Witam.
Posiadam stary prostownik transformatorowy wykonany na początku lat 80-tych przez elektryka w jego warsztacie.
Jest to proste urządzenie nie posiadające żadnego wskaźnika ani nawet włącznika. Uruchamia się poprzez podłączenie do gniazdka.
Po podłączeniu go do akumulatora i podpięciu miernika pokazuje napięcie 15,6 V. Po ok. 4 minutach miernik wyświetla 16,6 V. Jest to zbyt wysokie napięcie ładowania. Podłączyłem żarówkę samochodową H4 do prostownika na wyjściu przewodów. Wówczas napięcie to 14,4V a za kilka minut rośnie do 15,9V. Nie jestem elektrykiem i nie mam wiedzy z tego zakresu. Czy można było by podłączyć coś innego do prostownika zamiast żarówki tak aby uzyskać napięcie w okolicy 14,4 V ?
Do tej pory ładowałeś i było dobrze, a teraz kupiłeś, albo pożyczyłeś miernik i jest źle. A ja mam wrażenie, że jest prawidłowo. Jeśli masz czym to zmierz jeszcze prąd ładowania akumulatora.
Akumulator po ok 45 minutach robi się bardzo ciepły. Chciałbym aby prąd ładownia był w okolicach 14,4 V tj. podobnie jak z alternatora. Zmierzę jeszcze prąd ładowania
Prąd mierzy się w Amperach. Jeśli akumulator jest ciepły, ale nie gorący, to jest wszystko w porządku. Można zmniejszyć napięcie ładowania poprzez ingerencję w uzwojenie transformatora, lub inne sposoby.
...pokazuje napięcie 15,6 V. Po ok. 4 minutach miernik wyświetla 16,6 V....Podłączyłem żarówkę ... H4 ...Wówczas napięcie to 14,4V a za kilka minut rośnie do 15,9V....Czy można było by podłączyć coś innego do prostownika zamiast żarówki tak aby uzyskać napięcie w okolicy 14,4 V ?
Bez ingerencji w urządzenie można podłączyć na dwa sposoby mostek prostowniczy za kilka zł np. taki: Pozwala na obniżenie o ok. 1V lub 2V zależnie od sposobu podłączenia.
Trzeba pamiętać i chłodzeniu w zależności od prądu.
Jeżeli sprzęt jest bardzo stary, to większe napięcie może wynikać ze zmiany napięcia sieciowego z 220V na 230V.
Jeżeli to ma być jednorazowa prowizorka, to można nawet wrzucić do szklanki z olejem Na stałe to, jak kolega wcześniej wspomniał, zdjąć kila zwojów z uzwojenia wtórnego.
Podłączyłem żarówkę samochodową H4 do prostownika na wyjściu przewodów.
W jaki sposób podłączył Kolega tą żarówkę? na pewno równolegle do akumulatora.
Aby ograniczyć prąd ładowania akumulatora bardzo starym sposobem jest szeregowe podlączenie żarówki z ładowanym akumulatorem. Można wtedy dobierać wielkość prądu ładowania dobierając odpowiednią moc żarówki i nigdy nie nastąpi niebezpieczne"grzanie" akumulatora.
Bez ingerencji w urządzenie można podłączyć na dwa sposoby mostek prostowniczy
I gdzie ten mostek proponujesz wpiąć? przecież tam jest jakiś rodzaj prostownika. Nie wiemy jaki, ale nie jest to sam transformator. To wiadomo na pewno.
Bez ingerencji w urządzenie można podłączyć na dwa sposoby mostek prostowniczy
I gdzie ten mostek proponujesz wpiąć? przecież tam jest jakiś rodzaj prostownika. Nie wiemy jaki, ale nie jest to sam transformator. To wiadomo na pewno.
Np. szeregowo między dodatnim zaciskiem prostownika i dołączonym obciążeniem /akumulatorem.
Na diodzie tracisz teoretycznie niezależnie od prądu ok. 0,7V, przy trochę większym prądzie praktyka wykazuje prawie 1V dla pojedynczego złącza, lub prawie 2V przy dwu złączach szeregowo.
Jak włączysz "-" do zacisku dodatniego, a "+" do obciążenia - stracisz 2V.
