W tamtym roku poskładaliśmy z synem dość mocny PC w którym jako karta dźwiękowa pracuje Creative SB Audigy RX. Do zestawu zostały zakupione STX Electrino M-100. Pierwszym pomysłem na wzmacniacz był zakup jakiegoś używanego, nie za dużego urządzenia. Oferta tego typu wzmacniaczy jest tak duża, iż po kilku dniach przeglądania Internetu coraz trudniej było podjąć decyzję co kupić. Wówczas syn rzucił hasło: "A może by tak samemu coś zrobić?" I tak powstał wzmacniacz do komputera oparty o popularną kostkę LM3886.
Aby nie odkrywać na nowo Ameryki i przyśpieszyć pracę kupiliśmy gotowe PCB zasilaczy oraz samych wzmacniaczy. Wartości niektórych elementów zostały przeliczone na potrzeby naszej aplikacji.
Po zmontowaniu jednego kanału okazało się, iż wzmacniacz, a w zasadzie końcówka mocy, działa prawidłowo i przy zasilaniu +/- 35 V generuje 60 W mocy na 8 Ω.


Gdy dotarła obudowa wyszło na jaw, że jest krótsza, aniżeli chcieliśmy. Po przeprowadzeniu wnikliwego śledztwa okazało się, iż podczas wrzucania do koszyka kliknąłem nie w ten obrazek, który powinienem. Lecz jak to stare porzekadło mówi, że nie ma tego złego... Finalnie udało się upchnąć wszystkie klamoty do środka, a wzmacniacz stał się zgrabniejszy.





I przyszedł czas na testy odsłuchowe. Okazało się, że wzmacniacz gra tak przyjemnie, iż nie chciałem go oddać :D

Po roku użytkowania widzę, iż przybyły jakieś naklejki na przednim panelu. Po za tym wzmacniacz cały czas pracuje nienagannie. Zapewne budowa takiego urządzenia w dzisiejszych czasach ze względów ekonomicznych jest mało uzasadniona. Lecz zabawa podczas montażu i końcowa satysfakcja z samodzielnego wykonania urządzenia w pełni rekompensuje poniesione koszty.
Dziękuję za uwagę.
Emmettt.
Aby nie odkrywać na nowo Ameryki i przyśpieszyć pracę kupiliśmy gotowe PCB zasilaczy oraz samych wzmacniaczy. Wartości niektórych elementów zostały przeliczone na potrzeby naszej aplikacji.
Po zmontowaniu jednego kanału okazało się, iż wzmacniacz, a w zasadzie końcówka mocy, działa prawidłowo i przy zasilaniu +/- 35 V generuje 60 W mocy na 8 Ω.
Gdy dotarła obudowa wyszło na jaw, że jest krótsza, aniżeli chcieliśmy. Po przeprowadzeniu wnikliwego śledztwa okazało się, iż podczas wrzucania do koszyka kliknąłem nie w ten obrazek, który powinienem. Lecz jak to stare porzekadło mówi, że nie ma tego złego... Finalnie udało się upchnąć wszystkie klamoty do środka, a wzmacniacz stał się zgrabniejszy.
I przyszedł czas na testy odsłuchowe. Okazało się, że wzmacniacz gra tak przyjemnie, iż nie chciałem go oddać :D
Po roku użytkowania widzę, iż przybyły jakieś naklejki na przednim panelu. Po za tym wzmacniacz cały czas pracuje nienagannie. Zapewne budowa takiego urządzenia w dzisiejszych czasach ze względów ekonomicznych jest mało uzasadniona. Lecz zabawa podczas montażu i końcowa satysfakcja z samodzielnego wykonania urządzenia w pełni rekompensuje poniesione koszty.
Dziękuję za uwagę.
Emmettt.
Fajne? Ranking DIY