masie". Nie jest on szkodliwy dla układu ale dla uziemionego człowieka tak.
Takie podłączenie zasilania powoduje w spoczynku przepływ niewielkiego (ok.5 mA) prądu przez żarówki. Nie jest to problem przy zwykłych żarówkach, ale przy lampach LED powoduje ich słabe świecenie. Problemem tym zajmowałem się w tym temacie: https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3298223.html i rozwiązanie jego jest tam opisane.
Działanie układu jest następujące: jak wciśniemy przycisk JP1 gdy światło nie świeci to nastąpi zainicjowanie zapalenia światła i uruchomienie automatu schodowego. Powoduje to odcięcie zasilania układu przez zwarte styki automatu schodowego. Jeśli wciśniemy na chwilę ten przycisk w trakcie świecenia światła, to po zgaszeniu światła przez automat schodowy nastąpi powtórne zainicjowanie go na następny jeden cykl.
"Sercem" jest pamięć, która może być skasowana bez zasilania układu. Tą rolę spełnia kondensator C6. Jeśli układ jest zasilany to ten kondensator jest ciągle doładowywany, natomiast bez zasilania może być rozładowany przyciskiem JP1. Gdy po zgaszeniu światła przez automat schodowy zostaje przywrócone zasilanie układu (rozwarcie styków automatu schodowego), to pierwsze co robi procesor po przebudzeniu, to sprawdzenie napięcia na tym kondensatorze. Gdy jest mniejsze od progowego to inicjuje zapalanie światła, jeśli nie to zaczyna doładowywać kondensator C6 i czeka na wciśnięcie przycisku.
Najpierw eksperymenty na płytce stykowej:
Schemat układu i PCB opracowałem w EAGLE.
Rysunek płytki w PDF jest w załączniku. Płytka jest okrągła i ma taką średnicę , że mieści się w puszce przycisku podtynkowego. Jako obudowę wykorzystałem zakrętkę od jakiegoś kremu.
Wadą tego rozwiązania jest dla zapewnienia komfortu konieczność instalowania go we wszystkich przyciskach oświetlenia. Ale przy małym koszcie nie jest to może wielkim problemem. Koszt elementów w przybliżeniu nie przekracza 10 zł.