Jak połączysz jeden z zacisków ~ i - do zacisku dodatniego, drugi zacisk ~ i + do obciążenia - stracisz niecały 1V.
zozolb52 napisał:
>>20888366 Podłączyłem żarówkę równolegle.
H4 ma nominalnie na gorąco niecałe 3 omy rezystancji, na zimno ok. 0,4 oma. Włączona szeregowo z obciążeniem zmniejszy napięcie na nim o swój spadek.
Co więcej spowoduje w pewnym zakresie stabilizację prądu ładowania z powodu zmiany rezystancji w zależności od prądu.
Witam.
Posiadam stary prostownik transformatorowy wykonany na początku lat 80-tych przez elektryka w jego warsztacie.
Jest to proste urządzenie nie posiadające żadnego wskaźnika ani nawet włącznika. Uruchamia się poprzez podłączenie do gniazdka.
Po podłączeniu go do akumulatora i podpięciu miernika pokazuje napięcie 15,6 V. Po ok. 4 minutach miernik wyświetla 16,6 V. Jest to zbyt wysokie napięcie ładowania. Podłączyłem żarówkę samochodową H4 do prostownika na wyjściu przewodów. Wówczas napięcie to 14,4V a za kilka minut rośnie do 15,9V. Nie jestem elektrykiem i nie mam wiedzy z tego zakresu. Czy można było by podłączyć coś innego do prostownika zamiast żarówki tak aby uzyskać napięcie w okolicy 14,4 V ?
Z tym co napisałeś a zwłaszcza z tym pogrubionym to bym bardzo uważał.
Po pierwsze kiedyś było napięcie w sieci niższe o kilka %
Po drugie w latach 80 były akumulatory z korkami gdzie można było bez problemu dolać wody.
Po trzecie umiesz stwierdzić czy ten prostownik jest bezpiecznie (dla ciebie) wykonany?
Po czwarte trudno coś konkretnego doradzić nie widząc urządzenia.
Po piąte, jeśli to samorobka a ty napisałeś że nie masz wiedzy w tym zakresie, to może lepiej kupić ładowarkę idiotoodporną za kilka dyszek?
Dodano po 3 [minuty]:
stanislaw1954 napisał:
Jeśli akumulator jest ciepły, ale nie gorący, to jest wszystko w porządku.
Nie żartuj sobie, akumulator jest bardzo ciepły po 45 minutach. Nagrzać taką masę w takim czasie to nie jest normalne zjawisko podczas ładowania i to jeszcze prostownikiem który nie ma żadnej kontroli.
Witam.
Posiadam stary prostownik transformatorowy wykonany na początku lat 80-tych przez elektryka w jego warsztacie.
Jest to proste urządzenie nie posiadające żadnego wskaźnika ani nawet włącznika. Uruchamia się poprzez podłączenie do gniazdka.
Po podłączeniu go do akumulatora i podpięciu miernika pokazuje napięcie 15,6 V. Po ok. 4 minutach miernik wyświetla 16,6 V. Jest to zbyt wysokie napięcie ładowania. Podłączyłem żarówkę samochodową H4 do prostownika na wyjściu przewodów. Wówczas napięcie to 14,4V a za kilka minut rośnie do 15,9V. Nie jestem elektrykiem i nie mam wiedzy z tego zakresu. Czy można było by podłączyć coś innego do prostownika zamiast żarówki tak aby uzyskać napięcie w okolicy 14,4 V ?
Można. Jeżeli chcesz wytracić 2 V to w szereg wtrąć rezystor szeregowy 0,5 Ω / 10-20 W. Zresztą takie rozwiązanie często i gęsto stosowano ongiś w takich właśnie prostownikach samochodowych. Rezystor kupisz gotowy, albo można zrobić samemu nawijając doświadczalnie kawałek grubego stalowego drutu (lepiej manganinu, ale nie jest to krytyczne) na jakimś ceramicznym wałku. Można użyć dowolnego, innego gotowego rezystora ceramicznego ⏀ 20 mm x 100 mm lub podobnego i na nim wprost nawinąć nowy. Nawet starego nie musisz odwijać. Nawiń więcej niż trzeba a potem przekładaj jeden koniec przewodu na kolejne zwoje aż znajdziesz miejsce, gdzie będzie te około 15 V. Wtedy utnij, zalutuj na końcówce rezystora nowe uzwojenie i masz gotowe. Rezystor zmieści się zapewne w obudowie prostownika.
