Witam
Ciekaw jestem czy macie taki sam problem jak Ja, w trakcie lutowania opary z lutowania przemieszczają się idealnie do mego ......powiem kulturalnie do mej twarzy.
Ciekawe czy też tak macie czy tylko mnie dotyczy ten problem.
Wdychanie tego przestało mnie cieszyć. Jak wykonuje jedno lutowanie na godzinę to olewam to, ale jak jest do zrobienia 100 na godzinę to przestaje być śmieszne.
Kiedyś przy większych ilościach stosowałem wentylator biurkowy ustawiony ta aby zdmuchiwał te opary ode mnie. W lecie jest ok, a w zimie mniej sympatycznie.
Dlatego stosowałem wyłącznik nożny tego wentylatora do dnia kiedy to rozwiązanie mnie powiedzmy delikatnie zdenerwowało.
Generalnie używam lutownicy transformatorowej - tak się przyzwyczaiłem że wolę transformatorówke od stacji lutowniczej - chociaż stacja do pewnych zastosowań jest lepsza.
Postanowiłem problem włączania wentylatora zautomatyzować.
Założenie:
Układ ma nie ingerować w lutownice.
Powinien włączać wentylator w momencie włączenia lutownicy
Ma nie wymagać zasilania z zewnątrz.
UWAGA - Dla nie doświadczonych osób nie polecam wykonania - grozi porażeniem prądem cały układ jest pod napięciem sieci 230V.
Zachować szczególną ostrożność przy wykonywaniu układu i testach.
Schemat i prototyp do testów powstał błyskawicznie, i w praktyce okazało się że jest to bardzo fajne rozwiązanie.
Układ wykrywa włączenie lutownicy w bardzo prosty sposób, jest wpięty szeregowo z lutownicą (strata napięcia około 5 V nie wpływa na prace lutownicy).
Prąd przepływa przez mostek prostowniczy (dowolny 2-8A 400 V lub więcej), następnie przez 3 diody (diody dowolne prostownicze 3 A lub więcej). Dlaczego diody - spadek napięcia na nich jest zdecydowanie mniej zależny od wielkości prądu niż gdybym użył opornika. Spadek ten to około 2,8V jest to wystarczające napięcie aby wymusić w miarę stabilny prąd około 15 mA dla transoptora. Użyty jest MC 3041 zgodnie z notą katalogową - wysterowany triac uruchamia wentylator.
Triac - dowolny min 2A 400V lub więcej.
Oczywiście można to było rozwiązać bez transoptora ale tak mam przy okazji włączanie w zerze sinusoidy.
W praktyce wykorzystałem mały wentylator ze starej kuchenki mikrofalowej umieszczony około 50 cm od miejsca lutowania.
Aby zmniejszyć jego obroty został wpięty z wentylatorem szeregowo opornik dobrany tak aby minimalne obroty wystarczyły do odepchnięcia oparów od mej osoby.
Układ doczekał się obudowy i wygląda to jak na fotografiach.
Ciekaw jestem czy macie taki sam problem jak Ja, w trakcie lutowania opary z lutowania przemieszczają się idealnie do mego ......powiem kulturalnie do mej twarzy.
Ciekawe czy też tak macie czy tylko mnie dotyczy ten problem.
Wdychanie tego przestało mnie cieszyć. Jak wykonuje jedno lutowanie na godzinę to olewam to, ale jak jest do zrobienia 100 na godzinę to przestaje być śmieszne.
Kiedyś przy większych ilościach stosowałem wentylator biurkowy ustawiony ta aby zdmuchiwał te opary ode mnie. W lecie jest ok, a w zimie mniej sympatycznie.
Dlatego stosowałem wyłącznik nożny tego wentylatora do dnia kiedy to rozwiązanie mnie powiedzmy delikatnie zdenerwowało.
Generalnie używam lutownicy transformatorowej - tak się przyzwyczaiłem że wolę transformatorówke od stacji lutowniczej - chociaż stacja do pewnych zastosowań jest lepsza.
Postanowiłem problem włączania wentylatora zautomatyzować.
Założenie:
Układ ma nie ingerować w lutownice.
Powinien włączać wentylator w momencie włączenia lutownicy
Ma nie wymagać zasilania z zewnątrz.
UWAGA - Dla nie doświadczonych osób nie polecam wykonania - grozi porażeniem prądem cały układ jest pod napięciem sieci 230V.
Zachować szczególną ostrożność przy wykonywaniu układu i testach.
Schemat i prototyp do testów powstał błyskawicznie, i w praktyce okazało się że jest to bardzo fajne rozwiązanie.
Układ wykrywa włączenie lutownicy w bardzo prosty sposób, jest wpięty szeregowo z lutownicą (strata napięcia około 5 V nie wpływa na prace lutownicy).
Prąd przepływa przez mostek prostowniczy (dowolny 2-8A 400 V lub więcej), następnie przez 3 diody (diody dowolne prostownicze 3 A lub więcej). Dlaczego diody - spadek napięcia na nich jest zdecydowanie mniej zależny od wielkości prądu niż gdybym użył opornika. Spadek ten to około 2,8V jest to wystarczające napięcie aby wymusić w miarę stabilny prąd około 15 mA dla transoptora. Użyty jest MC 3041 zgodnie z notą katalogową - wysterowany triac uruchamia wentylator.
Triac - dowolny min 2A 400V lub więcej.
Oczywiście można to było rozwiązać bez transoptora ale tak mam przy okazji włączanie w zerze sinusoidy.
W praktyce wykorzystałem mały wentylator ze starej kuchenki mikrofalowej umieszczony około 50 cm od miejsca lutowania.
Aby zmniejszyć jego obroty został wpięty z wentylatorem szeregowo opornik dobrany tak aby minimalne obroty wystarczyły do odepchnięcia oparów od mej osoby.
Układ doczekał się obudowy i wygląda to jak na fotografiach.
Fajne? Ranking DIY