Nie ma potrzeby uzyskiwać dokładnie 14,4 V ! Prostownik to nie waga laboratoryjna. Jak będzie napięcie między 14 a 15 V to wszystko będzie pięknie ładować (nawet korzystniej jest gdy będzie to 15 V niż 14 czy 14,5 V). Nie ma potrzebny wtedy odłączania baterii od samochodu na czas ładowania.
Inne, sprawdzone rozwiązanie, to włączenie w szereg z uzwojeniem pierwotnym oprawki na mały gwint dla żarówki (ale klasycznej a nie LED). Oprawkę montujesz w obudowie, tak aby wystawała od góry. W to wkręcasz żarówkę o mocy od 15 do 60 W - w zależności jaki prąd chcesz uzyskać na wyjściu (czyli także i napięcie). Żarówka ma taką przewagę nad rezystorem, że jej rezystancja nie jest liniowa w funkcji temperatury, zatem w miarę jak napięcie na akumulatorze rośnie, to żarówka coraz słabiej świeci i po tym świeceniu wiemy dokładnie w którym momencie akumulator jest już naładowany. Jest to bardzo praktyczne rozwiązanie. Bo wchodzisz do garażu i rzut okiem na prostownik i od razu widać, czy żarówka świeci mocno czy słabo a tym samym czy już jest bateria naładowana.
Szczegóły: Regulacja ...arówką.pdf (416.97 kB)Musisz być zalogowany, aby pobrać ten załącznik.
Inne rozwiązanie:
możesz kupić ściemniacz do żarówek. Ja używałem RS-9 (dotykowy), ale każdy inny na triaku będzie działać. To się da kupić od 20 zł. Podłączasz taki prostownik poprzez ściemniacz. Po prostu zamiast żarówki podłączasz prostownik. I masz regulację prądu (i napięcia maksymalnego zarazem po stronie wtórnej). Nie jest to faktycznie najsłuszniejsze z technicznego punktu widzenia rozwiązanie, ale ma dwie zalety - jest bardzo tanie i co ważniejsze, działa!
Zachęcam do ciekawych prób - o ile masz czas i ochotę.
Troszkę byś się zdziwił ale kiedyś to było z 40 lat temu była instrukcja ładowania akumulatora mówiąca gdy się grzeje włożyć do naczynia z wodą, wtedy żeśmy się z tego śmiali ale nie myśleliśmy jeszcze o prostownikach co dają po 40A. Ciesz się bo masz fantastyczny prostownik tylko trzeba go kontrolować.
Tak jak napisał @klamocik Ciesz się bo masz fantastyczny prostownik tylko trzeba go kontrolować.
Dołożyć regulator obniżający napięcie na zasilaniu 230V, którym zmniejszysz w sposób bardzo prosty napięcie zasilania, a tym samym napięcie na wyjściu na akumulator. Do tego na pewno warto założyć na prądzie stałym amperomierz, by można było nastawić taki prą ładowania, jaki potrzebujemy.
Bez ingerencji w urządzenie - jak napisał stanisław1954 można dołożyć regulator napięcia sieciowego. Kiedyś były takie modne gdy napięcie sieciowe spadało a lampowe odbiorniki nie radziły sobie z tym i obraz był zawężony. Urządzenie takie to autotransformator z odczepami umożliwiającymi zwiększenie lub zmniejszenie napięcia wyjściowgo. Regulator może być wyposażony w woltomierz napięcia wyjściowego. Prostownik czy inny odbiornik podłącza się do regulatora.
Po stronie wtórnej oporniki czy żarówki nie obniżą napięcia jeśli nie będzie prze nie płynął dość duży prąd. Diody są pod tym względem lepsze, bo przy niewielkim prądzie są już spore spadki a później duża przyrost prądu powoduje niewielki przyrost napięcia.
Fachowcom mogę zaproponować dołożenie tyrystora z układem regulacyjnym - było tu prezentowane kilka schematów, w tym chyba najprostszy skonstruowany przez użytkownika jozefg. Tyrystor ma duży spadek napięcia w kierunku przewodzenia i co najlepsze można go wyłączyć i zakończyć ładowanie. Link.
Nie prościej sprawdzić, jakie napięcie przypada na jeden zwój na wtórnym i odwinąć odpowiednią ilość zwojów?
V.
Zgadza się. Niemniej jednak, to już nie zawsze jest proste do zrobienia. Szczególnie gdy uzwojenia po wykonaniu trafa zostały zaimpregnowane lakierem.
Jednak, faktycznie odwinięcie dosłownie kilku zwojów (zwykle poniżej 8) na wtórnym jest najwłaściwszym postępowaniem aby obniżyć napięcie wtórne o 2 V.
Prościej jak się ma warsztat, narzędzia i transformator z rdzeniem składanym z blach EL i skręcanym śrubami. Rdzenie zwijane, zalutowane opaską to niewdzięczne do przeróbek urządzenia. Transformator toroidalny może trochę prostszy, ale nie wiem jak będzie wyglądał po amatorskiej ingerencji w uzwojenie. Po takich przeróbka przywrócenie urządzenia do stanu pierwotnego raczej nie będzie możliwe a w przypadku błędu wyląduje w śmietniku. Fachowiec sobie poradzi jak mu się będzie chciało tracić na to czas. Amator porzuci źle przerobione urządzenie.
O opornikach i żarówkach warto pamiętać, bo mogą się przydać w podbramkowych sytuacjach. Skoro jednak mamy do kupienia gotowe układy kończące ładowanie gdy napięcie baterii osiągnie zadaną wartość, to czemu z nich nie skorzystać? obejdzie się bez ingerencji w sprawne jeszcze urządzenie, któremu przybędzie dodatkowa funkcjonalność. W końcu każda ładowarka składa się z zasilacza sieciowego, prostownika, czasem filtra i ewentualnie układu regulującego prąd ładowania i ewe. kończącego ładowanie przy jakimś tam napięciu maksymalnym. Prostsze i tańsze rozwiązania opierają się o maksymalne napięcie zasilacza dobrane tak, by napięcie ładowanej baterii nie było zbyt duże.
Koledzy proponowali ograniczenie maksymalnego napięcia zasilacza (oporniki, diody, żarówki, pogorszenie transformatora) a można dołożyć układ, który zakończy ładowanie w dowolnym momencie. Partyzantka w PRL była koniecznością, teraz można wybierać w eleganckich rozwiązaniach. O UC2906, który zmienia końcowe napięcie ładowania w zależności od temperatury otoczenia i akumulatora, to już nikt nie pamięta. Wszyscy tylko to uproszczone 14,4V w każdej temperaturze i przy każdej pogodzie. No już pomarudziłem, a Autor niech wybiera w rozwiązaniach mniej i bardziej eleganckich technicznie.
Odcinajka akumulatora nosi nazwę handlową "kontroler ładowania akumulatora". Można go kupić za 12 zł plus koszty wysyłki, ale są też oferty po 40 zł plus koszty wysyłki.
Link.
Jeszcze przypomniała mi się jedna prosta metoda.
Należy tylko przygotować malutki transformator 230 V / 10 V. Odpowiednio łącząc go z oryginalnym transformatorem prostownika uzyskamy na wyjściu dokładnie takie napięcie, jakie byłoby, gdyby prostownik zasilany był z sieci 220 V.
Jak obniżyć napięcie wyjściowe prostownika z użyciem małego transformatorka:
Powyższe rozwiązanie zachowuje w oryginale obwody po stronie wtórnej transformatora w prostowniku czy innym urządzeniu. Dodatkowy, mały transformator instalujemy gdzieś w obudowie i włączamy się w pierwotną stronę. Od tego momentu prostownik będzie "myślał", że jest zasilany z 220 V.
Jeżeli ktoś ma napięcie w sieci 235 V to nie ma przeciwwskazań, aby użyć transformatora 230/15 V.
Można też zrobić w oddzielnym pudełku - przelotowo na kablu zasilającym prostownik.
@^ToM^ stary, dobry sposób Ważne- wtórne uzwojenie małego transformatorka musi z lekkim zapasem przenieść prąd pierwotnego uzwojenia dużego transformatora, czy jak ten duży ma 250VA to mały powinien mieć ok. 18...20VA
V.
Często mi się zdarzało odwijać kilka zwojów bez rozbierania rdzenia- jak się człowiek uprze, to
Bywają transformatory na karkasie dzielonym, z jednej strony 230V, a z drugiej 12V i wtedy jest to wykonalne, ale są takie gdzie uzwojenie wtórne jest schowane pod uzwojeniem pierwotnym i tu choćbyś się upierał nic nie zrobisz...
@^ToM^ stary, dobry sposób Ważne- wtórne uzwojenie małego transformatorka musi z lekkim zapasem przenieść prąd pierwotnego uzwojenia dużego transformatora, czy jak ten duży ma 250VA to mały powinien mieć ok. 18...20VA
V.
Zwykle prostowniki mają transformatory 80-120 W. Bo 15 V x 5 A = 75 W. Uwzględniając straty wychodzi 100 W.
W takiej sytuacji, dla prostownika 5 A wystarczy malutki transformator TS 6/031 tj. 9 V / 0,5 A Gdyby prostownik był 10 A to należy użyć TS 8/B3 tj. 9 V / 1,2 A
Transformator 18-20 W przenosi już nawet ponad 2 A przy 10 V napięcia wtórnego. Myślę, że aż tak duży nie jest potrzebny. Zważywszy, że prąd maksymalny prostownik zwykle oddaje przez kilka, kilkadziesiąt minut (zależnie od stanu naładowania baterii) a potem szybko maleje do 2-3 A.
Natomiast mały 6-10 W transformatorek zawsze się zmieści gdzieś w obudowie prostownika. Dla dużego zaś trzeba by już dorabiać obudowę przelotową na kablu.
Autor nic w tym temacie nie pisze, nie wiem.
Mój ma 350VA- wszystko zależy, kto se jak udłubie A robiłem i 1000...2500VA za dawnych lat, np. pod rozruch do Kamaza...
Jeszcze mi się gdzieś mostek na ruskich diodach 200A został.
stanislaw1954 napisał:
są takie gdzie uzwojenie wtórne jest schowane pod uzwojeniem pierwotnym i tu choćbyś się upierał nic nie zrobisz...
Taka mała moja uwaga - regulacja napięcia na triakach, czy tyrystorach powoduje zmniejszenie napięcia skutecznego przy prądzie przemiennym lub napięcia średniego przy prądzie pulsującym, nie zmieni natomiast napięcia maksymalnego (szczytowego), a do takiej wartości będzie dążyło napięcie ładowanego akumulatora. Jaka to będzie to wartość, łatwo sprawdzić mierząc napięcie na końcówkach kondensatora podłączonego jako obciążenie do prostownika.
Włączanie w szereg żarówki w obwód ładowanego akumulatora, zmniejszy tylko prąd ładowania, ale nie wartość napięcie, do którego będzie ono dążyć w trakcie ładowania.
Wg mnie najłatwiejszy sposób dla autora tematu, na obniżenie napięcia na wyjściu prostownika, byłoby włączenie w szereg z uzwojeniem pierwotnym transformatora żarówki H4 (można wykorzystać dwa włókna). Ten zabieg pozwala obniżyć napięcie maksymalne (szczytowe) na uzwojeniu pierwotnym, a tym samym również na uzwojeniu wtórnym transformatora. Może wystąpić tylko jeden problem, że w momencie włączania prostownika do sieci, żarówka może ulegać przepaleniu. Jeżeli coś takiego by występowało, żeby temu zapobiegać, przy włączaniu prostownika do sieci, zwierać na chwilę końcówki żarówki, aby uderzenie prądowe w momencie włączenia omijało żarówkę.
Z tego co na ten temat przeczytałem, to można coś takiego zastosować. To zabezpiecza tylko przed nadmiernym wzrostem lub spadkiem napięcia na akumulatorze, ale nie można tym regulować napięcia, ani prądu ładowania akumulatora. Tu coś takiego byłoby potrzebne, bo autor podał że przy ładowaniu tym prostownikiem, po 45 minutach akumulator zrobił się ciepły, czyli prąd ładowania jest stanowczo za duży. Mnie się ta sztuka jeszcze nie udała, a z akumulatorami mam do czynienia już blisko 50 lat.
Ja sobie coś podobnego spreparowałem i wykorzystuje jako zabezpieczenie przed nadmiernym wzrostem napięcia na akumulatorach ładowanych z paneli PV.
Z tego co na ten temat przeczytałem, to można coś takiego zastosować. To zabezpiecza tylko przed nadmiernym wzrostem lub spadkiem napięcia na akumulatorze, ale nie można tym regulować napięcia, ani prądu ładowania akumulatora. Tu coś takiego byłoby potrzebne, bo autor podał że przy ładowaniu tym prostownikiem, po 45 minutach akumulator zrobił się ciepły, czyli prąd ładowania jest stanowczo za duży. Mnie się ta sztuka jeszcze nie udała, a z akumulatorami mam do czynienia już blisko 50 lat. Ja sobie coś podobnego spreparowałem i wykorzystuje jako zabezpieczenie przed nadmiernym wzrostem napięcia na akumulatorach ładowanych z paneli PV.
Mnie się udała. Gdy przez naładowany akumulator płynie za duży prąd to tak się dzieje. Temperatura mocno wzrasta. Tak się dzieje głównie wtedy, gdy bateria jest już znacznie zużyta i końcowy prąd ładowania jest nadmierny w stosunku do pojemności akumulatora.
Rozwiązaniem jest obniżenie napięcia wyjściowego prostownika, co spowoduje spadek prądu a w konsekwencji brak uchwytnego nagrzewania się baterii.
Dla przypomnienia warto powiedzieć, że nagrzewanie się baterii podczas ładowania jak i rozładowania nie jest niczym szczególnym. Płynie prąd to i ciepło się wydziela. Ważne jest aby nie przekraczać temperatury 40 °C. Czyli przyłożona ręka znacząco odczuwa ciepło. W takiej sytuacji trzeba przerwać ładowanie.
Posiadam stary prostownik transformatorowy wykonany na początku lat 80-tych przez elektryka w jego warsztacie.
Jest to proste urządzenie nie posiadające żadnego wskaźnika ani nawet włącznika. Uruchamia się poprzez podłączenie do gniazdka.
Po podłączeniu go do akumulatora i podpięciu miernika pokazuje napięcie 15,6 V. Po ok. 4 minutach miernik wyświetla 16,6 V. Jest to zbyt wysokie napięcie ładowania. Podłączyłem żarówkę samochodową H4 do prostownika na wyjściu przewodów. Wówczas napięcie to 14,4V a za kilka minut rośnie do 15,9V. Nie jestem elektrykiem i nie mam wiedzy z tego zakresu. Czy można było by podłączyć coś innego do prostownika zamiast żarówki tak aby uzyskać napięcie w okolicy 14,4 V ?
Ja bym sprawdził jaki tam jest prostownik. Czy przypadkiem nie na selenach. Jeżeli tak to spadek napięcia w stosunku do napięcia przed prostownikiem będzie znikomy. W zależności od zastosowanych diod możemy mieć różne napięcia wyjściowe.
✨ Użytkownik posiada stary prostownik transformatorowy z lat 80-tych, który ładował akumulator z napięciem 15,6 V, a po kilku minutach wzrastało do 16,6 V, co jest zbyt wysokim napięciem. W odpowiedzi na pytania, użytkownicy sugerują różne metody obniżenia napięcia, takie jak odwinięcie zwojów uzwojenia transformatora, zastosowanie mostka prostowniczego, podłączenie żarówki H4 w szereg z akumulatorem, czy użycie małego transformatora 230V/10V w celu obniżenia napięcia zasilania. Wskazano również na konieczność monitorowania temperatury akumulatora podczas ładowania oraz na możliwość zastosowania regulatora napięcia. Użytkownicy podkreślają, że ważne jest, aby nie przekraczać temperatury 40 °C podczas ładowania.